11. Wspomnienia.
Harry zajrzał do biblioteki domu przy Grimmauld Place 12, by sprawdzić, czy ktoś w niej jest. Właśnie zszedł na dół, po zostawieniu swoich rzeczy w sypialni i nie widział nikogo od momentu, w którym Tonks go tutaj przyprowadziła. Wiedział, że lepiej nie myśleć, iż został sam. Odwrócił się i prawie wpadł na Snape'a.
— Znów się zakradasz, Potter?
— Można w ogóle zakradać się we własnym domu?
Severus zmrużył oczy.
— Co knujesz, Potter? Nie myśl, że nie zauważyłem, że coś się dzieje między tobą i panem Malfoyem.
— Daj spokój, Snape. Powinieneś wiedzieć lepiej, zamiast słuchać szkolnych plotek. — Harry przesunął się, by przejść obok mężczyzny. Zatrzymał się gwałtownie, gdy profesor stanął przed nim. Zmarszczył brwi i popatrzył na niego. Musiał spojrzeć kilka cali do góry, jako że Mistrz Eliksirów był wyższy. Otworzył usta, aby zapytać, co Snape myślał, że robi, gdy nauczyciel rzucił na niego legilimens. Biblioteka zniknęła, a Harry został wciągnięty w swoje wspomnienie.
Wspomnienie
Siedział w wygodnym krześle naprzeciwko biurka Albusa Dumbledore'a. To było dwa dni przed wyjazdem na ferie świąteczne i chłopak był podekscytowany tym, że spędzi ten czas z Weasleyami.
— O co chodzi, dyrektorze?
— Cytrynowego dropsa, Harry?
— Nie, dziękuję.
— Przykro mi, ale obawiam się, że nie będziesz mógł udać się do Nory bezpośrednio po zamknięciu szkoły na Święta.
— Co? Dlaczego nie?
— Nie mogę ci tego teraz powiedzieć. Nadmienię tylko, że jest to związane z wojną. Przypuszczam, że będziemy mieli zadanie do wykonania.
— Rozumiem. — Nie, nie rozumiem. — Dlaczego nie mogę pojechać do Weasleyów, zanim będzie mnie pan potrzebował?
— Obawiam się, że muszę utrzymać to zadanie całkowicie w tajemnicy. Nie chcę, by ktokolwiek wiedział, kiedy wyruszymy lub jak długo nas nie będzie. Oczywiście, możesz odwiedzić Norę. — Dumbledore sięgnął po cytrynowego dropsa i włożył go sobie do ust. Masz na myśli, że chcesz mnie mieć na oku! — Wiem, że jest to stresujące, Harry, ale mam nadzieję, że rozumiesz, iż jest konieczne.
— Rozumiem, dyrektorze. — Och, udław się swoim cholernym cytrynowym dropsem, ty iskierkowooki gnojku!
Koniec wspomnienia
Harry potknął się, robiąc krok do tyłu, kiedy wrócił do biblioteki. Popatrzył na Snape'a, obawiając się jego reakcji na wspomnienie. Mężczyzna miał dziwny wyraz twarzy, gdy patrzył na niego. Po sekundach ciszy, profesor wydał zduszony dźwięk i chłopak przeszedł z obawy na skraj paniki. Wtedy Mistrz Eliksirów zrobił coś, czego Harry wiedział, że nigdy nie zapomni. Coś, co kompletnie go zszokowało, bardziej niż wszystko, co wstrząsnęło nim do tej pory.
Snape się zaśmiał. Wyraźnie próbował to zdusić, ale wkrótce był to pełny śmiech z rodzaju tych silnych, kiedy nie mogło się oddychać i potrzebowało trzymać się za boki. Harry stał oszołomiony i po prostu patrzył na mężczyznę. W końcu śmiech zredukował się, aż stał się tylko okazyjnym zachichotaniem. Snape odwrócił się do niego i Harry nie zdążył nawet pomyśleć o zaniepokojeniu się tym, że Mistrz Eliksirów znowu spróbuje rzucić czar, gdy Tonks niespodziewanie wyłoniła się zza załomu korytarza.
— Tutaj jesteś, Harry! Czeka na ciebie drugie śniadanie. Chodźmy. — Całkowicie zignorowała Severusa.
Najwyraźniej nie usłyszała, jak się śmiał.
Siadając przy stole, nagle zaczął się zastanawiać, ile razy Snape myślał coś podobnego na temat dyrektora.
oOOOo
Tej nocy, gdy leżał w łóżku, zwrócił swoje myśli ku parze, na którą się napatoczył w korytarzu. Przez tygodnie krążył między próbą zapomnienia o tym a zrozumieniem, dlaczego było mu tak ciężko przestać to wspominać. Tej nocy w końcu się poddał i wrócił do tamtej sceny.
Kochankowie byli parą przeciwności. Jedno jasne, drugie ciemne. Jedno bardziej miękkie i mniejsze, drugie większe, zbudowane z ostrzejszych linii. Ich pocałunek był pełen pasji i bardzo intensywny. Harry pamiętał wędrujące dłonie chłopaków. Jedna para przesuwała się przez szerokie ramiona do góry, by zanurzyć się w ciemnych włosach. Druga przesuwała się w dół po plecach, by osiąść na zgrabnych biodrach. Harry był wystarczająco blisko, aby słyszeć jęki i westchnienia, gdy usiłowali być bliżej, kiedy przyciskali się i poruszali, ocierając o siebie.
Harry przesunął się, czując dyskomfort, na wspomnienie tego, co się zdarzyło później i doznał olśnienia. W końcu zidentyfikował to nieokreślone uczucie, które prześladowało go, odkąd był świadkiem tej sceny. Zrozumiał, że dla niego widok dwóch facetów razem był pieprzniegorący!
Leżał oszołomiony i w połowie twardy już od samego myślenia o całujących się facetach.
Do diabła, czy to znaczy, że jestem gejem? Rozważał to przez moment, by po chwili znów powrócić myślami do przyłapanej pary. Skupił się na tym, co nastąpiło po zmysłowym pocałunku.
Kiedy pocałunek się skończył, wyższy, ciemniejszy z dwójki, zaczął schodzić ustami w dół szyi partnera. Blondyn odrzucił głowę do tyłu i zajęczał, przywierając do ramion drugiego chłopaka. Wydawało się, że nawet nie zauważył, że jego koszula została rozpięta. Zadrżał, gdy dłonie kochanka odnalazły sutki.
Harry nie mógł się powstrzymać. Uniósł dłonie i zaczął gładzić swoją własną nagą klatkę. Pozwolił palcom jednej dłoni musnąć lekko jedną z brodawek.
Blondyn przesunął dłonie z ramion wyższego chłopaka do jego włosów, gdy ten pochylił się, by całować jego pierś. Zaczął oddychać szybciej, a gdy język musnął jego sutek, oddech uwiązł mu w gardle. Westchnął, gdy poczuł ugryzienie.
Harry uszczypnął swój sutek, przypominając sobie mignięcie zębów. Jego własny oddech przyspieszył.
Wyższy chłopak polizał sutek, który właśnie ugryzł. Zaczął go podszczypywać palcami, jednocześnie przechodząc ustami na drugiego. Powoli gładził brzuch partnera, pieszcząc i drażniąc go drugą dłonią. Gdy dotarł do paska spodni, wsunął pod niego nęcąco końce palców.
Harry powoli przesunął jedną z dłoni w dół ciała, zmierzając w stronę twardego teraz niczym kamień członka.
Wyższy chłopak opadł na kolana, a jego usta podążyły za jego dłońmi. Wycałował drogę w dół brzucha blondyna, rozpinając jego pasek. Gdy odpiął guzik, zanurzył język w pępku i powoli rozpiął suwak. Polizał linię od pępka do szczytu odsłoniętej bielizny.
To był ten moment, w którym Harry pospiesznie opuścił parę, oddając im prywatność. Teraz, leżąc w łóżku z jedną dłonią bawiącą się sutkami, a drugą delikatnie przesuwającą po erekcji, Gryfon pozwolił swojemu umysłowi wyobrazić sobie, co się stało po tym, jak odszedł.
Blondyn kontynuował przeczesywanie palcami ciemnych włosów, gdy drugi chłopak delikatnie zsunął mu spodnie i bieliznę do kolan, odsłaniając twardego członka głodnemu wzrokowi.
Harry zdusił jęk, gdy zacisnął uchwyt wokół członka. Sięgnął i zebrał ze szczytu trochę sączącego się ejakulatu, by ułatwić sobie poślizg i powrócił do gładzenia.
Klęczący chłopak zdecydował się najpierw trochę podrażnić partnera. Delikatnie pogładził jego erekcję jedynie opuszkami palców. Usłyszawszy skomlenie, owinął dłoń wokół członka i powoli przesunął nią po nim kilka razy. Drugą ręką pieścił udo blondyna. Gdy został nagrodzony wydyszanym błaganiem o więcej, pochylił się i powoli polizał wzdłuż spodu twardego członka. Dłonie w jego włosach zacieśniły swój uchwyt. Wziął główkę penisa do ust i lekko possał, a potem odsunął się, nim blondyn mógł pchnąć biodrami w przód.
Harry oddychał teraz ciężko i poruszał szybciej dłonią.
Po kilku minutach spędzonych na drażnieniu, z powolnymi liźnięciami i szybkim drażniącym ssaniem, ciemnowłosy chłopak w końcu uległ błaganiom partnera i pochłonął jego członka. Pewnie trzymając biodra blondyna, poruszył głową kilka razy, biorąc całą długość penisa w usta i przełykając, gdy członek dotykał tyłu jego gardła.
Harry zajęczał i zaczął ruszać biodrami.
Parę powolnych przełknięć i chłopak przestał się drażnić, zaczął ssać. Poruszał głową w jednostajnym rytmie. Jedną dłoń trzymał pewnie na biodrze blondyna, a drugą przesunął między jego nogi, delikatnie masując jądra. Jasnowłosy chłopak odrzucił głowę do tyłu i głośno zajęczał. Partner przyśpieszył posuwiste ruchy głowy i nagle blondyn krzyknął, chwytając niemalże boleśnie ciemne włosy kochanka i dochodząc w jego ustach. Chłopak przełykał każdą falę, nie przestając, dopóki blondyn nie zwiotczał i ledwo mógł ustać na nogach. Possał po raz ostatni i pozwolił miękkiemu członkowi wysunąć się z ust.
Harry'emu ledwo udało się zdusić krzyk, gdy doszedł, brudząc swoją dłoń i pierś. Leżał tak przez wiele minut, dysząc i próbując złapać oddech. To był najbardziej intensywny orgazm, jakiego kiedykolwiek doświadczył. W końcu chwycił za różdżkę i wykonał szybkie czyszczące zaklęcie, które znali wszyscy chłopcy w dormitorium.
Jego ostatnią myślą, zanim odpłynął w sen, było: Tak, zdecydowanie jestem gejem.
