Severus wiele razy próbował mnie przeprosić a ja wiele razy zastanawiałam się, czy nie powinnam mu czasem wybaczyć. Ostatecznie Petunia też wiele razy nazwała mnie dziwadłem i kłóciłam się z nią o wiele częściej i znacznie głośniej, niż z Severusem. A jednak nigdy nie była na nią bezbrzeżnie wściekła. Nawet na katalizator rozpadu mojej przyjaźni z Severusem, Jamesa Pottera, z którym od pierwszej chwili miałam wyboisty kontakt, nie byłam tak bezkreśnie zła i nigdy mnie tak nie zasmucił. Doszłam do wniosku, że ani Petunia, ani James Potter nigdy aż tak nie zawiedli mojego zaufania i mnie tak strasznie mocno nie rozczarowali. Severus wiedział o mojej niechęci do czarnej magii, o moich obawach z nią związanych i przede wszystkim o moim strachu, co do Voldemorta i jego zwolenników. Jednak mimo to Severus Snape wybrał jego, tym samym stanął naprzeciwko mnie.

Tak, więc w wieku piętnastu lat znałam już smak zdrady, głębokiego rozczarowania i tęsknoty rozrywającej serce. W ciągu roku udało mi się stracić dwie najbliższe mi osoby. Poważnie też wtedy rozważałam wyrwanie Jamesowi Potterowi wszystkich włosów z głowy, ale lato przyszło, zanim udało mi się wcielić moje szatańskie plany w czyn. Po prawdzie byłam też zbyt zrezygnowana i rozczarowana tym pięknym światem.