A/N: Crossover Harry Potter & Grimm. Jest rok 1999 i Voldemort powoli przejmuje świat czarodziejów. Ostoją sił światła jest Hogwart. Nora i domy członków Zakonu Feniksa zostały zniszczone, przetrwało jedynie Grimmauld Place ukryte pod fideliusem. Od kilku miesięcy wsparciem Voldemorta są ludzie, którzy mogą zmieniać się w zwierzęta. Ale w przeciwieństwie do animagów widocznej zmianie ulega tylko ich twarz, a nie całe ciało. Kilkudziesięcioosobowa grupa sieje spustoszenie nie gorsze niż paczka Fenrira Greybacka. Wielkim nakładem sił i środków Albus Dumbledore ściąga z Genewy kuzyna swojego przyjaciela Fryderyka, księcia Mikaela Kronenberga, silnego czarodzieja pochodzącego z jednej z siedmiu rodzin królewskich. Albus nie wie o drugiej pracy swojego przyjaciela, Fryderyka.

Różnice w stosunku do kanonu:

HARRY POTTER: Albus Dumbledore sfałszował swoją śmierć, aby uwiarygodnić Severusa, Syriusz Black nie wpadł za zasłonę, ale po zaklęciu Bellatrix stracił przytomność i upadł w takim miejscu, że został znaleziony po kilku godzinach i uniewinniony. Amelia Bones dostała od Albusa świstoklik ratunkowy dzięki czemu przeżyła atak Voldemorta. Nie było (jeszcze?) bitwy pod Hogwartem.

GRIMM: akcja rozgrywa się na przełomie czwartego i piątego sezonu. Król Fryderyk nie zginął, dotarł do Europy z wnuczką. Juliette została zabita (na śmierć). Nikt jeszcze nie słyszał o Czarnym Pazurze i Murze Hadriana. Wu (nieco szybciej niż w serialu) stał się pełnym (znów inaczej niż w serialu) blutbadenem. Adalind nie pozbyła się swoich mocy i nie była w ciąży z Nickiem. Matka Nicka żyje, księciu Kennethowi zasadzka się nie udała.

BREAK LINE

Albus Dumbledore i Mikael Kronenberg weszli do domu przy Grimmauld Place 12 w Londynie. Z kuchni dobiegały odgłosy ostrej dyskusji. Mikael położył rękę na ramieniu Albusa zatrzymując go w korytarzu. Jednocześnie położył palec na ustach sygnalizując, że chce posłuchać o czym mówią.

BREAK LINE

Albus rozpoznał głos Hermiony Granger, Molly Weasley i Syriusza Blacka. Wsłuchał się, usiłując ustalić o co się kłócą.

- Syriuszu, to jest człowiek, nie możemy go zamknąć w lochu – Molly próbowała przekonać właściciela domu do czegoś.

- Molly, to cholerna bestia, gdyby Shack się nie odsunął ten koleś rozbiłby jego głowę – Syriusz nie dawał się przekonać.

- Syriuszu, pani Weasley, profesor Dumbledore obiecał, że niedługo tu będzie ze swoim gościem, poczekajmy na niego i wtedy podejmiemy decyzję – Hermiona jak zwykle wylewała oliwę na wzburzone wody. Albus pomyślał, że robi to od dwóch lat, odkąd ewakuowano jej rodziców do bezpiecznego domu w Szwajcarii, a sama panna Granger zamieszkała na stałe w Grimmauld Place. Dyrektor spojrzał na swojego gościa, a widząc zachęcające kiwnięcie głową otworzył drzwi do kuchni i wszedł. Za nim do pomieszczenia wsunął się Mikael.

BREAK LINE

- Dzień dobry, dyrektorze – Hermiona jako pierwsza zauważyła Dumbledore'a.

- Dzień dobry, Hermiono, Molly, Syriuszu – odpowiedział dyrektor. – Chciałbym przedstawić Mikaela Kronenberga, który właśnie przybył ze Szwajcarii.

- Dzień dobry, Wasza Wysokość – Syriusz Black mógł mieć w pogardzie wychowanie swojej rodziny, ale jako syn rodu czystej krwi doskonale wiedział kim jest rodzina Kronenbergów i jaką pełni funkcję. – Miło mi powitać was w moim domu.

Hermiona i pani Weasley patrzyły to na Syriusza, to na wprowadzonego przez Dumbledore'a gościa.

- Lordzie Black, bardzo dziękuję za miłe powitanie odpowiedział Mikael. To dodało kolejne pytania, które miała Hermiona.

- Syriuszu – Dumbledore zwrócił się do gospodarza – nie dało się nie usłyszeć, że pojmaliście więźnia.

- Tak, dyrektorze. Harry'emu udało się go obezwładnić gdy zaatakował Kingsleya. Mamy go na dole. – To Hermiona odpowiedziała dyrektorowi.

- W takim razie zobaczmy z czym mamy do czynienia. Mikaelu, zechcesz nam towarzyszyć? – Albus zwrócił się do swojego towarzysza.

- Oczywiście, Albusie.

BREAK LINE

Syriusz poprowadził wszystkich, z wyłączeniem Molly, do piwnicy pod Grimmauld Place. W kącie celi siedział skulony mężczyzna.

- To właśnie jego schwytaliśmy – wyjaśnił Black.

- A tym walczył – Hermiona podniosła z podłogi buzdygan i pokazała dyrektorowi i księciu.

- Ciekawe, ciekawe – Mikael wyciągnął różdżkę i zaczął nią kręcić zbliżając się do krat, jakby zamierzał rzucić zaklęcie na więźnia. Przestraszony mężczyzna zerwał się i próbował ukryć głębiej w kącie. Ale księciu to wystarczyło.

- A zatem jesteś Lowenem – powiedział jakby do siebie. Wszyscy, łącznie z więźniem, wpatrywali się w Mikaela dziwnym wzrokiem. – Czy Rada wie co tutaj wyprawiacie? – zwrócił się do więźnia. Przerażenie na twarzy jeńca było jedyną odpowiedzią jakiej potrzebował książę.

- Rada? Lowen? – Hermiona Granger patrzyła na mężczyznę, a jej oczy wydawały się powiększać coraz bardziej.

- Zgadza się, moja droga. – Mikael z kieszeni wyciągnął telefon komórkowy, sprawdził czy ma zasięg i wybrał numer.

BREAK LINE

Gdzieś w starym domu w Amsterdamie zadzwonił telefon. Starszy mężczyzna podniósł słuchawkę.

- Pan de Groot? – usłyszał pytanie swojego rozmówcy.

- Tak – potwierdził, wiedząc już, że telefon będzie związany z jego współpracą z Radą Wesenów.

- Mówi Mikael Kronenberg – de Groot prawie miał zawał serca, gdy osoba po drugiej stronie się przedstawiła. – Jestem teraz w Londynie i chciałbym zgłosić kilkadziesiąt wesenów, które nie przestrzegają postanowień Rady.

- To znaczy, Wasza Wysokość? – zapytał.

- Kilkadziesiąt wesenów, w tym co najmniej dwie Hexenbestie – dodał, przypominając sobie opowieść Dumbledore'a – przyłączyło się do tutejszego Mrocznego Władcy. Działają w trzecim świecie.

De Groot miał ochotę kląć własnego pecha. Nie jedna lub kilka osób, ale kilkadziesiąt. Nie w świecie przyziemnym, ale w świecie czarodziejów. I do tego Hexenbestie. Ogromnym wysiłkiem woli opanował się i wrócił do rozmowy.

- Alexander wszystko zorganizuje, Wasza Wysokość. Jeśli jednak mogę coś zasugerować, dobrze byłoby mieć na miejscu grimma. Mam ograniczoną liczbę osób, które mogę wysłać do trzeciego świata.

- Zajmę się tym.

BREAK LINE

Mikael rozłączył się po pożegnaniu się ze swoim rozmówcą. Hermiona Granger już otwierała usta żeby zadać pytanie, gdy książę wybrał kolejny numer.

BREAK LINE

Sean Renard, kapitan policji w Portland w stanie Oregon pojawił się na miejscu dziwnej zbrodni. Jego zespół do zadań specjalnych w składzie Nick Burkhardt, Hank Griffin i sierżant Drew Wu, który całkiem niedawno nabył moce Blutbadena zakończyli już oględziny i właśnie składali raport, gdy zadzwonił telefon Seana. Patrząc na nieznany numer Renard wcisnął przycisk odbierania i podniósł telefon do ucha. Słowa, które padły prawie zwaliły go z nóg.

- Witaj, kuzynie.

- Książę Mikael.

Trzej policjanci spojrzeli na swojego kapitana z ostrożnością. Całkiem niedawno zakończyła się sprawa księcia Kennetha Alun Goderich Bowes-Lyon, który „okazał się" naśladowcą Kuby Rozpruwacza. Kolejny członek rodziny królewskiej to było trochę zbyt dużo dla wszystkich. Szczególnie Nicka, którego matka została ranna w zasadzce Kennetha.

- Bez konwenansów, kuzynie. Zarówno ja, jak i Rada Wesenów, potrzebujemy wsparcia w Londynie. Wsparcia grimma, optymalnie więcej niż jednego.

- A co z Verratem, kuzynie?

- Porozmawiam z królem.

- Dobrze, kuzynie. Mów.

- Kilkadziesiąt wesenów zaczęło działać w trzecim świecie – Sean skrzywił się – ludziom tutaj udało się złapać Lowena. Rada wysyła egzekutorów – Hermiona, słuchająca słów księcia, syknęła zdziwiona – ale mają ograniczoną liczbę osób. De Groot zasugerował grimma. Wiem, że masz jednego.

Słuchający słów tajemniczego księcia Mikaela Nick uniósł rękę i rozprostował trzy palce. Sean spojrzał na niego i upewniwszy się, że jego funkcjonariusz wie co robi powiedział do słuchawki:

- Trzech.

- Słucham? – Tym razem przyszła pora księcia na zdziwienie.

- Mam trzech grimmów, a nie jednego, kuzynie.

- Jutro rano waszego czasu na lotnisku będzie czekał samolot. Ilu osób się spodziewać?

- Nick? – Sean zwrócił się do Burkhardta, jednocześnie włączając głośnik w telefonie.

- Trzech grimmów, oprócz mnie Trubel i moja matka, dwa Blutbadeny, Hexenbestia, Fuchsbau i Kehrseite-Schlich-Kennen – dodał z humorem, patrząc na Hanka.

- Jak rozumiem mam przyjemność z Nickiem Burkhardtem? – Mikael wolał się upewnić.

- Tak, Wasza Wysokość.

- Grimmowie, panie Burkhardt, nigdy nie podlegali rodzinom królewskim – powiedział ze śmiechem. – Byli zbyt niepokorni, aby uznać nasze zwierzchnictwo.

- Rozumiem.

- Cieszę się jednak, że będę miał na miejscu wsparcie dwóch grimmów z rodziny Burkhardtów. Samolot pojawi się o 5.30. Odbiorę was z lotniska w Londynie.

BREAK LINE

Albus Dumbledore nie sądził, że wezwanie kuzyna jego starego przyjaciela, Fryderyka, będzie miało taki ciąg dalszy. Spodziewał się czarodzieja, który będzie mógł wesprzeć ich w bitwach, może dodać jakieś informacje czy analizy, ale nie coś takiego. Gdy Mikael wybrał trzeci numer dyrektor zrozumiał, że to jeszcze nie koniec.

BREAK LINE

- Dzień dobry, Wasza Wysokość.

- Mikaelu, czy dotarłeś bez problemu?

- Tak, Wasza Wysokość. Spotkałem pana Dumbledore'a i dotarliśmy na miejsce spotkania z jego ludźmi. To rzeczywiście weseny.

- Czy skontaktowałeś się z Radą?

- Tak, Wasza Wysokość. Ale de Groot poprosił o grimma. Skontaktowałem się z Seanem.

- Ach, rozumiem, że prosisz mnie o wycofanie naszych ludzi?

- Tak, Wasza Wysokość.

- A więc tak się stanie.

- Dziękuję, Wasza Wysokość.

BREAK LINE

Mikael wyłączył telefon i wrzucił go do kieszeni. Nadszedł czas na wyjaśnienia.

BREAK LINE

Następnego dnia Mikael Kronenberg pojawił się na niewielkim lotnisku biznesowym w dzielnicy Docklands czekając na samolot ze Stanów. Wczesnym rankiem dostał informację, że wszystkie operacje Verratu zostały zakończone, a agenci wycofani z Wielkiej Brytanii. Młoda dziewczyna z obsługi lotniska zbliżyła się do niego i powiedziała:

- Samolot na który pan czeka właśnie wylądował. Pasażerowie właśnie zakończyli odprawę.

- Dziękuję, moja droga. – Mikael lekko skinął głową kobiecie.

- Witaj, kuzynie – Mikael zwrócił się do wysokiego mężczyzny, który jako pierwszy wszedł do sali konferencyjnej. – Nie spodziewałem się ciebie tutaj.

- Uznałem, że dodatkowa Zauberbestia nie zaszkodzi.

- Masz rację, nie zaszkodzi. Czy wyjaśniłeś wszystkim, że będziemy działać w trzecim świecie?

- Tak, podczas lotu.

- Dobrze, przeczytajcie to i jedziemy – Mikael pokazał kawałek pergaminu z napisem: „Kwatera Główna Zakonu Feniksa znajduje się na Grimmauld Place 12".

BREAK LINE

Książę wprowadził wszystkich do sali zebrań Zakonu Feniksa. Chwilę później dołączył do nich Dumbledore, oraz – mieszkający na stałe w kwaterze głównej – państwo Weasley, Syriusz, Ron, Hermiona i Harry. Kolejne osoby wchodziły i zajmowały miejsca wokół stołu. Ostatnim był Szalonooki Moody, który zamknął i zabezpieczył drzwi.

BREAK LINE

Albus Dumbledore rozpoczął spotkanie.

- Miło mi powitać wszystkich na kolejnym zebraniu Zakonu Feniksa. Chciałbym przedstawić naszego nowego sojusznika, Mikaela Kronenberga ze Szwajcarii. Mikaelu, gdybyś mógł przedstawić informację o nowych przyjaciołach Czarnego Pana.

- Dziękuję, Albusie. Nowy sojusznicy Mrocznego Lorda to grupa istot, które są nazywane wesenami. Weseny podlegają wielu prawom i dzielą się na wiele ras. Za przestrzeganie tych praw odpowiada Rada Wesenów, która ma swoją siedzibę w Amsterdamie. Wczoraj skontaktowałem się z pewną osobą, która obiecała poinformować Radę i wysłać egzekutorów, aby zajęli się problemem.

- Przepraszam, Wasza Wysokość – Andromeda Tonks mogła być wyrzucona z rodziny, ale podobnie jak Syriusz Black doskonale wiedziała kim jest rodzina Kronenbergów – dlaczego egzekutorzy? Czy nie można ich po prostu wyłapać i gdzieś zamknąć?

- Przykro mi, ale to niemożliwe. Prawo, które złamali jest jednym z najstarszych praw wesenów. Jego złamanie automatycznie równa się karze śmierci. To prawo można określić jako odpowiednik czarodziejskiego statutu tajemnicy.

- Rozumiem, dziękuję, Wasza Wysokość. – Andromeda wiedziała kiedy przestać walczyć o przegraną sprawę.

- Dobrze, kontynuując, przedstawiciel Rady poprosił mnie o znalezienie grimma. Grimm to człowiek, dość specyficzny człowiek, którego celem jest polowanie na weseny. W przeszłych wiekach mieli więcej pracy, obecnie jest ich niewielu. To, że w tym pomieszczeniu jest trzech grimmów to wielkie osiągnięcie.

- A jak to nam pomaga, panie Kronenberg? – zapytał Kingsley Shacklebolt.

- Tak, że nie musicie polować na weseny i możecie się skupić na waszym Mrocznym Lordzie.

- Mikaelu, myślę, że dobrze byłoby jakbyś przedstawił wszystkich – wtrącił Albus Dumbledore.

- Dobrze, zacznijmy od pań – książę uśmiechnął się pod nosem – Rosalee Calvert to Fuchsbau – wskazał młodą kobietę z ciemnymi włosami.

- Czy może pani pokazać jak wygląda po zmianie? – Hermiona niemalże podskakiwała na krześle.

- To zależy od ciebie, Rosalee – uspokoił Mikael.

Rosalee skinęła głową i chwilę później jej twarz i szyja porosły futrem, a z boku głowy pojawiły się sterczące lisie uszy. Członkowie Zakonu Feniksa wpatrywali się w kobietę zaskoczeni. Moment później Rosalee wróciła do ludzkiej postaci.

- Wu i Monroe to Blutbadeny. Panowie, jeśli mogę prosić. – Mikael dobrze się bawił wiedząc, co za chwilę nastąpi.

Miał rację, gdy tylko Monroe zwogował spora część członków sięgnęła po różdżki. Dopiero głos Albusa Dumbledore'a uspokoił wszystkich.

- Adalind i Sean to Hexenbestie. Myślę, że powstrzymamy się od zmiany, bo jeszcze ktoś zrobi coś głupiego przez przypadek. – Mikael uśmiechnął się lekko. – Nick, Trubel i Kelly to grimmowie.

- Przepraszam, a pan kim jest? – Moody zwrócił się do Hanka Griffina.

- Kehrseite-Schlich-Kennen – odpowiedział.

- Kto? – Szalonooki nie wiedział czy murzyn żartuje czy mówi poważnie.

- A co to znaczy? – dodała przestraszona Molly.

- Niemagiczny człowiek, który wie o wesenach – to Mikael postanowił udzielić odpowiedzi.

BREAK LINE

Lord Voldemort czuł dziwne zaniepokojenie. Ale wbrew wewnętrznym ostrzeżeniom zaplanował atak swoich nowych sojuszników na ulicę Pokątną. Gdyby tylko wiedział.

BREAK LINE

88 wesenów z początkowych 95, pod przywództwem Joachima Cocarda, Blutbadena i Sashy Grey, Hexenbestii, przybyło świstoklikami na ulicę Pokątną. Ledwie sekundę później zwogowali i rozbiegli się w poszukiwaniu celów. Jeden z Siegbarstów zwrócił się w stronę czarownicy usiłującej ukryć za sobą córkę. Wielkie było jego zdziwienie gdy nagle przed kobietą pojawiła się młoda dziewczyna w skórzanej kurtce z maczetą w dłoni. Zdążył jeszcze krzyknąć „Grimm!", gdy Trubel ścięła mu głowę. Atak wesenów zatrzymał się po okrzyku Siegbarsta. Zaczęli się nerwowo rozglądać na wszystkie strony. To był moment na który czekali Nick i Kelly.

Kelly zaczęła, z mieczem w dłoni wpadła pomiędzy przerażone weseny. Zawirowała w tańcu do muzyki, którą tylko ona mogła usłyszeć. Rozcinała brzuchy, ścinała głowy, odrąbywała ręce. Dzielnie sekundowała jej Trubel z maczetą w dłoni.

Nick i Hank woleli bardziej współczesne rozwiązanie. Samopowtarzalne strzelby kalibru 12 plunęły prawie synchronicznym ogniem.

Jedna z dwóch Hexenbestii postanowiła podejść z boku do Nicka i Hanka. Nie mogła zrozumieć dlaczego na jej drodze stanął ten wysoki, przystojny mężczyzna w modnym płaszczu ze strzelbą w dłoniach. Nie był grimmem, tego była pewna. Uniosła rękę, aby zmusić swoją wolą, żeby mężczyzna zaczął strzelać w swoich sojuszników. Jakież było jej zdziwienie, gdy Sean Renard zwogował. Gdy zrozumiała, że ma do czynienia z Zauberbestią było już za późno na cokolwiek. Strzelba plunęła ogniem i kobieta padła na ziemię.

Klaustreich rzucił się w stronę kilkorga dzieci, które pierwszy rok może ukończyły, ale drugiego już raczej nie. Na instynkcie odtrącił stojącą mu na drodze Fuchsbaukę. Nie mógł wiedzieć, że to sprowadzi na niego wściekłego Blutbadena. Monroe wpadł na biegnącego kota i rzucił go na ziemię. Kiedy Klaustreich nie chciał się poddać Monroe przegryzł mu gardło.

BREAK LINE

Niedobitki wesenów próbowały użyć swoich świstoklików, ale rozciągnięta nad Pokątną dzięki uprzejmości Mikaela Kronenberga tarcza uniemożliwiła im to. Czarodzieje z Zakonu Feniksa, nieliczni aurorzy oraz grimmowie spędzili resztki sił Czarnego Pana w jedno miejsce. Mikael i Alexander, ramię w ramię stanęli przed zgromadzonymi wesenami. Książę obrzucił ich wzrokiem licząc, że pozostało niecałe trzydzieści istot. Nie widział sensu w tej rzezi, ale prawo było prawem.

- Złamaliście prawa Rady – zaczął Alexander – wiecie, że jest to karane śmiercią.

Jeden z wesenów, Mauvais Dentes, wysunął się przed front grupy i odpowiedział:

- I jak zamierzasz nas zabić, pachołku?

- Ja to zrobię – wtrącił Mikael.

- Ojej, już się ciebie boję, człowieku – kpił Mauvais Dentes.

- A powinieneś, bo ja nie jestem człowiekiem.

Gdy Mikael skończył mówić został otulony przez tuman kurzu. Gdy pył opadł w miejscu czarodzieja pojawiła się postać w ciężkiej zbroi płytowej dzierżąca długą, drewnianą laskę. Książę uniósł laskę i uderzył w ziemię, co spowodowało uniesienie się chmury pyłu, który ogarnął wszystkie weseny Voldemorta.

- Król Licz – wyszeptała jedna z czarodziejek czystej krwi obejmująca swoje dziecko.