- Mamo jaki był tato?
Leo majstrował przy jakichś narzędziach na podłodze w warsztacie jego mamy. Miał zamiar przygotować się do projektu naukowego, ale zwlekał jak najdłużej.
Jego mama wyjrzała zza motoru, którego reparowała.
- Mijo, dobrze wiesz, że któregoś dnia go spotkasz, kiedy będziesz gotowy. - sięgnęła w dół i potargała mu włosy - Nie jesteś jeszcze gotowy.
- Wiem o tym. - Leo jęknął, i nie wstydził się tego. - Chcę tylko wiedzieć jaki on jest. Żebym wiedział, że to on.
- Cóż... - spojrzała w jego błagające oczy - No dobrze. Opowiem ci trochę o nim. - Odłożyła klucz i odchyliła się na fotelu. - Twój ojciec uwielbia wymyślać i wygłupiać się z maszynami...
- Jak ty? I ja?
Uśmiechnęła się i mrugnęła do niego.
- Cierpliwości, mijo! Daj mi skończyć. - Kontynuowała, patrząc gdzieś w dal. - Tak, jest swego rodzaju mechanikiem, jak ja, i może kiedyś ty. Polubi cię, kiedy cię pozna.
- Naprawdę? - zapytał Leo rozszerzając oczy. Jego ojciec polubiłby go?
Jego matka się zaśmiała.
- Oczywiście, że tak! Nie jest za dobry w relacjach międzyludzkich, więc na początku może być trochę gburowaty. Musisz być dla niego wyrozumiały. Obiecujesz, że nie naskoczysz na niego, kiedy w końcu się pojawi?
Leo przytaknął żarliwie.
- Jak myślisz, spodobałby mu się mój projekt naukowy? To będzie łódź, z biegami, które podnoszą żagle i wszystko inne!
Esperanza Valdez spojrzała z dumą na swojego syna.
- Jestem pewna, że będzie z niego dumny.


Następna miniaturka nazywa się: Strach przed ciemnością