NOTES: Witam ponownie! Wróciłam z wyjazdu i w trakcie podróży naszło mnie parę pomysłów na ciąg dalszy! Ten odcinek miałam już napisany, ale nie miałam czasu przepisać go na laptopie, stąd tak późna pora dodania. Dziękuję za cierpliwość, za wszystkie komentarze i za to, że ze mną jesteście i śledzicie rozwój wydarzeń w High School Intricacies! Kocham was za to! A teraz już zapraszam na odcinek… dziesiąty! :)


Adam's POV

Umarłem.

To była moja pierwsza myśl. Rozsadzało mi głowę, żołądek domagał się czegoś do przetrawienia. W gardle czułem gorzką, śluzowatą substancję, w ustach posmak alkoholu. Co się w ogóle stało… Ach, musiałem się upić na imprezie. A więc tak wygląda kac…
Otworzyłem oczy. Wpadające przez odsłonięte okno światło było zabójcze dla moich wrażliwych receptorów wzroku. Zamrugałem kilka razy. Gdzie ja właściwie jestem? Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Pokój Tommiego. Co ja robię w jego pokoju? Zacząłem wracać myślami do zdarzeń wczorajszego wieczoru. I nagle sobie przypomniałem. Przypomniałem, jak pomagał mi dojść do swojego domu. Jak położył mnie w swoim łóżku. Jak odgarniał mi włosy z twarzy i gładził po policzku.
Jak wyznałem, że się w nim zakochałem.
I pamiętałem, jak zareagował. Nie uderzył mnie w twarz, ani też nie speszył, czy nie zaczął się śmiać. Zaniemówił, po czym zaczął na mnie krzyczeć, łzy smutku, żalu i bezsilności w jego czekoladowych oczach.

-Dzień dobry.

Tommy wszedł do pokoju z delikatnym uśmiechem na ustach.

-Jak się czujesz? Nieźle wczoraj zabalowałeś.- zaśmiał się siadając na krawędzi materaca i podając mi szklankę wody z szafki obok.

-Bywało lepiej.- mruknąłem wypijając płyn duszkiem.

-Jak dużo przegapiłeś?- spytał już słabszym głosem.

Spojrzałem na niego po chwili odwracając wzrok.

-W jednej chwili tańczyłem wśród ludzi, którzy w szkole normalnie mnie nie zauważają, a w drugiej budzę się w twoim łóżku.- starałem się zaśmiać, ale z mojego gardła wydobył się tylko zduszony jęk.

Odważyłem się spojrzeć na blondyna. Siedział z rękami złożonymi na udach, spuszczoną głową i widocznie maskowanym smutkiem na twarzy.

-Dziękuję, że się mną zająłeś. Przepraszam za to wszystko.- szepnąłem.

Nie chciałem go okłamywać. Nienawidziłem tego. Ale… bałem się. Gdy szumiący w żyłach alkohol przestał oddziaływać na mózg wszystko zdawało się na powrót trudniejsze.

-Nie szkodzi. To były twoje urodziny.- Uśmiechnął się lekko, smutek wciąż na dnie czekoladowych oczu.- Wiesz… Chciałbym ci dać prezent. Urodzinowy.

Uśmiechnąłem się i podniosłem się do pozycji siedzącej. Obcisłe spodnie nie były najlepszym materiałem na piżamę, ale przynajmniej koszulka była w miarę wygodna.
Blondyn wziął gitarę i usiadł naprzeciwko mnie krzyżując nogi.

-Bo widzisz… Dokończyłem piosenkę.- uśmiechnął się nieśmiało, delikatny rumieniec wpłynął na jego policzki.

Uśmiechnąłem się szerzej.

-I…- wyjął z kieszeni spodni złożoną kilkakrotnie kartkę papieru.- chciałbym, żebyś ją zaśpiewał.

Rozłożyłem kartkę i uśmiechnąłem się do chłopaka potakując głową.
Zaczął grać, a ja śpiewać, czytając zapisane odręcznie słowa.

'It's late at night and I can't sleep, missin' youjust runs too deep.'

Co jakiś czas zerkałem na chłopaka, na jego szczupłe palce zaciśnięte na strunach, na lekko przygryzioną wargę.

'I Just wanna be with you, cause livin' is so hard to do, when all I know is trapped inside your eyes.'

Serce mi przyspieszyło. Starałem się by nie drżał mi głos.
On to napisał. On…

'Baby you know that maybe it's time for miracles. Cause I ain't givin' up on love. No I ain't givin' up on us.'

Podniosłem na niego wzrok. Uśmiechał się niepewnie odkładając na bok gitarę.

-Jest piękna.- szepnąłem.

Zarumienił się.
Wziąłem głęboki oddech.

-Tommy… Ja pamiętam, co się wczoraj działo.- powiedziałem cicho.

Spojrzał na mnie. Jego oczy szeroko otwarte, strach, zagubienie i nadzieja malujące się na ich dnie.

-Pamiętam wszystko.

-Och…- opuścił głowę pozwalając, by włosy zasłoniły mu twarz. Zaciśnięte w pięści dłonie niespokojnie ułożone na udach blondyna.

Wyciągnąłem rękę odgarniając mu włosy, delikatnie głaszcząc jego policzek, by na mnie spojrzał.

-I Tommy… To była prawda.- szepnąłem.- Ja… Ja zakochałem się w tobie.

Lekki uśmiech pojawił się na jego twarzy, gdy wtulił twarz w moją dłoń na swoim policzku.
Uśmiechnąłem się.
Podniósł wzrok powrotem na mnie, spoglądając mi prosto w oczy, topiąc mnie w czekoladowej głębi swoich tęczówek. Poczułem dreszcz ekscytacji spływający wzdłuż kręgosłupa. Oddech przyspieszył wraz z biciem serca. W pustym żołądku nasiliło się trzepotanie motyli. Wstrzymałem w płucach powietrze i delikatnie pochyliłem się do przodu, prawie stykając nasze nosy ze sobą. Wciąż głaszcząc dłonią blady policzek chłopaka odetchnąłem głęboko starając się opanować drżenie. Pochyliłem się nieco bardziej w końcu złączając razem nasze usta. Ciepło rozlało się po moim ciele. Wilgotne wargi blondyna naparły lekko na moje w odpowiedzi na pocałunek. Cichy jęk wydobył się z gardła chłopaka, gdy przysunął się bliżej. Rozchylił wargi wpuszczając mój język do środka. Jęknąłem przesuwając dłoń z ciepłego policzka blondyna na jego kark, odchylając w tył jego głowę. Drugą ręką objąłem go w pasie przyciągając jeszcze bliżej, tak, że w rezultacie siedział mi na udach. Jego dłonie błądziły po moich plecach wywołując fale przyjemnych dreszczy spływających wzdłuż kręgosłupa. Zapach i bliskość blondyna mieszała mi w głowie przyprawiając o zawroty. Pocałunki były namiętne, pełne pasji i gwałtowności. Skrywane od dawna pragnienia opuszczały nasze ciała we wzajemnej bitwie języków. Tommy poddał się z głębokim jękiem. Naparłem mocniej na jego ciepłe i delikatne wargi. Gdy w końcu oderwaliśmy się od siebie nasze twarze wciąż dzieliły tylko centymetry. Mieszające się ze sobą, przyspieszone oddechy, policzki zaczerwienione od wzmożonego wysiłku. Serce biło mi jak oszalałe wyraźnie zadowolone z bliskości blondyna.

-Nawet nie wiesz, od jak dawna marzyłem, żeby to zrobić.- mruknąłem starając się opanować oddech.

-To dlaczego nie zrobiłeś?- szepnął.

-Ja… Myślałem, że jesteś hetero…

-Ja też tak myślałem.- zaśmiał się czerwieniejąc jeszcze bardziej.- Ale nie wydaje mi się, żeby to dłużej było prawdą.- uśmiechnął się nieśmiało spoglądając na mnie.

Delikatny uśmiech na ustach chłopaka wywołał szeroki uśmiech na moich. Przesunąłem dłonią po policzku i szczęce blondyna.
Uśmiechnął się uroczo wtulając głowę w zagłębienie u nasady mojej szyi. Delikatnie głaskałem go po plecach, był taki drobny. Czułem jego ciepły oddech na swojej skórze.

-Prawdopodobnie powinieneś coś zjeść. Po wczorajszej imprezie musisz umierać z głodu. Zresztą, ja sam z trudem trzymam swój żołądek w ryzach.- wymamrotał z twarzą wciąż przyciśniętą do mojej szyi.

Zaśmiałem się głaszcząc jego blond włosy.

-Fakt, nie pogardziłbym czymś do jedzenia. Co powiesz na chińszczyznę?

Wyprostował się, patrząc na mnie z błyszczącymi oczami i szerokim uśmiechem na twarzy. Ponownie zaśmiałem się przeczesując jego blond grzywkę. Był taki uroczy.

-Tylko pozwól mi się trochę ogarnąć. Musze wyglądać jak Joker po przejściach…

-Wyglądasz idealnie…- powiedział cicho.

Jego policzki pochłonęła głęboka czerwień. Zaśmiałem się cicho, odgarniając mu czule włosy z twarzy i składając delikatny, słodki pocałunek na jego wargach.
Uśmiechnął się i zszedł z moich ud pozwalając mi wstać. Podczas, gdy Tommy zamawiał chińszczyznę, ja spojrzałem na swoje odbicie w łazienkowym lustrze. Lekko zaróżowione policzki, delikatnie roztrzepane włosy i błękitne oczy płonące szczęściem i ekscytacją. Na ustach formował się bezwiedny uśmiech, cała twarz promieniała. Ku mojemu zdziwieniu makijaż z ostatniej nocy bardzo nie ucierpiał. Zmyłem kilka roztartych śladów ciemnego cienia do powiek i eyelinera, przemyłem twarz wodą i przejechałem palcami przez włosy. Wyglądałem… zaskakująco dobrze, jak na kogoś, kto powinien mieć kaca. Jak to w ogóle możliwe, że przestałem odczuwać już zawroty głowy?
Otworzyłem cicho drzwi. Spojrzałem na drobnego blondyna siedzącego po turecku na łóżku. Wpatrywał się w swoje splecione na udach dłonie. Bezwiedny uśmiech błąkający się po jego ustach.


NOTES: Przypominam o zostawianiu komentarzy! :) Na kolejny odcinek zapraszam w następnym tygodniu, już normalnie- w środę.