-Co to za paskudztwo?
-Żadne paskudztwo. Ja sądzę, że jest całkiem uroczy…
-Uroczy? Gdzie ty masz oczy? To wygląda koszmarnie.
-Twoja twarz wygląda koszmarnie i jakoś nie jęczę.
-Hej, to było niemiłe… Przestań mi to podtykać pod nos i tak tego nie chcę.
-Nie ważne czy chcesz i tak to założysz jak my wszyscy.
-Pff, chciałbyś.
-Naprawdę nie bądź dziecinny, a teraz go przymierz.
-Nie chcę…
Castiel siedział przy stole przysłuchując się tej wymianie zdań pomiędzy Samem i Deanem. Wszystko zaczęło się od tego, że anioł spytał o śmieszne, świąteczne swetry, które widział na zdjęciu w jakiejś gazecie. Temat zaraz podłapał Sam, który stwierdził, że zabawnie będzie gdyby oni również takie mieli, w końcu te swetry również stawały się już tradycją, a im bardziej dziwaczne tym lepiej. Skończyło się na tym, że młodszy Winchester wrócił tego dnia do bunkra z czterema „paskudztwami" jak to określił Dean. Castiel westchnął cicho spoglądając na swój sweter z dużym bałwanem na przedzie. Nos, oczy oraz guziki bałwana były odstające, a sama postać bałwana wykonana była z miękkiego pluszu. Cas stwierdził, że jego sweter naprawdę nie wygląda tak źle, może nie chciałby nosić go na co dzień, bo za bardzo wyróżniałby się w tłumie, ale od święta chętnie założy coś innego.
Dean jednak niechętnie podszedł do pomysłu ze swetrami. Uważał, że są okropne i poniekąd miał sporo racji, rewii mody wygrać w nich by się nie udało. Castiel wiedział jednak, że Dean zawsze na początku wydawał się przeciwny tego typu nowościom a i tak prędzej czy później się na nie zgadzał. Anioł ostatnio nawet przyłapał Deana na próbie zabawy z kociakami. Co prawda Winchester co chwila wtedy kichał, ale jednak liczyły się dobre chęci.
Sam po dłuższej wymianie zdań w końcu odpuścił, wiedział bowiem, że siłą osiągnie przeciwny efekt. Cisnął więc tylko w Deana jego swetrem i postanowił udać się do swojego pokoju. Duży łeb renifera na swetrze Sama podskakiwał z każdym krokiem młodszego Winchestera, gdy ten się oddalał. Dean westchnął cicho i zmierzył krytycznym spojrzeniem trzymaną przez siebie rzecz. Jego sweter nie miał żadnych wystających elementów. Widniały jednak na nim wizerunki reniferów, bałwanków, Mikołaja czy choineczek.
-Obrzydliwy… -mruknął Dean. Wtedy jednak do pomieszczenia wszedł Kevin w swoim własnym świątecznym wdzianku. W tym właśnie momencie Dean stwierdził, że jego „świąteczny koszmar" wcale nie jest aż taki koszmarny. Na swetrze Kevina widniała choinka zrobiona ze sztucznego igliwia. Przyozdobiona była małymi, plastikowymi bombkami, a także łańcuchem lampek, które naprawdę świeciły.
-Zajebisty, prawda? –powiedział uśmiechnięty szeroko Kevin, a Castiel przytaknął, że to naprawdę ładny sweter. Dean stwierdził, że otaczają go idioci w czym utwierdził go widok kociaków, które właśnie wbiegły do pokoju. One również ubrane były w małe, świąteczne sweterki.
