Rozdział XI
„Szok"
- Rodzina agentki Williams?- usłyszeli nareszcie, po czterech godzinach bezradnego oczekiwania.
- Tara nie ma rodziny, jest sierotą… - powiedział D.- Jesteśmy jej przyjaciółmi.- wyjaśnił.
- Co z nią, doktorze?- wyszeptał przerażony Bobby. Musiał wiedzieć…
- Panna Williams pomyślnie przeszła operację usunięcia pocisków. Kule o mały włos jej nie zabiły, ale przetrzymała postrzał…- zaczął powoli lekarz, ale w jego twarzy Sue wyczytała wahanie.
- Panie doktorze… Czy jest coś, o czym nam pan nie mówi?- zapytała, uważnie lustrując mężczyznę.
- Nie wiem, czy powinienem, zważywszy, że państwo nie są krewnymi…- odparł.
- Jestem jej narzeczonym.- powiedział szybko Bobby, wiedząc, że inaczej nie dowie się prawdy. Zupełnie nie obchodziło go, jak spojrzała na niego reszta agentów.- Błagam, doktorze! Proszę mi powiedzieć!
W twarzy młodego człowieka, lekarz istotnie dostrzegł udrękę człowieka, który kocha, więc zastanowiwszy się chwilę, odparł:- Dobrze. Powiem, choć nie wiem, czy dobrze robię…- Wziął głęboki oddech i kontynuował.- Zanim zaczęliśmy usuwać kule, prześwietliliśmy agentkę Williams i okazało się, że pociski nie były jedynym problemem…- zaczął.-… dlatego ściągnęliśmy kartę zdrowia Tary i skontaktowaliśmy się z jej lekarzem. Okazało się, że panna Williams ma guz w piersi…- powiedział powoli.
- Rak?- wyszeptał Bobby i głos mu się załamał, a nogi odmówiły posłuszeństwa. Gdyby nie Jack i Myles, z pewnością by upadł.
- Tak.- potwierdził doktor.- Tara była w trakcie leczenia, a ściślej mówiąc, oczekiwała na operację. Ściągnęliśmy jej onkologa i zdecydowaliśmy, że nie ma czasu. Komórki rakowe rozwijały się w zastraszającym tempie i doszliśmy do wniosku, że jeśli zaczekamy z jej planowym zabiegiem, może nie dożyć operacji. Dlatego usunęliśmy wadliwe tkanki…- powiedział powoli.
- Wycięliście guz?- zapytał Crash, gdy lekarz zamilkł na chwilę.
- Niezupełnie, proszę pana…- wyjaśnił z wahaniem.
- A więc?- był zupełnie zdezorientowany.
- Musieliśmy wykonać mastektomię…- powiedział cicho, a kobiety na siebie spojrzały przerażone i zakryły usta rękoma. Były w szoku.
- Co to znaczy, doktorze?- zapytał drżącym głosem Crash, czując nieprzyjemne dreszcze.
- Musieliśmy usunąć pierś…- odparł i wszyscy zastygli w bezruchu…
TBC
