- Witaj, Afrodyto – powiedziała Caroline do śnieżnobiałej klaczy uśmiechając się przy tym promiennie.
- Niech panienka podejdzie bliżej i ją pogłaska – zachęcił stary zarządca – to najspokojniejsza klacz w całej stajni. Najbardziej lubi gdy się ją głaszcze za uszami. Śmiało!
Blondynka nie wahając się ani chwili dłużej, pogładziła konia korzystając z rady starca.
- Jesteś najpiękniejszym konikiem na świecie – wyszeptała blondynka do ucha Afrodyty i wtem usłyszała donośne rżenie z sąsiedniego boksu
- To Ares – powiedział dobrze jej znany męski głos. Klaus, który właśnie wszedł do stajni, objął kobietę ramionami po czym kontynuował – Jest zazdrosny i trochę zaborczy
- Dlaczego? – zapytała Caroline
- Afrodyta jest brzemienna – odpowiedział Klaus z zawadiackim uśmieszkiem – Ares chce ją chronić
- Ale przecież nie dzieje jej się żadna krzywda – odparła blondynka
- Ares uważa, że tylko on potrafi się nią odpowiednio zaopiekować – stwierdził mężczyzna obejmując ją mocnej i całując w szyję
- A może ona sama potrafi się sobą zająć? I on powinien trochę odpuścić?
- A może tylko jej się wydaje że potrafi?
- A może on powinien dać jej szansę, żeby mu pokazała, że da sobie radę?
- A może on nie chce, żeby niepotrzebnie ryzykowała, skoro on może dać jej wszystko?
- A może jemu się tylko wydaje, że jest taki wszechmocny, fantastyczny i uroczy, kiedy tak naprawdę jest upartym, władczym i apodyktycznym dup…?
- Hmmm… więc uważasz, że jestem uroczy? – dopytywał Klaus
- NIE POWIEDZIAŁAM, ŻE JESTEŚ UROCZY, tylko że TOBIE tak się wydaję! – odparła Caroline
- Nigdy bym o sobie nie powiedział, że jestem uroczy, Caroline – powiedział Klaus, odwracając ją w taki sposób, by ich oczy się spotkały – Może jestem troszkę apodyktyczny…
- Troszkę? Troszkę? – pytała uśmiechając się blondynka
- Caroline, pierwszy raz w życiu tak bardzo zależy mi na kobiecie, że wolałbym zostać biedakiem niż spędzić choćby jeden dzień bez Ciebie. Chcę spełnić każde Twoje życzenie. Chcę Ci dać wszystko. Chcę, żebyś była najszczęśliwszą kobietą na ziemi.
Wzruszona tym wyznaniem Caroline rzuciła mu się na szyję i namiętnie pocałowała, po czym wyszeptała:
- Ja też Cię kocham Klaus.
Witam!
Miło było czytać wszystkie pozytywne komentarze.
Dziękuję Wam za dobre słowa.
Dzisiaj rano skleciłam tylko coś takiego.
Obiecuję poprawę. Napiszę więcej i lepiej
xoxo
Klaroline 4ever
