Rozdział 10. Sceny i scenki.

Dzień śmiało zaliczyłaby do udanych, gdyby nie drobna rysa. Hermionę męczyła upiorna świadomość bycia manipulowanym. Tylko, jaki miał w tym były nauczyciel cel? Jest freakiem na punkcie własnego bezpieczeństwa. Miała przeczucie, że to coś innego, związanego z nią, z jakiegoś powodu postanowił trzymać ją z dala od czegoś, co może ją spotkać poza murami uniwersytetu.

Severus pojawił się dopiero na w połowie ostatniego wykładu, a przed dyskusją z poczęstunkiem. Dość mocno śmierdzący alkoholem. Dziewczyna poczuła się urażona tym faktem, podczas gdy ona sumiennie słuchała wykładów, jej towarzysz bawił się w kto-go-wie-jakim towarzystwie.

Postanowiła resztę weekendu traktować go chłodno oraz uśmiechnęła się promiennie do Davida, laboranta z francuskiego koncernu kosmetycznego. Istne przeciwieństwo. Miły, skromny i kulturalny, do tego elokwentny, czego dowiódł podczas przerwy kawowej, kiedy mieli ciekawą dyskusję na temat rynku półproduktów do domowej produkcji kosmetyków.

Po wykładzie lekko speszony David podszedł do niej, gdy stała w pewnym oddaleniu od reszty osób i niepewnie zaczął:

- Piękno nauki polega na łączeniu ludzi, ponad narodowymi podziałami.

- A żebyś wiedział! Jak prowadzę rozmowy, to nie mogę uwierzyć, że znam tych ludzi zaledwie dwa dni. Czuję się tak swobodnie, jak w rodzinie.

- Uznaję to za komplement. Jeżdżę na branżowe konferencje od prawie dziesięciu lat, tworzymy dość luźne grono, ale co święta wymieniamy się życzeniami i w mniejszych grupach umawiamy na urlopy. Więc z tą rodziną wiele nie przesadziłaś.

Roześmiali się oboje.

- Brzmi wspaniale. Zazdroszczę udanego grona! Przyznam, że nawet podsłyszałam rozmowę o zbliżającym się wypadzie w Alpy.

- Marianne. Jeśli uznasz mnie za ignoranta, to trudno, ale może zechciałabyś mi towarzyszyć podczas tego wyjazdu? Zdaję sobie sprawę, że możesz być zaręczona, ale jeśli wydarzy się taka sytuacja, że weźmiesz moje zaproszenie na poważnie pod uwagę, to gwarantuję dobrą zabawę w miłym towarzystwie. Nie musisz odpowiadać teraz. Wystarczy, że zrobisz to najpóźniej do końca roku. Wyjazd jest na tydzień w ostatni weekend stycznia. Nawet, jeśli dołączysz jedynie na weekend będę zachwycony.

Dziewczyna uśmiechnęła się. David to idealny mężczyzna dla niej. Naukowiec, z pasją, zabawny, wydaje się nie warczeć o poranku. Nie pieką przy nim kolczyki. Szkoda, że musi mu odmówić, postara się zrobić to na tyle delikatnie, by w miarę możliwości utrzymać znajomość.

- Davidzie, na dzień dzisiejszy nie mogę ci udzielić odpowiedzi. Niestety, nie jestem w stanie niczego obiecać.

- Jak wspominałem, nie oczekuję odpowiedzi natychmiast, ale czy moglibyśmy się wymienić adresami? Wspaniale mi się z tobą rozmawia, chciałbym podtrzymać znajomość z tak fascynującą, kobietą, jak ty Marianne.

- Dziękuję, jesteś uroczy. Chyba mam gdzieś twoją wizytówkę, nawet myślałam, czy mógłbyś mi wysłać publikację o której wspominałeś.

Toczyli dyskusję dalej a Severus spoglądał na nich kątem oka. Facet to typowy mugol, typu zdaje się nieszkodliwego, choć ci najbardziej niebezpieczni, często wyglądają niepozornie. Musi mieć dziewczynę jeszcze bardziej na oku.

-.-

Po zakończeniu piątkowego spotkania mistrz eliksirów podszedł do Hermiony.

- Cieszę się widząc Ciebie w dobrym humorze. Niestety musi Pan nam wybaczyć, jesteśmy już umówieni na wieczór.

- Oczywiście panie Attenbrow. Marienne, miło było cię poznać i do zobaczenia. - Odchodząc posłał jej szeroki uśmiech.

Dziewczyna zesztywniała na widok Severusa, jednak z uwagi na konspirację, postanowiła nie okazywać zaskoczenia ani złości. Natomiast szczerze uśmiechnęła się do mężczyzny koło niej.

- Do zobaczenia wkrótce, Davidzie.

Jak dobrzy znajomi wymienili delikatne pocałunki w policzek, David pewnie uścisnął dłoń jej przełożonemu i przyglądał się jak odchodzą. Z mieszanymi uczuciami, bowiem był prawie pewien, że jeśli są parą, to akurat przechodzą kryzys. I może to być szansa dla niego.

-.-

W Hermionie złość mieszała się z zaciekawieniem, gdy nauczyciel prowadził ją do stolika w restauracji. Ten odmówił udzielenia informacji odnośnie planu na wieczór i się tylko nieznacznie uśmiechał.

- Uznałem, że należy ci się trochę przyjemności. Możesz zamówić to wszystko, na co tylko masz ochotę.

- Fredericku – włożyła w te słowa całą słodycz – czy jest jakiś szczególny powód, dla którego zabrałeś mnie do tego lokalu?

- Jeśli się spodziewasz pierścionka, to muszę cię niestety zasmucić. – przerwał, by podbudować napięcie – Jednakże przygotowałem pewną niespodziankę.

- Tajemniczy jak zwykle. Z pierścionkiem to zbyt banalne miejsce dla ciebie. Widzę jak dajesz go wybrance na skraju urwiska, z domysłem „albo kochasz albo leć". I twoja ofiara wybiera pomiędzy życiem na huśtawce a śmiercią.

Severus przez chwilę rozważał zignorowanie tej uwagi, ale postanowił rozładować napięcie.

- Czym cię tak mocno uraziłem?

- Poza prymitywnymi rozrywkami w czasie, gdy ja odwalam całą robotę?

- Na niektórych spotkaniach biznesowych się pije, bo domyślam się, że do tego zmierzasz?

- Cały dzień zastanawiałam się, dlaczego chcesz, bym nie miała okazji się rozejrzeć po mieście.

- Coś sobie wymyślasz.

- Co może być takiego istotnego w tym miejscu?

- Stare miasto ma mnóstwo tajemnic. Zmierzasz do czegoś konkretnego?

- Może jeden z najstarszych magicznych wydziałów starożytnej magii?

- A może tutejsze archiwa? Celujesz na oślep.

Bingo! Pomyślała, piekące kolczyki mówiły jej ze trafiła.

- Dlaczego nie wprowadził mnie Pan do magicznej części uniwersytetu?

Teraz również w wypowiedzi Severusa uwidoczniła się złość.

- Przypomnij mi, gdzie się, w tym momencie oficjalnie znajdujesz?

- Co to ma do rzeczy! Pomiędzy Amsterdamem a Utrechtem jest godzina jazdy pociągiem. Będąc tam, mogłam w każdej chwili szukać informacji również tu! Ponadto mogłabym iść incognito.

- To coś ci powiem. Nigdy, ale to nigdy nie idź przemieniona do ludzi znających się na starożytnej magii. Nie jest dla nich trudne dojrzeć przez kamuflaż. Po drugie – zatrzymał na chwilę wypowiedź - współpracując ze mną, robisz to na moich zasadach. - nastąpiła kolejna przerwa dla podbudowania napięcia - I najważniejsze, skąd pomysł, że będą do ciebie przychylnie nastawieni? Jesteś w stanie się obronić? Nawet, jeśli teraz ćwiczysz, to nie wyobrażaj sobie, że pokonasz człowieka ćwiczącego od dziecka, a tym bardziej kilku. Moja rada: przy obecnych umiejętnościach, zanim pomyślisz o walce – postaraj się wykorzystać wszystkie drogi ucieczki.

Wybuch profesora ostudził czarownicy emocje.

- A czy, gdy była inna sytuacja, Pan by mnie wprowadził?

- Wątpię. Nie stać ciebie na mnie w roli ochroniarza.

- Nie ma tam miejsca, w którym bym była bezpieczna? Marzę o tamtejszej bibliotece.

- Heh! Akurat tamtejsza biblioteka jest bardzo mocno chroniona.

- Szkoda.

- W ramach pocieszenia mogę ci pokazać publikacje, jakie zakupiłem. – chwile później chciał ugryźć się w język, ale słowa padły. A dziewczynie błyszczały się oczy z podniecenia.

- Będę bardzo Panu wdzięczna. - postanowiła nie przeginać i broń boże nie prowokować kłotni, bo mógłby cofnąć słowa.

- Ale nie będziesz próbować tam się dostać, podobnie jak poszukiwać magicznej ulicy miasta.

- A jest taka?

- Tak. Jak w każdym większym mieście. W Utrechcie Kadra Magicznego Wydziału jest na tyle duża, by stworzyć własną ulicę.

- Cudownie, aż się chce to zobaczyć.

- Jaka szkoda, że obiecałaś coś innego, Marianne!

- Zmanipulował mnie Pan!

Severus uśmiechnął się na swój ulubiony sposób „najedzonego kota"

- To co ci zamówić, kochanie, do wina?

-.-

A krótko po 21 była niespodzianka. Do pianisty dołączyła jazzowa śpiewaczka i po krótkiej zapowiedzi, po restauracji niosły się dźwięki standardów.

- Ulubiona piosenka mojej mamy – ucieszyła się Hermiona – Specjalnie wybrał Pan ten lokal?

- Tak. I to właśnie jest twoja niespodzianka. Możemy zostać do północy. Jutro trening zaczynamy później, bo o 10. Co nie znaczy, że akceptuję pijaństwa.

- I kto to mówi?

- Nie piję więcej niż mogę, by dalej kontrolować swoje zachowanie. Może przypomnieć ci „Flirtującą Doris"?

Dziewczynie zarumieniły się policzki.

- Wtedy wyglądałaś, jakbyś była gotowa zaciągnąć obcego mężczyznę do łóżka.

- Nie takiego obcego, znam Pana od jedenastego roku życia.

Severus zachłysnął się winem. Przypomniała mu, że jeszcze niedawno była dzieckiem. A Hermiona kontynuowała potyczkę.

- Często sypia pan z byłymi uczennicami?

- Zdarza mi się.

- Przepraszam to było niewłaściwe.

- Dlaczego? Wiele młodych czarownic, nawet z dobrych rodzin ma sponsora.

Severus podjął wyzwanie, miał świadomość, że również w słowach jest silniejszym zawodnikiem. Tymczasem dziewczyna była zniesmaczona zwyczajami panującymi po magicznej stronie.

- Nie chciałam Pana atakować.

- To jest temat tabu, ale sytuacja wcale nie jest taka rzadka. Dlatego jest parcie rodzin, by czarownice brały ślub przed studiami.

- Niech pan nie żartuje, sytuacja nie może być, aż tak popularna.

- Co ty wiesz o świecie. Ślub zmienia sytuację, o tyle, że sponsorów szukają również młode mężatki.

- Niemożliwe. - oburzenie dziewczyny było niezaprzeczalne.

- Ależ tak. Musiałaś wiedzieć, że w naszym świecie wciąż kultywuje się tradycyjny podział obowiązków w rodzinie. Mężczyzna pracuje na utrzymanie rodziny, natomiast kobiety mają wydzielane pieniądze najpierw przez ojca, potem przez męża. Studia młodych mężatek najczęściej opłacają jej rodzice, teraz dużo młodych kobiet rozpoczyna dalszą naukę, kiedyś były to pojedyncze przypadki. Jak studentki chcą dorobić to albo niskopłatna praca na część etatu albo posiadanie wpływowego przyjaciela. Dodatkowo taka osoba może pomóc przy znalezieniem dobrej pracy.

- To musi być margines.

- Mylisz się moja droga. Niektóre oddają się, by mieć dodatkowe fundusze na przyjemności, inne dla układów. Najczęściej czystokrwiste, z dużymi ambicjami, ze zubożałej rodziny, jednak na tyle szanowanej, że praca barmanki czy sprzątaczki nie przystoi.

-.-

Przed hotelem Hermiona zatrzymała się i zapatrzyła w gwiazdy. Lekko szumiało jej w głowie. Dzień, który słabo się zapowiadał, skończył się przyjemnie. Musiała przyznać, że środowisko naukowców dawało jej komfort swobodnej rozmowy, bez dobierania słów do rozmówców ani uwag, z drugiej strony o wymądrzaniu się. A jutro ostatni dzień konferencji. Będzie jej brakowało tego miejsca i specyficznej atmosfery, chciałaby tu jeszcze powrócić.

To jej przypomniało o Harrym i Ronie. Chłopcy, choć skorzy do żartów i głupawych zabaw, ostatnio zaczęli nabierać delikatnych objawów manii prześladowczej, niechybnie skończą akademię jako młode wersje Moodyego. Znajomi z magomedycyny patrzą na nią przez pryzmat bycia przyjaciółką Tego Pottera, bądź co gorsza poważnej konkurencji do najlepszych praktyk, co sobie zapewniła wysoką średnią na studiach oraz najlepszym wynikiem z owutemów z Hogwartu. Dobrze, że jeszcze ma przyjaciółki: Lunę, Penny..

Mężczyzna okrył jej ramiona swoją wierzchnią szatą. Obróciła się i zapatrzyła w jego oczy, niewiele myśląc wspięła się na palce i pocałowała prosto w usta. On nie uciekał, tylko czuła, jak układają mu się wargi w uśmiech.

- Udzieliła ci się „Flirtująca Doris"?

- Wcale nie.

- W takim razie zainspirowała cię opowieść o sponsorze? Być może poszukuję miłej i atrakcyjnej studentki.

Hermiona momentalnie wytrzeźwiała. Ledwie zaczyna uznawać tego człowieka za normalnego, to ją obraża. Obróciła się i stanowczo ruszyła w kierunku drzwi do hotelu. Mężczyzna mocno chwycił ją za ramię.

- To był żart , panno obrażalska. Miał przypomnieć, że oboje za dużo wypiliśmy tego wieczora. Przepraszam, że znów zareagowałem zbyt agresywnie, ale taką mam naturę. Czy to jasne?

Nie odezwała się.

- Dużo wypiłem. Jak widzisz nawet w tym stanie potrafię powstrzymać nas przed popełnieniem błędu. Tak naprawdę żadne z nas tego nie chce, tylko ulegamy atmosferze miejsca.

Dziewczyna skinęła głową.

- Ma Pan rację. – i dodała w myślach: muszą mi mocno szaleć hormony, skoro rzucam się na tego człowieka i co gorsza, odczuwam z tego faktu przyjemność.