Rano szybko złożyliśmy miejsce spoczynku i zjedliśmy po drodze. Po kilku kilometrach drogi naprzeciw nam wyszedł...

Orochimaru.

Stanęliśmy w pozycjach do walki.
- Spokojnie. Nie chcę walczyć tylko złożyć wam propozycję - uniósł ręce w obronnym geście.
- Propozycję? Jaką? - zapytałem nie opuszczając gardy.
- Co powiecie na trening pod moim okiem?
~ Kurama zgodzić się?
~ Tak. To się przyda. Może nie dla ciebie, ale dla Sasuke. On również musi być silny.
~ Ok.

- Zgadzam się.
- A ty Sasuke? - zapytał.
- Tak.
- Bardzo się cieszę z tego powodu - przywołał węża - Zapraszam.

***Time skip***
***W bazie Wężyka^^***

- Kabuto!
- Tak Orochimaru-sama?
- Odprowadź tę dwójkę do ich pokoju.
- Hai. Chodźcie za mną.
Orochimaru poszedł w swoją stronę.
- Stać.
- Hm? - odwrócił się.

Kurama usiadł na mojej głowie.
- Część treningu Naruto będę prowadził ja.
- A co ty go możesz nauczyć lisku? - zapytał Kabuto.
- Kogo nazywasz liskiem? - wywarczał Kurama.
- Ciebie.
- Doigrałeś się.
Kurama zaskoczył z mojej głowy i powiększył falując ogonami. Następnie jednym z nich wysłał go na ścianę. Orochimaru oglądał to z lekkim rozbawieniem.
- Następnym razem uważaj do kogo mówisz. To ja tu jestem demonem - powiedział dumnie Kyuubi.
Następnie się zmniejszył i znowu zajął miejsce na głowie Uzumakiego.
- Pobawiłeś się Kyuu? Czyli możemy iść dalej?
- Mhm - odparł zasypiając.

Z powodu stanu Kabuto (stracił przytomność) oprowadzili nas Ukon i Sakon. Pokój był urządzony w ciemnych barwach. Niebiesko-granatowe ściany i czarne panele. Dwa łóżka ustawione przy ścianach z czarną pościelą. Między nimi hebanowe szafeczki nocne i srebrny dywan.

(Jakoś tak tylko na ciemno dop. aut.)
Nad łóżkami były półki. Po lewej stronie drzwi do łazienki, a po prawej szafy na ubrania. Obok drzwi wejściowych stała biblioteczka. Kurama jak na zawołanie zerwał się z mojej głowy i zasnął ponownie na łóżku po prawej.
- Czyli te łóżko jest moje - zaśmiałem się.
- Na to wygląda.

Spojrzałem na zegar znajdujący się nad drzwiami.
- Już po dwudziestej pierwszej. Pierwszy idę się myć!
- Ehh.. Niech ci będzie młotku.
- Ja zawsze dostaję to czego chcę Uke.
- Uke?
- Kiedyś się dowiesz - śmiałem się.

Odpieczętowałem moją pidżamę i ruszyłem w kierunku łazienki. Urządzona również w czarnych barwach.

Wszedłem po trzydziestu minutach. Podniosłem Kuramę i położyłem go obok poduszki. Następnie wszedłem pod kołdrę. Kiedy zasypiałem Kyuu wlazł na moją klatkę piersiową. Z rozbawieniem go również przykryłem, by nie zmarzł. Następnie spokojnie oddałem się objęciom Morfeusza.