Tytuł: Seria Planów Severusa Snape'a
Autor: Satahe Shetani (Shet)
Beta: Bez bety szybciej.
Ostrzeżenia: Nie będę się powtarzać.
Każda z postaci tu występujących należy do J. K. Rowling. Ten FF nie przynosi mi żadnych korzyści (oprócz radości z pisania).
Jest to sequel do opowiadania Seria Przypadków Severusa Snape'a. Będzie niekanonicznie, zapewniam, i, mam nadzieję, zabawnie.
GabiB190: Taaa, nie ma to jak stary, dobry Dumb. Zawsze wie, co kiedy powiedzieć. A ten... Inny będzie.
Sienne: Naprawdę? Dla mnie to była tragedia na całej linii. SPSS2 wychodzi mi coraz cięższe, mało śmieszne. Tracę swój humor. W tym raczej humoru nie ma, ale uczyć można się w każdym wieku ;].
sakaj: Ty mój perwersie! Chciałoby się! Ale poczekaj na zakończenie - jeszcze kilka rozdziałów i Big The End. Harry z Sevem będą mieli swoje Five Minutes. A ty masz mi napisać kolejny rozdział do "Marudy"! Inaczej czeka cię śmierć gorsza od tej, którą zafundowałaby ci Dee, gdybyś niepokoiła Seva jak Harry!
Ta O Zbyt Wielu Nickach: Wiem, też się zastanawiałam, jak tamto ująć. I zostało tak. A słodkość... Tak mnie jakoś ostatnio napadło, ale raczej nie wejdzie mi to w nawyk - w końcu czeka mnie mnóstwo rozdziałów przygnębiającego, pełnego tragedii fanfiction "Czarny Deszcz". Ulubiony fik. I masz się podzielić czekoladą, bo przestanę pisać.
Rozdział dedykuję czterem osobom wymienionym wyżej.
Kocham Was *whistle*.
Harry rozmawiał właśnie z wężem, którego złapał w Zakazanym Lesie, kiedy poczuł ręce Severusa na swojej klatce piersiowej. Westchnął.
— Wiesz, że wężomowa brzmi… pięknie, kiedy jest wypowiadana twoim głosem?
— Wiem. — Harry wyszczerzył się. Spojrzał na węża. — Możesz iść, jeśli chcesz.
— Dziękuję, panie. A czy mogę zostać? — zapytał uprzejmie gad.
Potter zdziwił się.
— Jeśli chcesz…
Snape przytulił go mocniej, przy okazji całując krótko. W tym czasie wąż wspiął się na ramiona chłopaka, po czym owinął delikatnie wokół szyi.
— Co powiedział?
— Że chce zostać. — Wzruszył ramionami.
Całymi dniami Severus przysłuchiwał się narzeczonemu, który gadał z wężem chyba dwadzieścia cztery na siedem. Siadał w fotelu z książką, udając, że czyta, a tak naprawdę uczył się języka węży. Ile razy się mówiło, że ze słuchu, kiedy nie znasz języka, nauczysz się najszybciej? Tak więc uczył się pilnie, a z dnia na dzień był coraz lepszy w wężomowie.
Aż wreszcie, kiedy Harry na chwilę odłożył Tytusa do terrarium…
— Chodź do mnie na kolana — poprosił Severus, obserwując Gryfona uważnie.
— Bardzo chętnie — odparł Harry, chyba nie będąc do końca świadomym, jakiego używają języka.
Władował się Snape'owi na kolana.
— Mówiłem, że wężomowa jest piękna? Mówiłem. Teraz nikt nie zrozumie, jeśli ci coś powiem.
Wreszcie do Pottera jakby dotarło, w jakim języku rozmawiają. Spojrzał szeroko otwartymi oczami na narzeczonego, otwierając przy tym ze zdumienia buzię. Kiedy usłyszał syk, który jednocześnie rozumiał, zaśmiał się (jego reakcje NIGDY nie były normalne, więc nie ma co się dziwić).
Severus szeptał mu do ucha bardzo sprośne rzeczy, obietnice tego, co miał zamiar z nim zrobić.
W sypialni.
