Ogłoszenie parafialne
Lojalnie informuję, że w ten weekend nie przewiduję aktualizacji.
Mam nadzieję wynagrodzić to jakością rozdziału za tydzień - po prostu... znowu zmieniła mi się wizja, a nie lubię chodzić na skróty. Tak więc to, co nastukałam ostatnio (i nie zdążyłam opublikować), idzie to śmietnika. Szczerze wierzę, że zmiana konceptu kosztem małych przesunięć czasowych zrobi tekstowi dobrze.
(Jeśli nie zrobi - zawsze możecie mnie przeczołgać w komentarzach pod kolejnym rozdziałem ;))
Pozwolę sobie w ramach ekwiwalentu polecić dwa świetne teksty (i nie czerpię z tego żadnych korzyści, poza osobistym poczuciem dobrze spełnionego obowiązku wobec porządnej twórczości ff).
Jeśli ktoś gustuje w nieco pokręconych i "snape'owatych" bohaterach, odsyłam do Maski Śmierciożercy Delty Niris. Się pisze (i oby się pisało szybciej). OC w roli głównej, ale jeden z najlepiej wykreowanych, z jakimi się spotkałam. I od groma pobocznych postaci z pazurem.
Dla sympatyków dobrze podanego pastiszu (parodii?), podlanego kopniętym poczuciem humoru oraz wielbicieli zabawy słowem na wysokim poziomie - Arabella w rajtuzach, czyli romans socjalistyczny Merryloon. Zakończone. Coś niepowtarzalnego, a ten klimat, stylizowany zgrabnie na romansidło dla emocjonalnie niestabilnych pensjonarek...
Tak czy inaczej... do następnego :)
