Część 12
-Temprence skarbie, jesteś pewna, ze chcesz wrócić do pracy? Czy na pewno jesteś gotowa?- Pytała z niepokojem swoja przyjaciółkę Angela. Były w mieszkaniu pani antropolog.
-Angela przestań!- wybuchła nagle kobieta- Co mam tu siedzieć i myśleć o … Ja po prostu muszę się czymś zająć. Jak Cam się nie zgodzi to wyjeżdżam do Gwatemali.- ostatnie zdanie wypowiedziała łagodniej.
-Uciekając nic nie zmienisz.- powiedziała artystka a oczy się jej zaszkliły.
-Ja nie uciekam Ange…
-Porozmawiaj ze mną o tym, musisz to z siebie wyrzucić.- To zadziałało jak płachta na byka. Jak to jej miało niby pomóc? Co sprawi, że o tym zapomni? Nie będzie robić z siebie ofiary. Już nigdy. Na twarzy Bones zagościł grymas bólu.
-Powinnaś już wyjść Ang… zaraz się spóźnisz do pracy.
-Tempie ja nie chciałam cię…- zaczęła Montenegro z niepokojem obserwując przyjaciółkę.
-Ale nic się nie stało… po prostu zaraz się spóźnisz.- odpowiedziała szybko, lecz nie była w stanie spojrzeć w oczy rozmówczyni.
-Tylko pamiętaj możesz ze mną porozmawiać o wszystkim i to o każdej porze dnia i nocy skarbie. – jeszcze raz artystka wpatrzyła się z troską w kobietę i wyszła.
Zaraz po wyjściu postanowiła zadzwonić do… Sweetsa.
Temprence Brennan, światowej sławy antropolog i autorka bestsellerów została sama w swoim mieszkaniu. Minął tydzień odkąd się obudziła w szpitalu, a przy swoim łóżku zobaczyła swojego partnera. Nigdy w życiu nie widziała na jego twarzy takich emocji. Próbował je ukryć zaraz jak zauważył, że się obudziła, ale nie zdołał. Chwycił ją wtedy za rękę i wyszeptał „Przepraszam". Nie wiedziała, o co mu chodziło, do tej pory nie była pewna. Czy przepraszał ja za chwile słabości? Czy za…? Wolała nie kontynuować znów tych myśli. Jednak od tamtego czasu w szpitalu się nie widzieli. Nie wiedziała czy to on jej unika czy jest odwrotnie. Wiedziała, że widział na własne oczy co jej zrobili. Dowiedziała się również o tym jak potraktował jednego z nich. Jednak nie usłyszała tego od niego. Wtedy tydzień temu na sali szpitalnej usłyszała tylko Przepraszam. Nie wiedziała, co odpowiedzieć, więc milczała, on również. Potem został wezwany do biura na przesłuchanie i na powtórny dywanik do Cullena. Tak przynajmniej twierdziła Angela.
Nagle rozległ się dźwięk jej telefonu. Nie wiedząc, dlaczego miała nadzieję, że to będzie jej partner.
-Brenan
-Z tej strony dr Sweets. Czy będzie pani mogła przyjść dzisiaj o 16?
-Booth będzie?
-Tak, właśnie się z nim kontaktowałem. Będę chciał jednak najpierw porozmawiać z panią na osobności.- gdy usłyszała te sowa poderwała się z kanapy. Odczekała dłuższą chwile nie wiedząc co powiedzieć.
-Przecież chodzimy na terapię partnerską!
-Tak, ale biorąc pod uwagę ostatnie zdarzenia…
-Nie mogę Sweets. –sama nie wiedziała, czemu wypowiedziała te słowa.- Musze kończyć-rozłączyła się i rzuciła telefonem na kanapę. W głowie usłyszała głos Angeli Uciekając nic nie zmienisz.
Nie do końca świadomie znów opadła na mebel. Nie wiedziała, czemu, ale po prostu się rozpłakała. To było irrracjonalne, przecież to wszystko już za nią! Łzy płynęły jej po policzkach i po raz pierwszy w życiu nie próbowała ich powstrzymać. Po pewnym czasie zaczęło jej brakować zarówno łez jak i tchu. Czuła każdy mięsień pracujący w jej ciele. Czuła, że w jej wnętrzu wszystko drży. Nie zdała sobie sprawy kiedy zapadła w niespokojny sen.
c.d.n.
