Rozdział 11
Jiraiya wylądował na dachu szpitala z Tsunade na rękach. Kilka sekund później, reszta pojawiła się obok. Wszyscy obejrzeli się za źródłem czerwonej chakry. Na twarzach Jiraiya i Tsunade widać było zmartwienie. Moc, którą emitował Naruto była niewyobrażalna i mogła zakończyć się śmiercią.
"Musimy zaufać mu, że wie co robi." Powiedział Jiraiya.
"Tak." Wyszeptała. Nagle zadrgała jej powieka. Odwróciła się do Jiraiya. "Zginiesz, jeżeli w tej chwili nie zabierzesz tej ręki." Warknęła. Jiraiya zabrał rękę, którą wcześniej trzymał ją za tyłek.
"Niemożliwe. Nie masz żadnego wstydu?" Wysyczała Sakura. Kakashi zachichotał na cała scenę. Uwaga Sasuke skupiona była na demonicznej sile dochodzącej z oddali. Jego dłoń zacisnęła się w gniewie. Sakura to zauważyła, ale nic nie powiedziała. Wiedziała że próba uspokojenia go, tylko pogorszy całą sprawę. Wzięła z niego przykład i skupiła się na bitwie.
---------
Wszyscy członkowie Kiri no Shinobigatana Nanani Shu dążyli do określonych miejsc w osadzie, oddalonych o 1000 metrów od miejsca walki. Kiedy doszli do wniosku, że są w odpowiednim miejscu, każdy z nich wyciągnął zwój. Utworzyli pieczęć i zaczęli recytować formułę. Kiedy skończyli, położyli zwoje na ziemi. Słychać było wielki huk i z ziemi wystrzeliły słupy czerwonej chakry. Słupy połączyły ze sobą zwoje, tworząc okrąg. Kiedy słupy się połączyły, chakra uformowała kopułę, zamykając w środku Naruto i Yondaime.
"Powinno zadziałać." Wyszeptała zmartwiona Kagura. 'Bądź ostrożny Naruto i szybko kończ tą walkę. Im dłużej pozostajesz w tej formie, tym krótsze jest twoje życie.'
---------
Obaj wojownicy rozejrzeli się dookoła, kiedy zostali zamknięci w kopule. Kyuubi-Naruto skierował wzrok na Yondaime. Z dzikim rykiem rzucił się na kage. Yondaime którego brzuch już wyglądał jak nietknięty, przygotował się do Hiraishina. Kiedy tylko Kyuubi-Naruto zbliżył się do niego, w żółtym błysku zniknął i pojawił się za nim. Miał już atakować, kiedy Naruto również zniknął w błysku. Na twarzy Yondaime widać było zdziwienie, które szybko zniknęło, kiedy został zaatakowany od tyłu. Po ataku, na plecach pozostały mu trzy cięcia zadane pazurami. Odwrócił się, ale znów został uderzony od tyłu a potem od przodu. Yondaime podczas trwania ataku widział tylko czerwone smugi.
Yondaime nie mógł poradzić sobie z szybkością i siłą Kyuubi-Naruto. Cięcia pazurami pokrywały już całe ciało Yondaime, a Naruto nadal atakował. Yondaime wykonał Hiraishin by zrobić unik, ale Naruto już w błysku pojawił się na przeciwko niego i uderzeniem wbił go w ścianę budynku. Yondaime wstał i zaczął regeneracje. Spojrzał w górę i ujrzał światło. Światło robiło się coraz jaśniejsze i nagle wszyscy usłyszeli ogromny wybuch. Naruto widział jak po jego ataku znikają budynki. Zebrał razem wszystkie sześć ogonów i uformował następną wiązkę chakry. Wciągnął chakre i ponownie nią strzelił. Wybuch objął spory obszar, tworząc nad nimi kopułę.
Kiedy się trochę przejaśniło, widoczna była wielka dziura w ziemi. Naruto wzrokiem szukał Yondaime pomiędzy gruzami, ale go nie widział. Wtedy jeden z jego ogonów złapał za rękę Yondaime. Z niesamowitą szybkością uderzył go, niszcząc połowę jego klatki piersiowej. Drugim ogonem przetrzymał go za rękę. Wtedy krzyknął:
"Katon: Gauka no Jutsu." Yondaime nie widział nic prócz ogromnego wybuchu płomieni. Ogień spalił wszystko na swojej drodze. Stopił kamienie, metal - dosłownie wszystko zostało spalone. Kiedy płomienie zniknęły, Naruto wzrokiem poszukał Yondaime. Wiedział że walka jeszcze się nie skończyła. Usłyszał coś i odwrócił się by ujrzeć Yondaime, który regenerował siły. Kiedy skończył, skupił wzrok na Naruto. Zaatakowali się w żółtym i czerwonym błysku.
---------
Dźwięki dochodzące z kopuły były ogłuszające. Tak jakby ziemia się rozstępowała. Sasuke obserwował wszystko z aktywnym Sharinganem. Nie poprawiło mu to humoru, bo i tak nic nie widział. Sakura zachowała spokój i zostawiła Sasuke z jego własnymi myślami. Nagle drzwi się głośno otworzyły i weszła przez nie grupa ludzi. Byli to ninja Suna, drużyna Gai, Konohamaru i Hanabi. Sakura spojrzała na nich a Sasuke jak zwykle ich zignorował.
"Co wy tutaj robicie?" Zapytała Sakura.
"Dostaliśmy wiadomość, że Tsunade tu jest. Musieliśmy się dowiedzieć, co się dzieje. Co to jest?" Spytał Shikamaru.
"Tarcza, którą rozłożyli szermierze. Starają się zminimalizować zniszczenia." Wyjaśniła.
"Więc te wstrząsy to sprawka Naruto?" Spytał Ino.
"Tak, teraz walczy z Yondaime Hokage."
"C-co!?" Krzyknęli wszyscy jednocześnie. Sakura wyjaśniła im sytuacje. Ich twarze wyrażały mieszankę zakłopotania i szoku. Kiedy skończyła im wszystko wyjaśniać, wszyscy zamilkli. Wtedy Shino powiedział:
"Co zrobimy, kiedy tarcza zostanie zdjęta?"
"Chyba nie myślisz o tym?" Spytała niebezpiecznie Hinata.
"A kto tak nie myśli?" Zapytał defensywnie.
"Nie mogę uwierzyć. Po pokonaniu tej całej drogi z Mizu no Kuni, by jeszcze raz uratować nam tyłki, nadal pozostajesz ślepym dupkiem. Na boga, on za nas walczy. Kiedy będziesz widział cokolwiek prócz Kyuubi'ego?" Wykrzyczał Kiba.
"Nie jesteś lepszy od Uchiha." Dodał Neji. Sasuke zignorował ten komentarz. Shino zjeżył się na tą uwagę i wyglądał na gotowego do walki, kiedy ktoś się wtrącił.
"On mówi z sensem." Powiedziała Hanabi.
"Hanabi..." Wyszeptał Konohamaru.
"Nigdy nie poznałam Uzumaki'ego, więc w przeciwieństwie do was, nic mnie z nim nie łączy. Nie twierdzę że Shino ma rację, ale nie myli się. Potrafi panować nad potężną chakrą demona. Reaktywował grupę szermierzy. Odbudował Kirigakure no Sato. Cała nasza osada unikała go od dziecka. Co go powstrzyma od zemsty na nas?" Zapytała. Niektórzy z nich widzieli w tym sens.
"Czy was wszystkich może zachwiać kilka słów?" Zapytał Gaara.
"Nawet z chakrą demona, z najsilniejszymi szermierzami i poparciem osady nadal tu jest. Nienawidzony za coś, co jest poza jego kontrolą, nadal czuje potrzebę bronienia swojej rodzinnej osady, która tak go traktowała. Wybrał przebaczenie zamiast nienawiści. To nie są cechy demona lub władcy żadnego władzy. To są cechy człowieka, który broni coś dla siebie ważnego." Powiedział. Wszyscy gapili się na mężczyznę, który tak rzadko cokolwiek mówił. Właśnie wtedy Shikamaru się zaśmiał. Wyciągnął papierosa i go odpalił. Jednocześnie unieruchomił swoją żonę za pomocą Kagemane no Jutsu, zanim ta zdążyła zabrać mu papierosa. Później się z nią upora. Wyciągając papierosa z ust i dmuchając dymem powiedział:
"To zbyt kłopotliwe, aby myśleć o tym teraz. Poczekajmy po prostu na koniec." Powiedział. Wszyscy cicho się zgodzili.
---------
Naruto stał w sporej odległości od Yondaime. Nadal w swojej zmienionej formie przypatrywał się martwemu kage. Musiał zakończyć tę walkę. Swoimi rękoma z pazurami zaczął tworzyć kulę chakry. Widział jak Yondaime robi to samo. Obie kule chakry robił się coraz większe aż w końcu dwóch mężczyzn trzymało w dłoniach Rasengana. Oboje przypatrywali się sobie. Naruto w tej chwili miał wiele myśli. Ten atak musiał zadziałać. Dodał coś do swojego Rasengana, co zauważył Yondaime, który dodał jeszcze więcej chakry w swój atak. Moc bijąca z obu kul wznieciła kurz. Jeden zaszarżował na drugiego, dziko krzycząc.
"RASENGAN!" Wrzasnął Yondaime.
"FUUTON: RASENGAN!" Ryknął Naruto. Oba ataki się zderzyły.
---------
Eksplozja była ogłuszająca. Spotkanie dwóch sił było odczute nawet poza barierami. Każdy szermierz stojący przy zwoju został odrzucony przez siłę eksplozji. W szpitalu wszyscy się spięli, kiedy poczuli jak ziemia się trzęsie. Bardzo chcieli zobaczyć co się stało, ale kurz i kamienie wiejące im w twarz wszystko przysłoniły. Wszyscy zastanawiali się, co spowodowało taki wybuch.
---------
Teraz był tu tylko krater i mnóstwo gruzu. Yondaime leżał na ziemi. Jego ciało było porozrywane na strzępy. Wstał a jego rany zaczęły się goić, kiedy kunai wbił się mu w brzuch. Czuł jak jego ciało nieruchomieje. Podniósł wzrok i zobaczył Naruto stojącego na przeciwko. Ciężko westchnął. Biorąc głęboki oddech użył swojej najczęściej używanej techniki, Kage Bunshin. Dwa klony pojawiły się obok niego. Oddaliły się robiąc kilka pieczęci. Jeden umieścił prawą rękę na ziemi a pozostała dwójka lewą rękę.
"Kuchiyose: Roshomon." Powiedzieli. Yondaime patrzył jak z ziemi wyłaniają się demoniczne wrota. Klony zniknęły zostawiając prawdziwego Naruto na czubku bramy. Usiadł w indiańskim stylu i umieścił ręce na pieczęci. Zamknął oczy i zaczął recytować.
Mroczne stworzenie zza wrót,
Wzywam cię,
Ofiaruję ci dar,
Z krwią moją jako pośrednikiem,
Błagam cię, otwórz się
I weź tą ofiarę
Jej umysł, ciało i DUSZĘ!!
Naruto chwycił kunai i naciął sobie dłoń. Przytrzymał rękę przed bramą pozwalając krwi spływać.
"Kai i otwórz się!" Krzyknął Naruto. Nagle brama zaczęła się otwierać. Mocny podmuch wiatru uderzył w Yondaime, prawie zwalając go z nóg. Kiedy całkiem się otworzyła, w środku widać było piekło. Miejsce ogniste z mnóstwem cienia. Yondaime poczuł, że Naruto pojawił się za nim. Stali do siebie plecami.
"Rashomon nie służy tylko do obrony. To demoniczne wrota do podziemia. Tam cię wysyłam. Nie chcę tego, ale..." Naruto przerwał, kiedy Yondaime zaczął się poruszać. 'To niemożliwe. Paraliżująca pieczęć na tym kunai powinna go unieruchomić.' Obserwował jak Yondaime odwraca się i ściąga pieczęć, którą nałożył na niego Orochimaru. To zdezorientowało wielce Naruto, ale pogubił się jeszcze bardziej, kiedy kage zaczął mówić.
"Przypuszczam, że taki mój los." Powiedział. Odwrócił się twarzą do Naruto z paraliżującym kunai w ręku. Uśmiechnął się. "Dlaczego jesteś taki zaskoczony? W końcu jestem mistrzem pieczęci."
"Cały czas mogłeś złamać pieczęć Orochimaru. Mogłeś wyrwać się spod kontroli Edo Tensei." Powiedział cicho Naruto.
"Tak."
"CO TO ZA CHORA GRA? MYŚLISZ ŻE TO JEST ZABAWNE, TAK!? DLACZEGO SPRAWIASZ MI TAK WIELKI BÓL? DLACZEGO DO CHOLERY?!" Krzyczał Naruto z wściekłością. Yondaime wyglądał na zawstydzonego. Spojrzał na Naruto, który miał łzy w oczach. "Dlaczego wybrałeś mnie do noszenia tego ciężaru?" Zapytał prawie błagając o odpowiedź.
"Ponieważ wiedziałem, że moja krew powstrzyma Kyuubi'ego." Powiedział. Naruto spojrzał na niego z zaskoczeniem. Yondaime zachichotał zanim smutno się uśmiechnął. "Spróbuj zrozumieć Naruto. Nie mogłem spytać żadnych rodziców, aby oddali swoje dziecko dla dobra osady, więc wybrałem ciebie, własne ciało i krew. Jedyną osobą, która wiedziała o twoim dziedzictwie to Sarutobi. Miał ci wszystko powiedzieć, kiedy dorośniesz, ale...wiesz co się stało. Chciałem, aby patrzono na ciebie jak na bohatera, ale przypuszczam że się przeliczyłem. Przykro mi synu."
Naruto nie mógł nic powiedzieć. To było coś niezwykłego. Dorastając jako sierota zawsze chciał wiedzieć o swojej rodzinie. Teraz na przeciw niego stał jego ojciec. Nagle zza bramy wyłonił się cień i chwycił Yondaime. Naruto ruszył się, by go powstrzymać.
"Nie." Powiedział Yondaime.
"Ale mogę to powstrzymać." Powiedział Naruto.
"Nie. Nie jestem dłużej częścią tego świata. Muszę odejść."
"Ale..." Zaczął Naruto, ale uciszył go ten sam paraliżujący kunai, którego użył wcześniej. Zacisnął zęby w bólu.
"Pewnie jesteś w stanie złamać tą pieczęć, ale i tak nie zdążysz."
"Do cholery z tobą." Przeklął. Spojrzał na postać, która była wciągana za bramę. Wtedy opuścił głowę, co zdezorientowało Yondaime. "Czy wstydzisz się mnie? Wstydzisz się, że noszę symbol Kirigakure?"
"Co to za głupie pytanie? Wcale się ciebie nie wstydzę. Prześcignąłeś mnie pod każdym względem i nie mogę być bardziej dumny niż już jestem. Jestem bardzo z ciebie dumny synu." To były ostatnie słowa najwspanialszego Hokage w historii Konohagakure. Brama zaczęła się zamykać. Naruto widział jak jego ojciec szeroko się do niego uśmiecha. Brama się zamknęła i ziknęła w kłębach dymu.
"Ojcze." Wyszeptał miękko.
"Mizukage-sama!" Krzyknął Genji. Naruto odwrócił się i ujrzał Genji'ego biegnącego w jego stronę. Uśmiechnął się do niego ciepło i zakręciło się mu w głowie. Ostatnią rzeczą, jaką widział to zaniepokojona twarz Genji'ego.
C.D.N.
Lista ruchów:
Katon: Gouka no Jutsu – Ogień: Technika Piekielnego Ognia - Potężna technika ognia. Użytkownik może uwolnić tak gorący ogień, że pali wszystko na popiół. Drugie po Amaterasu Itachi'ego.
Fuuton: Rasengan – Wiatr: Wirująca Sfera - Wirująca sfera bazująca na wietrze. Potężniejsze od wirującej sfery i wielkiej wirującej sfery.
Kuchiyose: Rasho-mon – Przywołanie: Rashomon – Ta technika do przywołania potrzebuje dwóch ludzi. Po przywołaniu pojawia się demoniczna postać ze starej bramy Kyoto. Ostatecznie może służyć do obrony przed dużymi atakami. Orochimaru pokazał, że nie potrzebuje drugiej osoby do przywołania.
Kagemane no Jutsu – Technika Cienia Imitacji – Główna technika klanu Nara. Technika ta pozwala na połączenie cienia użytkownika i jego oponenta. Kiedy to zrobi, użytkownik może kontrolować swojego przeciwnika.
