Rozdział 12
Prity położyła synka do łóżeczka, nakryła go miniaturowym kocykiem i niosąc ze sobą włączony monitor dziecięcym, wyszła z pokoju zostawiając uchylone drzwi.
Zabrała się za układanie ubrań, które jakimś cudem wyprasowała wcześniej. Kiedy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Zaskoczone, zielone oczy zerknęły w tamtą stronę, potem instynktownie w stronę pokoiku Mamoru- sprawdzając czy niemowlę się nie obudziło.
Kiedy kobieta było pewna, że chłopczyk nadal śpi podeszła do drzwi, by otworzyć niespodziewanemu gościowi.
„ChibiUsa-chan?" powiedziała, zaskoczona widokiem nastolatki. „Co Ty tu rob..." zaczęła, ale dziewczyna nie słuchała jej i bez proszenia weszła do mieszkania.
Zaskoczona Prity spojrzała się na różo-włosą na drzwi i znów na różo-włosą po czym zamknęła wierzeje.
Kiedy stałam przed mieszkaniem Prity-san, nie byłam sama pewna co dokładnie tu robię. Co jej powiem? Czy mam w ogóle prawo by coś mówić? Przez dłuższą chwilę nikt nie otwierał.
'Może jej nie ma?' pomyślałam, ale nagle drzwi się otworzyły ukazując Prity.
„ChibiUsa-chan" powiedziała całkowicie
zaskoczona moją obecnością. Chwilę patrzyłyśmy się na siebie.
Miałam ochotę już uciec kiedy przed oczyma stanął mi obraz Jej i
taty w namiętnym uścisku. To dodało mi siły. Nie zważając na to
co zaczęła mówić weszłam bezpardonowo do mieszkania. Szybko
ściągnęłam buty i przeszłam do salonu.
Rzuciłam okiem po
mieszkaniu. Było małe, ale schludne. Na stole leżały ubranka,
które zapewne przed chwilą wyprasowała. Wokół stołu stał
skromny komplet składający się z beżowej, 2 os. kanapy i
fotela oraz stolika na którym stał 39 calowy telewizor. Na prawo
była jasna, drewniana kuchnia, na lewo korytarz prowadzący zapewne
do pozostałych pomieszczeń. Wybrałam miejscówkę przy kanapie.
Prity przez moment zmieszana została w holu.
„ChibiUso, czy wszystko w porządku?" usłyszałam nagle. Nie obracając się, pokręciłam lekko głową Odpowiadając kobiecie, która w końcu do mnie dołączyła w pokoju.
'Zaczynamy' rzekłam do siebie.
„Prity-san, wiesz jakie to wspaniałe mieć w matce przyjaciółkę" zaczęłam „ Prawdziwą przyjaciółkę" dodałam , zerkając w końcu na nią.
Uśmiechnęłam się do siebie" Moja mama, była zawsze niesamowita. Nie było człowieka, który by jej nie pokochał. Ona nosiła swoje serce na dłoni. "spojrzałam jej w oczy. „dosłownie."
„Chib..." próbowała zacząć
"Dotykała
swoją niezwykłością każdego kto stanął na jej drodze." Nie
pozwoliłam jej nic powiedzieć" Trochę jej nawet zazdroszczę, bo
zawsze wszyscy mówili, że jest najpiękniejsza, najmądrzejsza,
najelegantsza"
„Po prostu naj" dodałam cicho.
„A tata" kontynuowałam". Jak Otuu-san kochał mamę. Jak ją kocha. Uwierz mi, ich miłość jest naprawdę niezwykła, to co ona przetrwała. Nie ma drugiej takiej."
„I nie będzie" dodałam poprędce.
„Każdy ci to powie kto ich widział razem. Oni są swymi pokrewnymi duszami, swoimi połówkami." Rzekłam po czym zagryzłam wargę w środku, teraz miał powiedzieć to po co tu przyszłam.
„ Nic i NIKT ich nie rozdzieli" skwitowałam ze specjalnym naciskiem na 'nikt'. Dokańczając swą przemowę spojrzałam na Prity, gdyż w jej trakcie moje spojrzenie uciekło gdzieś na boki.
Czarno-włosa po prostu stała z lekko przymrużonymi zielonymi oczyma i uchylonymi ustami.
Przez dobre 5 minut milczała. Zaczęłam wątpić czy w ogóle mnie usłyszała, kiedy nagle zaczęła lekko kiwać głową po czym rzekła coś co mnie całkowicie zaskoczyło.
„Widziałaś nas, prawda?"
Zrobiłam duże oczy. Nie sądziłam, że
nawiąże do tego pocałunku.
"Widziałaś jak się całowaliśmy"
doprecyzowała. A ja spojrzałam na podłogę.
„Tak" odpowiedziałam po dłuższej chwili.
Prity-san westchnęła głośno.
„Przykro mi, że byłaś tego świadkiem. Na pewno musiało to być dla ciebie bolesne. O takich rzeczach nie powinno się dowiadywać w taki sposób." Rzekła nagle z tonem pełnym współczucia.
'Zaraz współczucia?' pomyślałam zmieszana. 'Nie możliwe'
„Czemu to zrobiłaś ?"opowiedziałam jej w końcu upewniając się, że obieram właściwy ton- zranionej „Przecież wiesz o mojej mamie" skomentowałam coś co dla mnie i jak sądzę dla niej całkowicie oczywiste.
„Wiem" potwierdziła." Ale go kocham"
dodała, na co szybko podniosłam głowę, na mojej twarzy malowało
się ogromne zdziwienie.
"Słucham?" spytałam z
niedowierzaniem ' Chyba się przesłyszałam'
„Kocham Endo, nic na to nie poradzę" powtórzyła szczerze." Wiem, że jesteś jego córką i może nie powinnam ci tego mówić. Jednak uważam, że po tym co przeszliście, zasługujecie na szczerość. Ty zasługujesz."
Patrzyłam na nią i mechanicznie kręciłam głową 'Nie, nie, nie, nie ,nie, nie, nie ,nie, nie, nie ,nie, nie, nie' powtarzałam w kółko.
Najwyraźniej straciłam na chwilę kontakt z rzeczywistością, gdyż Prity-san podeszła do mnie i trzymając mnie za ramiona zaczęła mną lekko potrząsać.
„Chibi-Uso, słyszysz mnie?"
Ocknęłam się szybko i odtrąciła jej ręce
jak poparzona.
" Nie wolno ci.!" krzyknęłam
"Nie
dotykaj mnie! Mój tata kocha tylko moją mamę. Oni są sobie
przeznaczeniu. On kocha tylko ją. Tata kocha tylko mamę. Otuu-san
kocha tylko Okaa-san, tylko ją....!!!"zaczęła krzyczeć, a do
moich oczu napłynęły łzy.
„ChibiUso?"rzekła zaskoczona Prity, całkowicie nie spodziewała się takiego wybuchu z mojej strony. W tle można było usłyszeć płacz dziecka. To zapewne był Mamoru, którego obudziły moje wrzaski.
Nie zwracałam jednak na niego uwagi....
"Tata
kocha tylko mamę , tata kocha tylko mamę, tylko,
tylko..."powtarzałam przez łzy.
Nagle nogi się pode mną ugięły. Nie upadłam
jednak na ziemię...tylko w ramiona towarzyszącej mi
kobiety.
"Ciiii" zaczęła mówić głaszcząc mnie po plecach
."Ciiii"
Nie wiem dlaczego, ale nagle wszystko na mnie
spadło, wszystko sobie uświadomiłam: to że mama może nigdy nie
wrócić, to że będę musiała zostać królową, to, że nie ma
już moich bliskich, to jak bardzo za tymi czasami tęskniłam, jak
bardzo jest mi źle, jak potrzebuje mamy, jak naprawdę nie jestem
jeszcze gotowa...a może po prostu to, że w ramionach Prity-san znów
poczułam się jak dziecko, jak ta Mała Dama, którą mama
przytulała kiedy jej było niedobrze...
I przez chwilę była bardzo szczęśliwa, że ta kobieta którą chciałam nienawidzić wybrała mnie, a nie swojego synka.
By Misako
