-Jeszcze tutaj trzeba naniesc farbę.- powiedziałam pokazując punkt na plakacie. Za cztery dni mamy Dni Otwarte w naszej szkole. Teraz zamiast lekcji zajmujemy się przygotowaniami. Nauczyciele nie protestuję bo i tak przerobiliśmy cały materiał z tego roku. Ponieważ byłam w pierwszym składzie w drużynie koszykówki przydzielili mnie do sekcji sportowej. Na początek mielismy robic plakat, z powodu mojego braku talentu plastycznego nie było to moje ulubione zajęcie. Naszczęscie, miała tylko wymyślać hasła na plakaty i kontrolowac pracę nad nimi, gdyż Akashi był w tym momencie zajęty formalnościami i trenowaniem pierwszego składu na pokaz. Drugi skład robił plakaty a ja nimi zarządzałam. Jeszcze tylko machnięcie i…gotowe.

-Jak?- spytał się chłopak z drugiego składu, trzymając plakat. Spojrzałam się na niego. Kolorowy, naprawdę przyciągał wzrok i na nim wszystko: krótko, zwięźle i na temat.

- Według mnie fajnie.- uśmiechnęłam się.- Teraz, zacznijcie koncepcję nad drugim plakatem, a ja pójdę z Izukim pokazac go Akashiemu.- odpowiedziałam. Wszyscy wzięli się od razu do pracy, a ja razem z chłopakiem podniosłam plakat i poszliśmy. Nie było to łatwe, ponieważ plakat był obszerny. Udało się pomału wchodzimy na hale. Tam widzimy cwiczących na najwyższych obrotach kolegów z drużyny, byli tak zajęci, ża nas nie zauważyli, tylko rudowłosy chłopak odwrócił się i podszedł.

- Jak uważasz?- zapytałam się wskazując na plakat trzymany przez Izukiego. Przyjżał się plakacie , nie wiedziałam co mysli. Wyglądał na znudzonego. Bałam się, że cos będzie nie tak i będzie trzeba robic wszystko od nowa.

-Ujdzie. Powiesi się go tuż przed wejściem do szkoły. A drugi kiedy zrobicie?

-Własnie zaczynamy nad nim pracowac.-odpowiedziałam.

-Na jutro chcę go mieć.

-Ale to za mało czasu…

-Na jutro to moje ostateczne słowo.- powiedział poważnie i odszedł. Przez chwilę na niego się patrzyłam a potem zaczęłam isc w stronę klasy gdzie odbywały się prace nad następnymi plakatami. Byłam wystraszona, niby jak ja mam wielki plakat przygotowac do jutra. Kiedy weszłam do klasy wszyscy zauważyli mój wyraz twarzy. Popatrzyłam się na nich.

-Plakat jest dobry ale mamy za zadanie zrobic drugi do jutra.-odpowiedziałam. Zaczęły się szmery.

-Ale to niemożliwe aby zrobic dwumetrowy plakat do jutra.- powiedziała dziewczyna siedząca w pierwszej ławce. W głębi duszy zgadzałam się z nią. Przecież nie będziemy tu nocowac. Ach, mysl, mysl.

-Dobra, robimy to z wyprzedzeniem, Ahiro szybko pokaż plany plakatu, Ino twoja grupa wycina hasło, grupa Keiego i Furhority malują, a dekoracje do niego zrobi Mikado ze mną i Aidou. Już tyle ile zrobicie dzisiaj tyle będzie, a ja później dokończę. Jasne?-zapytałam się, wszyscy patrzyli się na początku ze zdziwionym wzrokiem ale potem skinęli głową i szybko zaczęli brac się do pracy. Godziny mijały a sala pomału pustoszała, pod koniec zostałam tylko ja i Izuki. Trzeba było poprzyklejac litery, dekoracje, domalowac kilka szczegółów i spryskac aby farba się błyszczała. Była godzina 19.00.

-Dasz na pewno radę?- zapytał się po raz którys z kolei Izuki.

-Jestes naprawdę miły ale poradzę sobie, nie będę cię przytrzymywac.-odowiedziałam i uśmiechnęłam się. Chłopak wyglądał na zamyslonego po czym otworzył drzwi i na minutę się odwrócił.

-Uważaj na siebie kiedy będziesz wracac do domu i czesc.

-Czesc.- odpowiedziałam i zabrałam się do roboty. Czas mija i mija, a ja nadal nie skończyłam. Mam dosc jeszcze malowanie, a to mi zajmie trochę czasu.

Jeszcze dwie kreski…już. HURRA! Skończyłam, malowanie tak sobie wyszło ale reszta ujdzie. Dobra to zostawiam tu plakat do jutra, a teraz, która to godzina…Jezu! 22.30. Ale późno, szubko zabrałam swoje rzeczy i opósciłam budynek naszej szkoły. Noc była bardzo jasna, lampy uliczne oświetlały drogę wraz z księżycem, który swiecił niezwykle intensywnie. Dojscie do domu nie zajęło mnie dużo czasu, przeszłam tylko 4 alejki i jedną ulicę i jestem. Otworzyłam drzwi. Rozebrałam się, po czym weszłam do salonu, czekała mnie tam nie lada niespodzianka. Ryuu siedział przy stole ze schowaną twarzą w swych dłoniach ale było widac, że ręce były mokre. On płacze?

-Ryuu, co jest?- spytałam się pomału podchodząc do chłopaka. Brązowowłosy chłopak odwrócił się, oczy miał całe zapłakane, gdy mnie zobaczył od razu próbował się uspokoic.

-Nic.

-Przecież ja widzę, teraz się nie wykręcisz.- powiedziałam poważnym tonem, patrzył się na mnie jakby myślał jak dobra słowa, musiało się cos stac strasznego. Czekałam i czekałam, coraz to bardziej się niecierpliwiąc.

-Zadzwonili z lotniska, gdzie pracuje tata, jego samolot się rozbił, a tata jest w stanie krytycznym, własnie go przetransportowują.- kiedy mi to powiedział usiadłam obok niego ale nie płakałam, nie mogłam płakac dla mojego brata i dla siebie. Jednak, cos we mnie pękło i znów ogarnęło mnie to złe przeczucie, co wtedy na lekcji biologii, chciałam je odgonic.

Leżalam na łóżku, była to Środa, powinnam być w szkole ale moja psychika wysiadła, mama nie mogła przyleciec bo jej głupi pracodawca jej nie pozwolił. To już drugi dzień kiedy mnie w szkole nie ma. Ryuu także siedział w swoim pokoju i przeglądał albumy, ja bym nie mogła, nawet nie chciałam patrzec na te zdjęcia, bo bałam się, że będę jeszcze bardziej cierpiec. Tata nie dał rady, umarł w poniedziałek, na moich oczach. Zdążył wyszeptac do mnie:" Opiekuj się nimi, moja złotowłosa". „moja złotowłosa"- po moim umysle chodzi ciągle to jedno okreslenie, nie nazywał mnie tak od kiedy skończyłam 12 lat. Będąc w pokoju lub w domu sama wczoraj płakałam, gdy jestem sama wtedy płacze, ale nigdy tego nie robię przy tłumie. Wiele razy do mnie przychodziły smsy, a nawet dzwonili do mnie ale ja nie miałam ochoty z nikim gadac. Nagle drzwi pokoju się otworzyły, wszedł mój brat, popatrzyłam się na niego.

-Idę pochodzic, więc się o mnie nie martw.- powiedział i wyszedł, usłyszałam tylko trzaskające drzwi frontowe. Poleżałam tak jeszcze pół godziny i zeszłam na dół, przecież trzeba cos robic. Włączyłam TV i szukałam po kanałach jakiegos filmu. W pewny momencie zaprzestałam, leciał serial, który to z tatem zawsze oglądałam, była to komedia ale zamiast się smiac, zaczęłam płakac. Wspomnienie…bolesne. Nie potrafiłam powstrzymac łez. PUK,PUK…!- nie spodziewałam się nikogo, no może moich przyjaciółek więc automatycznie odpowiedziałam:

-Proszę.- zaczęłam ocierac rękawem moje oczy, aby nie było łez. Ktos wszedł, zamarłam. W przejsciu stał Akashi. Chłopak wyglądał na wsciekłego. Podszedł szybko, a ja odwróciłam głowę, nie chciałam aby mnie taką zobaczył.

-Po co przyszedłes?

-Nie przychodzisz do szkoły, na treningi ani nie odbierasz telefonu. Co ty sobie wyobrażasz, nie długo Puchar!?

-Mam to gdzies, poza tym teraz to jestem bezużyteczna. W takim stanie.

-Cos ty powiedziała…!?- krzyknął na mnie, aż się wzdrygnęłam, podbiegło mnie od przody i przycisnął do sofy, teraz widziałam jego niezwykłe oczy, które paliły się teraz ze wściekłości. Przestraszyłam się i automatycznie zamknęłam oczy. Chwila, cisza, nic się nie łam oczy, a rudowłosy chłopak mnie puścił, nadal jednak, się na mnie patrzył, jego czy złagodniały.- Co się stało?- zapytał się tym razem spokojnym głosem.

- Ty nie wiesz? Wow, wielki Akashi nie wie nic.- mówiłam coraz to bardziej poirytowanym głosem, byłam zła ale sama nie wiem na kogo, na niego, że ma tupet, czy na cholerny los. Wyglądał na zaskoczonego, rzeczywiście nie wiedział nic, próbowałam powstrzymac płacz jak najbardziej mogę. –Mój tata nie żyje, umarł w poniedziałek.- powiedziałam drżącym głosem, sama zresztą się telepałam, moja rozpacz coraz to bardziej mnie rozpierała. Chłopak podniósł rękę i zaczął mnie głaskac po włosach. Byłam zaskoczona, wszystkiego się spodziewałam ale nie tego. Po tym przybliżył twarz do mojego ucha.

-Jestes silna, po prostu jeszcze o tym nie wiesz.- wyszeptał, pogłaskał mnie po policzku, aż się zarumieniłam i poszedł do wyjscia. Już nie chciałam rozpaczac, poczułam się za to jakbym była w niebie.

-Jeszcze jedno, pamiętaj, nie mów takich herezji, że jestes bezużyteczna bo i tak nikt ci nie uwierzy w takie bzdury.

-A niby kto mnie potrzbuje?

-Wszyscy, drużyna, przyjaciele i…ja.- to ostatnie powiedział tak po cichu ale i tak usłyszałam. Rudowłosy chłopak pożegnał się i wyszedł. Usiadłam wygodnie na sofie i dotknęłam policzka, gdzie mnie pogłaskał, mimowolnie uśmiechnęłam się.

Hello! Przepraszam was, że tak długo ale byłam zbyt leniwa, teraz będę próbowała jak najczęściej ładowac nowe chappie. Polubcie, komentujcie i Buziaki ;)