- Chefarzt. Er ist aufgewacht.

- Das ist gut Nachricht.

- Aber versteht er nicht was wir sprechen.

- Das ist nicht gut. Kennt ihr zum Beispiel Englisch? Englisch kann er kennen.

- Thomas und ich kennen nicht Englisch.

- Das haben wir Problem.

xxx

- Zwolnij Obserwatorze. Wbrew pozorom jestem sporo starsza od ciebie.

- Po prostu zbyt długo siedziała Pani w tej swojej wieży.

- Czy mi się tylko wydaje, czy ty robisz się coraz bardziej pyskaty?

- Wydaje się. Zresztą to był Pani pomysł by wyruszyć ze mną w poszukiwaniu Severusa.

- Jeszcze nie mam sklerozy byś musiał mi o tym przypominać. Lepiej mi powiedz czy wpadłeś na jakiś trop.

- Tak. Prowadzi do Darmstadt. Tylko…zresztą nie ważne.

- Zazwyczaj jeśli coś wydaje ci się nieważne zawiera fundamentalne informacje więc gadaj natychmiast co się dowiedziałeś.

- Wydaje mi się to dziwne, że mimo tego, że podążamy śladem Snape'a nie wyczuwam żadnej magii, a przecież magiczny trop powinien pokrywać się z tym fizycznym. Mam wrażenie, że on w ogóle nie istnieje.

- Żartujesz prawda? Sprawdź jeszcze raz tym razem porządnie, bo to nie może być prawda.

- Sprawdzałem już kilka razy. Co to oznacza? To źle?

- Nawet bardzo źle. Brak magicznego śladu oznacza ni więcej ni mniej, że nasz drogi Mistrz Eliksirów stracił moc.

xxx

Gdzie ja jestem? Wygląda to jak szpitalny korytarz. Co ja tu robię? Czyżby coś się stało Alexowi? Miał nocować u kolegi. Jak ja się tu znalazłam? Mam wrażenie, że coś mnie tu wezwało. Ludzie w białych fartuchach biegają jak opętani. Czyżby lekarze? Na dodatek mówią w jakoś dziwnie mimo to podświadomie wiem o czym. Wygląda na to że mają kłopot z jakimś pacjentem. Chyba najwięcej się dowiem idąc za nimi. Ciekawa jestem o jakim obcokrajowcu mówią. Widać, że życie szpitala toczy się wokół jednej sali z numerem 150. Krzywołap? Chyba już mam zwidy choć mogłabym przysiąść, że widziałam go znikającego za rogiem. Uspokój się Miona i zacznij myśleć logicznie! Co twój kot robiłby w szpitalu. Pracowałby jako salowa? Lepiej sprawdzę co jest w tej sali – nagle dziewczyna gwałtownie zerwała się z łóżka. Jedyne co zapamiętała z całego dziwnego snu to czarne oczy i dziwne przeczucie, że ich właściciel jednak żyje, co było według niej całkowicie absurdalne.

xxx

Jak nie zamknięty we własnym umyśle to we własnym ciele. Nie mam siły wstać. Nie mogę się teleportować. Zawodzi mnie nawet magia bezróżdżkowa. Na koniec listy koszmarów można dopisać mugolski szpital i lekarzy mówiących dziwnym językiem. Jedyne co wiem to, że nie jestem w Anglii. Nie mam w ogóle pomysłu jak wrócić do domu. Moja zdolność logicznego myślenia zawodzi mnie akurat wtedy gdy najbardziej jej potrzebuję. Już wolałem tkwić w więzieniu własnego mózgu. Tam przynajmniej nie czułem się bezradny.

xxx

- Jesteś pewny, że to tutaj?

- Tak. Nie dość, że to tu prowadzi trop to jeszcze całe miasto żyje tym, że znajduje się tu jakiś obcokrajowiec, który po 15 latach wybudził się ze śpiączki i teraz lekarze mają problem, bo nie mogą się z nim dogadać.

- Przekonałeś mnie. Wchodzimy. Co się tak wleczesz Obserwatorze?

- Ktoś musi skoro Pani już się nie chce.

- Lepiej powiedz do jakiej sali mamy iść.

- Do tej przy której stoi najwięcej ludzi.

- Czyli tej z numerem 150?

- Tak Pani – kobieta puka do drzwi by zaraz wejść nie czekając nawet na zaproszenie.

- Witaj Severusie. Jak tam zdrówko?

- Sybilla? Co ty tu do cholery robisz? Kim jest ten koleś z którym przyszłaś? Kolejny niespełniony wróżbita?

- Widzę, że twój charakterek nic nie ucierpiał. Radzę ci być milszym dla nas od dziś, a nie traktować nas tak jak zwykłeś traktować ludzi. Co prawda chcemy cię zabrać z powrotem do Anglii ale zawsze możemy się rozmyślić.

- Coś czuję, że masz mi dużo do wyjaśnienia wyrocznio od siedmiu boleści.

- Ale to już w drodze. No chyba, że jeszcze raz nazwiesz mnie wróżbitką od siedmiu boleści to cię tu zostawię i wrócę tylko z Davidem. Wtedy ani nie zobaczysz ponownie Anglii, ani niczego się nie dowiesz.

- Ty jesteś na pewno tą Sybillą, którą znam z Hogwartu? I w ogóle kim ty jesteś kolego Trelawney?

- Wszelkie wyjaśnienia w drodze! Ja ci tutaj pomogę się spakować Severusie a ty David możesz iść wypisać naszego profesorka ze szpitala?

- Jak sobie życzysz Pani.