Krótka metryka one-shota:
Tytuł: Królowa Złodziei
Data powstania: 21.07
Pairing: brak
Gatunek: Family, Humor, Hurt/Comfort
Rating: T
Inspiracja: brak
Dodatkowe informacje: drugi z trzech one-shotów na temat mojej wizji rodzinnego domu Bakury, czyli przedstawienie całej rodziny Bakury :)
Królowa Złodziei
- ... i wtedy Królowa Złodziei jednym susem przeskoczyła nad jednym żołnierzem, odbiła się od drugiego i złapała się muru świątynnego, po którym wdrapała się szybko i zwinnie niczym drapieżny kot. - powiedziała, rozglądając się po słuchających.
Jak co wieczór, opowiadała dzieciom bajkę przy palenisku przed pójściem do łóżek. Dwie najmłodsze dziewczynki tuliły się do ojca, bardziej zajęte zabawą lalkami niż słuchaniem kolejnej historyjki o Królowej Złodziei, a najstarsza córka, szesnastoletnia panna na wydaniu, wydawała się znudzona i kompletnie niezainteresowana. Jedynie Akefia, przytulony do jej sparaliżowanego ramienia, z błyszczącymi oczami uważnie słuchał opowieści. Oczywiście, nie czuła jego uścisku z powodu paraliżu, ale spodziewała się, że z emocji trzymał jej rękę jak najmocniej potrafił.
Uśmiechnęła się, poczochrała czule włosy syna i kontynuowała.
- Już myślała, że udało jej się uciec z łupem za pasem, że wykonała powierzone zadanie. Przeskoczyła przez mur i co zobaczyła? Całą gromadę żołnierzy Faraona, którzy zdążyli dostrzec na czas, by złapać Królową! Powiedzieli jej: "Z rozkazu Faraona, jesteś aresztowana! Pójdziesz z nami, czy tego chcesz, czy nie!".
Kątem oka dostrzegła, że Akefia zadrżał, ze strachu i podniecenia jednocześnie.
- Ale nie z Królową takie numery! - powiedziała, mrugając do syna. - Była przygotowana na ewentualną zasadzkę. Dlatego właśnie wzięła ze sobą ulubione sztylety. Cóż jednak poradzić, gdy zmęczona po długim biegu i walce na dziedzińcu świątyni, nie miała już siły, by walczyć? Czyżby to był jej koniec? Czyżby to miała być jej ostatnia przygoda? Czyżby miała zakończyć swe życie w lochach pałacowych?
Akefia pokręcił gwałtownie głową, na co roześmiała się szyderczo.
- Oczywiście, że nie! - zaprzeczyła. - Królowa miała w zanadrzu świetny plan. Dobrze wiedziała, że Egipcjanie to zabobonny naród. Stanęła więc wyprostowana jak struna przed żołnierzami, godnie, z dumą, niczym bogini Sechmet i oznajmiła: "Wolą bogów jest, bym dalej służyła swej pani. Takie jest moje przeznaczenie. Ośmielacie się sprzeciwiać boskiemu zamysłowi?". Stropieni strażnicy popatrzyli po sobie. Nikt nie wiedział, jak zareagować na taką śmiałą deklarację. A Królowa, ledwie panując nad śmiechem, przyłożyła palce do ust i zagwizdała, wzywając swojego najlepszego przyjaciela, który wyratował ją z niejednej opresji...
- Konia Apisa! - wpadł jej w słowo rozentuzjazmowany Akefia. Najstarsza córka prychnęła, potępiając w ten sposób zachowanie brata, natomiast ojciec uśmiechnął się szeroko, kręcąc głową z niedowierzaniem. Nikt nie rozumiał całej fascynacji, jaką najmłodszy członek ich rodziny przejawiał wobec snutych przez nią opowieści.
- Tak jest! - potwierdziła radośnie. - Wezwała konia Apisa, który zjawił się w mgnieniu oka, jak szalejący wicher na środku pustyni. Zanim którykolwiek z żołnierzy Faraona zdążył zareagować, Królowa wskoczyła na grzbiet swojego czarnego rumaka i z gromkim śmiechem odjechała w dal, unosząc ze sobą bezcenny Pradawny Zwój Tajemnych Mocy. Bez przeszkód oddała go swej pani, która obsypała ją złotem za wierną służbę. Kolejna misja zakończona sukcesem. Królowa Złodziei znów wykonała swoje zadanie i nie dała się złapać...
- ... a następnym razem ponownie wyruszy na kolejną, mrożącą krew w żyłach przygodę! - dokończył za nią rozradowany Akefia. - Jejku, jakie to jest cudowne! Mamo, opowiedz jeszcze jedną historię o Królowej, proszę, proszę, proszę!
- Nie, na dziś wystarczy, Kefi. - odpowiedziała łagodnie. - Jest już późno, pora kłaść się spać.
- Wreszcie... - przemówiła najstarsza córka, przewracając oczami i odgarniając kruczoczarne włosy z czoła. - Już myślałam, że jak jeszcze przez chwilę posłucham tych bzdurnych bajeczek, to pęknie mi głowa!
- Bądź cicho, starucho! - ofuknął ją Akefia. - Historie o Królowej Złodziei to najlepsza rzecz pod słońcem! Jak będę duży, to zostanę Królem Złodziei i będę przeżywał o niebo lepsze przygody! Wtedy ty będziesz słuchać ich z otwartą buzią i chwalić się, że wielki Król Złodziei to twój brat!
- Zobaczymy, maluchu, zobaczymy. Na razie masz ile, siedem lat? - zakpiła jego starsza siostra. - Najpierw dorośnij, dzieciaku, potem pogadamy! Król Złodziei, aleś sobie wymyślił!
- No już, dzieciaki, spokój! - wtrącił się ojciec, widząc minę Akefii, która zwiastowała nadchodzącą katastrofę w postaci kłótni dwójki rodzeństwa. - Matka ma rację, koniec tego dobrego! Pokłócicie się jutro, teraz do łóżek! Wy też, dziewczynki, odłóżcie lalki, idziemy spać...
Cała rodzina powstała z zajmowanych miejsc. Dzieci posłusznie skierowały się do swoich łóżek w jednym kącie izby. Wszystkie trzy dziewczynki grzecznie się położyły i przykryły kocami, jedynie Akefia z rozpędu skoczył na swoje miejsce, zapewne ćwicząc jeden ze wspaniałych skoków Królowej Złodziei. Zaśmiała się, widząc akrobacje syna, po czym skierowała się do drugiego krańca pokoju. Ostrożnie, uważając na sparaliżowaną rękę, ułożyła się pierwsza na posłaniu, a po chwili poczuła znajome ciepło ciała męża, który przykrył ich oboje kocem i przygarnął ją do siebie.
- Akefia staje się twoim największym fanem, moja droga... - usłyszała cichy szept tuż koło ucha.
Zachichotała wesoło, starając się panować nad swoją radością.
- Prawda? Nie mogę się na niego napatrzeć, kiedy opowiadam swoje dawne przygody. Zawsze tak żywiołowo reaguje! - odszepnęła.
- Bo reaguje tak jak ty, kochana... - poczuła lekki pocałunek w policzek. - Możesz się cieszyć, jedno z naszych dzieci na pewno pójdzie w twoje ślady, przynajmniej jeśli chodzi o charakter.
Uśmiechnęła się szeroko. "Nie tylko jeśli chodzi o charakter, mój drogi", pomyślała. "Przecież Akefia ma złodziejstwo we krwi...". Jednak nie powiedziała tego głośno.
Nie chciała zapeszać...
