Witam wszystkich ponownie. Wiem, że długo nie aktualizowałam i za to oczywiście bardzo przepraszam. Mam w ostatnim czasie wiele ważnych spraw na głowie. Między innymi szkoła. Mam strasznie dużo sprawdzianów, prac domowych i projekt do zrobienia. W ostatnim czasie zaczęły się przygotowania do egzaminów i jeszcze to ostatnia klasa, więc zostało mi już nie wiele czasu, by spędzić go z niektórymi, którzy idą do innej szkoły, albo nawet przenoszą się do innego miasta. Cóż, ale jestem z kolejnym rozdziałem, dziękuję również wszystkim czytelnikom, osobom, które dodały moją historię do favs, oddały komentarz i poświęcają czas na czytanie mojej historii, naprawdę dziękuję wam. A teraz nie będę już dłużej zatrzymywać i życzę wszystkim przyjemnego czytania.
Rozdział 11
Wyprawa do Miasta Gongmen
Po stanął przy drzwiach, następnie chwycił swój plecak i udał się do kuchni. Nie wiedział, że Tygrysica ma zamiar zrobić dokładnie tak samo. Tygrysica tak jak Po zabrała swoją torbę podróżną i postanowiła udać się na śniadanie. Jeszcze nie było gongu, więc oboje mogli spotkać się w kuchni i być we dwoje. Jednak po ostatniej nocy, w głowach mieli burzę myśli i nawet nie marzyli o żadnej randce, czy innej romantycznej sytuacji. Po pierwszy dotarł do kuchni, podszedł do stolika i zaczął przygotowywać trochę bułek z fasolką. Następnie do kuchni weszła Tygrysica, była w dziwnym nastroju i nie wysilała się by miło się przywitać, - Dzień dobry Po. - powiedziała obojętnym tonem, - Cześć. - odpowiedział radośnie, ponieważ ucieszył się na jej widok.
Co robisz? - zapytała niby to od niechcenia, - Ym, tylko bułki z fasolką. Zrobić ci twoje tofu? - zapytał, - Tak, jasne. - odpowiedziała. Oboje wyczuwali między sobą dziwną atmosferę, ale nawet nie próbowali o tym rozmawiać. - Proszę. - powiedział Po, wręczając Tygrysicy talerz z trzema kostkami tofu, - Dzięki. - odpowiedziała i prawie natychmiast zabrała się do jedzenia. Po podszedł do stołu i postawił na środku dużą miskę bułek z fasolką, następnie usiadł obok Tygrysicy. Przez jakiś czas siedzieli w milczeniu, oboje wiedzieli, że mogliby poruszyć temat ich dzisiejszych nocnych snów, ale nie mieli ochoty tego roztrząsać. - Po śniadaniu idziesz pożegnać się ze swoim Tatą? - zapytała, - Ym tak, muszę to zrobić. Wiem, że to będzie trudne dla nas obu, ale jestem Smoczym Wojownikiem i muszę ratować świat, nie. - odpowiedział Po.
Tak. Wiesz tak sobie pomyślałam, że może pójdę tam z tobą, wtedy będzie ci łatwiej, co ty na to? - zaproponowała Tygrysica, - Pewnie, później będziemy mogli spędzić trochę czasu we dwoje, wiesz to mogą być nasze ostatnie chwile sam na sam, później wszyscy ciągle będą nam przerywać. - odpowiedział Po, - Dobrze jak starczy czasu, to pójdziemy na most i trochę pogadamy. Muszę z tobą o czymś koniecznie porozmawiać. - dodała, - Tak, ja też, muszę z tobą o czymś porozmawiać. - odpowiedział Po, - Więc jak starczy czasu, to spotkamy się na moście. - ustaliła Tygrysica. Przez kolejne kilka minut siedzieli w ciszy, później usłyszeli gong. Słyszeli jak pozostali przywitali się z Mistrzem Shifu, następnie przyszli do kuchni, - Cześć wam. - przywitała się Żmija, - Hej. - odpowiedzieli równocześnie Po i Tygrysica, a Małpa, Żuraw i Modliszka razem równocześnie rzucili zwykłe - Cześć. - następnie pozostała część Piątki dosiedli się do Po i Tygrysicy.
Po około pięciu minutach, Po powoli zaczął już kończyć swoje śniadanie. Tygrysica również miała już pusty talerz i czekała tylko, aż po skończy jeść. Niecałe dwie minuty później oboje chwycili za swoje bagaże. - Ej, gdzie wy idziecie? - zapytał Żuraw, - Muszę pożegnać się ze swoim Tatą. - odpowiedział Po, - Wszyscy spotkamy się na moście, jasne. - rozkazała Tygrysica, - No jasne, oczywiście. - odpowiedział Małpa, reszta po prostu pokiwali głowami. Następnie Po i Tygrysica opuścili kuchnię. Gdy zeszli po schodach i dotarli do wioski, mogli zauważyć, że jest prawie pusta, na ulicach byli tylko dostawcy warzyw i rzeczy tego typu. Droga do sklepu Pana Pinga, można powiedzieć, że była całkiem przyjemna, bez tłumu fanów i pośpiechu. Po mógłby tak codziennie odwiedzać swojego ojca, ale w codzienne dni o tej porze już przygotowywał się do codziennego porannego treningu i o zejściu do wioski mógł myśleć dopiero po południu.
Gdy weszli do Sklepu z Makaronem, zobaczyli, że Pan Ping był już na nogach. Właśnie zanosił skrzynie z warzywami na zaplecze, kiedy ich zobaczył natychmiast zareagował, - Oh Po, jak miło cię widzieć, o i Tygrysica, jak miło was widzieć chodźcie, zapraszam, zrobię wam herbatę, dobrze. - zaproponował z radością Pan Ping, Po i Tygrysica przez chwilę stali w wejściu sklepu, - No chodźcie do kuchni dzieci. - wołał ich z radością Pan Ping. Po i Tygrysica w końcu udali się do kuchni, gdzie Pan Ping czekał już na nich z herbatą, - Przepraszam, że tylko herbata, ale jeszcze nie dowieziono mi wszystkich składników do mojej zupy z sekretnym składnikiem. - dodał Pan Ping, - Nic nie szkodzi. - odpowiedziała Tygrysica, - Tak no pewnie. - dodał Po. - A co was tak właściwie tu sprowadza? - zaczął się dopytywać Pan Ping, - Ym, cóż to nic takiego Tato, naprawdę nic wielkiego. - zaczął Po, - Aha. - przytaknął Pan Ping.
Pan Ping przyjrzał się obydwojgu i zauważył ich bagaże, - Znowu gdzieś wyjeżdżasz? - zapytał z lekkim niedowierzaniem, - Ym, no cóż Tato, to jeszcze nie tragedia prawda? - zapytał Po, - Oh Po, znowu wyjeżdżasz, znów będziesz w obcym miejscu, narażony na niebezpieczeństwo. Po nawet nie wiesz jak ja się będę martwił o ciebie, proszę nie wyjeżdżaj, proszę Po, błagam. - Pan Ping zaczął histerycznie błagać go, - Nie mogę Tato, to mój obowiązek. - odpowiedział Po, - Panie ... to znaczy Tato, proszę się nie martwić, nie pierwszy raz wyjeżdża, Po jest już bardzo doświadczonym Mistrzem i wojownikiem, wszystko będzie dobrze i na pewno wygra, poza tym będę go pilnować i dopilnuję, że żaden włos mu z głowy nie spadnie. - zapewniła uspokajającym tonem Tygrysica.
No dobrze, niech wam będzie, ale Po, na pewno wszystko masz, może dać ci coś na drogę jakieś zdjęcia, które cię podtrzymają na duchu, albo jakieś twoje stare figurki, co Po. - zaproponował Pan Ping, - Nie dzięki Tato, mam wszystko czego potrzebuję, poza tym nic mi się już nie zmieści. - odpowiedziała Po, - Ah, no cóż w takim razie chyba musimy się pożegnać, przypomnij sobie czasem o mnie, wspomnij nasze wspólne chwile, to na pewno pomoże. - wywnioskował Pan Ping, - Dobrze Tato. - powiedział Po, - Jak długo tam będziecie? - zapytał Pan Ping, próbując odwrócić uwagę od smutnych faktów, - Nie wiem, kilka tygodni, może i kilka miesięcy, ale nie martw się będę próbował przesyłać ci wiadomości, tak często jak tylko się da. - dodał Po, - Po myślę, że powoli powinniśmy się zbierać. - powiedziała Tygrysica, - A no racja. Cóż do zobaczenia jak wrócę Tato. - powiedział pożegnalnym tonem Po, - Oh, dasz się chociaż przytulić na drogę? - zapytał Pan Ping, - No pewnie Tato! - wykrzyknął radośnie Po, następnie przytulił swojego Tatę.
Zostawię was na chwilę samych. - szepnęła Tygrysica do Po, - Dobrze. - odpowiedział Po również szepcząc, - Zobaczymy się na moście. - dodała, następnie opuściła restaurację. Po i jego Tata przez chwilę się jeszcze przytulali, następnie Pan Ping puścił Po i powiedział, - Dobrze, że poszła. - Co? Ale dlaczego? Co ona ci takiego zrobiła? Tato? - zapytał spanikowany Po, - Konkretnie to nic, ale po prostu chciałem cię zapytać jak ci poszło, czy się oświadczyłeś? - zapytał Pan Ping. - Yym, w pewnym sensie tak. - odpowiedział Po, - I co? - dopytywał Pan Ping, - Nic. - powiedział bezmyślnie Po, - Czyli co? Powiedziała nie. - ciągnął Pan Ping, - I tak i nie. - dodał Po, - Co to ma znaczyć? Jest albo tak, albo nie. - powiedział Pan Ping, - Nie tylko, wiesz to bardzo trudna decyzja, więc dałem jej czas na zastanowienie się. - odpowiedział spokojnie Po, - To dobrze, ale pamiętaj, bez względu na to jak brzmi odpowiedź, pamiętaj, że ja zawsze będę z tobą. - zapewnił go po raz któryś Pan Ping, - Dobrze, więc do zobaczenia jak wrócę Tato. - szepnął Po, następnie skierował się w stronę wyjścia i szybko ruszył by mógł dogonić Tygrysicę.
Gdy Po dotarł do mostu, zobaczył Tygrysicę opartą plecami o poręcz mostu. Przyglądała się przebudzającej się dolinie. Po powoli podszedł do niej i delikatnie chwycił ją za rękę by zwrócić na siebie jej uwagę. - Czy twój Tata mnie nie lubi? - zapytała, zaskakując Po, - Co? Oczywiście, że nie. Dlaczego tak myślisz? - wykrztusił zszokowany Po, - Dlatego, że słyszałam jak powiedział, " Dobrze, że poszła". - odpowiedziała Tygrysica, - Nie, to wcale nie chodziło o ciebie, tylko po prostu mój Tata chciał mnie zapytać o kwestie oświadczyn, czy to zrobiłem i jak mi poszło. - odpowiedział zakłopotany Po. - Oh, i co powiedziałeś, bo raczej gdybyś powiedział prawdę to nie byłabym mile widzianym gościem w waszej restauracji, bo jak można lubić kogoś, kto zastanawia się nad możliwością zrujnowania życia twojemu synowi, a równocześnie nie potrafi podjąć tak banalnej decyzji i zadecydować co zrobić ze swoim życiem. - wywnioskowała, - Powiedziałem prawdę i mój tata cieszy się z mojej wyrozumiałości i nawet jeśli powiesz nie to nic się nie stanie. - odpowiedział Po.
No dobrze, może zmieńmy temat, mówiłeś, że musisz ze mną porozmawiać, powiedz o co chodzi. - zaproponowała Tygrysica, - Eee, to nic wielkiego to tylko taki jakiś dziwny sen. - odpowiedział Po, - Dziwne ja też miałam dziwny sen. - zauważyła Tygrysica, - Chcesz o tym pogadać? - zaproponował Po, - Wiesz miałam właśnie taki zamiar. A ty chcesz mi opowiedzieć o swoim dziwnym śnie? - zapytała, - Tak, też o tym myślałem. - odpowiedział Po, - Ciekawe dlaczego znów śniły nam się jakieś dziwne rzeczy, ostatnio rok temu to przez wpływ Jabłoni i później to chyba przez pełnię księżyca, ale teraz jest wręcz na odwrót, za kilka dni będzie nów, a Jabłoń już prawie nie ma na nas żadnego wpływu. - zaczęła się zastanawiać, - Nie wiem, ale jeśli poszczególne fazy księżyca mają na nas wpływ, to jest to trochę przerażające. - odpowiedział Po, - Naprawdę myślisz, że to przez księżyc. Teraz jak to powiedziałeś to aż zaczynam się martwić jak wpłynie na nas nadchodzące pod koniec maja zaćmienie słońca. - wywnioskowała Tygrysica.
Skąd wiesz o tym zaćmieniu? - zapytał zaciekawiony odpowiedzią Po, - Znam się na astronomii, większość swojego życia spędziłam prowadząc nocny tryb życia. - odpowiedziała znudzona tym pytaniem, - Rany, zawsze zapominam, że ty tak strasznie dużo wiesz. Dobra mniejsza o twoją wiedzę, lepiej opowiedz mi co takiego dziwnego tym razem ci się śniło. - zaproponował Po, - Cóż na początku to był całkiem zwykły sen spacerowałam po lesie i nagle... - Hej, długo tu czekacie, spóźniliśmy się? - zapytał Żuraw, - Nie, nie, jesteście w samą porę. - odpowiedziała Tygrysica, - Później dokończymy, jak znajdziemy trochę czasu. - szepnęła do Po. Następnie spojrzała na wszystkich i zapytała - Czy wszyscy wszystko zabrali? - wszyscy skinęli głowami, następnie dodała, - Jesteście gotowi? - wszyscy znów w odpowiedzi skinęli, - A więc ruszamy! - zakomunikowała.
Następnie wszyscy zgodnie z poleceniem ruszyli. Pierwszego dnia mieli zaplanowane przebycie pierwszej części lasu, następnie wspinaczkę w górach i później przebyć kolejną leśną drogę i tam rozbić obóz by mogli spokojnie spędzić tę noc. Po na początku jak zwykle udawał, że Smoczy Wojownik nigdy się nie męczy i pospieszał pozostałych. Jednak po dwóch godzinach wędrówki powoli zaczął zostawać w tyle i z trudem podążał za pozostałymi, oni oczywiście, gdy widzieli, że z trudem za nimi podąża trochę zwalniali, ale nawet mimo to, Po cały czas narzekał i prosił o chwilę przerwy, na co Tygrysica, mimo iż obiecała mu, że będzie robić przerwy, nie chciała przystać, bo według jej planu chciała przed zmrokiem dotrzeć do lasu i znaleźć odpowiednie miejsce przy rzece, na rozbicie obozu.
Właściwie to ona i reszta Piątki nie musieli rozbijać żadnych obozów spokojnie mogli wędrować w środku nocy, jednak Po nie był do tego tak przystosowany i gdyby jeszcze zapadł zmierzch zanim dotrą do lasu, zacząłby narzekać jeszcze bardziej, a wtedy z konieczności musieliby rozbić ten obóz w górach do czego niektórzy, tacy jak Żuraw i może Małpa nie byli przystosowani do niskich temperatur, które mogą się pojawić w nocy w górach, więc musiała ustalić jakiś kompromis, wiedziała, że Po męczy się bardzo szybko i jeden krótki odpoczynek w środku dnia prawie nic nie da, więc wolała jeśli pomęczy się podczas wędrówki, niż gdyby ktoś mniej przystosowany do niskich temperatur miał zmarznąć i później nie być wstanie walczyć. Nie była tego wszystkiego pewna, ale wolała tego nie sprawdzać i nie ryzykować. Ryzykować mogła swoim zdrowiem i kondycją, ale nie cudzym.
Po pięciu godzinach od wyruszenia, około godziny jedenastej, dotarli do szlaku górskiego i podjęli wspinaczkę, Po pamiętał, że ostatnim razem ten szlak przebyli na początku ich wędrówki, a później skierowali się na pustynię, ale prawda była po prostu taka, że Tygrysica obrała inną drogę ze względu na niego i pustynię będą przemierzać jutro, a dziś spokojnie dojdą do lasu i rozbiją obóz. Była to zdecydowanie trochę dłuższa droga, ale przy tempie jakie narzucała Tygrysica, czas ich podróży miał trwać tyle co poprzednio, oczywiście plus czwarty dzień na łodzi.
Około osiemnastej w końcu udało im się dotrzeć do lasu. Tygrysica, która prowadziła grupę wiedziała, że mają jeszcze przed sobą godzinę wędrówki zanim zapadnie zmierzch, w marcu zazwyczaj słońce zachodziło przed dziewiętnastą lub kilkanaście minut po. Więc Tygrysica dała sobie około dziesięciu minut na znalezienie rzeki, przy której będą mogli rozbić obóz. Przez całą tę godzinną wędrówkę Po był już na skraju wyczerpania i narzekał jeszcze bardziej niż wcześniej, ale Tygrysica w odpowiedzi powtarzała mu, że jeszcze tylko godzinkę, jeszcze tylko półgodziny, dwadzieścia minut, aż w końcu znalazła rzekę i odpowiednie miejsce by mogli przenocować.
Słońce powoli zaczęło zachodzić, Po gdy tylko dotarli na miejsce, położył się na środku polany i zaczął machać rękami i nogami, próbując stworzyć na trawie kształt anioła. Tygrysica szybko do niego podeszła i z poważną miną zaczęła mówić, - Po! Możesz wstać, przestań się wygłupiać, musimy rozbić obóz, Małpa i Żuraw udali się w głąb lasu by zebrać trochę drewna na ognisko, a ty mógłbyś dla odmiany pomóc Żmii i Modliszce porozkładać namioty. - powiedziała z lekko wyczuwalnym gniewem w głosie, - A ty, co będziesz robić? - zapytał, - Nabiorę trochę czystej wody do picia i gotowania. - odpowiedziała, a chwilę później już jej nie było. Po stał tak przez chwilę, następnie postanowił zrobić to co mu kazała.
Podszedł do Żmii i Modliszki i chwycił jeden z namiotów, rozłożył go, następnie przytwierdził kołkami do ziemi, Żmija i Modliszka zrobili to samo i po kilku minutach namioty były już rozłożone. W tym czasie Tygrysica przyniosła garnek czystej wody, a pomiędzy tym Małpa i Żuraw przynieśli tyle drewna ile zdołali unieść i zaczęli formować ognisko. Po w jednym z namiotów rozłożył swój śpiwór, a Tygrysica, przy pomocy swojej Ognistej Siły, podpaliła uformowany stos drewna. Gdy wrócił Po, Tygrysica właśnie kończyła prowizoryczną konstrukcję, która miała podtrzymywać garnek, by Po mógł ugotować jedną ze swoich warzywnych zup z kluskami. Wszyscy usiedli dookoła ogniska, a Po wyjął ze swojego plecaka kolejny większy garnek i trochę warzyw, zaczął je kroić i wkładać do garnka. Po około półgodziny kolacja była już gotowa. Po nalał zupę do miseczek i rozdał pozostałym. Tylko Tygrysica sięgnęła do swojej torby i wyjęła kostkę tofu i odkroiła taki kawałek by były z tego trzy kostki.
Gdy skończyli jeść, Tygrysica postanowiła udać się bliżej rzeki by mogła medytować, - Ym, Tygrysico gdzie idziesz? - zapytał Po, - Medytować, muszę przemyśleć parę spraw, jeśli ktoś zrobi się zmęczony, wyznaczenie namiotów jest następujące, ja i Żmija śpimy w tym namiocie po lewej, Po i Małpa w tym w środku, a Żuraw i Modliszka w tym po prawej, wszystko jest jasne? - zapytała na potwierdzenie swoich słów, wszyscy skinęli głowami, - Cóż, a dlaczego my nie możemy spać w jednym namiocie? - zapytał Po, - Bo wiem, że ty bardzo byś tego chciał i dlatego ja nie chcę. - odpowiedziała wymijająco, następnie udała się nad rzekę. Żuraw, Żmija i Modliszka prawie natychmiast poszli do swoich namiotów. Przy ognisku zostali tylko Małpa i Po.
Małpa był ciekawy jaki był efekt oświadczyn Po, mimo iż od ostatniej dyskusji na ten temat minął niespełna dzień, pozostała czwórka nadal nic nie wiedziała. Więc Małpa, mając przy sobie Po mógł wreszcie dowiedzieć się co z tymi oświadczynami. - Hej Po, chodź tu bliżej do mnie. - zaproponował Małpa, Po bez słowa usiadł się bliżej niego i siedział wpatrując się w ogień, - Ym, Po, mam takie pytanie. - zaczął Małpa, - Tak, słucham cię. - odpowiedział Po, - Wiesz cały czas chcę cię o to spytać i w ogóle to wszyscy jesteśmy bardzo ciekawi. Jak oświadczyny? - zapytał Małpa, - Ah, oświadczyny, a o co konkretnie ci chodzi Małpo, bo jeśli chodzi o jakieś rady dotyczące oświadczyn to raczej ci nie powiem. - odpowiedział Po.
Nie, nie, chciałem tylko wiedzieć jak ci poszło, co powiedziała Tygrysica? - dopytywał Małpa, - Oh, Tygrysica nic nie powiedziała. - powiedział wyczerpany Po, - Zaraz, nic to znaczy nie, czy co, bo ja już nie wiem. - zastanowił się Małpa, - Nic, to znaczy, że dałem jej tyle czasu na zastanowienie, ile potrzebuje. - odparł Po, - Hm, rozumiem. - westchnął Małpa, - Dlaczego ty to w ogóle robisz Po? - zapytał Małpa, - W sensie co, bo tym razem ja nic z tego nie rozumiem. - odpowiedział Po, - Dlaczego tak bardzo chcesz się ożenić? Dobrze wiesz jakie są konsekwencje, wiesz, że będziesz musiał zrezygnować z tytułu, a jednak chcesz to zrobić, dlaczego? - zapytał go zaintrygowany Małpa, - Bo ją kocham, kocham ją ponad wszystko, ponad ten tytuł i ponad życie. - odpowiedział z rozżaleniem w głosie Po.
Ciekawe, ale pytanie, czy jeśli ona kocha cię równie mocno, co ty ją, czy chce byś dla niej poświęcił wszystko, co masz. - wywnioskował Małpa, - Myślę, że ona tego chce, w dodatku tak nakazuje tradycja. Ja może nie jestem tradycjonalistą, zwłaszcza, że odkąd się pojawiłem w Pałacu, przerobiłem większość waszych świąt, tak by powstały zupełnie nowe. Ale Tygrysica jest tradycjonalistką, ktoś kto został wychowany przez Shifu, jest całkowicie oddany tradycjom, w dodatku jest bardzo zasadnicza, zawsze przestrzega wszystkich zasad, a ślub to połączenie tego wszystkiego i chodzi jeszcze o przykładne życie, bez tego jest to po prostu niemożliwe. - stwierdził Po, - Hmm, skoro tak to widzisz... - O jeszcze nie śpicie, o czym tu tak rozmawiacie? - wtrącił się Modliszka.
Mówimy o oświadczynach Po, w sensie dlaczego to robi i w ogóle. - odpowiedział Małpa, - Dlaczego to ja wolę nie wnikać. Wiem, że na pewno z tych samych powodów, co ja, tylko, że on poświęca przy tym swoje wymarzone życie. - stwierdził z zimnym głosem Modliszka, - Kiedy się chciałeś ożenić? - zapytał z niedowierzaniem Małpa, - No przecież z Hao Ming, i to dwa razy, nie. - odpowiedział Po, - Hao Ming to jedna, ja próbowałem się ożenić jeszcze oprócz tego cztery razy. - odpowiedział Modliszka, - Czz... cz.. cztery, ile? - zapytał z niedowierzaniem Po, - Ym, no tak, ale za każdym razem zostałem pozostawiony przy ołtarzu i może to dobrze. - odparł Modliszka, - Opowiedz o tym. - zaproponował Po, - Ym, innym razem lub możesz też zapytać o to Tygrysicę. - zasugerował Modliszka.
Tygrysicę? Ona wie? - zapytał Po, - Tak, ona wie wszystko o każdym z nas, a przynajmniej o większości, jak to mówią za dużo słyszy. - odparł Modliszka, następnie Modliszka wrócił do swojego namiotu. W tym czasie Tygrysica skończyła medytować i wróciła do ogniska, - Co wy tu jeszcze robicie, szczególnie ty Po, teraz nie chcesz spać a później cały dzień będziesz narzekać, lepiej idź już spać. - powiedziała surowym tonem Tygrysica, - Jasne, to dobranoc skarbie. - życzył jej Po, - Miłych snów. - odpowiedziała, - Ym, a ty nie idziesz spać? - zapytał Po, - Idę, tylko muszę najpierw zgasić ognisko. - odpowiedziała, - Chodź Po, ona ma rację musisz się wyspać, bo inaczej będziesz marudził cały jutrzejszy dzień. - powiedział Małpa chwytając go za ramie i ciągnąc w stronę namiotu. Następnie Tygrysica zgasiła ogień odwróconą mocą Ognistej Siły i udała się do swojego namiotu.
Kolejne dni przebiegały według podobnego schematu. Po i Potężna Piątka szli przez pustynie, później znowu skierowali się w stronę gór. Przeszli przez śnieżne pasmo, następnie pędzili przez las. W lesie codziennie starali się rozbijać obóz. Trzeciego dnia szli już tylko cały dzień przez las w kierunku portu, ostatni dzień podróży musieli spędzić na łodzi zorganizowanej przez Mistrzów Rady Miasta Gongmen. Po był już strasznie wyczerpany, ale trzeciego dnia przestał narzekać, po prostu szedł w milczeniu, tym razem idąc ścieżką już nawet nie dostał się do tak skrajnych zachowań jak czołganie. Szedł normalnie trochę w tyle. Wieczorem znaleźli miejsce na jakiejś polanie i tym razem tam rozbili obóz. Tym razem na kolację zjedli bułki z fasolką, które zabrał ze sobą Po. Wszyscy byli już bardzo zmęczeni trzydniowym marszem i nie mieli już siły nawet by o czym kolwiek rozmawiać i bardzo wcześnie położyli się spać.
Następnego dnia rano po śniadaniu wszyscy ruszyli do portu i około godziny dwunastej wreszcie dotarli na miejsce. W porcie czekała na nich nie wielka łódź z dwoma masztami, kabiną, w której będą mogli spokojnie spać, a pokład był mniej więcej tej samej wielkości, co pokład poprzedniej łodzi, którą wykorzystali podczas ostatniej wyprawy do Gongmen.
Wszyscy natychmiast weszli na pokład. Małpa i Modliszka postanowili trochę odpocząć po kilkudniowej podróży, natomiast Żmija i Żuraw znaleźli sobie jakieś zajęcie związane ze sztuką. Po stanął przy brzegu łodzi i wpatrywał się w wodę, a Tygrysica postanowiła znów medytować. W ostatnim czasie miała tyle spraw na głowie, że musiała wszystko sobie dogłębnie przemyśleć. Generalnie to chodziło o oświadczyny. Każdego dnia starała się to rozwiązać, ale cały czas stawała przed wielką niewiadomą. Inną rzeczą były te dziwne sny, zastanawiała się też dlaczego cały czas w głowie rozbrzmiewa jej głos tej Czerwonej Smoczycy, Dlaczego ta decyzja nie mogła być o wiele prostsza. A teraz jest już za późno! Ciągle te same słowa i tak w kółko, medytując zaczęła już nawet widzieć tę Smoczycę, później widziała tę kulę, którą wypuściła ta Smoczyca. Im dłużej nad tym myślała, obrazy stawały się wyraźniejsze, miała wrażenie, że niedługo będzie słyszeć głosy podobnie jak Po.
Ta myśl właśnie skłoniła ją by otworzyła oczy. Rozejrzała się dookoła. Była już osiemnasta, niebo było szare, ale nie zachmurzone. W pewnym momencie Tygrysica spostrzegła się, że w dłoni coś trzyma, skierowała swój wzrok na ręce i zobaczyła, że to zwój, który otrzymała razem z Po od Mistrza Shifu. Zwój który dotyczy jej Ognistej Siły. Patrzyła na niego przez chwilę, w końcu przypomniało jej się, że w ogóle nie sięgała po niego, co prawda jej torba leżała obok niej, ale wiedziała, że na pewno tego nie zrobiła, czyżby nieświadomie, coś, jakaś jej wewnętrzna siła przyciągało ją do tego zwoju. Postanowiła po raz pierwszy, od kiedy dostała ten zwój, zobaczyć co w nim jest.
Rozwinęła zwój i powoli zaczęła czytać, pierwsze słowa brzmiały. Otwórz serce. Te słowa uderzyły ją jak grom z jasnego nieba, przypomniało jej się co jeszcze powiedziała Smoczyca Nadal nie udało mi się osiągnąć pełni mojej mocy. Z jakiegoś powodu nie mogę otworzyć serca! Nawet się nie zorientowała, że te akurat słowa wypowiedziała na głos i przypadkiem skierowała na siebie uwagę Po, - Hy, co mówiłaś? - zapytał, - Co, nic, nic ważnego. - odpowiedziała, - Myślałem już, że zasnęłaś podczas tej medytacji. A ty w tym czasie zabrałaś się za czytanie. - powiedział Po, - Cóż, tak jakoś wyszło. - odpowiedziała znudzonym głosem, - Hm, a co konkretnie czytasz, co? - zapytał z wyraźnym zainteresowaniem Po, - Ogh, mówiłam ci, że to nic ważnego. - odpowiedziała zirytowanym głosem, Po postanowił nie odpuszczać i szybko podszedł do niej i wyrwał zwój z ręki, - Ognista Siła, i ty mówisz, że nic ważnego, he. - stwierdził Po.
Cóż, bo Bohaterski Chi jest ważniejsze od Ognistej Siły. Bohaterskie Chi już tyle osób próbowało przejąć, Smocza Moc zresztą też jest na liście poszukiwanych mocy. Mojej mocy nikt nie szuka, jakby miała jakiś defekt. - wywnioskowała, - Ciesz się lepiej tym, że nikt nie chce twojej mocy, a nie szukasz w niej wad. - stwierdził Po, - Może masz rację, ale i tak nie jestem w tym tak dobra jak ty, ostatnim razem prawie się zabiłam używając tej mocy. - odpowiedziała, - Tak, ale chyba mi nie powiesz, że nic nie umiesz, tak jak to mówiłaś w listopadzie, przed atakiem Lěngbīngbīng'a. Specjalnie wtedy nauczyłem cię jak wykorzystywać Chi i poszło ci wtedy lepiej niż mnie za pierwszym razem. Wydaje mi się, że masz rację nie jesteś w tym tak dobra jak ja, bo jesteś o wiele lepsza. - uznał Po.
Tygrysica przez chwilę spojrzała na maszt, przypomniało jej się jak ostatnim razem w środku nocy rozmawiała z Po, był wtedy taki dziecinny. A teraz jest taki poważny, pomaga jej, rozmawia o tym co ją martwi. Siedzieli tak jeszcze przez jakiś czas, aż wreszcie zaszło słońce i na niebie rozbłysły gwiazdy. Pozostali w tym czasie, zjedli, zdobytą na własną rękę kolację i położyli się spać. Po i Tygrysica siedzieli na pokładzie statku, Po zaproponował Tygrysicy na kolację bułki z fasolką, które zabrał w nadmiarze. Oboje w ciszy zjedli kolację, następnie postanowili pójść spać. Pożegnali się w równie miły sposób, co zwykle, następnie znaleźli sobie odpowiednie miejsce na odpoczynek. Wszyscy musieli być wypoczęci, ponieważ o wschodzie słońca mieli dotrzeć do Miasta Gongmen, pierwszego celu ich podróży.
To już koniec rozdziału 12, mam nadzieję, że wam się podobało. Postaram się kolejny rozdział napisać trochę szybciej, ale nie obiecuję. Jeszcze raz dziękuję za wsparcie i opinie. I jak tylko możecie, to powiedzcie co myślicie na temat tego rozdziału, jak było. Czyli po prostu napiszcie OPINIE! :) A i przy okazji zabawnego Prima Aprilis :D
