ROZDZIAŁ 12 – TYLNE SIEDZENIE

Edward…

Ściskam mojego penisa, ciągnąc mocniej, gdy patrzę na twoją twarz na zdjęciu.

Byłaś niezwykła, najdoskonalsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziałam.

Wyobrażam sobie, jakby to było znaleźć się z tobą na osobności po meczu, podnieść twoją spódnicę, przesunąć na bok twoje majtki. Dotykanie ciebie byłoby niebem, mój język szukający lepkiego, drżącego ciała pomiędzy twoimi udami.

Oglądanie jak kopiesz i tańczysz, sprawiałoby, że stawałbym się tak bardzo twardy. Chwytałbym cię po każdym meczu, ciągnąc cię gdzieś, gdzie jest cicho, pusto, gdzie mógłbym cię złapać, dotknąć, pieprzyć. Za każdym razem.

Gdy szarpię, mój uścisk wzmacnia się, widzę gwiazdy, wspominając pierwszą noc, kiedy miałem cię w moim samochodzie.

Tylne siedzenie było małe, ale zmieściliśmy się. Ty i ja, gmerający się razem na tylne siedzenie.

Na parkingu było ciemno, pusto, a ja miałem przyciemniane szyby w oknach. Byłaś nerwowa, ale ja byłem nieugięty. Musiałem cię mieć, musiałem cię poczuć, polizać. Nie mogłem już dłużej czekać.

Były dni pełne przypadkowych dotknięć, spojrzeń, nawet kilka pocałunków i obmacywanie. Ale żadnego współżycia seksualnego, a ja pragnąłem tego.

Wcześniej uprawiałem seks, to nie był mój pierwszy raz. Kilka razy kochałem się z Leah, zanim znalazłem się z tobą sam. Czułem się źle używając jej, ale gdy cię poznałem, ściskając twoją rękę na werandzie, wiedziałem, że było w tym coś więcej. Musiałem ciebie mieć.

Nawet, jeśli to było złe.

Nie obchodziło mnie to.

Noc była gorąca, pociliśmy się na skórzanych fotelach. Po położeniu cię na dół, rozebraniu i pchnięciu w twoje mokre ciepło po raz drugi tej samej nocy, wyciągnąłem rękę otwierając okno. Potrzebowałem chłodnego powietrza na mojej skórze. Podobał ci się pot, powiedziałaś, że sprawia, iż się błyszczę.

- Hej, Cullen! – krzyk nadszedł z zewnątrz.

- Cholera! – wymamrotałem. Twoje oczy były ogromne.

- Nikt nie może mnie znaleźć, rozumiesz to? – powiedziałaś, panikując.

- Tak, wiem.

Twoja głowa była blisko drzwi, okno ledwo uchylone. Kumple na zewnątrz nie mogli wiele dostrzec, jeśli w ogóle. Sięgnąłem, zamykając drzwi.

Twarz Riley'a zajrzała przez szczelinę w oknie. – Co ty tam robisz? – spytał. – Jasna cholera, masz tam dziewczynę?

Skuliłaś się, odwracając głowę na bok, pozwalając włosom ukryć twarz. Na wypadek, gdyby coś widzieli.

- Tak, wynoś się stąd.

Byłem zatopiony w tobie i wiedziałem, jak faceci zebrani wokół okna, którzy mogli zobaczyć, gdzie byliśmy połączeni, widzieli jak byłaś dla mnie naga. Mogli też zobaczyć twoje cycki i pochyliłem się warcząc na nich, aby odeszli.

To czyniło mnie dumnym, że widzieli nas, widzieli ciebie, zwłaszcza, gdy usłyszałem, kiedy mówili jak gorąca jesteś.

Pompowałem jeszcze kilka razy, pozwalając im patrzeć, zanim chwyciłem twoją pierś jedną ręką i uderzyłem drugą w przycisk okna. Przedstawienie skończone.

Odeszli, dając nam nasz czas na osobności.

- Możesz patrzeć, już poszli.

Odetchnęłaś ciężko. – Czy oni mnie widzieli?

Uśmiechnąłem się. – Zależy, co masz na myśli.

Twoje oczy powiedziały mi, że nie rozumiesz.

- Czy widzieli twoje piersi? Tak – powiedziałem, kilka razy pchając w ciebie.

- Czy widzieli twoją cipkę? O tak – powiedziałem, pchając mocniej.

- Czy widzieli jak cię pieprzę? Lepiej w to uwierz – powiedziałem, wciąż mocniej pchając.

- I wiesz co? Mogę powiedzieć, że oni wszyscy byli dla ciebie twardzi. Byli zazdrośni, o mnie pieprzącego ciebie w ten sposób.

Jęknęłaś, wyciągając rękę, aby przebiec palcami po mojej klatce piersiowej.

- Czy ci się to podobało? Pozwolenie moim przyjaciołom patrzeć jak się pieprzymy?

- Tak – jęknęłaś.

- Jesteś sprośną dziewczynką, prawda, dziecinko? Lubisz to na gorąco i sprośnie, prawda? Ty mała chórzystko, lubisz szorstko i wulgarnie, prawda? Powiedz mi, Bello.

Uderzyłem mocniej i mocniej w ciebie, nie zatrzymując się, aż poczułem, że odpuściłaś, jęcząc i krzycząc, gdy doszłaś na moim penisie.

Ściskając twoje piersi w moich dłoniach, doszedłem, wystrzeliwując moją spermę w głąb twojego ciała.

Nie mogłem przestać, zbyt mocno potrzebowałem z tobą połączenia.

Godzinami leżeliśmy na siedzeniu, dopóki nie musiałaś pójść do domu. Słońce wschodziło, a on pytałby gdzie byłaś.

Patrzenie jak oddalasz się od mojego samochodu, wiedząc, że będziesz z nim, prawie mnie zabiło.

Ale pozwoliłem ci odejść.

Nie należałaś do mnie.

W każdym razie, jeszcze nie.

Kontynuuję szarpanie mojego fiuta, wspominając, jak doskonała byłaś tamtej nocy.

Grube strumienie spermy lądują na moim gołym brzuchu, pokrywają moją rękę.

Gdy leżę, wspominając ciebie, łza spływa po moim policzku, staczając się w moje włosy.

Tęsknię za tobą. Tak bardzo.

Minęło tylko kilka godzin.

Nie przeżyję tego.

Należymy do siebie.