Between the devil and the deep blue sea – wersja polska


Disclaimer: Nie posiadam praw autorskich do prac, które zainspirowały to opowiadanie. Bohaterowie, etc. należą do L.J. Smith i do Producentów serialu "Vampire Diaries" - "Pamiętniki Wampirów"
Jestem jedynie autorką swoich własnych, oryginalnych bohaterów.


Rozdział 12

Nie wróciliśmy wspólnie do Polski. Uznaliśmy wspólnie, że nie tylko poradzę sobie od tego momentu sama, ale także, że lepiej będzie, jeśli przez jakiś czas będę trzymać się z dala od obu braci Salvatore'ów. Oczywiście, mieliśmy zamiar codziennie rozmawiać ze sobą przez Skype'a. Stefan postanowił wrócić na jakiś czas do Stanów, do swojego domu rodzinnego, do Mystic Falls, w Wirginii. Wsparłam go w tym pomyśle, bo chciałam udowodnić i jemu, i sobie, że jestem w stanie być niezależna. Umówiliśmy się jednak, że po roku, kiedy obronię licencjat, przyjadę do niego na dłużej. Już nawet wymyśliliśmy, że powiem swoim rodzicom, że dostałam stypendium na uniwersytecie w Richmond.

Kiedy żegnałam Stefana na lotnisku Heathrow, pocałowałam go w policzek i poczekałam, aż jego samolot odleci. Od razu też zauważyłam różnicę w swojej reakcji. Nagły brak Stefana nie spowodował takiej pustki w moim sercu, jaka powstała po tym, jak zniknął jego brat. Chyba jednak niestety musiałam pogodzić się z myślą, że zakochałam się w Damonie. Wciąż nie bardzo przyjmowałam tego do wiadomości i próbowałam się wypierać, ale już się nie dało.

Resztę czasu w Londynie spędziłam ze swoimi starymi znajomymi, którzy przyjechali tam do pracy. Czasami też samotnie chodziłam do klubów, by tam wypatrywać kolejnych ofiar, które wymagały mojej… pomocy. Podczas jednego z takich wieczorów poznałam miłego, szarmanckiego i bardzo przystojnego Anglika, z którym świetnie mi się rozmawiało. Chociaż spotykaliśmy się przez następne dni na lunchach i kolacjach, trzymałam go trochę na dystans, bo nowo nabyta świadomość o mojej miłości do Damona hamowała we mnie wszelką chęć flirtu i szukania nowego związku. Postanowiliśmy jednak pozostać w kontakcie telefonicznym i było mi bardzo miło, kiedy mój znajomy ostatniego dnia odprowadził mnie na samolot do Polski i tuż przed ostatecznym pożegnaniem pocałował mnie w policzek.

xoxoxoxoxoxo

Wróciłam do Warszawy i zajmowałam sobie czas czymkolwiek się dało. Zaczęłam właściwie co wieczór polować na miejscowych zboczeńców i skutecznie ich resocjalizować na swój sposób. To był także niezły sposób na zmniejszenie negatywnego działania ludzkiej krwi na mój organizm. Miałam nadzieję, że za jakieś 10, 20 lat może w ogóle się uodpornię na te dziwne alergeny.

Rzeczywiście, codziennie rozmawiałam ze Stefanem przez Skype'a. Stopniowo dowiadywałam się coraz więcej o tym, co działo się u niego w Mystic Falls. Najpierw, jeszcze w trakcie wakacji, uratował pewną dziewczynę z wypadku samochodowego, ale miał wyrzuty sumienia, że nie zdążył pomóc także jej rodzicom. Starałam się wspierać go psychicznie, jak tylko mogłam. Szczególnie, gdy dowiedziałam się, że ta dziewczyna, Elena, wyglądała dokładnie jak… jego i Damona pierwsza wielka miłość – Katherine!

Powstrzymywałam się od komentarzy (z moją nieustającą tęsknotą za starszym Salvatore'em raczej nie byłam w pozycji, by osądzać kogokolwiek, a już szczególnie Stefana). Podczas, gdy moje dni upływały spokojnie i pracowicie, przetykane tylko kolejnymi facetami, na których polowałam i skutecznie pozbawiałam ich chorych skłonności, życie młodszego Salvatore'a nie wydawało się tak różowe. Rozbawiło mnie, że po tym, jak przerwał studia na moim kierunku, wrócił… do liceum! Kiedy jednak wydało się, że obiekt jego westchnień jest dopiero w drugiej klasie, wszystko stało się jasne. Co nie zmieniało faktu, że bawiło mnie to niezmiernie.

xoxoxoxoxoxo

Jakiś czas później, podczas jednej z naszych codziennych rozmów, Stefan przyznał, że… Damon przybył do Mystic Falls! Nie byłam w stanie powstrzymać swojej reakcji na tę wieść, bo poczułam, jak serce mi zamiera i już, już miałam zadać to pytanie, kiedy Stefan spuścił wzrok i pokręcił przecząco głową.

- Nie, nie wspomniał o tobie nawet słowem zaraz po tym, jak zapytał, czy spodobało mi się przerzucenie z wampirzycy-studentki na śmiertelniczkę-licealistkę.

Wolałam nie przyznawać się do tego, że trochę mnie to zabolało. Szczególnie, gdy dowiedziałam się, że Damon wrócił do swoich starych nawyków – i to w dodatku w zwiększonym stopniu. Stał się zły do szpiku kości. Miałam przeczucie, że na taki stan rzeczy miał również wpływ fakt, że go odrzuciłam. Kiedy się jeszcze doda do tego sposób, w jaki to zrobiłam… Zabolało mnie, że z tego powodu niewinni ludzie musieli cierpieć.

Po kolejnych rozmowach ze Stefanem miałam coraz większą ochotę i wewnętrzną potrzebę, by pojechać do Mystic Falls. Jednak umówiliśmy się, obiecałam mu, że nie rzucę studiów na ostatnim roku licencjatu i że dopiero wtedy ruszę się z Polski. Miałam spędzać z najbliższymi jak najwięcej czasu – dopóki można było. Wiedziałam, że za jakiś czas będę musiała coś wymyślić – albo powiedzieć im prawdę o sobie, albo sfingować swoją śmierć… Każda możliwość napawała mnie lękiem i powodowała, że cierpiałam jeszcze bardziej. Nie zmieniało to faktu, że dramatyczne wydarzenia w Mystic Falls działy się niezależnie ode mnie, chociaż miałam ogromną ochotę, by jednak jakoś tam pomóc.

xoxoxoxoxoxo

Tak mijały kolejne tygodnie i miesiące. Przez ten czas prawie przyzwyczaiłam się do pustego mieszkania, którym zajmowałam się samotnie. Nie miałam problemu z utrzymaniem go – obaj Salvatore'owie wydzielili na to specjalny fundusz ze swojej ogromnej fortuny. Ponieważ wszystko, co dostawałam od rodziców oraz pieniądze zarabiane na sporadycznych jeszcze tłumaczeniach przekazywałam im do inwestycji, sama powoli zaczynałam gromadzić swój prywatny majątek. Mogłam się dzięki temu poczuć trochę bardziej niezależna.

Jednak pieniądze zarabiane na przyszłe, wieczne życie, nie osłodziły mi faktu, że Damon wyraźnie zakochiwał się w Elenie – ukochanej Stefana. Szczególnie po tym, jak nie znalazł Katherine w grobowcu. Obiecałam sobie, że nigdy nie dam mu po sobie poznać, jak bardzo z tego powodu cierpiałam i co naprawdę do niego czułam. Już sama świadomość tego, że zakochałam się w nim na amen, bolała mnie jak cholera. To naprawdę nie mógł być szczyt marzeń – darzyć uczuciem swojego własnego mordercę, który w dodatku kochał dwie inne kobiety, a nie ciebie. W zwalczeniu tego uczucia nie pomogła nawet wiadomość o tym, że Damon zabił przemiłą, przesympatyczną Lexi, z którą od naszego pierwszego spotkania utrzymywałam kontakt i poprosiłam, by także w moim imieniu spędziła ze Stefanem jego urodziny. Czułam z tego powodu wyrzuty sumienia. Może gdyby tam nie pojechała… W każdym razie, byłam na niego wściekła i jednocześnie tęskniłam strasznie za tym, żeby móc mu osobiście to wygarnąć…

xoxoxoxoxoxo

Zaraz po tym, jak obroniłam licencjat na piątkę, wyrobiłam sobie amerykańską wizę, pożegnałam się na jakiś czas z rodzicami i, pod pretekstem wyjazdu na stypendium, spakowałam walizkę z najpotrzebniejszymi rzeczami i poleciałam do Stanów Zjednoczonych. Nie uprzedziłam wcześniej Stefana. Myślał, że, jak zwykle, będziemy tego wieczora rozmawiać ze sobą przez Skype''a. Wysłałam mu jednak wiadomość, że tym razem będę dostępna trochę później. W praktyce, w czasie, który upłynął od naszej ostatniej rozmowy, przeleciałam do Nowego Jorku, gdzie kupiłam sobie samochód, którym przejechałam ponad pół tysiąca kilometrów do Mystic Falls, w Wirginii.

W tym momencie składałam dziękczynne modlitwy za to, że wcześniej udało mi się już zrobić prawo jazdy, bo Stefan nauczył mnie prowadzić. Odrobinę uszczupliłam swoje zasoby finansowe i zainwestowałam w jasnoniebieskiego forda mustanga shelby 500gt. Skoro byłam w Ameryce, to aż wypadało kupić amerykański samochód! W dodatku moje wyostrzone wampirze zmysły zdecydowanie ułatwiały mi prowadzenie tego super szybkiego sportowego auta.

Dzięki niemu dojechałam do Mystic Falls jeszcze przed wieczorem. Kiedy przejeżdżałam przez miasteczko czułam przez przyciemniane szyby, że oczy przechodniów skupiają się na moim samochodzie. Pomyślałam, że to bardzo dobrze! Jakiś przemiły małolat, który ślinił się na jego widok, uprzejmie wskazał mi drogę do rezydencji Salvatore'ów.

xoxoxoxoxoxo

Zatrzymałam się na podjeździe wielkiego, pięknego domu, który pierwotnie był pensjonatem. Przez chwilę tylko pozwoliłam sobie na zganienie samej siebie za to, że najprawdopodobniej na własne życzenie pakowałam się w kłopoty. Odetchnęłam głęboko, wysiadłam z samochodu, wyciągnęłam walizkę bagażnika i raźnym krokiem skierowałam się z nią do drzwi frontowych. Zadzwoniłam dzwonkiem i zaraz poprawiłam ubranie wymięte od długiej, przerywanej jedynie na tankowanie, jazdy z Nowego Jorku. Przybrałam na twarz uśmiech, maskujący silne zdenerwowanie, bo spodziewałam się, że naprzeciw wyjdzie mi Stefan.

Kiedy otwierał, wykrzyknęłam radośnie: „Niespodzianka!".

A jednak…stanęłam oko w oko ze swoim sennym prześladowcą. Damon był tak samo, albo jeszcze nawet bardziej przystojny, seksowny i pociągający, jak wtedy, kiedy widziałam go po raz ostatni. Miał też mniej więcej podobny wyraz twarzy do tego, kiedy się ze mną żegnał. Wyrzucił tylko z siebie:

- Marta… - Po czym zatrzasnął mi drzwi przed nosem.

Zaczęłam uporczywie pukać i trwało to dobrą minutę. Wkurzyło mnie, że najprawdopodobniej Damon w ten sposób odbijał sobie to, jak zachowałam się wobec niego prawie półtora roku wcześniej!

Dopiero, kiedy już jego potrzeba wbijania mi szpili została na chwilę zaspokojona, drzwi otworzyły się ponownie. Tym razem starszy Salvatore posłał mi kwaśny uśmiech, który doskonale pokazywał, jak bardzo był niezadowolony z tego, że mnie widzi.

- Marta Zalewska… Co za nieprzyjemna niespodzianka!

Postanowiłam nie być od niego gorsza i także fałszywym uśmieszkiem zamaskowałam, jak bardzo zabolało mnie to niechętne powitanie. Mierzył mnie wzrokiem od stóp do głów i nie pozostałam mu dłużna, co, niestety, uświadomiło mi, że zdecydowanie poziom jego niesamowitości chyba nawet się podwoił od naszego ostatniego spotkania. Wręcz epatował seksem. Ślinka mi aż zaczęła cieknąć, ale powstrzymałam się przed tym, by to okazać. Jeszcze tego tylko brakowało!

- Tak myślałem, że w końcu nie wytrzymasz i staniesz w moich drzwiach, błagając mnie o wybaczenie… - Nawet nie próbował ukrywać satysfakcji w swoim głosie. Na szczęście byłam na to przygotowana.

- Nie przyjechałam do ciebie, tylko do Stefana. – odpowiedziałam chłodno.

W tym momencie krzywy uśmieszek zamienił się po prostu w czystą satysfakcję.

- Niestety, mój kochany braciszek właśnie wyjechał, by spędzić uroczy czas ze swoją ukochaną Eleną i nie może cię przywitać…

Myślał, że zrobi to na mnie wrażenie. Że mnie to zaboli.

To znaczyło, że Stefan nigdy nie powiedział mu o zmianie moich uczuć…

Świetnie!

- Nie ma sprawy, spotkam się z nim później... Byłabym po prostu bardzo wdzięczna, gdybyś wskazał mi moją sypialnię… - powiedziałam niewinnym tonem, jakby nigdy nic.

Jego mina była warta każdych pieniędzy. Szybko się jednak opanował i wrócił do wrednie dowcipkującego siebie.

- O ile to nie będzie moja sypialnia, to możesz zapomnieć o noclegu u nas… - Posłał mi bardzo sugestywne spojrzenie. A jednak wciąż mnie pragnął. Bardzo dobrze. Łatwiej będzie sprowokować go do przeprosin…

Przeszłam obok niego tak blisko, że nasze twarze dzieliły milimetry.

- Z chęcią zajmę twój pokój… Jeśli tylko ty będziesz trzymał się od niego z daleka!

Ciągnąc za sobą walizkę, skierowałam się w stronę schodów na piętro. Zanim jednak weszłam na pierwszy stopień, zerknęłam za siebie i z wielką satysfakcją zauważyłam, że Damon wciąż stał tam, gdzie wcześniej i podążał za mną ponurym wzrokiem. Spojrzałam prosto w jego piękne, błękitne oczy i użyłam całej siły woli, by w nich nie zatonąć.

- Ciebie też miło znów widzieć, Damonie.

Błyskawicznie znalazłam się na górze i wybrałam sobie jedną z sypialni, bo Stefan mi obiecał, że, kiedy przyjadę, jego dom będzie stał dla mnie otworem. Oczywiście, wybrałam pokój położony jak najdalej od apartamentów Damona, które rozpoznałam po tym, że rozchodził się w nich jego zapach, który zawsze pachniał dla mnie czystym seksem. To znaczy – tak to sobie zawsze wyobrażałam…

Położyłam walizkę na ławie w sypialni i ciężko opadłam na łóżko. I co ja miałam teraz zrobić?