NOTES: Wybaczcie miiii! Wiem, wiem, już trochę czasu minęło od ostatniego rozdziału, ale zaczęła się szkoła i jest mi coraz trudniej znaleźć czas na cokolwiek. Nie martwcie się jednak! Nie porzuciłam tego opowiadania, mam na nie pomysł i chcę go zrealizować, więc pociągnę je do końca. Na początku myślałam też nad pisaniem sequela, ale w związku z zaistniałymi komplikacjami będę musiała to jeszcze przemyśleć. Ale jeszcze dobrych kilka rozdziałów części pierwszej na pewno będzie, więc to jeszcze nie koniec :) Nie obiecuję już kiedy będę dodawać kolejne rozdziały, tym bardziej, że postanowiłam pracować nad dwoma opowiadaniami Adommy jednocześnie (piszę też opowiadanie w języku angielskim- To Break Through The Barriers, serdecznie zapraszam, jeśli ktoś ma ochotę!). Dziękuję za wszystkie komentarze i za to, że pomimo takiej przerwy wciąż dajecie mi znać, że czekacie z niecierpliwością na ciąg dalszy. Ten odcinek dedykuję wszystkim tym, którzy są ze mną od pierwszego rozdziału HSI ^v^


Adam's POV

Minęły już cztery miesiące odkąd ja i Tommy rzekomo jesteśmy razem. Skąd to sceptyczne podejście? Tommy nadal jest hetero.
Przeprowadziliśmy długą rozmowę na temat zmiany jego orientacji. No… może niezbyt długą. Większość czasu spędziliśmy… zajmując się sobą, jeśli wiecie, co mam na myśli. W każdym razie doszliśmy do tego, że blondyn jest biseksualny. I byłoby to dla mnie całkowicie w porządku, gdyby nie fakt, że wiemy o tym tylko ja i Mia. Dla reszty świata wciąż jest hetero.
Na początku było dobrze. Mówił, że boi się powiedzieć rodzicom, boi się, że go nie zaakceptują, a w szkole wyśmieją i zaczną szydzić, prześladować. Obiecywałem, że będę przy nim, że nie pozwolę nikomu go skrzywdzić, że sobie poradzimy. Ale on zawsze kończył rozmowę po prostu znów zaczynając mnie całować. Nie protestowałem. No bo kto by protestował? Właśnie. Ale minęły już cztery miesiące, a ja wciąż jestem w potajemnym związku z chłopakiem, którego kocham każdą cząsteczką swojego ciała. Jestem szczęśliwy, nie chcę tego ukrywać. Chcę móc całować mojego chłopaka kiedy zechcę, trzymać go za rękę, kiedy idziemy koło siebie, przytulać go i szeptać do ucha, że wszystko będzie dobrze, gdy widzę, że jest smutny. Ale nie mogę. Nie mogę, dopóki Tommy nie wyjawi tego, że jest Bi.
Mówiłem sobie, że zaczekam. Że wytrwam, dopóki blondyn nie stwierdzi, że jest gotowy. Ale wszystko zaczęło się komplikować, gdy…

Tommy's POV

Ludzie w szkole zaczęli prześladować Adama. Pomiatać nim ze względu na jego orientację, wyśmiewać, że i tak żaden chłopak nie chce z nim być. Nie wiedzieli, że ja i Adam jesteśmy razem. I to wszystko było moją winą. Bałem się powiedzieć wszystkim, że wspaniały Tommy Joe Ratliff, szkolny Casanova, jest gejem. Właściwie Bi, ale kto z nich zauważy różnicę.
Chciałem bronić czarnowłosego. Nawet raz przeciwstawiłem się pomiataniu go. Ale od razu ktoś z tłumu rzucił komentarz o „Ratliffie broniącym swojego chłopaka". Szybko się wycofałem, w końcu ktoś zauważyłby, że mnie i Adama łączy coś więcej niż zwyczajna męska przyjaźń.
Było mi wstyd. Niesamowicie bardzo. Za każdym razem, gdy ktoś popychał mojego ukochanego, zrzucał jego książki na podłogę, czy rzucał obraźliwe komentarze, czułem, jak moje mięśnie stają się wiotkie, ciało zaczyna niezauważalnie drżeć. Chowałem się wtedy za swoją blond grzywką, by nikt nie zauważył wstydu wymalowanego w moich oczach, na mojej twarzy.
Ale to niczego nie zmieniało…

Adam's POV

Klęczałem na podłodze starając się pozbierać porozrzucane książki i zeszyty. Co chwila ktoś kopał jeden z podręczników, popychał mnie na zimną posadzkę holu, rzucał obraźliwe i niecenzuralne komentarze, wyśmiewał się. Czułem zbierające się w oczach łzy, widok mi się rozmazywał. Nie mogłem teraz zacząć płakać. Nie mogłem pokazać im, że jestem słaby. Dookoła stali gapie, niektórzy napawając się widokiem, niektórzy głęboko w sercach współczując biednemu, czarnowłosemu chłopakowi klęczącemu na środku holu, niektórzy po prostu potrzebujący zajęcia w wolnym czasie. Mia gotująca się ze złości, przytrzymywana w razie czego przez swojego nowego chłopaka. Mógłbym przysiąc, że gdyby odsłonić włosy, z uszu zaczęłaby lecieć para. I oczywiście Tommy. Stojący w tłumie ze spuszczoną głową, twarz ukrywa za długą grzywką, prawie niezauważalnie drżące ramiona. Poczułem kolejną falę łez wkradającą się pod powieki.

- I co? Będziesz teraz płakał? Tak, cioto, płacz! Biegnij wypłakać się swojej mamusi, pedale!- krzyknął ktoś z tłumu.

Kto by pomyślał, że tak skończy się moja nauka w tej szkole…

-Ej! Zostawcie go!

Podniosłem głowę. Niewielki blondyn, niższy pewnie nawet od Tommiego, przedzierał się dzielnie przez tłum, torując sobie drogą łokciami. Ktoś ponownie popchnął mnie na ziemię.

-Powiedziałem zostaw go!- krzyknął chłopak.

-Co? Jedna ciota chce pomóc drugiej? Jakie to urocze. A może to twój chłopak, co? Żałosne. – zaczął szydzić jeden z gapiów.

-A żebyś wiedział, że chcę pomóc! Stoicie tak i znęcacie się nad człowiekiem, który nic wam nie zrobił! Jakoś wcześniej nie przeszkadzało wam, że jest gejem. Nagle staliście się wszyscy takimi homofobami? Co jest z wami nie tak?!- podszedł i klęknął koło mnie pomagając mi się podnieść.- Koniec tego przedstawienia. Rozejść się, już! No co jest?! Powiedziałem ROZEJŚĆ SIĘ!

Ludzie powoli zaczęli opuszczać zatłoczony hol. Spojrzałem wielkimi oczami na niższego chłopaka. Miał krótkie, blond włosy postawione na żel, tęczówki w kolorze chłodnego błękitu, przyjazny wyraz twarzy i srebrnego kolczyka w prawym płatku nosa.

-Nie daj im tak sobą pomiatać. Tym mu nie pomagasz. Musi widzieć, że można z tum walczyć, jeśli jest się silnym i ma się wsparcie.

Popatrzyłem na niego spod zmarszczonych brwi.

-O czym ty mówisz? Kto musi widzieć?- spytałem zdezorientowany.

-Tommy. Jesteście razem, prawda? Jeśli chcesz pomóc mu się przełamać, pokaż mu, że jesteś silny, że z tobą nic takiego mu się nie przydarzy, kiedy ujawni swoją orientację.- wyjaśnił spokojnym głosem, jakby to przecież było jasne.

-Skąd… Kim ty w ogóle jesteś?- spytałem.

Uśmiechnął się szeroko.

-Sauli Koskinen. Skąd wiem, że jesteście parą? Daj spokój, jestem gejem. Potrafię zauważyć parę homoseksualną krążącą mi przed nosem.- puścił mi oko uśmiechając się zawadiacko. – Jeśli będziesz chciał pogadać, o czymkolwiek, o prześladowaniu, o problemie ze swoim chłopakiem, po prostu mnie znajdź. Postaram się pomóc. I uważaj na siebie. Pokaż wszystkim, że jesteś silny.- uśmiechnął się i zostawił mnie na holu.

-Adam!- odwróciłem się pozwalając Mii się do mnie przytulić.- Tak mi przykro! Chciałam tam podejść i pokazać im wszystkim co o nich myślę, ale mi nie pozwolono!- poskarżyła się.

Zaśmiałem się.

-I bardzo dobrze. Jeszcze tego brakowało, żeby cię skrzywdzili.- pogłaskałem ją po głowie.

-Ale tak skrzywdzili ciebie.- mruknęła wtulając głowę w moją koszulkę.

-Nic mi nie zrobili, jest w porządku.- przytuliłem ją mocniej.

Uśmiechnęła się i pobiegła do Austina, swojego chłopaka. Podniosłem wzrok na stojącego w pewnej odległości ode mnie blondyna.

-Adam, ja…- szepnął wciąż unikając kontaktu wzrokowego.

Objąłem go ramionami i mocno przytuliłem do swojej piersi. Poczułem, jak obejmuje mnie w pasie i wtula twarz w mój tors.

-W porządku Tommy, to nic. Nic się nie stało.- szepnąłem całując go w czubek głowy.

W myślach krążyły mi jednak słowa błękitnookiego blondyna.
Po prostu mnie znajdź. Postaram się pomóc."


NOTES: Komentarze? Hmm? Z góry dziękuję :)