W nowojorskiej siedzibie SHIELDu rozpętał się chaos. Krótko po tym, jak Kapitanowi udało się uspokoić rozjuszonego Thora i wydawało się, że ten zaczyna zachowywać się racjonalnie, Gromowładny zamachał Mjolnirem i ulotnił się niewiadomo gdzie. Natasha zniknęła, po tym jak Fury dał jej na boku jakiś rozkaz. A Tony stał po środku tego szaleństwa i zastanawiał się, czy kiedykolwiek jeszcze ujrzy Lokiego.
Nagle ogarnęła go nieokiełznana potrzeba, aby upić się do nieprzytomności. Ale niestety, nie wchodziło to teraz w rachubę.
- Co teraz, Fury? Zaczynasz żałować, że zbiegł ci pewien magik?
Rozsierdzony wzrok zatrzymał się na miliarderze.
- Jeżeli zamierzasz tylko tutaj stać i rzucać zupełnie zbędnymi komentarzami, to lepiej zastanów się dwa razy lub po prostu wyjdź.
Tony odczuł pewną chorą satysfakcję z powodu rozdrażnienia Dyrektora. Pewnie chodziło o umieszczenie jego kochanka w zaprojektowanej przez niego celi.
Przypomniało mu się również pewne nurtujące go pytanie.
- Ostatnio coś zbytnio ignorujesz moją pomoc, bystrooki. Może raczysz mi wyjaśnić, dlaczego nie zostałem wezwany do walki z Amorą, jak Rogers i Romanov? Myślałem, że już sobie zasłużyłem na miejsce w twoim wesołym zespole superbohaterów?
Fury przez chwilę pracował szczęką, przetrawiając pytanie.
- Prawda jest taka, że znów nie do końca ci ufamy, Stark. Nagle podniosłeś zabezpieczenia swoich baz danych, Hawkeye zaraportował, że w twoim zachowaniu było wyraźne nienaturalne napięcie. Ukrywasz coś, a ja nie mogę sobie pozwolić na żadne niepewne kroki, póki nie wiem, co mógłbyś chcieć utajnić.
Tym razem to miliarder nerwowo zazgrzytał zębami.
- Rozumiem, że „szpieg nad szpiegami" nie może się powstrzymać przed wtykaniem nochala w życie innych ludzi, ale to już jest przegięcie, Fury! Twoje głupie śledztewko nie powinno zaważyć nad tym, że stawiając czoła zagrożeniu wymagającym interwencji Avengerów, ja dowiaduję się o nim z telewizji! Może teraz, z powodu swoich insynuacji, odsuniesz mnie jeszcze od poszukiwań Foster?
- Szczerze mówiąc, przydałbyś się teraz gdzie indziej, Stark.
Tony odwrócił się gwałtownie w stronę, z której dobiegło ostatnie zdanie.
- Agentka Hill, kobieta w mundurze! Raczyłabyś rozwinąć tę myśl?
- Po walce w Central Parku wybuchła niemała panika, ludzie boją się powtórki z Chituari. Musimy ich uspokoić, że wszystko jest pod kontrolą. Poszukiwania Amory i Jane Foster muszą odbyć się w pełnej dyskrecji.
- I gdzie tu jestem potrzebny ja?
- Za dwie godziny odbywa się doroczna gala dobroczynna kilku organizacji walczących o środowisko. Jesteś na liście gości, Stark. Musisz się pojawić i stawić czoła dziennikarzom. Na szczęście udało nam się zablokować sygnał telewizyjny przed pojawieniem się Lokiego. Jednak wszyscy widzieli, że Iron Man brał udział w walce z nieznanymi napastnikami. Będziesz musiał obrać rolę mówcy w imieniu Avengerów i przekonać społeczeństwo, że zagrożenie zostało zażegnane.
Tony prychnął. – A więc, w skrócie, mam wbić się w smoking i kłamać przed kamerami, podczas gdy powinienem namierzać Foster i tę blond sucz.
- Banner i nasi informatycy na razie nie będą potrzebowali pomocy w staniu przed monitorami – powiedział stanowczo Fury. – Musimy zadusić problem w zarodku, nie możemy pozwolić na wybuch paniki.
Miliarder pokręcił głową ze zrezygnowaniem. Był prawdopodobnie jedyną osobą na świecie posiadającą przeanalizowane ślady asgardzkiej magii na swoich serwerach, a takie dane mogły okazać się bezcenne w poszukiwaniu porywaczki Foster.
Jednak Tony czasem był zbyt dużym egocentrycznym dupkiem, by dla czyjegoś dobra pozwalać na obrażanie jego imienia.
- Nie zamydlisz mi oczu, Fury. Sam powiedziałeś, że mi nie ufasz. Nie chcesz mnie dopuścić do swojego cennego sprzętu, bo boisz się, że znów za dużo się dowiem – uśmiechnął się krzywo kącikiem ust. – Dobrze. Pobawię się w ten wasz propagandowy teatrzyk. Ale na twoim miejscu, o Szpiegu, zastanowiłbym się nad sobą. Palisz kolejne mosty, które mogły być najszybszą drogą wyjścia z tego bagna, w które wciągnęła nas Amora.
ж
Tony zasiadł przed ekranami w warsztacie, wciąż mokry po prysznicu, jedynie z ręcznikiem opasającym go w biodrach. Fury mógł go odsunąć od poszukiwań z ramienia SHIELDu, ale nie mógł go powstrzymać przed jakimikolwiek działaniami na własną rękę.
Załadowanie przeanalizowanych wzorów magii z prywatnego serwera w preferencje programu skanującego, nie było aż tak trudne. Ostatnio udało mu się odkryć, że asgardzkie czary-mary zostawiają dość charakterystyczny ślad widoczny w podczerwieni i teraz stało się to kluczem.
- Jarvis, wykorzystaj proszę te kody dostępu do komputerów CIA, które ostatnio ukradłem SHIELDowi, kiedy nie było nic ciekawego w telewizji. Miałem ich nie używać, kto by pomyślał, że się teraz przydadzą… Spożytkuj je na eksploatacje wszelkich kamer i skanerów na podczerwień, do jakich mają dostęp.
Tony przeciągnął się, krzywiąc się lekko, gdy odezwały się wszystkie obolałe miejsca i obserwował budujący się przed nim, jedyny na świecie, program namierzający asgardzkich magów.
Prawdopodobieństwo, że trafi na cokolwiek, było niewielkie - a wręcz absurdalnie małe. Ale to go nie powstrzymywało przed wykorzystaniem wszelkich środków, jakie posiadał. Mógł się posprzeczać z Fury'm i mieć serdecznie dosyć jego nienormalnej organizacji, ale życie Jane Foster było zagrożone i nie mógł tak zwyczajnie tego zignorować i pójść na bal charytatywny.
- Nazwij program „Heimdall" i uruchom.
Gdy na ekranie po prawej program zaczął swoją pracę, Tony zaczął przywoływać ostatnie nagrania z kamer na tym po lewej. Szybko znalazł to, czego szukał i wcisnął odtwarzaj.
Loki na ekranie rozmawiał z Jarvisem, prosząc o połączenie z Iron Manem, jednak to wtedy uderzenie Amory spowodowało zawieszenie i resetowanie wszystkich systemów w zbroi, sprawiając, że prośba boga była niemożliwa do wykonania. Tony nie widział dokładnie twarzy psotnika, lecz poruszenie było widoczne w całej jego sylwetce. Miliarder słyszał też dokładnie każde słowo, gdy Loki rozpoczął monolog skierowany do niewzruszonego sklepienia.
- Wszechojcze?! Zwróć mi moją moc, chociaż na jeden dzień! Amora jest zagrożeniem dla całego Midgardu! Tylko ja jestem w stanie ją powstrzymać!
Loki wpatrywał się w sufit, oczekując nienadchodzącej odpowiedzi.
- Błagam!
Uderzył mocno pięścią w najbliższy blat, a w następnych słowach krzyk zmienił się w zimnokrwistą desperację.
- Odebrałeś mi moje dzieciństwo, moją tożsamość, moją magię… Nie odbieraj mi jego. Zapłacę każdą cenę.
Loki zachwiał się, upadając na jedno kolano. W tym momencie kamera wydawała się wyłączyć na ułamek sekundy w niewyjaśnionym zakłóceniu i gdy obraz wrócił, boga już nie było.
Tony przetarł twarz dłońmi. Nie wiedział, co ma myśleć, nie wiedział, co oznaczał ten kłębek emocji w jego piersi.
Nienawidził czuć się bezradny.
- Sir, powinien pan wyjść w ciągu najbliższych piętnastu minut, aby spóźnienie na galę mieściło się jeszcze w granicach dopuszczalności.
ж
Tony miał serdecznie dosyć tych cholernych dziennikarzy. Musiał po kilka razy powtarzać bajki o schwytaniu Amory i bezpieczeństwie, jaki zapewniają Avengerowie i sam słyszał, jak z każdą mijającą minutą staje się coraz mniej przekonujący. Potrafił myśleć tylko o tym, co teraz dzieje się z Lokim.
- Wyglądasz blado, Tony – stwierdziła z troską Pepper, gdy wreszcie udało mu się uciec od mikrofonów i kamer, i przebić do baru.
- Jeżeli wyglądam, tak jak się czuję, to twój epitet był bardzo łagodny, Potts.
Ciało miał wciąż obolałe, szwy na plecach swędziały irytująco, a w skroniach huczał rosnący ból głowy.
- Nie powinieneś był dzisiaj przychodzić.
- Łoa, Pepp. Skoro takie słowa padają z twoich ust, zaprawdę muszę wyglądać jak gówno.
Ruda westchnęła. – Mówiłam poważnie.
-Polecenie SHIELDu – mruknął Tony.
- Od kiedy ich się słuchasz? – Pepper podniosła brwi w sceptycznym grymasie. Widać było, że szykowała się, by powiedzieć coś więcej, gdy zabrzęczał telefon w jej eleganckiej torebce. Spojrzała niechętnie na wyświetlacz.
- Wybacz, muszę to odebrać. Ale jeszcze z tobą nie skończyłam! – zastrzegła sobie, odchodząc na bok.
Tony westchnął. Słuchał się SHIELDu, od kiedy zaczęli za głęboko grzebać w jego sprawach. Musiał, choć trochę, uśpić ich czujność, póki nie miał pomysłu jak spławić ich całościowo.
Zamówił drinka i opierając się o bar, przeskanował salę wzrokiem. Ostatnie, na co miał dzisiaj ochotę, to tłumy ludzi, którzy udawali, że go znają. Jego usta wygięły się w sarkastycznym uśmiechu, gdy zauważył wchodzącą Natashę. Hill wspominała coś, że ktoś prawdopodobnie do niego dołączy, ażeby Avengerzy nie byli zbyt rozproszeni. Gówno prawda. Chcieli żeby ktoś miał na niego oko – a kto byłby lepszy od panny eks-ruski szpieg?
- Witam, panie Stark – po jego lewej rozbrzmiał nieznany mu, zmysłowy kobiecy głos. Jednakże Tony był daleko nie w humorze na podryw.
- Nie dzisiaj, kochanie – mruknął w szklankę, nie zaszczycając kobiety nawet jednym spojrzeniem.
- Na twoim miejscu, zastanowiłabym się jeszcze raz.
Sylwetka, którą wcześniej widział jedynie kątem oka, przesunęła się, aż stała tuż przed nim. Już otwierał usta, by ostatecznie ją spławić, gdy ich wzrok skrzyżował się.
Te zielone oczy, usta wygięte w figlarnym uśmieszku, silnie zarysowane kości policzkowe i podniesiona prowokująco prawa brew.
Jego tętno przyspieszyło.
„Szkoda, że nie mam swoich mocy. Mógłbym przybrać inną postać, droczyć się z tobą cały wieczór i lawirować u twego boku pomiędzy tymi wszystkimi snobami, bezwstydnie z nimi igrając."
Tony uśmiechnął się znacząco, mierząc wzrokiem stojącą przed nim postać w pełnej okazałości. Blada skóra kusząco kontrastowała z czarną suknią bez pleców, która uwodzicielsko obejmowała wszystkie perfekcyjne krągłości nowego ciała psotnika. Złoty naszyjnik ze szmaragdem podkreślał smukłą linię szyi, a kruczoczarne włosy opadały falami aż do pasa.
- Zaproponowałbym ci coś do picia, ale tutaj chyba nie podają kakao.
Loki parsknął śmiechem i Tony poczuł uścisk tęsknoty w piersi. Miał wrażenie, że minęły tygodnie odkąd Loki zasnął na jego ramieniu na kanapie w Stark Tower. Zignorował to irytujące uczucie i przywdział uwodzicielski uśmiech. Odstawił na bar szklankę z niedokończonym drinkiem i ujął delikatną dłoń psotnika. Loki dał się zaprowadzić na parkiet bez słowa.
- A więc te mity były prawdziwe – stwierdził, gdy jedna dłoń spoczęła w talii Lokiego, a druga zaplotła ze smukłymi palcami.
Usta zarysowane krwistoczerwoną szminką wygięły się w jeszcze szerszym uśmiechu.
- Ach tak, zawsze lubowałem się w przyjmowaniu innych postaci.
Melodia zmieniła się na nieco wolniejszą i, bez słowa, dopasowali się do nowego rytmu.
- Słyszałeś, że nasza ulubiona czarodziejka porwała Jane Foster?
Usta Lokiego zacisnęły się w wąską linię.
- Więc co robisz tutaj, flirtując z nieznajomymi kobietami?
- Fury mi nie ufa. Podobno ostatnio zachowywałem się jakbym coś ukrywał.
Psotnik prychnął. – I wysłał cię na bal, żebyś nie kręcił mu się pod nogami?
Tony nie odpowiedział, bo wiedział, że też żadna konkretna odpowiedź nie była oczekiwana. Odetchnął głęboko i przysunął boga bliżej.
- Loki, jesteś świadom, że w warsztacie są kamery? Widziałem… Widziałem jak odzyskałeś swoje moce.
Psotnik spuścił wzrok i intensywnie wpatrywał się w muchę miliardera.
- I jaką puentę w tym odnalazłeś?
- A jaką powinienem?
Dłoń spoczywająca na ramieniu Tony'ego zacisnęła się kurczowo, chwytając garść ekskluzywnego materiału marynarki. Tony przyciągnął Lokiego jeszcze bliżej siebie, a jego wargi musnęły ucho boga – słowa uciekały z jego ust zanim mógł o czymkolwiek pomyśleć dwa razy.
- Nie mogę przestać myśleć o tym, że mógłbym tak po prostu cię teraz stracić. To mnie przeraża, paraliżuje… Wtedy po pijaku powiedziałeś, że cię „oswoiłem", ale ja nie jestem żadnym przeklętym Księciem i póki ty tego pragniesz, nie zamierzam cię opuszczać. Cokolwiek między nami zaistniało – nie chcę, aby się skończyło.
Loki powoli wzniósł głowę.
- Bądź przeklęty, Anthony – wyszeptał z czułą irytacją, zanim ich usta połączyły się w pocałunku. Tony prawie jęknął, poddając się pieszczocie. Loki wciąż smakował tak samo, jak pożądanie, szaleństwo i coś, czego nie potrafił nazwać, ale wywoływało uzależniające ciepło w jego piersi.
Pozwolili sobie przeciągnąć ten pocałunek, wciąż lekko bujając się w rytm wolnej melodii.
Nagle dłoń Lokiego, która wcześniej spoczywała na ramieniu miliardera, gwałtownie wplotła się w brązowe włosy i zacisnęła wręcz boleśnie - było to jedynym ostrzeżeniem, zanim ktoś brutalnie odciągnął Tony'ego od kochanka.
- Co…?!
- Milcz, Stark – głos Hawkeye'a w jego uchu zdawał się przywołać go do rzeczywistości. To on odciągnął go od Lokiego i teraz trzymał w żelaznych uścisku.
- Jak miło, że do nas wróciłeś, Tweety – mruknął, obserwując jak Natasha siłuje się z Lokim, który wciąż utrzymywał swoją damską postać i właśnie odgrywał godną Oscara scenę pod tytułem „nie mam pojęcia, o co chodzi".
- Wyprowadzić stąd wszystkich cywili – rozbrzmiał głos Fury'ego, a za nim do sali wbiegł oddział agentów.
- Dyrektorze, może łaskawie wyjaśnisz mi, co się do cholery dzieje?! – Tony szarpnął się, lecz Hawkeye nie dał się zaskoczyć.
Jednak Fury nie zwrócił się do miliardera, a jego parterki tego wieczora.
- Loki, wiemy, że to ty. Możesz już dać sobie spokój z tym teatrzykiem.
Twarz psotnika, z perfekcyjnego skonfundowania, przerodziła się w grymas niezadowolenia. W mgnieniu oka, z piękności w oszałamiającej sukni, stał się Bogiem Niegodziwości w czarnych skórach. Pierwszy raz, od kiedy Loki przyszedł do Stark Tower po straceniu mocy, tak bardzo przypominał Tony'emu tego desperata, który dowodził inwazji Chituari.
- To imponujące, przyznaję – odparł bóg ze szczerym zaintrygowaniem. – Jak mnie zdemaskowaliście?
W odpowiedzi, agentka Hill odwróciła trzymanego w ręku laptopa w stronę miliardera.
Heimdall. Jego program, który teraz dokładnie ukazywał pozycję upadłego Psotnika.
Tego Tony nie przewidział. Nawet, jeżeli wziął pod uwagę, że program może odnaleźć Lokiego, nie spodziewał się, że SHIELD odkryje istnienie aplikacji i zdoła ukraść Heimdalla, by w rezultacie odwrócić wszystko przeciw niemu.
- Ty sukinsynu – wycedził przez zęby, miażdżąc wzrokiem jednookiego mężczyznę.
- Twój mały programik był naprawdę użyteczny, Stark. Jednak mam teraz bardziej naglącą sprawę, niż żądanie wyjaśnień ku motywom ukrywania tak ważnej technologii. Co wręcz nie daje mi ustać w miejscu, to fakt, że wcale nie wydajesz się poruszony ujawieniem, że kobieta, z którą się całowałeś, to Loki.
W swoim życiu Tony zawsze najlepiej odnajdywał się na autodestrukcyjnych ścieżkach.
- Pocałowałem ją, tylko dlatego, bo wiedziałem, że to Loki.
Zdążył jeszcze spojrzeć w zaszokowane zielone oczy i uśmiechnąć się pod nosem, zanim poczuł silne uderzenie w tył głowy i świat zalała błoga ciemność.
жжж
Wybaczcie opóźniony update. Musiałam rozwiązać kilka problemów fabularnych, których (bardzo mądrze) wcześniej nie przemyślałam. Ale teraz już wszystko pod kontrolą... Chyba.
