A/N: Rozdział dedykowany nox92. :)
Betowała Dżessik.
Rozdział XIV
— Ty żałosny dzieciaku. — Severus warknął na Harry'ego. — Widzę, że znasz już prawdę i wiesz o tym, co przytrafiło się Hermionie. Naprawdę jesteś jak swój ojciec. Chodzisz po Hogwarcie, jakby należał do ciebie, naruszasz moją prywatność, mówiąc o mojej miłości do Hermiony, jakby była jakimś zboczeniem. — Różdżka Severusa z każdym słowem, wbijała się mocniej w gardło Harry'ego.
— Kochasz ją? — zdołał zarzęzić Harry.
— Oczywiście, że ją kocham, cholerny głupcze — powiedział Severus niewyraźnie, wbijając różdżkę jeszcze mocniej w szyję Pottera. Magia promieniowała z ciała Mistrza Eliksirów i wielkim wysiłkiem było jej opanowanie. Ciemna strona jego natury została zbudzona i błagała o uwolnienie. Zamiast przekląć Pottera, jak pragnął to zrobić, zaskoczył siebie sycząc. — Legilimens.
Obrazy ze świętego Munga dominowały w umyśle Harry'ego. Uczucia wściekłości, smutku, niedowierzania i przerażenia dotyczyły wspomnień o Hermionie, mówiącej Harry'emu i Ronowi o tym, co się zdarzyło. Kiedy Snape przeczytał z ruchu warg Pottera, że nazwał Hermionę suką, Severus nagle wyrwał się z jego umysłu.
— Jak śmiesz winić ją za śmierć twoich rodziców? Nie pomyślałeś, że ona już dość przeszła, a teraz jeszcze musi się zmagać z myślą, że jeden z jej najlepszych przyjaciół traktuje ją w ten sposób? Sto punktów od Gryffindoru za taką postawę.
— Typowe dla ciebie, odjąć wiele punktów Gryffindorowi tylko dlatego, że możesz — wydyszał Harry. — Hermiona, którą, jak twierdzisz, kochasz, jest w szpitalu z twoim dzieckiem, a ty jesteś tutaj i znęcasz się nad uczniami.
Mógł powiedzieć więcej, ale Severus wbił różdżkę tak mocno w jego gardło, że Harry ledwo mógł oddychać.
— Myślisz, że jesteś lepszy ode mnie, Potter? Ty, który nazwałeś ją suką, wiedząc, że nasz syn może umrzeć? Ty, który zraniłeś ją, kiedy ona jest już na samym dnie? Ty, który masz być jej najlepszym przyjacielem? — Wypluł Severus w gniewie.
Oczy Harry'ego błysnęły bólem, smutkiem i żalem na słowa Severusa. Chciał coś powiedzieć, ale zamknął oczy, a Severus puścił go.
— Zejdź mi z oczu, Potter. I wiedz, że tylko ze względu na Hermionę wychodzisz stąd o własnych siłach.
Severus rzucił różdżkę Harry'ego na ziemię, obserwując jak chłopak chwyta ją i podnosi się.
— Też ją kocham, wiesz o tym — powiedział miękko, kiedy wychodził.
Severus podszedł do biurka i opadł ciężko na krześle. Magia, które w nim buzowała, powoli stygła. Tylko miłość do Hermiony pozwoliła mu zachować kontrolę.
— Hermiona — szepnął, chowając twarz w dłoniach.
.::.
Hermiona obudziła się następnego ranka i zobaczyła Remusa Lupina, siedzącego obok jej łóżka.
— Dziś rano zbudziło mnie dziobnięcie w twarz przez sowę. Tonks pozwoliła jej zostać, myśląc, że weźmie list, ale ją również ugryzła. Minerwa naprawdę wie, jak wybrać agresywnych doręczycieli — powiedział Remus cierpko.
— Tak się cieszę, że tu jesteś, Remusie — powiedziała Hermiona, połykając łzy, kiedy siadała. — Przepraszam, że nie powiedziałam ci prawdy.
— Rozumiem, czemu tego nie zrobiłaś — odparł, uśmiechając się miękko.
Hermiona wyciągnęła ręce, a on podszedł do łóżka. Zarzucając ręce na jego szyję, Hermiona schowała swoją twarz w jego piersi i rozpłakała się.
— Popełniłam tak wiele błędów — płakała, czkając.
— Ciii… Uspokój się. Nie płacz, Hermiono. Byłaś w bardzo trudnej sytuacji i zrobiłaś wszystko, jak mogłaś najlepiej — powiedział Remus, próbując załagodzić jej ból.
— Tak, bałaganienie w życiu Severusa było najlepszym, co mogłam zrobić. Jestem karana za zabawę z czasem. Aiden cierpi przeze mnie! — Hermiona zaczęła trząść się w jego rękach.
List Minerwy do Remusa, wyjaśniał ponowne pojawienie się Hermiony. Mężczyzna był świadom prawdy, po tym jak nauczał dziewczynę na jej trzecim roku. Kiedy zobaczył ją w pociągu, był wstrząśnięty, ale wywnioskował, że to córka dawno niewidzianej przyjaciółki. Kiedy przybył do Hogwartu, Albus wyjaśnił całą sytuację i dał ścisłe wytyczne, by Remus zachowywał się tak, jakby jej nie znał. Kiedy Syriusz uciekł z Azkabanu i zobaczył Hermionę we Wrzeszczącej Chacie, doszedł do takich samych wniosków, co Remus zakładając, że jest ona córką ich przyjaciółki. W końcu i on przysiągł, że nie powie Hermionie prawdy, ale Remus zobaczył osobliwy blask w oczach przyjaciela. Zaczął podejrzewać, że Syriusz może spróbować uwieść dziewczynę i przekonać ją, że ją kochał. Jego wysiłki, by Hermiona go polubiła, sprawiły tylko, że czuła się niekomfortowo w jego towarzystwie. Remus słyszał nawet, jak raz Hermiona mówiła Harry'emu, żeby uważać na intencje Syriusza.
Teraz dziewczyna, z którą się zaprzyjaźnił, była w jego ramionach, niezmieniona po dziewiętnastu latach. To było niesamowite i trochę więcej niż dziwne, ale Minerwa wyczuła, że Hermiona może potrzebować przyjaciela, który rozumiałby, co przeszła. Remus nikomu nie powiedział, że zna sekret Hermiony, ale wiadomość Minerwy dała mu do zrozumienia, że była nauczycielka podejrzewała, że Remus wie więcej niż to, co powiedział mu Albus.
— Aiden nie cierpi za to, co zrobiłaś, Hermiono — powiedział Remus, głaskając ją po plecach. — A ty nie jesteś karana. Sprawy źle się potoczyły z powodu podróży w czasie. Jesteś pierwszą ciężarną kobietą, która odbyła taką podróż. Nikt nie wie, jak to mogło wpłynąć na twoją ciążę. Twój przypadek jest bezprecedensowy. — Nie wiedział, co jeszcze powiedzieć, by Hermiona poczuła się lepiej, ale zdecydował, że przyniesienie eliksiru, który poprawiał skórę po ciąży, nie byłoby dobrym pomysłem. Już wystarczająco była zdenerwowana na Dumbledore'a.
— Jestem złą matką, Remusie! Nie mogę nawet zatroszczyć się o swojego syna. Kim ja jestem? Wiedza nic nie znaczy, jeśli nie mogę nawet utrzymać zdrowego Aidena. — Znów zaczęła płakać i wtuliła się w Remusa, szukając komfortu, który jej dawał. — Harry zapytał mnie, czemu nie ostrzegłam jego rodziców. Powiedziałam, że nie mogłam tak zaryzykować. Ale zaryzykowałam wszystko, by być z Severusem. Jestem tak samo złą przyjaciółką jak i matką — lamentowała.
Remus został ostrzeżony, że Hermiona cierpi na depresję, ale nie był przygotowany na tak dużą ilość brzydzenia się samą sobą.
Umieszczając dłonie na policzkach Hermiony, uniósł jej twarz, a ich czoła się zetknęły.
— Nie jesteś złą przyjaciółką, ani złą matką. Tylko teraz sprawy nie toczą się najlepiej. Musisz pamiętać o miłości, którą żywią do ciebie otaczający cię ludzie, nawet, jeśli teraz są źli i rozgniewani. Kocham cię, Hermiono.
.::.
Następnego ranka Severus obudził się wcześnie, wciąż w okropnym nastroju spowodowanym starciem z Potterem. Jego głowa pulsowała, ale w tej chwili potrzebował bólu. Zanim poszedł do swojej pracowni wziął prysznic i ubrał się. Przetrząsając doskonale uporządkowane szafki, wyjmował buteleczki z różnymi składnikami. Ustawiając je na stole, rozpoczął pracę nad eliksirem na depresję dla Hermiony.
— Nierafinowane afrykańskie masło — szepnął, ustawiając mętną substancję z jednej strony. — jaśmin, bergamotka, trawa cytrynowa, rumianek rzymski i palisander — wyliczał dalej.
Trybiki pracowały w jego głowie, wrócił do szafek ze składnikami. Machnięciem różdżki wskazał w ich stronę, szepnął urok i ze ściany wysunęła się ukryta szuflada. Machnął ponownie różdżką i zamek kliknął. Szarpnięciem otworzył szufladę i ostrożnie wyjął dwie butelki, stawiając je na stole, resztę ponownie zamknął.
Krople rosy zbierane trzeciej nocy pełni księżyca o północy i łzy feniksa, myślał, podnosząc buteleczki, które wybrał. Te dwie butelki było ostatnimi, jakie posiadał z tymi substancjami. Podczas gdy Dumbledore miał Fawkesa, nie często feniks podarowywał mu swoje łzy. Moja Hermiona jest tego warta, pomyślał, a mały uśmiech rozświetlił jego twarz, kiedy rozgniatał zioła na papkę.
Jego myśli krążyły dookoła Hermiony, kiedy dodawał rozbitą masę do masła Thea, mieszając dokładnie. Zeszłej nocy przyznał się Potterowi, że ją kocha. Wiedział, o tym, kiedy ponownie zobaczył ją pierwszy raz, ale dopiero po dziewiętnastu latach powiedział to na głos. I był rozgniewany, że nie powiedział tego jej, a jej przyjacielowi i do tego w złości. Uderzając pięścią w stół, w końcu uległ i sięgnął po eliksir na ból głowy. Dodając krople rosy i łzy feniksa do utartego kremu, zamieszał energicznie, zanim przeniósł mieszaninę o konsystencji śmietany do małej puszki. Kiedy wyszedł z pracowni, zatrzymał się na krótko przy szafce i wyjął flakonik, który ostrożnie umieścił w jednej z kieszeni swojej szaty.
Kiedy przybył do świętego Munga, podszedł do uzdrowicielki, która wyglądała na stanowczą. Nie widział uzdrowicielki Klein, odkąd nakrzyczał na nią w dzień, w którym Hermiona urodziła, ale było jasne, że plotki już się rozniosły. Większość uzdrowicieli, zajmujących się Aidenem, była kiedyś jego studentami. Ta nie była wyjątkiem, poza tym, że była jego szkolną koleżanką. On był na siódmym roku, kiedy ona była na pierwszym.
— Panna Warble — powiedział na przywitanie.
— Daj spokój, Severusie Snape — powiedziała ze zdenerwowaniem. — Byłeś moim szkolnym kolegą. Pamiętam cię z czasów, kiedy przezywano cię Smarkerusem. Chyba nie sądzisz, że nikt nie słyszał tego przezwiska, kiedy z nim na ustach wokół biegali James i Syriusz? Byłeś moim nauczycielem tylko przez rok i nie onieśmielasz mnie. I od lat nie jestem panną Warble. Możesz zwracać się do mnie uzdrowicielka Tate.
— Cóż, uzdrowicielko Tate — powiedział Severus. Jego szacunek do niej wzrósł, mimo że przywołała jego szkolne przezwisko. — Co mogę dla ciebie zrobić w dzisiejszy poranek?
— Możesz znaleźć miejsce, w którym panna Granger zamieszka. To jest jej ostatni dzień w szpitalu, nie ma potrzeby, by tu przebywała. Depresja nie jest chorobą wymagającą szpitalnego leczenia. Rozumiem, że twój syn jest tutaj, ale ona będzie tylko bardziej przygnębiona, przebywając tu jeszcze dłużej. Jako ojciec jej syna, tobie zostawiam powzięcie odpowiednich kroków i przygotowań.
Po tym monologu uzdrowicielka okręciła się na pięcie, zostawiając zaszokowanego Severusa. Będzie musiał zostawić dumę za drzwiami i porozmawiać z Dumbledore'em. Nie chciał, by Hermiona była gdzieś tam z kimś, kto mógłby dowiedzieć się prawdy. Niech Bóg broni, by Rita Skeeter wywęszyła sprawę i opisała historię na łamach Proroka Codziennego. Czarny Pan prawdopodobnie też nie zrozumiałby całej sytuacji.
Podszedł do drzwi pokoju Hermiony i stanął wstrząśnięty, słysząc męski głos. Szok obrócił się w gniew, kiedy cicho otworzył drzwi i zobaczył Remusa Lupina siedzącego na łóżku Hermiony i trzymającego jej zapłakaną twarz w dłoniach, kiedy jego czoło stykało się z jej. Zrobił wszystko, by utrzymać swoją furię wywołaną widokiem Hermiony w rękach innego. Widok przywoł mu na myśl wspomnienia z Syriuszem Blackiem. Chcąc ich rozdzielić, chłodno powiedział:
— Jak milutko.
Remus podskoczył i wypuścił z dłoni twarz Hermiony.
— Wystraszyłeś mnie, Severusie — powiedział, wstając.
Severus podszedł do nich i syknął:
— Gdybyś nie czuł się winny, nie byłbyś przestraszony, Lupin.
— Severus — powiedziała cicho Hermiona. — Remus nie widział mnie przez dziewiętnaście lat. Naprawdę myślisz, że czuje się czemuś winny?
Severus ściągnął brwi, siadając na krawędzi łóżka.
— Cóż, zdołał sprawić, że płaczesz — powiedział szorstko. — Jadłaś już śniadanie?
— Nie, niedawno się obudziła. — Remus udzielił odpowiedzi.
— Nie rozmawiam z tobą, Lupin — powiedział zimno Severus. — Hermiono, wyraźnie mówiłem ci, byś jadła każdy posiłek. Jak mogę ci pomóc, jeśli sama nie chcesz sobie pomóc?
Severus widział napięcie Remusa, otwierał usta, by coś powiedzieć, kiedy Hermiona mu przerwała.
— Jak właściwie miałam zjeść śniadanie, kiedy obudziłam się kwadrans temu i nie miałam szansy niczego zamówić? Nie mogę pomóc sobie, jeśli nie ma tu tego, czego potrzebuję.
Severus położył puszkę napełnioną eliksirem o śmietanowej konsystencji na brzegu stołu i wstał.
— Pójdę porozmawiać z uzdrowicielami o reszcie twoich dziennych posiłków, by były przygotowywane na czas. A ty upewnisz się, że zjesz wszystko bez niepokojenia mnie.
Odwrócił się i rzucił Remusowi mroczne spojrzenie, kiedy wychodził z pokoju. Kiedy zamykał drzwi, zobaczył jak Remus podchodzi do Hermiony, bez wątpienia bliskiej łez, która powiedziała:
— Ten mężczyzna jest najtrudniejszym człowiekiem na ziemi. Jak mogę zjeść tak szybko? Każdego potrafi doprowadzić do szału.
Severus uśmiechnął się. Ona powinna była się tego spodziewać. Przecież nie zmienił się znacznie pod tym względem. Teraz był tak samo niecierpliwy jak zawsze. Uniknął uzdrowicielki Tate, woląc sterroryzować - nadal szkolącą się - młodą uzdrowicielkę. Skrytykował ją i personel oraz zażądał natychmiastowego zaniesienia posiłku Hermionie. Uzdrowicielka uciekła, przerażona myślą o rozwścieczeniu go jeszcze bardziej i Severus wkrótce stanął przed pokojem Hermiony z uzdrowicielem trzymającym talerz z parującym jedzeniem. Z trzaskiem otworzył drzwi, zauważając, że Remus nie usiadł ponownie na łóżku. Wilkołak miał więcej rozumu, niż Severus przypuszczał.
— Ta taca zawiera kiełbaskę, jajka i tosty — powiedział Severus, stawiając tacę i zabierając mały flakonik do kieszeni. — Oczekuję, że zjesz wszystko. Kiedy skończysz, chcę, byś wzięła Eliksir Uspokajający. On pozwoli ci utrzymać huśtawki nastrojów pod kontrolą, dopóki nie będziesz w stanie używać kremu, który zrobiłem dla ciebie. Więc, na co czekasz? Jedz!
Remus usiadł, kiedy Hermiona odparła:
— Jeśli jesteś tak głodny, czemu nie jesz? Nie lubię jeść śniadania zaraz po obudzeniu się. To sprawia, że mam mdłości.
— Nie jem, ponieważ niedawno zjadłem śniadanie — skłamał Severus. — Czujesz mdłości, ponieważ nie jesz regularnie. Sądziłem, że miałaś być najbardziej błyskotliwą wiedźmą w twoim wieku? Powinnaś znać ten prosty fakt — odparł jedwabiście.
Hermiona ściągnęła brwi i otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale została uciszona przez Severusa, który włożył jej do ust widelec z jajkami. Przeżuła wściekle i powiedziała:
— Nie traktuj mnie jak dziecko. Potrafię jeść sama.
— Więc nie zachowuj się jak dziecko, tylko jedz — warknął Severus w rozdrażnieniu.
Hermiona w końcu skończyła jeść między ostrymi komentarzami i Severus wyjął flakonik.
— Upewnij się, że będziesz jadła regularnie, gdyż to bardzo ważne dla mleka w twoich piersiach — powiedział surowo. Podniósł krem i powiedział. — To jest coś, czego będziesz używać przed snem. Smaruj tym stopy, dłonie i rozstępy. To pomoże ci zasnąć i uzdrowi cię. Jest bezpieczne dla mleka, które szpital pomaga ci ściągać dla Aidena.
— Pięknie — zirytowała się Hermiona. — Daj to. Jak mogę tego użyć, skoro nie chcesz mi tego dać?
Severus wyrzucił ręce do góry i prawie przewrócił oczami, kiedy wręczył jej flakonik.
— Wracam teraz na zajęcia. Będę jutro, by towarzyszyć ci podczas wyjścia ze szpitala.
— Ze szpitala? — zapytała Hermiona po przełknięciu eliksiru. — Co masz na myśli? Nie mogę odejść! Aiden tu jest. Nie zostawię naszego syna samego!
— Nie zostawisz go samego. Będzie się o niego troszczył personel szpitala. Zostanie tutaj nie jest dla ciebie dobre. Wychodzisz jutro i będziesz się o niego troszczyć, kiedy przyjdzie na to czas — rzucił Severus. Hermionie łzy napłynęły do oczu i poczuł ostry ból winy. Podszedł bliżej i niezgrabnie pogłaskał jej włosy, niepewny, co powiedzieć lub zrobić. Kiedy ona nie odpowiedziała, zesztywniał i odszedł, odwracając się do Remusa.
— Jesteś jej przyjacielem. Spraw, by zrozumiała.
Wyszedł za drzwi, mając nadzieję, że Hermiona z czasem przestanie być tak emocjonalna. On mógł się o nią troszczyć, ale nie miał bladego pojęcia, co robić z płaczącymi kobietami. One wprawiały go w zakłopotanie. Zdecydował, że najwyższy czas poprosić o radę Narcyzę. Tak, to będzie ok. Była kobietą i miała dziecko. Powinna być w stanie powiedzieć mu, jak sobie z tym poradzić.
.::.
Ron zignorował Harry'ego, kiedy ten wrócił ze szlabanu do pokoju wspólnego. Nie rozmawiał z nim, odkąd wrócili ze świętego Munga. Był zły za to, jak szorstko Harry potraktował Hermionę i nie wierzył, by zdołał być spokojny podczas rozmowy. Harry również nie próbował z nim rozmawiać, zirytowany, że ten wziął stronę Hermiony.
Chłopak obudził się wcześnie i podszedł do łóżka Harry'ego, potrząsając ostro materacem i budząc przyjaciela ze snu.
— Musimy pogadać — wymamrotał.
— Teraz? — zapytał Harry nieprzytomnie. — Która godzina?
— Wczesna. Wstawaj. Musimy pogadać — powiedział znów Ron.
Harry wyczołgał się z łóżka, ubrał i skierował za Ronem do pokoju wspólnego.
— O czym musimy gadać tak wcześnie? — zapytał, ziewając.
— Nie tutaj — odparł Ron, wpatrując się w niego.
Ron podkradł się do dziury pod portretem, wierząc, że Harry podąży za nim. Harry tak zrobił i obaj ruszyli do Pokoju Życzeń.
Kiedy znaleźli się wewnętrz, rudzielec rzucił czar uciszający i natychmiast powiedział:
— Co się do cholery z tobą dzieje? Jak mogłeś nazwać Hermionę suką? Jesteś palantem!
— Ze mną? Co jest z tobą? Gdyby nie ja, to ty powinieneś być tym, który na nią krzyczy! Byłeś jak tykająca bomba. Gdyby mnie tam nie było i nie uspokajał cię, eksplodowałbyś. Nie wiem, kim był ten gość w szpitalu, ale to na pewno nie byłeś samolubny ty — wypluł w gniewie Harry.
— Samolubny? Co to ma znaczyć? Byłem tam i trzymałem Hermionę po tym, jak ją zraniłeś. — Ron wyraźnie się trząsł, a żyły na czole pulsowały z gniewu.
Twarz Harry'ego przybrała kolor czerwony, kiedy krzyknął: — Ile razy to ja ją trzymałem i pocieszałem po tym, jak to ty ją raniłeś? Jesteś żałosnym palantem, który zranił ją więcej razy niż jestem w stanie sobie wyobrazić.
— Ale przynajmniej nigdy nie nazwałem jej suką — wtrącił Ron.
— I czuję się z tym okropnie, Ron, nie zauważyłeś tego? — powiedział Harry, uspokajając się odrobinę. — Specjalnie postarałem się o szlaban u Snape'a. Spytałem go, jaki urok rzucił na Hermionę, by ta chciała go dotykać.
Usta Rona otworzyły się w szoku i opadł ciężko na krzesło, które pojawiło się w pokoju specjalnie dla niego. — Zrobiłeś to? I nadal żyjesz?
— Zaskakujące. Przyparł mnie do ściany i wbił różdżkę w gardło. Ale Ron, Snape naprawdę ja kocha. Przyznał się do tego. A potem rzucił na mnie Legilimens i zobaczył nas w szpitalu i widział jak nazwałem Hermionę… suką. — Harry usiadł na drugim krześle i spuścił głowę do rąk. — Boże, Ron. Byłem dla niej okropny. Ale byłem po prostu wściekły, że zignorowała zakaz naruszania przeszłości i związała się ze Snape'em, a nie uczyniła aluzji do moich rodziców. Ale ona naprawdę nie była samolubna, prawda? Jestem okropnym przyjacielem. A teraz nawet nie mogę iść i jej przeprosić, bo Snape wie o naszej wyprawie i obserwuje nas.
Ron nie wiedział, co powiedzieć. Zazwyczaj to on znajdował się w położeniu Harry'ego, zastanawiając się nad przeprosinami. Ten nagły zwrot zupełnie go zaskoczył i nagle zrozumiał, jakich dobrych przyjaciół posiada.
— Harry — powiedział. — Hermiona jest mądra. Zrozumie, jeśli jej wszystko wyjaśnisz i powiesz o swoich przemyśleniach. Ona już najprawdopodobniej wie, co działo się w twojej głowie. Tylko porozmawiaj z nią, jak tylko będziesz mógł. Wyślij jej wiadomość przez Hedwigę. Wyjaśnij. Jeszcze lepiej, wyślij jej czekoladę. Kobiety kochają czekoladę.
— Czekolada! To świetny pomysł, Ron! Jesteś geniuszem.
Ron uśmiechnął się szeroko. Na szczęście, Hermiona była wyrozumiała. Jeśli mogła kochać Snape'a, na pewno może wybaczyć Harry'emu. Jego uśmiech zniknął. Nadal nie mógł uwierzyć, że ona pokochała Snape'a. On musiał jakoś wpłynąć na jej zmysły. Ona nie mogła naprawdę kochać Snape'a.
.::.
Severus zatrzymał się, po zajęciach, przed chimerą do gabinetu dyrektora. Nie chciał jeszcze z nim rozmawiać, ale on był jego pracodawcą. Musiał wziąć na to poprawkę. Prostując ramiona, wypluł hasło i wszedł przygotowany do zapukania.
Kiedy jego pięść zadudniła, drzwi otworzyły się z własnej woli. Dumbledore siedział za biurkiem.
— Ach, Severus. Proszę, wejdź. Mamy dużo do przedyskutowania.
Chciał wrzasnąć, ale powstrzymał się. Wszedł i usiadł na krześle.
— Potrzebuję twojej pomocy — powiedział we wstępie. — Hermiona jutro wychodzi ze szpitala i sądzę, że zgodzisz się ze mną, iż ona nie może udać się dokądkolwiek. Jeżeli Czarny Pan dowiedziałby się o niej i Aidenie, nie spocząłby, dopóki nie dostałby ich w swoje ręce i zabił mnie.
Dumbledore przez chwilę zastanawiał się nad sytuacją, zanim powiedział:
— Być może najlepiej byłoby, gdyby ona została z tobą, Severusie.
— Oszalałeś? — zapytał Severus. — Uczennica żyjąca ze swoim profesorem? Skandal zatrząsłby szkołą, a rada wezwałaby do mojego natychmiastowego zwolnienia. Nie warto nawet wspominać, jakby zareagowali na to, że to była twoja propozycja.
— Zapomniałeś, Severusie, że panna Granger nie jest już uczennicą. Zdała O.W.T.M. – y w tym samym czasie, co ty, warunkując twoje dywagacje. Więc sam widzisz, ona już nie jest twoją uczennicą — powiedział spokojnie Dumbledore, wychylając się na krześle.
— A jak mam wyjaśnić to, że mamy dziecko? Dla tych, którzy nie znają sytuacji, byłoby oczywiste, że zaszła w ciążę, kiedy jeszcze byłem jej nauczycielem — odparł szorstko Severus. — Natychmiast zażądano by mojej rezygnacji i Czarny Pan zabiłby mnie, gdyż byłbym zbędny.
— Nie, panna Granger przez ostatni rok brała tylko kursy doszkalające, Severusie. Mylisz się w datach — powiedział Dumbledore, machając ręką. Pergamin przyfrunął do jego ręki. Wręczając go Severusowi, powiedział. — Jak widzisz, przeprowadziłem wcześniejsze testy dla Hermiony, która jest doskonałą uczennicą zdolną do zakończenia nauki wcześniej. Profesor McGonagall zweryfikowała wyniki i poświadczyła je. Szczęśliwie dla panny Granger, ona skończyła siedemnaście lat we wrześniu ostatniego roku. W magicznym świecie była dorosła i mogła ukończyć testy wcześniej. Od tej pory bierze udział w kurach doszkalających, dopóki nie będzie mogła rozpocząć praktyk. Dzisiaj rano profesor Vector, poinformowała mnie, że myślała o poszukania praktykanta z Numerologii. Spytałem ją, czy byłaby skłonna przyjąć pannę Granger. Zgodziła się, jeśli Hermiona zaaprobuje ten pomysł.
Dumbledore rozparł się na krześle, jego oczy zamigotały pierwszy raz, odkąd zobaczył Hermionę znów w czasach teraźniejszych. Wydawał się być zadowolony, gdyż sięgnął po cytrynowego dropsa i włożył go do ust.
— Ty… ty… — szepnął Severus.
— Muszę odpokutować za pomyłki, które popełniłem dziewiętnaście lat temu, Severusie. Kiedy ty i Hermiona również musieliście to odpokutować, wydaje mi się, że wy dwoje, żyjący razem, to więcej niż wystarczające — powiedział Dumbledore, oferując cytrynowe dropsy Severusowi.
Severus machnięciem ręki odmówił i zapytał: — Co to ma znaczyć?
— Nigdy nie żyłeś z kobietą, którą kochałeś — powiedział rozmyślnie Dumbledore.
Severus warknął w rozdrażnieniu, kiedy wstał i podszedł do drzwi.
— Jesteś wtrącającym się głupcem. Twoje „życzliwe" figle kiedyś eksplodują na twojej twarzy.
Trzaskając drzwiami, ruszył do swoich kwater. Wewnątrz prawie zdarł z siebie szaty, kiedy zawołał.
— Zgredek!
.::.
— Nie. Odmawiam wyjścia bez zobaczenia mojego syna — powiedziała Hermiona, kładąc ręce na biodrach. W tej chwili byłaby ucieleśnieniem buntu, gdyby nie drżące wargi i łzy w oczach.
Na ten widok Severus poczuł ostry ból. Czy te emocje nigdy się nie skończą? Zastanawiał się w rozdrażnieniu.
— Panno Granger — zaczęła uzdrowicielka. — Nie może go pani dzisiaj odwiedzić. Tygodniowe odstępy muszą być przestrzegane. Zostało rzuconych wiele zaklęć ochronnych i utrwalających. To ważne dla pani syna, by proces rozwojowy nie został przerwany. Oczywiście może pani wrócić po weekendzie i zobaczyć swojego syna, kiedy określimy, że wszystko jest stabilne.
— Nie — upierała się Hermiona, a łzy spływały po jej policzkach. — Nie wyjdę, dopóki go nie zobaczę. On musi wiedzieć, że go nie porzucam. On nie zrozumie.
Severus stracił orientację. Równocześnie zaczęły do niego mówić Hermiona i uzdrowicielka.
— Cisza — ryknął. — Hermiono, słyszałaś, co powiedziała uzdrowicielka. Niedopuszczalne jest, byś weszła dzisiaj do pokoju. Czy zdrowie Aidena tak mało dla ciebie znaczy? On nawet nie będzie wiedział, że opuściłaś szpital. On jest wewnątrz sztucznej macicy.
Po wybuchu Severusa w pokoju zapadła cisza, dopóki Hermiona nie opadła na łóżko cała we łzach.
— Mógł pan wykazać się większym zrozumieniem — powiedziała uzdrowicielka, potrząsając lekko głową.
Dwie godziny później Hermiona w końcu dotarła do Hogwartu. On wydarzeń w świętem Mungu była cicho i Severus zaczął się o nią niepokoić. Może był zbyt szorstki.
— Panno Granger — powiedział. — Dobrze się czujesz?
— Musisz cały czas odnosić się do mnie jak do panny Granger? — warknęła Hermiona. — Uprawialiśmy seks. A może nie pamiętasz? Sądzę, że ruszyliśmy do przodu.
— Pamiętam — odparł krótko.
Dumbledore dopilnował, by nikogo nie było na korytarzach, więc Severus mógł zaprowadzić Hermionę do lochów bez obawy, że ktoś ich zobaczy.
Weszli do jego kwater, kiedy Hermiona zapytała: — Gdzie jesteśmy? To nie jest mój pokój.
— Oczywiście, że to nie twój pokój. Myślałaś, że odprowadzam cię do pokoju Prefekt Naczelnej? Ponieważ nie jesteś już uczennicą, nie jesteś również Prefekt Naczelną. Twój pokój został oddany nowej dziewczynie, pełniącej to stanowisko – Susan Bones. Ty zostaniesz ze mną w moich kwaterach — powiedział Severus, zdejmując szaty.
— Tutaj? W twoich kwaterach? Jak mam wytłumaczyć moim kolegom, że żyję z tobą? — zawołała Hermiona.
— Może powinnaś była o tym pomyśleć, zanim zdecydowałaś się związać ze mną w przeszłości — powiedział zimno Severus. — Pierwszy pokój po prawej stronie jest twój. Przyzwyczaj się do tego. Będziesz tu mieszkać, podobnie jak Aiden, kiedy wyzdrowieje.
Severus wskazał na korytarz, kiedy wszedł do pierwszego pokoju po lewej, zostawiając Hermionę samą. Stała na środku pomieszczenia przez dłuższą chwilę, nie wiedząc, co zrobić. W końcu weszła do pokoju.
Machnięciem różdżki oświetliła pokój i pierwszą rzeczą, jaką zauważyła była kombinacja barw Slytherinu i Gryffindoru. Ściany były szkarłatne a wykończenie srebrne. Ogromne łóżko z baldachimem oraz srebrnymi, jedwabnymi kotarami zaścielone było czerwoną pościelą, napełnioną piórami. Mahoniowe meble były elegancko zaprojektowane. Przebiegła ręką wzdłuż komfortowych rzeczy, kiedy podeszła i otworzyła drzwi do toalety. Podłoga, kontuary i prysznic były z kamienia. Na środku, wykuta w podłodze, była wanna, wystarczająca dla czterech osób.
Hermiona była przytłoczona i zaczynała czuć się winna, że przez nią Severus przeszedł tak ciężki okres. Otwierając drzwi sypialni, podeszła do drzwi Severusa i zapukała lekko. Nie słysząc odpowiedzi, otworzyła drzwi i weszła do środka. Pokój był mały i wystarczał na łóżko oraz szafę.
Przystanęła w osłupieniu. Dał mi swój pokój, pomyślała wariacko. Kiedy rozglądała się dookoła, drzwi do łazienki otworzyły się i stanął w nich nagi Severus.
