4
Rozdział 14 – Sprzymierzeńcy
Blond włosy prezes NG siedział za biurkiem w swoim biurze zastanawiając się jak zwabić w swoje sidła aiso-no-ii cheruba (słodkiego aniołeczka). Jego rozmyślania przerwał dźwięk telefonu, który rozległ się w biurze.
- Tak? – Tohma odebrał telefon.
- Seguchi-san – odezwał się kobiecy głos w słuchawce – mam propozycję nie do odrzucenia.
- Kim pani jest? – Zapytał podejrzliwie Seguchi.
- Przyjacielem… - odparła tajemnicza kobieta.
Blondyn nerwowo zaczął bębnić palcami o blat biurka. Kobieta po drugiej stronie telefonu zaczynała go drażnić.
- Jeśli pani nie powie kim pani jest, to rozłączam się… - powiedział zimno i z wyniosłością prezes NG.
- Spotkajmy się, to wtedy wszystko wyjaśnię.
Zapadła niepewna cisza na linii telefonicznej. Kobieta szybko zaczęła myśleć jak nakłonić Seguchiego do spotkania.
- Jestem pewna… - dodała szybko - … że będzie pan zadowolony i nie pożałuje spotkania ze mną.
- Co ma pani do zaoferowania? – Zapytał zaintrygowany Tohma postawą kobiety.
- 'Ta kobieta ma dziwnie znajomy głos' – pomyślał blondyn.
- Informacje na temat pana ostatniej zabawki – powiedziała bez ogródek mając nadzieję, nie, wiedząc, że na pewno tym złapie Seguchiego.
Blondyn wciągnął gwałtownie powietrze, tego się nie spodziewał, że jakaś obca osoba wie coś na temat jego nowego zainteresowania. Na jego ustach pojawił się okrutny uśmiech. Tym prostym zdaniem kobieta zdradziła się, że zna go osobiście. Już nawet wiedział, kim ona jest. Zachłanność nigdy nie była dobrym doradcą, a już na pewno nie w jej przypadku.
Odchylając się lekko na fotelu rozluźnił się i powiedział.
- W porządku. – Kobieta odetchnęła z ulgą. – Za godzinę u mnie w biurze…
- … - Kobieta kiwnęła głową w porę się orientując, że przecież jej rozmówca tego nie widzi. – Dobrze – Potwierdziła szybko, po czym rozłączyła się.
- Interesujące… - pomyślał głośno, Seguchi - … ciekawe, co ma mi do powiedzenia.
Taki Aizawa wściekły przemieszczał się po pokoju zastanawiając się jak pozbyć się na stałe różowo-włosego piosenkarza z Bad Luck. Nie pomagał mu fakt, że już go prawie miał, ale niestety zjawił się mroczny blondyn. Niejaki Eiri. A tak niewiele brakowało do schwytania Shindou. Już go nawet trzymał za rękę.
- Tachi? – Odezwał się głos zza drzwi wyrywając go z zamyślenia – Jesteś tam?
- O co chodzi Ma-kun? – Zapytał czarnowłosy otwierając drzwi koledze z zespołu.
- Nie przyszedłeś. – Odpowiedział z żalem w głosie blondyn podchodząc do czarnowłosego i zarzucając mu ręce na szyję pocałował czule w usta.
- Byłem zbyt pochłonięty … - Taki przycisnął mężczyznę bliżej swojego spragnionego ciała - … myślami o tym cholernym dzieciaku.
Zwinne dłonie Takiego zaczęły natarczywie błądzić po ciele blondyna wywołując u niego ciche jęki. Ma-kun uniósł nieco ręce do góry pozwalając czarnowłosemu rozebrać się.
- Wymyśliłeś coś? – Blondyn zaczął bawić się jego włosami i całować w szyję.
- Jeszcze nie, ale jestem na dobrej drodze… - Taki chwycił Ma-kun za włosy odciągając jego głowę do tyłu, przez co wyeksponował długą szyję blondyna. - … a ty mi w tym pomożesz.
- J-jak? – Zająknął się Ma-kun czując na sobie wygłodniałe usta kochanka.
- W NG nikt cię o nic nie podejrzewa… - chwycił blondyna za pośladki przyciskając go do swojej nabrzmiałej męskości - …. więc bez problemu możesz trochę po szpiegować.
Ma-kun czując, że już dłużej tej tortury nie zniesie szybko zaczął szarpać się z paskiem od spodni czarnowłosego. Jak tylko rozpiął spodnie młodszego popchnął go na stojący w pobliży fotel, a sam usiadł na nim okrakiem i zaczął się zmysłowo poruszać, systematycznie pocierając swoją ubraną erekcję o jego nagą.
Zniecierpliwiony Taki zwinnym ruchem rozpiął spodnie poruszającego się na nim mężczyzny i unosząc go lekko do góry ściągnął je z niego.
- Ma-kun … - zaczął Taki - …. a co na to Ken-chan?
Blondyn uniósł w zdziwieniu brwi.
- Nic. – odpowiedział spokojnie Ma-kun – Nie wie, że poszedłem do ciebie, a poza tym nigdy nie dałem mu powodu, aby mnie mógł podejrzewać, że go zdradzam.
- Okrutny jesteś. – zakpił Taki przyciskając spragnione ciało blondyna do siebie – Nie sądzę, że tak po prostu Ken-chan ufa ci i o nic cię nie podejrzewa.
- Ufa mi bezgranicznie… - odezwał się Ma-kun nabijając się na nabrzmiałego członka kochanka.
- Tak bez przygotowania? – zdziwił się czarnowłosy wypychając biodra do góry w zniecierpliwieniu.
- Nie…ahhh …. Mam … - dyszał ciężko blondyn oswajając się powoli z męskością Takiego znajdującą się w nim - … ochoty na … - uniósł się do góry opierając ręce na ramionach czarnowłosego – grę wstępną… ughh!
- Chcesz brutalnie? – Taki położył dłonie na biodrach blondyna przytrzymując go w miejscu, po tym jak nie dostał odpowiedzi.
- H-hai!! – krzyknął w bezsilności Ma-kun – Chcę … szybko, mocno i gwałtownie… ahh… - Taki nabił go na powrót na siebie - … brutalnie bez zahamowań!
- Jak sobie życzysz … - odpowiedział czarnowłosy, wymuszając na nim tępo ruchów.
- Arghhh… Tachi!! – krzyknął Ma-kun wyginając plecy mocno do tyłu.
Samotna łza spłynęła po policzku bruneta stojącego pod drzwiami mieszkania Takiego. Ufał mu bez granicznie, tak jak sam to powiedział Ma-kun.
Słysząc głośne krzyki blondyna, które raniły słuch bruneta, a były dowodem jego zdrady sprawiły, że mężczyzna przejrzał na oczy uwalniając się ze złudnego związku, w którym tkwił od tak dawna.
Brunet powoli zaczął się oddalać spod drzwi. Ciężkie, jak z ołowiu, nogi prowadziły go na zewnątrz. Stając przed budynkiem spojrzał jeszcze raz na okno mieszkania Takiego. Z ciężkim sercem wsiadł do samochodu i włączając silnik skierował się w bardzo dobrze znane miejsce. Miejsce, gdzie był pewny, że znajdzie pomoc i pocieszenie, które tak bardzo teraz potrzebował, u jedynej osoby, której w pełni ufał. Chcąc upewnić się, że go zastanie na miejscu wyciągnął telefon wybierając numer przyjaciela.
Po dwóch głuchych sygnałach odezwał się zaspany głos.
- Wi-taj …. – Zadrżał głos brunetowi, budząc całkowicie rozmówcę po drugiej stronie telefonu.
- Gdzie jesteś? – Zapytał męski głos w słuchawce.
- W drodze do ciebie… i … - cichy szloch wyrwał się z ust bruneta - … potrzebuję twojej pomocy….
- Czekam. – Powiedział rozmówca bruneta, a po chwili dodał – Ze śniadaniem i gorącą kawą.
- Arigato…. – Odpowiedział nieco podbudowany brunet.
Różowe włosy śpiącego w łóżku chłopca rozsypały się na poduszce tworząc wokół jego głowy różową poświatę. Zmieniając pozycję spania, zarzucił rękę na czoło zasłaniając zamknięte oczy, jego druga ręka powędrowała do śpiącej obok niego osoby, która jak tylko poczuła delikatną rękę chłopca na swoim brzuchu, natychmiast się obudziła.
Eiri popatrzył na nadal śpiącego chłopca, który przysunął się do niego blisko łaknąc jego ciepła. Złote oczy powoli lustrowały śpiącą sylwetkę nastolatka.
Skopany koc leżał w nogach łóżka odkrywając zgrabne łydki różowowłosego. Rozsunięte nogi chłopca pozwalały obserwatorowi na dokładną analizę kształtnych ud, które aż prosiły się o dotyk. Kładąc dłoń na udzie Shuichiego, Eiri powolnym ruchem zaczął pieścić chłopca, przesuwając dłoń do góry, aż do krocza, które było zakryte spodenkami, jakie miał na sobie chłopak. Przesuwając dłoń na budzące się do życia krocze nastolatka Eiri czekał na jakikolwiek ruch, świadczący o lęku Shu. Nic takiego się nie stało, dodając odwagi blondynowi do dalszej eksploracji ciała, już w najbliższym czasie, kochanka. Pochylając się nad pępkiem delikatnie całował ślady, jakie pozostawił po sobie Tohma. Ręka Eiriego znajdująca się nadal na budzącej się do życia męskości Shuichiego zaczęła powoli poruszać się, wywołując cichy jęk u różowowłosego. Odrywając się na chwilę od Shu, Eiri przyjrzał się uważnie chłopcu, który ciężko oddychał, rumieńce na policzkach i lekko rozchylone usta, aż prosiły się o uwagę.
Będąc coraz bardziej zniecierpliwionym Eiri zwinnymi ruchami odpiął koszulę, w której spał Shu delikatnie ściągając ją z niego, a następnie zajął się spodenkami, które stały na
jego drodze. Członek Eiriego, który był już twardy, zadrgał na ten piękny widok, jaki znajdował się przed nim.
Shuichi czując nagły powiew zimnego powietrza na swoim nagim ciele zadrżał powoli, wybudzając się z pięknego snu, w którym Eiri pieścił jego spragnione miłości ciało.
Otwierając powoli oczy, zamrugał długimi rzęsami, odganiając z powiek resztki snu. Ściągając rękę z czoła obrócił głowę napotykając na złote tęczówki mężczyzny, o którym śnił zanim się obudził.
- Eiri? – Zapytał kładąc dłoń na policzku blondyna, który uśmiechnął się do niego ciepło.
- Tak Shu? – Odpowiedział pytaniem spoglądając w fiołkowe oczy w oczekiwaniu.
- Śniłeś mi się …. – zaczął Shuichi nieśmiało - … że …. że pieścisz moje ciało, a … - zająknął się ponownie rumieniąc się mocno - …. a potem zaczynasz mnie całować i … i …
- Shu…- przerwał mu Eiri pochylając się nad chłopcem - … to nie był sen.
Zdziwione spojrzenie fiołkowych oczu z uwagą spoglądały w złote tęczówki mężczyzny pochylającego się nad nim. Shuichi nie wiedział, co ma o tym sądzić i dlaczego Eiri jest tak blisko pochylając się nad nim.
- Jeśli to nie był sen, to co to było? – zapytał niewinnie Shu.
- Rzeczywistość. – odpowiedział blondyn całując różowy sutek chłopca.
- Aghhh Eiri… - jęknął przeciągle Shuichi wyginając plecy w piękny łuk, dając doskonały dostęp Eiriemu do dalszej eksploracji ciała nastolatka.
Ręka Eiriego delikatnie zaczęła pieścić pobudzoną męskość Shuichiego, który w cudownie kuszący sposób zaczął się wić w czułym uścisku blondyna.
- Chcesz tego Shu? – zapytał Eiri z lekką obawą spoglądając na cudowną istotkę, która tak pięknie wiła się pod nim.
- Hai… - szepnął cicho chłopak łapiąc Eiriego za rękę, która poruszała się po jego członku. – Chcę … chcę zapomnieć, o … - głos różowowłosego załamał się na chwilę - … o dotyku Tohmy i o nim samym… proszę pomóż mi w tym. – Poprosił błagalnie Shu.
- … - Eiri poważnym wzrokiem spojrzał na chłopca pod nim - … czy jesteś gotowy oddać mi się w całości?
Shuichi przytaknął głową zwiększając uścisk na dłoni Eiriego.
- Ciałem i duszą? – padło kolejne pytanie z ust blondyna, który nie tracąc czasu pocałował Shu w szyję powoli przenosząc się na szczękę nastolatka, a następnie jego kuszące usta. – I życiem?
Shuichi ponownie przytaknął głową, zdając sobie sprawę, o co prosi Eiri. Chciał tego. Chciał być z Eirim na zawsze. I jeśli musi oddać życie, aby osiągnąć swój cel, to tak. Odda swoje życie Eiriemu, jak również ciało i duszę.
- Hai…. .
