Dom Kirary...

-Wujku!-ucieszyła się Kirara na widok pana Dickensona.

-Och, Kirara...-rzucił pan Dickenson-Cieszę się, że znowu cie widzę.

-Ja też wujku.-odparła dziewczyna.

-Pan Dickenson?-zdziwił się Ray.

-Witajcie, witajcie.-rzucił im staruszek z uśmiechem.-Jak wam idzie trening?

-Wspaniale!-wyrwał się Tyson.-Jesteśmy już blisko sukcesu!

-Tyson...-rzuciła oburzona jego zachowaniem Hilary.

-Mamy kłopoty z bandą Xero...-wyjaśnił Kenny.

-Ach tak... banda Xero...-pan Dickenson pokiwał głową ze zrozumieniem.-Wiem, wiem...

-Udało im się odebrać kilka naszych bestii, ale walczymy z nimi.-podkreślił Max.

-Mam nadzieję, że uda wam się wreszcie ich poskromić. Zagrożenie ze strony Xero i jego bandy narasta i kto wie czego możemy się spodziewać, choćby dzisiaj...

-A co takiego jest dzisiaj?-zdziwił się Daichi.

-Dzisiaj otwieram tutaj nowe centrum badań Beyblade.-na jego twarzy znów zagościł uśmiech.

-Centrum badań Beyblade?-zdziwił się Tyson.

Wkrótce potem znaleźli się w wyspecjalizowanym budynku w którym odbywały się ściśle kontrolowane przez komputery i nagrywane na kamerach pojedynki Beyblade. Za monitorami maszyn zasiadali naukowcy i profesorzy z różnych dziedzin.

-Zgłosiło się kilkoro kandydatów chętnych do przetestowania.-wyjaśnił pan Dickenson.-Rejestrujemy ich pojedynki, a następnie poddajemy szczegółowej analizie.

-To cudowne...-rzucił z uznaniem Kenny przyglądając się wszystkiemu naraz.

-Tak. Dzięki temu wiemy więcej i jesteśmy w stanie budować lepsze dyski i lepiej wpływać na skuteczność gry naszych zawodników.

-To świetny projekt.-podsumował Ray.

-Badania...-rzucił Shiro z powątpieniem.-Żadna maszyna nie oceni dokładnie naszych umiejętności.

-Zgadza się.-przyznał Daichi.-Dla mnie to tylko kupa złomu.

-Jeżeli chcecie możecie spróbować swoich sił.-zachęcał ich pan Dickenson.

-Eee... to nie dla mnie.-odparł Tyson.-Napewno nie ma tu nikogo wartego pojedynku.

-Rawatza zmiótł z areny kolejnego zawodnika.-zakomunikował jeden z naukowców do swoich towarzyszy obok.

-Znowu?-zdziwił się jego sąsiad.-To niemożliwe... jakie poniósł straty?

-Żadne.-odpowiedział mu towarzysz.

-Rawatza?-zdziwił się Tyson.-To nazwisko...

-Zobaczmy...-pan Dickenson przełączył monitor przed którym siedzieli, a w nim pojawił się Seraph.

-To Seraph!-rzuciła Ana.

-On należy do bandy Xero.-dodał Max.

-Co on tu robi?-zdziwił się Tyson.

-Może Xero wysłał go, żeby zbadać to centrum.-odparł Shiro.

-Panie Dickenson, ja się z nim zmierzę!-zadecydował Ray.

-Co?-zdziwił się Daichi.

-Jeżeli jesteś tego pewny...-rzekł pan Dickenson.

-Mamy rachunki do wyrównania.-Ray kiwnął głową.

-Jeżeli następny przeciwnik będzie tak samo słaby...-westchnął Seraph czekając przy arenie z dyskiem w ręku.

-Ja będę twoim następnym przeciwnikiem!-naprzeciwko niego stanął Ray.

-Ty...-dostrzegł kątem oka resztę grupy znajdującej się w oszklonym pomieszczeniu za monitorami.-Rozumiem... Oczekujesz rewanżu?

-Dokładnie.-przyznał Ray.

-Dam ci szansę na rewanż, ale jeżeli od naszego ostatniego spotkania nic sie nie nauczyłeś skończysz dużo gorzej, bo będę musiał odebrać ci bestię.

-Wiem.-naciagnął swój dysk.-Jestem gotowy!

-Ray...-rzekła Hilary.

-Ale się uparł...-rzucił tylko Daichi.

-Napewno mu się uda.-odparł Tyson.

Dźwięk maszyny oznajmił rozpoczęcie pojedynku. Gracze wypuścili swoje dyski na arenę. Te pomknęły po ogromnej misie z dużą szybkością. Seraph zachowywał całkowity spokój i zdawał sie nie okazywać żadnych emocji. Jego dysk błyskawicznie spiłował krawędzie dysku przeciwnika, po czym go wyminął. Ray jednak nie zamierzał się poddać. Jego dysk ruszył w pogoń, by za chwilę ropocząć od tyłu serię drobnych, acz dokuczliwych ataków.

-Świetnie!-ucieszył się Tyson.

-Poprawiłeś szybkosć dysku.-zauważył Seraph.

-Dużo trenowałem.-odpowiedział Ray.

-To może być za mało.-rzekł, a jego dysk nagle odpechnął dysk przeciwnika.

Dysk Seraph'a ostro zakręcił, a dysk Ray'a ledwo zdążył za nim nadążyć. Dyski spiłowały się, po czym odksoczyły od siebie. Dysk Seraph'a jednak szybciej się pozbierał po starciu i już po chwili wybił w powietrze dysk rywala. Naszczęście dysk Ray'a chwycił się krawędzi areny.

-Ufff... było blisko...-rzucił Kenny.

-Seraph jest bardzo skoncentrowany.-zauważył Max.-Ani na sekundę nie traci uwagi z gry.

-To prawda. Nawet nie wygląda jakby się przejmował wynikiem pojedynku.

Ray miał bardzo zaciętą minę. Jego dysk ruszył agresywanie do ataku, ale dysk Seraph'a zręcznie odpowiadał na każdy jego atak. Dyski zderzyły się kilka razy bez widocznej przewagi, po czym spiłowały się znowu krawędziami mijając się. Seraph nadal wyglądał na bardzo spokojnego.

-Skąd u niego taki spokój...-pomyślał Ray.-Ruszaj!-zawołał.

Dysk Ray'a ruszył znowu do ataku, ale bez większych rezulatów.

-Dalej, Ray!-zawołał Tyson.-Pokonasz go!

-Największą siłą Seraph'a jest jego spokój.-odparła Kirara.-Jeżeli Ray'a poniosą nerwy będzie po nim.

Dysk Seraph'a szybko zaatakował. Dyski starły się mocno. Arena aż lekko pękła.

-Pęknięcie areny w centrum.-oznajmił jeden z naukowców.-Przyczyna: duża siła uderzenia.

-Nie oszczędzają się.-stwierdził Max.

Dyski odskoczyły od siebie, po czym pomknęły po arenie.

-Muszę go w jakiś sposób wyprowadzic z równowagi...-pomyślał Ray.-Driger, ruszaj!-zawołał, a z jego dysku wyłoniła się kocia bestia.

-Nieźle.-stwierdził Seraph-Nadrobiłeś wiele zaległości.

Dysk Ray'a zaatakował o mały włos nie przewracając dysku przeciwnika. Seraph jeszcze bardziej skupił swoją uwagę na grze.

-Leviathan!-zawołał, a nad nimi pojawiła się bestia chłopaka.

-Wezwali bestię...-rzucił Kenny.

Dyski starły się, ale to dysk Seraph'a przeważył tym razem. Jego bestia rzuciła się na Drigera.

-To nie wygląda zbyt dobrze.-mruknął Max.

-Seraph może mu odebrac bestię.-zauważyła Ana.

-Tak, ale mam nadzieję, że Ray mu na to nie pozwoli.

Dyski zrównały się, po czym zderzyły. Odskoczyły od siebie. Dysk Serph'a prawie zrujnował część areny pędząć na dysk Ray'a.

-Uwaga!-rzucił jeden z naukowców.-Mamy przeciążenie...

-Ray, uważaj!-rzucił Tyson.

Dysk Ray'a został mocno odepchnięty prez dysk przeciwnika i sporo stracił na szybkości i równowadze.

-A jednak nadal popełniasz błędy.-odparł Serph.

-Driger!-zawołał Ray, a jego dysk ruszył do ataku, choć miał trudności z nadążeniem za dyskiem przeciwnika.

-Wygląda na to, że będę zmuszony odebrać ci bestię. Sam mi na to pozwalasz. Zobaczmy teraz... Leviathan! Lodowe Tchnienie!

Jego dysk zakręcił się ostro, a bestia oplotła Drigera, tak, że nie mógł nawet drgnąć.

-Tym atakiem ostatnio pokonał Ray'a.-zauważył Max.

-Och nie... znowu to zrobił. Za chwilę mój Driger nie bedzie mógł nawet drgnąć.-pomyślał desperacko Ray.

Leviathan rozpoczął przymrażanie bestii, a dysk Seraph'a pewnie zaczynął spowalniać i unieruchamiać dysk przeciwnika.

-Wydziela niewiarygodne pole siłowe...-oznajmił jeden z naukowców.-Włączyć system awaryjny.

-Ray!-zawołał Tyson.-Nie poddawaj się!

-Jeżeli byle taka może cię zatrzymać to znaczy, że niczego się nie nauczyłeś.-odparł Kai pojawiając się obok wyjścia na salę treningową.

-Kai?-zdumiał się Max.

-Ale... trenowałem... to nie może się tak skończyć...-pomyślał Ray.

-Lód zatrzymał tygrysa. Żałosne.-prychnął Kai.-Zamiast ropaczać nad sobą skoncentruj się na ataku, zanim będzie po tobie.

-Skoncentruj się... skoncentruj...-myślał Ray, mimo, że jego dysk zwalniał coraz bardziej.-Driger!-zawołał.

Driger wyrwał się z pokładów lodu i odepchnął Leviathana. Dysk Serph'a wylądował na krawędzi areny poważnie się wahając.

-Hmm?-zdziwił się Serph-Odparłeś mój atak...

-Tak jest!-ucieszył się Tyson.

-Właśnie tak!-rzucił Ray.-Dzieki, Kai. Miałeś rację.-rzucił do towarzysza.-A teraz... ruszaj Driger!

Kocia bestia rzuciła się do ataku. Dysk Seraph'a obrywał coraz bardziej i znacznie stracił na szybkości. Dyski spiłowały się. Arena znów zaczęła pękać.

-Pole siłowe osłabło, ale następuje powolne niszczenie areny.-stwierdził jeden z naukowców.

-Na to już nie mamy wpływu.-westchnął jego sąsiad przed monitorem obok.

-Atakuj!-zawołał Ray, a dyski starły się z hukiem.-Świetnie, Driger!

-Driger wraca do sił.-zauważyła Hilary.

-Założę się, że Seraph ma jeszcze coś w zanadrzu.-odparł Shiro.-I napewno zaraz tego użyje.

-Udało ci się, gratuluję.-rzekł Seraph.-Zmusiłeś mnie do zastosowania ataku ostatecznego Leviathana.

-Ataku ostatecznego?-zdziwił się Tyson.

-Nie wiele jest osób, którym udało się go odeprzeć.-kontynuował Seraph.-Jeżeli ci się to uda...-urwał.-Leviathan, Powódź!-zawołał

-Huh?-zdziwił sie Ray.

Dysk Seraph'a zaczął wirować po arenie z dziwną rotacją. Nagle z kilku miejsc na misie trysnęła strumieniem woda.

-Woda?-rzucił zaskoczony tym Max.

-Poważne uszkodzenie. Naruszono system nawadniania.-oznajmił jeden z naukowców.

-Uruchomić system awaryjny.-polecił jego towarzysz.

-Nie działa.

-Co takiego?

Woda zaczęła wypełniać arenę. Dysk Serph'a nie topił się, ale dysk Ray'a miał poważne problemy z nawigacją wirując z dużym wahaniem.

-Och nie...-rzucił Ray.

-Walcz, Ray!-zawołał Tyson.-Jesteśmy z tobą!

-Co za atak...-zdumiał się Kenny.

-Driger!-zawołał Ray zauważając jak jego bestia również zaczyna się topić.

-Oto moc Leviathana.-rzekł dumnie Seraph.

-Driger, walcz!-zawołał Ray.-Driger!-krzyknął.-Driger, proszę... walcz! Driger...-pomyślał desperacko.

Woda zaczynała się wylewać z areny. Dysk Serph'a wytrzymywał to bez żadnych trudności, ale dysk Ray'a... było coraz gorzej. Ledwo się utrzymywał na powierzchni. Dysk Serph'a zręcznie go spiłował krawędziami, a po chwili mocno na niego natarł. Ray koncentrował się coraz bardziej.

-Ray...-rzuciła Hilary.

-Leviathan!-zawołał Seraph.

-Driger, Tygrysi Pazur!-zawołał Ray.

Dysk zderzyły się. Obydwa wyleciały poza arenę w tym samym czasie. Woda zaczęła odpływać z powrotem. Nagle nad nimi pojawiło się awaryjne oświetlenie.

-Działa?-zdziwił się jeden z naukowców.-Działa!-zawołał.

-Remis.-rzekł pan Dickenson.

Ray stał nad areną wykończony pojedynkiem. Ledwo dychał. Seraph chwycił swój dysk, po czym spojrzał na przeciwnika.

-Remis.-odparł Serph.-Moje gratulacje. Zatrzymasz swoją bestię dla siebie, a żeby odzyskać pozostałe musicie pokonać jeszcze tylko Ikki'ego i Xero.

-Zaraz... Sasuke powiedział, że musimy wygrać też z tobą.-zauwazył Ray.

-To prawda, ale gdybyśmy stoczyli jeszcze jeden pojedynek istnieje zbyt duże prawdopodobieństwo, że byś mnie pokonał. Dlatego oszczędźmy sobie tych nieścisłości.-lekko się uśmiechnął.-Powodzenia.-odwrócił się i ruszył w swoim kierunku.

-Seraph...-rzekła Ana.

-Ray, udało ci się!-dobiegł do Tyson.-Byłeś świetny!

-Dzięki, Tyson.-rzucił Ray.

Wieczór. Ogród przed domem Kirary... Kai właśnie siedział na stopniu tarasu przyglądając się nocy. Kirara usiadła obok niego.

-Pomogłeś dzisiaj Ray'owi.-zaczęła.-To było bardzo miłe.

-Nic nie zrobiłem.-odparł Kai.-To była jego walka.

-Wiem. Teraz już rozumiem, dlaczego traktują cię jak kapitana.-odparła, choć chłopak nie odpowiedział.

Kirara położyła głowę na jego ramieniu i zamknęla oczy. Kai spojrzał na nią, ale nie drgnął. Jego wzrok znów powędrował w stronę gwiazd na niebie.