Nie mam żadnego kreatywnego pomysłu co tu napisać.
Po prostu przejdźmy do rozdziału dobra?
-Feliks-
-…-
-Mówię do ciebie…-
-…-
-Nie udawaj, że śpisz, za płytko oddychasz i widać że zaciskasz powieki na siłę...-
-…-
-Mówię poważnie, obserwowałem cię wystarczająco długo żeby potrafić stwierdzić kiedy udajesz-
-To zabrzmiało jakbyś mnie prześladował, zaczynam się bać- stwierdził Feliks otwierając oczy z cichym westchnieniem
-Tak jakby ci to umknęło, to ostatni miesiąc spaliśmy w jednym namiocie… a wcześniej w jednym łóżku- powiedział Toris opierając się wygodnie o ściankę wozu i obserwując blondyna. Było koło południa, odstawili już resztę rannych do posterunku wojskowego który wcześniej minęli, a Feliks mimo szczerych chęci nie dawał rady spać cały czas, więc nikt i nic nie mogło przeszkodzić im w rozmowie.
-Zastanawiam się kiedy wymienią nam to duże łóżko na dwa osobne- mruknął Polska
-A mają to zrobić?- zapytał Litwa unosząc brwi
-Chyba powinni… na pewno będzie wygodniej dla każdego z nas- powiedział Feliks -Ja będę się mógł rozwalić jak mi wygodnie, ty będziesz miał własną kołdrę, nie mówiąc już o tym, że służący może przestaną gadać o tym, że mamy romans-
-Eee… ale nie mamy romansu…- powiedział powoli Toris, jego starania żeby to zmienić jak na razie były raczej bezskuteczne
-Nie, ale ludzkie języki mają tą niezwykłą właściwość, że rozsiewają plotki na prawo i lewo bez zastanowienia- odparł Polska drapiąc się po nosie, zaklął szpetnie pod nosem gdy wóz podskoczył na nierównej drodze, na co jego rany odpowiedziały ostrym bólem
-To tylko ludzkie gadanie- Litwa wzruszył ramionami niezbyt przejęty
-Ludzkie gadanie potrafi czasami wpędzić w nie lada kłopoty- mruknął Feliks poprawiając się na swoim legowisku -A ja mam ich już wystarczająco dużo i bez tego-
-Masz na myśli tego zdrajcę?- zapytał Toris odruchowo zaciskając palce na rękojeści swojego nowego miecza
-Między innymi- odparł Polska przesuwając dłonią po skaleczonym policzku, pamiątce po niedawnej napaści -Nie wiem jakie były jego główne motywy, ale na pewno należy do tej części społeczeństwa, która rodzaj miłości inny niż pomiędzy mężczyzną a kobietą uważa za niewybaczalną obrazę boskiego porządku rzeczy, którą naturalnie należy ukarać-
-Między innymi?- Litwa uniósł brwi -To jakie ty jeszcze masz problemy?-
-Na przykład ze szlachtą- powiedział Feliks wpatrując się w chmury przepływające po niebie -Wspomniałem ci już chyba, że ich jakby nie lubię… więc teraz dodam, że z wzajemnością-
-Dlaczego?- zapytał Toris zdziwiony
-Bo nie mogą mnie kontrolować- stwierdził Polska zakładając zdrową rękę za głowę -Ich wpływy mnie nie dotyczą, a pieniądze gówno obchodzą… więc niektórzy z zapałem starają się mi zaszkodzić w każdy możliwy sposób-
-Nawet nasyłając na ciebie mordercę?- Litwa skrzywił się z obrzydzeniem
-Nie powiem takie przypadki też się zdarzały, ale myślę, że ten zdrajca w obozie to zupełnie inna broszka- powiedział Feliks -Z moimi ludźmi problem mam taki, że znajdują się tacy, którzy chcą mnie wymienić na kogoś lepszego-
-Przecież to tak nie działa- powiedział Toris ze zdziwieniem -Personifikacji państwa się nie wybiera, nie mieliby wpływu na to kto byłby następny… o ile w ogóle ktoś by był-
-Weź im to wytłumacz, jak ci się to uda to padnę ci do stóp i zacznę czcić jak bóstwo- westchnął blondyn -Są ci którym nie przeszkadzam, są ci którym na mnie zależy, są ci którzy chcą mnie unieszkodliwić i są tacy, którym umyśliło żeby mnie zastąpić… wiesz, że ludzie są chciwi, nawet ci którzy są tacy wielce pobożni, są strasznie przywiązani do swojego majątku i nie w smak im to, że śmierć jest obojętna na to jak są bogaci-
-Do czego zmierzasz?- brunet uniósł pytająco brwi
-Do tego, że takim typom marzy się nieśmiertelność- odparł Polska -I jakoś nie dociera do nich, że nawet jeśli żyjemy setki lat, to nadal da się nas zabić, podobnie zresztą jak inne mało fajne aspekty bycia uosobieniem państwa-
-Ale mówisz, że ten facet w obozie to nie ten przypadek- stwierdził Litwa
-Tak myślę, jasnowidzem nie jestem i czytać w myślach też nie potrafię- powiedział Feliks -Ale próbował zabić nas obu nie?-
-I to w dodatku tak żeby nie pobrudzić sobie rąk- przyznał Toris ze zmartwieniem -Przynajmniej na początku-
-O co mu chodziło to ja nie mam pojęcia- mruknął Polska przysłaniając oczy ramieniem -Może jak go ktoś zdolny porządnie przesłucha to się dowiemy-
Po tym stwierdzeniu na dłuższy moment zapadła dość krępująca cisza, Feliks miał cichą nadzieję, że to by było na tyle, jeśli chodziło o poważną rozmowę, ale jakoś wątpił żeby to miał być koniec… zwłaszcza, że czuł na sobie bardzo intensywne spojrzenie pewnego bruneta.
-Pytaj zamiast się na mnie gapić- westchnął w końcu blondyn
-To wszystko co opowiedziałeś mi o Prusach to była prawda?- zapytał cicho Litwa, pomimo chęci dowiedzenia się więcej na pewne tematy, to i tak ciężko mu było tak po prostu o tym rozmawiać
-Oczywiście, nie mam zwyczaju kłamać kiedy jestem prawie pewny że umieram- odparł Polska, uniósł w górę lewą rękę, pozwalając rękawowi luźniej koszuli opaść -To on mi to zafundował- powiedział prezentując paskudną bliznę w całej jej okazałości -Gość któremu obiecaliśmy skopać dupę, był kiedyś bardzo ważną dla mnie osobą, tak ważną, że byłem gotów oddać za niego życie, której się zwierzałem ze swoich rozterek i której zdradziłem bardzo wiele swoich sekretów… co teraz odbija mi się bardzo potężną i nieprzyjemną czkawką-
-Każda z tych blizn to jego dzieło?- spytał Toris widząc, że powyżej łokcia Feliks ma jeszcze więcej mniej lub bardziej regularnych blizn
-Nie- powiedział Feliks przyglądając się swojej ręce z zamyśleniem -Niektóre z nich są starsze niż moja znajomość z Gilbertem-
-Więc dlaczego jest ich aż tyle? Dlaczego jeszcze się nie wygoiły? Dlaczego rany po tych strzałach tak długo się goją? Przeżyłem wiele wstrząsających rzeczy, ale jeszcze nie miałem blizn które trzymałyby się aż tak długo… kiedy rozmawialiśmy w obozie odniosłem wrażenie, że wiesz coś na ten temat- stwierdził Litwa
-Może i wiem, ale nie jestem do końca pewien czy działa to właśnie tak jak myślę- odparł Polska z wahaniem
-Czyli jak?- dopytywał dalej brunet
-Moje zdanie jest takie, że wszystko zależy od tego co siedzi tutaj- powiedział blondyn postukując się lekko palcami po skroni -To, że najbardziej traumatyczne wydarzenia pozostawiają najdłużej gojące się blizny to jedno… te rany które goją się najwolniej… to takie z którymi nie potrafię poradzić sobie w swojej głowie-
-Nie bardzo rozumiem- wyznał Toris
-Bo jesteś prostym człowiekiem- stwierdził Feliks -Bez obrazy- dodał szybko zerkając na Torisa -Po prostu masz bardzo… prozaiczne podejście do życia… czy też raczej to ja jestem jebnięty na umyśle?- mruknął skrobiąc się po karku
-To dalej średnio mi pomaga zrozumieć o co ci chodzi- powiedział Litwa -I nie jesteś jebnięty jak to zgrabnie określiłeś, masz po prostu inny sposób myślenia-
-Totalnie ciężko mi wymyślić sposób jak ci to wyjaśnić- mruknął Polska marszcząc brwi w skupieniu -Hmm… w mojej opinii jesteś tym typem osoby, dla której rany to ''tylko'' rany, nie wiążesz z nimi jakichś hmm… głębszych emocji, czy się mylę?- zapytał Polska
-Raczej nie- odparł brunet -Nie widzę powodu dla którego miałbym coś eee… czuć do zwykłych ran…-
-No właśnie, a ja mam ten problem, że jak widzę dajmy na to tą bliznę- powiedział blondyn machając lewą ręką -To poza tym, że ją widzę, wracają do mnie wspomnienia… w tym przypadku to konkretne wydarzenie o którym ci niedawno opowiedziałem, mimowolnie zaczynam o tym myśleć… przypominać sobie co wtedy czułem- westchnął ciężko opuszczając rękę -Nie potrafię sobie poradzić z tym wspomnieniem… zapomnieć o tym… bólu… to nadal boli Liet, nawet po prawie stu latach… każda z tych blizn które jeszcze się trzymają wiążą się z czymś z czym jeszcze nie do końca sobie poradziłem, im bardziej coś mi w głowie zalega, tym wolniej się to goi-
-Chyba… chyba teraz już rozumiem- mruknął Toris -W takim razie co takiego przeszkadza ci z tymi ranami po strzałach?-
-Pozwolę sobie na zachowanie odrobiny prywatności i nie odpowiem na to pytanie- stwierdził Feliks -Chyba będzie padać- oznajmił nagle, uważnie przypatrując się chmurom które zaczynały się robić niepokojąco szare
-Czy ty próbujesz zmienić temat?- westchnął Litwa
-Nie, dzielę się tylko moimi przypuszczeniami- odparł Polska -Chociaż nie przeczę, że byłoby mi bardzo na rękę gdyby to był koniec tych ''ciekawych tematów'', które tak bardzo chciałeś poruszyć-
-Tak fajnie to nie ma- powiedział Toris podpierając głowę na ręce -Nie mam zamiaru marnować okazji, zwykle nie jesteś aż tak rozmowny-
-Ja nie jestem rozmowny?- zapytał Feliks unosząc brwi -A ty to co? Chyba jakaś niemowa skoro ja figuruję jako mało rozmowny-
-Chodziło mi o rzeczy dotyczące ciebie- sprostował brunet -Mam zamiar wyciągnąć z ciebie co się da, zanim usłyszę magiczne ''to nie twój interes''-
-Och czyli jak powiem te cztery słowa to dasz mi jakby spokój? Kurczę gdybym wcześniej wiedział, że to takie proste...- westchnął blondyn
-Nie powiedziałem, że dam ci spokój, po prostu spróbowałbym później- oznajmił Litwa -Swoją drogą, to sam jestem zaskoczony, że odpowiadasz na moje pytania-
-Rzecz numer jeden, gdybym nie odpowiadał to suszyłbyś mi o to głowę do końca mojego życia, rzecz numer dwa, skoro już i tak się wkopałem, to póki nie uznam, że pogrążę się jeszcze bardziej, mogę odpowiadać na twoje pytania, rzecz numer trzy, pomyślałem sobie, że zasłużyłeś na to żeby rozwiać niektóre twoje wątpliwości jeśli tak ci na tym zależy- powiedział Polska
-Czy to znowu ma coś wspólnego z tym spłacaniem długów za ratowanie życia?- zapytał Toris
-Nie, to ma coś wspólnego z dziwnym systemem wartości którym się kieruję- odparł Feliks -O to nie pytaj, bo nie będę ci tłumaczył swoich procesów myślowych-
-Chaosu i tak się nie da wytłumaczyć- stwierdził filozoficznie brunet -Ciekawe jak wysoko stoję w tej twojej dziwacznej hierarchii…-
-Dość wysoko muszę przyznać- powiedział blondyn -Na pewno sporo awansowałeś przez ostatnie tygodnie-
-Dobrze wiedzieć, w takim razie jakie stanowisko teraz zajmuję?- Litwa starał się nie okazywać jak bardzo ta sprawa go interesowała
-Hmm… towarzysz broni? Może nawet przyjaciel?- mruknął Polska drapiąc się w zamyśleniu po brodzie
-Czy to nie ty jeszcze jakiś czas temu twierdziłeś, że nie chcesz żebyśmy byli przyjaciółmi?- zapytał Toris, to już było coś ale status przyjaciela nie do końca go satysfakcjonował
-Stwierdziłem także, że totalnie zajebiście idzie mi dotrzymywanie swoich postanowień, a jeśli wtedy tego nie załapałeś, to to był sarkazm- stwierdził Feliks
-To akurat załapałem…- burknął Litwa
-To miło- oznajmił Polska z teatralnym westchnieniem ulgi
-Ale i tak biorąc pod uwagę to co mówiłeś i jak zachowywałeś się wcześniej, to dalej nie wiem dlaczego teraz zmieniłeś zdanie- powiedział brunet
-Skoro i tak nie idzie się ciebie pozbyć w żaden sposób- blondyn wzruszył ramionami -Wiesz już za dużo żeby cię po prostu zignorować, mamy podobne zainteresowania… dokopanie Krzyżakom w sensie że… jesteś hmm… godny zaufania- powiedział powoli z namysłem -Skoro uratowałeś mi życie dwa razy w sytuacji w której nikt by cię nie podejrzewał gdybym zginął… no i chyba mogę stwierdzić, że cię polubiłem, jak cię odpowiednio wykorzystać to nie da się z tobą nudzić-
-''Wykorzystać huh?''- pomyślał Toris, to stwierdzenie zasiało w nim niepewność… nie chciał być wykorzystywany... ale nie mógł być pochopny, nie miał pojęcia co miał na myśli blondyn kiedy to mówił -Feliks… chciałbym cię o coś zapytać…-
-Cały czas to robisz głupku- stwierdził Feliks przewalając oczyma -Co tym razem?-
-Ty…- brunet przełknął cicho ślinę niepewny jak ma zadać to pytanie -Co ty… sądzisz na temat… hmm… miłości?-
-Co?!- blondyn odruchowo próbował się zerwać do pozycji siedzącej, co w chwili obecnej poskutkowało tym, że przez następnych kilka minut miał problem z wzięciem wdechu, gdy rana w boku przypomniała mu, że powinien teraz trochę bardziej uważać na to co robi -K-kurwa… a s-skąd t-takie pytanie?!- wykrztusił w końcu
-Po prostu… chciałbym się dowiedzieć… jak to wygląda kiedy się kogoś kocha? Mówiłeś, że dużo słyszałeś na ten temat…- mruknął Litwa podciągając nogi pod brodę i opierając głowę na kolanach
-Mówiłem… że słyszałem dużo różnych definicji- wysapał Polska powoli dochodząc do siebie -Którą mam ci powiedzieć, żebyś był usatysfakcjonowany?-
-Twoją własną… co ty uważasz na ten temat- powiedział cicho Toris, w końcu na opinii Feliksa zależało mu najbardziej
-Co ja uważam…- mruknął Feliks -Zadajesz dziś cholernie ciężkie pytania Liet… miłość jest… hmm… to bardzo… potężne uczucie bez wątpienia, działające wbrew wszelkiej logice, niejasne i tak pełne sprzeczności… miłość boli… i daje szczęście, nierzadko w tym samym czasie… a w dodatku jest tyle jej rodzajów… miłość braterska, miłość matczyna… przyziemna miłość do niektórych rzeczy i czynności… no i miłość romantyczna i zmysłowa-
Blondyn zamilkł na chwilę zbierając myśli
-Dla mnie kochać kogoś, to komuś zaufać, czuć szczęście na samą obecność kochanej osoby, zdobywać się na rzeczy których normalnie się nie robi tylko po to żeby właśnie ta osoba mogła być szczęśliwa i nie patrzenie przy tym na własne szczęście… naturalnie mogę się mylić to nie tak, że uważam się za eksperta od miłości, zwłaszcza tej romantycznej, zbyt wiele jej w życiu nie doświadczyłem-
-A co z kwestią… płci?- zapytał brunet
-Możesz uznać, że to dziwne, ale w tej kwestii zgadzam się z Elizabetą- odparł Feliks -Płeć nie ma znaczenia, gdyby Bóg naprawdę patrzył nieprzychylnie na związki kobiety z kobietą, albo mężczyzny z mężczyzną, to czy nie powinien nie dopuścić do tego żeby takie coś zaistniało? A jeśli naprawdę są jakieś zasady w kwestii miłości, jednej z trzech cnót boskich i faktycznie taki rodzaj miłości jest grzechem… to jestem zmuszony stwierdzić, że Bóg ma spaczone poczucie humoru-
-Wiesz, że to brzmi jak herezje?- powiedział Toris -Myślałem, że jesteś raczej pobożną osobą-
-Jestem, ale mam inne podejście do wiary niż to głoszone przez kościół- oznajmił Polska -Uważam że Bóg nie jest aż tak surowy jak głoszą to duchowni, że przyzwala nam na wiele, nie oczekuje od nas perfekcyjnego stylu życia i dopuszcza do nieba nawet tych którym zdarzyło się w życiu potknąć, najwyżej spłonę w piekle jeśli się mylę-
-Albo na stosie jak będziesz o tym zbyt głośno mówił- stwierdził Litwa
-A po co mam mówić o tym głośno?- zapytał Feliks -To jakby sprawa pomiędzy Bogiem a mną i to on mnie ostatecznie osądzi, nie potrzebuję żeby ktoś trzeci się w to wtrącał-
-Ma to jakiś sens- przyznał Toris
-Dobra a teraz ja zapytam o coś ciężkiego, po co ci moja opinia na temat miłości?- spytał blondyn patrząc uważnie na bruneta
-Ja… umm… po prostu jest dla mnie ważna…- mruknął Litwa zażenowany
-Ale dlaczego? I nie wciskaj mi, że bez powodu, bo za każdym pytaniem kryje się jakiś powód- stwierdził Polska -To ma… coś wspólnego z tym o czym rozmawialiśmy zanim oberwałem tak?- zapytał kiedy brunet przez dłuższy czas nie odpowiadał
-Tak… ja… właściwie to…- Toris wziął głęboki wdech -Chciałbym… wyjaśnić tą kwestię… swoich uczuć… naszych uczuć… ta niepewność mnie wykańcza... Feliks ja…-
-Zanim coś powiesz lepiej dobrze się namyśl Liet- ostrzegł go Feliks cichym głosem -W zależności od tego co powiesz wszystko może się zmienić… najpierw odpowiedz sobie na pytanie czy jesteś gotów ponieść konsekwencje…-
-Nie- powiedział stanowczo Litwa -Sam mówiłeś, że myślenie i uczucia wzajemnie się wykluczają…- musiał się w końcu przemóc, jeśli cały czas będzie się wahał nigdy nie pozbędzie się niepewności… -Ja…- wziął kolejny głęboki wdech -Zależy mi na twoim szczęściu… i nie mogę znieść kiedy cierpisz, twoje towarzystwo sprawia mi radość, nawet jeśli bywasz uciążliwy i złośliwy… ja… wbrew temu co sądziłem i mówiłem na początku naszej znajomości…-
-''Liet proszę cię nie mów tego''- pomyślał Polska zaciskając lekko zęby -''To będzie bolało...''-
-Ja… myślę… mam wrażenie, że…- brunet zamknął oczy czując jak głos odmawia mu posłuszeństwa -''No dalej! Wykrztuś to w końcu z siebie! To tylko parę słów...''- zrugał się w myślach -Feliks… chyba… chyba się w tobie zakochałem…- zadrżał kiedy usłyszał westchnienie blondyna, zupełnie jakby spodziewał się tych słów… ale wcale go nie cieszyły
-I co sprawiło, że tak się stało?- zapytał Feliks
-Nie wiem… po prostu… czuje się lepiej gdy jesteś blisko… kiedy mogę usłyszeć twój głos… jesteś… inny… w sposób który sprawia że mnie intrygujesz… chcę wiedzieć co myślisz… i irytuje mnie gdy nie potrafię się tego dowiedzieć- odparł Toris
-Czyli nie jesteś tego pewny hmm?- mruknął Polska -I zapewne oczekujesz teraz, że powiem ci co myślę na twój temat?-
-Nie i tak- powiedział Litwa czując nagłą suchość w ustach
-To było do przewidzenia- westchnął Feliks -Liet… Toris… lubię cię… naprawdę… ale nie mogę odwzajemnić twojego uczucia-
-Dlaczego?- szepnął Toris ze ściśniętym gardłem, brał pod uwagę taką możliwość, ale to i tak bolało
-Dla swojego i twojego dobra- powiedział Polska cicho -Liet ile my się znamy? Trzy miesiące? Uważasz, że to rozsądne, żeby deklarować tak silne uczucia tak wcześnie?-
-Od kiedy ty się kierujesz rozsądkiem?- szepnął Litwa nie potrafiąc zamaskować bólu w swoim głosie, odrzucenie bolało… naprawdę cholernie bolało, nie spodziewał się, że ten ból może być aż tak silny -Od kiedy interesuje cię dobro inne niż własne? Przecież co nie robisz, to tak żeby było ci jak najbardziej na rękę!-
-Od wtedy- odparł blondyn unosząc lewą rękę tak żeby blizna biegnąca wzdłuż całej jej długości była dobrze widoczna -Mniej więcej od tamtego momentu staram się rozsądniej dysponować swoimi uczuciami Liet… czujesz ból wiedząc, że nie odwzajemniam twoich uczuć, w to nie wątpię, ale co jeśli powiem ci, że to może boleć jeszcze bardziej? Może powinienem wcześniej ostudzić twój zapał… nie może… powinienem był bardziej stanowczo dać ci do zrozumienia, żebyś się za bardzo nie rozpędzał-
-Naprawdę myślisz, że potraktuję cię tak jak on?- zapytał brunet wpatrując się w bliznę jakby to ona była źródłem tego co teraz czuł… może zresztą była? Może gdyby nie tamto wydarzenie, które ją pozostawiło…
-Nie, bo ty jesteś inny niż Gilbert, nie zmienia to jednak faktu, że nie ufam ci na tyle, żeby pozwolić ci zbliżyć się bardziej niż do tej pory i nie wiem czy po tym wszystkim jeszcze będę w stanie komuś aż tak zaufać- powiedział Feliks cicho, nie czuł się dobrze z tym jak ranił teraz Torisa, ale uznał to za konieczne… zresztą jaką mógł mieć gwarancję, że brunet nie zrani jego?
-Czego mi brakuje?- spytał Toris z nutą rozpaczy w głosie
-Niczego… na litość boską czemu dalej to drążysz… tylko pogarszasz sprawę- jęknął Polska zakrywając twarz dłonią -Niczego ci nie brakuje, jesteś miły, troszczysz się i przejmujesz… może nawet za bardzo… ale nie wiesz na co się porywasz-
-Na co? Oświeć mnie z łaski swojej…- powiedział Litwa, ból i rozpacz powoli zaczynały się przeradzać w irytację, dlaczego niby nie mógł sam ocenić sytuacji? Nie miał zamiaru dać sobie wmówić, że powinien sobie odpuścić...
-Mówiłem ci to już… nie jestem osobą łatwą w obejściu, jestem złośliwym, cynicznym egoistą, który lubi wymuszać na innych swoją wolę, jeszcze nie spotkałem osoby, która wytrzymałaby ze mną zbyt długo- oznajmił Feliks
-A Jadwiga i Węgry?- zapytał Toris rozdrażniony
-Nie przebywają ze mną cały czas- stwierdził blondyn
-Każdy ma jakieś wady- powiedział brunet z uporem
-Liet ja cię proszę przestań!- syknął Polska, nie rozumiał tego, dlaczego Litwa tak się upierał, nawet po tym jak wprost powiedział mu, że nie odwzajemnia jego uczuć, westchnął sfrustrowany odsuwając dłoń od twarzy… i krzyknął cicho zaskoczony, kiedy popatrzył prosto w oczy pochylającego się nad nim bruneta, jęknął boleśnie znów czując jakby ktoś wbił mu nóż między żebra
-Daj mi jeden dobry powód, dla którego mam przestać- powiedział powoli Litwa -Bo jak na razie słyszę tylko marne wymówki!-
-Najpierw ty mi powiedz, dlaczego aż tak się przy tym upierasz!- wysyczał Feliks zmagając się z bólem i nagłym uczuciem gorąca -Dlaczego aż tak ci zależy żeby…!- warknął z irytacją kiedy brunet uciszył go dłonią
-Właśnie dlatego, że mi zależy czy to takie dziwne?!- odparł Toris -Zależy mi na tobie ty uparty idioto, już ci to mówiłem! Jesteś egoistą?! Jesteś złośliwy?! W takim razie wiedz, że gówno mnie to obchodzi!-
-Tak to jest takie dziwne…- wysapał Polska kiedy Litwa cofnął dłoń, w jego głosie brakowało wcześniejszego przekonania -Nie powinno ci zależeć… nie ma powodu dla którego miałoby ci zależeć…-
-A skąd możesz to wiedzieć? Mówiłeś, że czytać w myślach nie umiesz, skąd możesz wiedzieć, że nie mam powodu?- zapytał Litwa unosząc brew
-Bo żadnego konkretnego ci nie dałem- mruknął Feliks odwracając wzrok -Nie przypominam, żebym dał ci jakiekolwiek powody do polubienia mnie, nie mówiąc już o… zakochaniu…-
-A może po prostu pokochałem cię za to jaki jesteś? Wpadło ci to do głowy?- spytał Toris
-Nie bo nie wyobrażam sobie za co można by mnie lubić, nie zmienia to też faktu, że nadal uważam, że to nie jest dobry pomysł, zwłaszcza po tak krótkiej znajomości!- wymamrotał Polska -I nie mam zamiaru zmienić swojego zdania…- w pewnym momencie w oczy rzucił mu się pewien szczegół który wcześniej umknął im obu
-W takim razie…- zaczął Litwa, ale umilkł rzucając blondynowi zdziwione spojrzenie kiedy ten postukał go w czoło palcem
-Pragnę cię poinformować, że od jakiegoś czasu stoimy w miejscu, a na nas gapią się żołnierze którzy, sądząc po ich minach, totalnie nie mają pojęcia co tu się właściwie wyprawia i zachodzą w głowę dlaczego tak nade mną wisisz, całe szczęście raczej nie znają łaciny i nie mają pojęcia o czym rozmawialiśmy, więc wyjątkowo pobłogosławię fakt, że niechętnie używasz mojego języka- oznajmił blondyn wskazując na tył wozu, brunet odskoczył od niego jak oparzony, mimo wszystko nie miał zamiaru informować całego świata o swoich uczuciach… wystarczyło, że wiedziała jedna osoba.
-Eee… w czymś… przeszkodziliśmy?- zapytał jeden z wojaków drapiąc się ze zdziwieniem po głowie
-Kolega tylko sprawdzał czy nie mam gorączki- powiedział Feliks
-Aha… a o co były poprzednie wrzaski?- zapytał drugi nieco podejrzliwym tonem
-Kolega nie zważając na to, że jest poważnie ranny koniecznie chciał wstawać, lekarz mu tego zabronił, więc musiałem go zatrzymać- tym razem to Toris wyskoczył z najbardziej wiarygodnym kłamstwem na jakie wpadł -Tak przy okazji, to dlaczego się zatrzymaliśmy?-
-Idzie silna burza, nie możemy jechać dalej, musimy się zatrzymać w osłoniętym miejscu, możemy ukryć się w lesie, albo zaryzykować i podjechać jeszcze kawałek do najbliższej wsi- oznajmił trzeci obojętnym tonem
-A widzisz mówiłem ci, że będzie padać? To ty nie, musiałeś zacząć warczeć, że się nie znam na pogodzie!- dorzucił Polska pretensjonalnym tonem, Litwa posłał mu spojrzenie spode łba, blondyn chyba za bardzo się wczuwał w udawanie
-Daleko ta burza? Jeśli jest duża szansa, że zdążymy nim zacznie padać, to lepiej udać się do wsi- stwierdził brunet
-Powinno dać radę… dobra chłopaki jedziemy nie ma się nad czym dłużej zastanawiać!- zarządził jeden z żołnierzy, reszta przytaknęła mu i wróciła na swoje pozycje
-To ten, ja się jakby zdrzemnę- stwierdził Feliks kiedy znowu ruszyli w drogę -Cholera mam nadzieję, że rany mi się jakby nie pootwierały…- westchnął zamykając oczy -I że nie obudzą mnie strugi deszczu lejące mi się na łeb...- jednak i tak największą nadzieję miał na to, że
-''Śpij… ale nie licz na to, że odpuszczę''- pomyślał Toris zerkając na niego kątem oka, powoli zaczynało go denerwować, że cały czas coś mu przeszkadzało w najbardziej kluczowych momentach.
Ale teraz wiedział więcej.
Feliks nadal nie powiedział mu, żeby się od niego odczepił, stwierdził, że nie może odwzajemnić jego uczucia, ale jednocześnie powiedział, że go lubi… gubił się we własnych zeznaniach… a to oznaczało, że wciąż miał szansę. Rozumiał to, że Polska bał się powtórki z sytuacji z Prusami, ale on nie był taki jak tamten sukinsyn, blondyn sam to przyznał… miał zamiar udowodnić mu, że on w przeciwieństwie do Gilberta był godny zaufania. Chciał dowieść, że jego intencje i uczucie są szczere, do tego musiał złamać opór który stawiał mu Feliks… który i tak nie był zbyt stały, musiał sprawić, że zmieni zdanie.
Musiał go zdobyć!
-''Zobaczymy kto jest bardziej uparty!''- stwierdził Litwa i tak nie miał nic do stracenia, a za to wiele do zyskania… ta świadomość go przerażała, co do jednego blondyn na pewno miał rację, to mogło zupełnie popsuć ich relacje. Ale czuł też coś jeszcze… dreszczyk emocji, trochę jak przy polowaniu… właściwie nie różniło się to chyba tak bardzo.
Toris uśmiechnął się lekko pod nosem, to mogło być najbardziej emocjonujące i podniecające polowanie w jego życiu.
-''Rany boskie… jakim cudem… dlaczego on jest tak uparty?!''- myślał gorączkowo Feliks, po raz pierwszy miał do czynienia z kimś, kto był aż tak nieustępliwy… nie mówiąc już o tym, że po raz pierwszy ktoś w twarz mu powiedział, że się w nim zakochał. Nie wiedział co ma o tym myśleć, zazwyczaj żeby odstraszyć kogoś, wystarczało mu wytężyć odrobinę swojej naturalnej złośliwości i zdolności do grania ludziom na nerwach. Jego dezorientację pogłębiał fakt, że czuł… szczęście… Toris był nieco sztywny, ale też na swój sposób interesujący, potrafił się przy nim świetnie bawić i czuć się swobodnie… i był jedyną osobą poza Jadwigą, której praktycznie sam z siebie się zwierzał, której był skłonny odpowiadać nawet na bardzo niewygodne pytania.
Dlaczego? Tego nie wiedział, to co czuł teraz wobec Litwy, było zupełnie różnie od tego co czuł w stosunku do Prusów w czasach kiedy byli jeszcze przyjaciółmi.
Zaryzykowałby stwierdzenie, że zakochał się w brunecie po same uszy… a gdyby faktycznie tak było… .
Feliks od dawna nie czuł takiego strachu, nie tyle bał się Torisa, co kolejnego gorzkiego rozczarowania, jeśli naprawdę go kochał, to gdyby tym razem to wszystko okazałoby się kłamstwem, gdyby po raz kolejny ktoś wykorzystał jego uczucie dla własnych celów… to byłby cios po którym nie potrafiłby się podnieść. Ledwie udało mu się pozbierać po zdradzie Prusów, gdyby Litwa zrobił to samo, załamałby się zupełnie.
Im bardziej się jest do kogoś przywiązany, tym bardziej boli gdy ta osoba wbija ci nóż w plecy, powinien o tym pamiętać i pozbyć się wątpliwości.
-''On mnie nie zna, parę miesięcy to za mało żeby kogoś dobrze poznać, to głupota mówić o miłości po tak krótkim czasie''- pomyślał sennie Polska -''A ja nie znam dobrze jego… dlaczego tak mi zależy na kimś kogo prawie nie znam? Prawie dla niego zginąłem… nie mogę dłużej utrzymywać, że nie jest dla mnie ważny''- westchnął cicho zmęczony nadmiarem myśli i wrażeń -''Wszystko robi się coraz bardziej skomplikowane...''-
No to ten... robimy zakłady ile rozdziałów zajmie Torisowi ''polowanie''? XD Feliks bądź co bądź upartą i nieuchwytną zdobyczą jest~
Bo to, że mu się powiedzie to raczej jasne biorąc pod uwagę przyszłość.
Jak dla mnie im więcej tym lepiej :P będę miała więcej czasu na mentalne przygotowanie do pisania scenki (scenek? :v) godnych ratingu M XD
