I cóż mogę powiedzieć? Zdałam maturę i moja beta też. Oczywiście, korekta Kharci, która dzisiaj upewniła się, że będzie betować całą serię Alternatywy, w którą już wchodzą dwa multi-chapterowce i dwa one-shoty...
I pamiętajcie, że o Hinamori też można powiedzieć "brunetka"... Nie tylko Rei ma czarne włosy.

Rozdział 14

Podczas szaleńczego biegu przez całe Seireitei w poszukiwaniu Hinamori lub Ichimaru, Rei i Shirou mieli okazję porozmawiać. Oboje zgadzali się, że jeśli kapitan trzeciego składu był w to zamieszany, dzięki niemu dojdą do mistrza intrygi.

- Musimy oskarżyć Ichimaru, Shirou – powiedziała dziewczyna, rozglądając się w poszukiwaniu jego reiatsu. – Możliwe, że kogoś nam wyda.

- Gin? – chłopak popatrzył na nią z powątpiewaniem. – Nikogo nie wyda. Komukolwiek służy, jest mu lojalny do szpiku kości. Ale może zdrajca sam się wtedy zdradzi.

- Może masz rację – Eiki westchnęła.

- Musimy pomóc Hinamori – dowódca dziesiątej dywizji myślami był przy starej przyjaciółce. – Nikt nie pomyślał, że Momo może wykorzystać Kidou do ucieczki. Nie była o nic oskarżona, nie miała powodu uciekać.

- Widocznie go znalazła – głos brunetki zabarwiło lekkie poczucie winy. W końcu to ona przekazała jej list od Aizena. – Musiała być wściekła. Sam widziałeś jaką dziurę zostawiła w ścianie swojej celi.

Pokiwał głową. Zanim wyruszyli na poszukiwanie obojga, odwiedzili sektor więzienny i zobaczyli, w jaki sposób trójka poruczników opuściła cele. Renji po prostu wyciął sobie wyjście swoim Zanpakutou, którego mu nie odebrano ze względu na liczne obrażenia, zaś Kira miał pomoc z zewnątrz, która musiała pochodzić od Ichimaru.

Niebo nad Seireitei powoli ciemniało i sierp księżyca zaczynał królować na horyzoncie, gdy Hitsugaya zatrzymał się. Rei stanęła kilka metrów dalej i wczuła się w otaczającą ich atmosferę. Włoski na jej karku stanęły dęba, gdy wyczuła zamaskowane reiatsu kapitana trzeciego składu i kompletnie odsłoniętą energię jego zastępcy. Położyła dłoń na rękojeści Kaze no Kitai, patrząc jak jej przełożony krzyżuje ręce i odwraca się w stronę dwóch męskich postaci, które właśnie pojawiły się na dachu.

- Więc rzeczywiście jesteście razem – powiedział na pozór lekko Toushirou, ukrywając w głosie ponurą groźbę. – Tylko drzwi od celi Kiry zostały otwarte od zewnątrz.

- Chyba się nie zrozumieliśmy – Ichimaru uśmiechnął się. – Chciałem, żeby wszyscy wiedzieli, że to ja uwolniłem Izuru.

- Cieszę się, że Hinamori nie zdążyła cię znaleźć – lodowaty uśmiech rozjaśnił twarz Rei. – Bo teraz kapitan Hitsugaya będzie mógł cię bez problemu zabić.

Shirou wyjął Hyorinmaru z futerału równocześnie z Kirą, który odsłonił swój Wabisuke. Tylko Gin stał nieuzbrojony. Chwilę później wyszło na jaw, na kogo czekał. Między dwiema grupami pojawiła się porucznik piątego oddziału z uwolnionym Tobiume.

- Hinamori – wyjąkał Toushirou, patrząc na zdeterminowaną dziewczynę. Rei usłyszała w głowie ostrzegawcze dzwoneczki.

- W końcu cię znalazłam – stała zwrócona twarzą do Ichimaru, w jej głosie pobrzmiewała rozpacz i ból, ale i gotowość do walki oraz zabicia przeciwnika.

- Hinamori, on jest dla ciebie za silny – krzyknął białowłosy młodzieniec do swojej przyjaciółki. – Pozwól mi się nim zająć. Hinamori!

Nagle brunetka odwróciła się gwałtownie i przystawiła miecz do szyi Toushirou. Koszmar Rei zaczął się spełniać. Oczy chłopaka rozszerzyły się gwałtownie.

- Hinamori?

- To ty zabiłeś kapitana Aizena – powiedziała dobitnie. Od strony Gina dobiegł zduszony chichot. Z oczu dziewczyny pociekły łzy, ale jej ręka nie zadrżała. – To ty zdradziłeś Seireitei.

- Porucznik Hinamori – krzyknęła Eiki, starając się przywołać ją do porządku. – Chyba tak naprawdę nie myślisz?

- Bądź cicho, Rei – prośba chłopaka zaskoczyła ją. Zacisnęła mocniej dłonie na Kaze no Kitai, jednocześnie zbierając siły na odpieczętowanie Bankai. – Czy to właśnie Aizen napisał w swoim liście?

- Napisał, że to z tobą się spotyka przy wschodniej ścianie świętego budynku w kwaterze głównej pierwszej dywizji – szlochała. – Napisał, że spróbuje cię przekonać do porzucenia pomysłu zabicia Kuchiki Rukii, a jeśli mu się nie uda, będzie z tobą walczył. A jeśliby zginął, miałam go pomścić.

Rei, Toushirou i Kira wpatrywali się zaskoczeni w dziewczynę. Po chwili Eiki opuściła lekko gardę, by zastanowić się nad tym, co powiedziała dziewczyna. Czemu Aizen oskarżył Shirou? Przecież mógł zrzucić podejrzenie na kogokolwiek, przede wszystkim na Gina… Jej kapitan nie mógł być winny, bo tego wieczora był na tajnym spotkaniu z Kyouraku, Ukitake i Yoruichi.

- A jeśli Aizen… – Rei nie zdawała sobie sprawy z tego, że ostatnią myśl wypowiedziała na głos. Nie zwróciła również uwagi na grymas, w który zamienił się lisi uśmiech Ichimaru.

Hinamori uniosła Tobiume nad głowę i z wrzaskiem opuściła je w stronę stojącego nieruchomo Hitsugayi. Eiki widziała, że jej dowódca nie zdąży zablokować uderzenia, wobec czego skoczyła między nich i przyjęła uderzenie na Kaze no Kitai.

- Zajmij się Ichimaru – krzyknęła za siebie, starając się odepchnąć miecz dziewczyny. – Ja sobie z nią poradzę.

Toushirou tylko przez chwilę zmagał się ze sobą.

- Nie zrań jej – poprosił i w zamian otrzymał uspokajające skinięcie głową. Uniósł swój Zanpakutou nad głowę. – Króluj na zmarzniętych niebiosach, Hyorinmaru!

- Odejdź, Izuru – lekko powiedział Ichimaru, wpatrując się w lodowego smoka wynurzającego się z miecza chłopaka.

- Posłuchaj go, Kira – dodał groźnie Hitsugaya. – Uciekaj przynajmniej na milę stąd, bo jeśli znajdziesz się za blisko, zostaniesz wciągnięty w technikę Hyorinmaru. Rei, zabierz stąd Hinamori!

Kątem oka zauważył, że porucznik trzeciego składu pomaga dziewczynie podnieść nieprzytomną już Momo.

- Rei, wynoście się stąd! – wrzasnął, atakując mężczyznę. Łańcuch przytwierdzony do rękojeści Hyorinmaru owinął się wokół wyciągniętych rąk Gina, który otworzył wiecznie zmrużone oczy.

- Strzelaj, Shinsou – wyszeptał do swojego miecza, gdy Shirou znalazł się bardzo blisko niego.

- Nie! – krzyk Rei zabrzmiał jak wystrzał w tę cichą, ciemną noc.

Chłopak uskoczył i odpieczętowany miecz Ichimaru minął go o milimetry.

- Jesteś pewny, że udało ci się uniknąć bólu? – zapytał złowieszczo mężczyzna, podążając wzrokiem za ostrzem, które kierowało się w stronę leżącej Hinamori. Przeleciało obok niezdolnej do ruchu Rei i…

Zatrzymało się na Haineko, które Matsumoto ustawiła na wysokości swoich piersi. Kira, Eiki i Hitsugaya posłali kobiecie zdumione spojrzenia, jednocześnie pełne wdzięczności. Gin zmrużył oczy, patrząc na przyjaciółkę.

- Wybacz, że zajęło mi to tak dużo czasu, kapitanie – zwróciła się do Shirou, który westchnął z ulgą. – Kapitanie Ichimaru odłóż miecz. Inaczej, ze mną będziesz się mierzyć.

Na łańcuchu, którym nadal owinięta była jedna dłoń mężczyzny, osiadł szron, gdy Hyorinmaru zamroził rękę przeciwnika.

- W takim razie do zobaczenia, Rangiku-san – powiedział beztrosko i zniknął, zostawiając za sobą podzwaniający łańcuch.

Toushirou zacisnął zęby i odwołał Zanpakutou. Podszedł do Kiry, który nadal trzymał Hinamori i odebrał mu nieprzytomną dziewczynę. Zauważył, że Rei zastosowała się do jego poleceń i nie zraniła jej, ledwo ogłuszyła.

- Musimy odstawić Momo do kwatery głównej czwartego składu – stwierdził poważnie. – Mimo, że nie odniosła większych obrażeń, to najprawdopodobniej przeżyła załamanie nerwowe. Kapitan Unohana musi na nią spojrzeć. Poruczniku Kira, Ichimaru Gin jest oficjalnie winien zdrady, co jeszcze dzisiaj zamelduję generałowi Yamamoto. Rei…

Chłopak rozejrzał się za dziewiątą oficer i zauważył, że brunetka leży na ziemi, próbując się z niej podnieść. Ponownie podał swoją przyjaciółkę Kirze i podbiegł do podwładnej, przy której już klęczała Rangiku. Eiki spojrzała z poczuciem winy w oczy swojego dowódcy.

- Wybacz, Shirou. Dałam się zajść temu lisowi.

Wzdłuż prawego boku dziewczyny ciągnęła się długa, miejscami dość głęboka rana. Jej hakama była częściowo rozdarta, czarny strój pod nią również, ale to właśnie jego materiał osłonił brunetkę przed większymi obrażeniami.

- Matsumoto, odejdź – powiedział przez zaciśnięte zęby, lekko odsuwając materiał. Dobrze wiedział, co zobaczy obok rany Rei. Ciało pokryte bliznami.

Nie mylił się. Tylko jej zaczerwieniona twarz mówiła, że wstydzi się pokazywać mu swoje pamiątki z pobytu w Rukongai. Lekko dotykał jej skóry, starając się nie sprawiać jej bólu, ale musiał sprawdzić, jak poważnie była ranna.

- Shirou, nie musisz – wyszeptała, zmieszana. – To tylko boli, ale wydaje mi się, że nic mi nie jest.

- Miecz Ichimaru miał ciąć głęboko, ale mu się nie udało – odpowiedział cicho, tamując krew skrawkiem materiału oderwanego od swojego haori. – Jednak w kilku miejscach zahaczył o mięśnie. Ty również potrzebujesz pomocy.

Wymienił spojrzenia z Kirą, który trzymając w ramionach Hinamori, pognał w stronę budynku kwatery głównej czwartej dywizji. Tymczasem Toushirou delikatnie podniósł swoją oficer i zaczął spokojnie iść w kierunku, gdzie zniknął blondyn.

- Dlaczego nie przyspieszysz? – zapytała Matsumoto.

- Hinamori jest nieprzytomna i potrzebuje natychmiastowej pomocy – wyjaśnił chłopak, starając się ułożyć dziewczynę w jak najwygodniejszej pozycji. – Ale Rei czułaby każdy krok wykonany w shuunpo i nie sprawiłyby jej one przyjemności.

- Dzięki – głos Eiki był zduszony, gdyż Shirou przyciskał jej głowę do swojego ciała.

- Matsumoto, idź przodem – wydał rozkaz. – Podejrzewam, że Unohana będzie się osobiście zajmowała Momo, dlatego poproś Kotetsu, żeby przygotowała się na przyjęcie Rei. Potem znajdź Abaraia. Mam dla was obojga zadanie w Rukongai.

Kobieta zasalutowała i zniknęła. Toushirou szedł szybko, ale nie gwałtownie, dlatego Eiki powoli zasypiała w jego ramionach. Materiał, którym przykrył ranę dziewczyny powoli nasiąkał krwią, co sprawiło, że zimny dreszcz przeszedł po jego plecach. Z jego winy doszła jej do kolekcji kolejna blizna.

- Shirou – powiedziała niewyraźnie. – Poproś Isane, żeby nikogo do mnie nie dopuszczała. Nie chcę, żeby ktokolwiek widział moje ciało.

- Nie martw się – powiedział prosto w jej włosy. – Nikt oprócz porucznik Kotetsu się do ciebie nie zbliży.

- Dziękuję – słyszał, że dziewczyna powoli traciła przytomność. Przyspieszył, wiedząc, że tak płytka rana nie powinna dawać takich objawów.

I wtedy zobaczył, że Rei krwawi także z głowy. Musiała się uderzyć, padając na dach budynku po tym, jak Ichimaru ją znokautował. Toushirou zaklął, ale widząc, że Eiki nie jest już przytomna, podziękował za to dobrym mocom i przyspieszył do shuunpo.

Kilka godzin później stał w poczekalni szpitala, do którego przysiągł, nigdy już nie wracać jako pacjent. Nie sądził jednak, że tak szybko znajdzie się tam ponownie. Wiedział już, w jakim stanie są obie dziewczyny. Hinamori była w głębokim szoku, nadal nieprzytomna i nie reagująca na bodźce. Z kolei Rei czuła się dość dobrze, ale przeżyła lekki wstrząs mózgu, dlatego nie mogła jeszcze wstawać. Długa rana na boku rzeczywiście była powierzchowna i nie stwarzała żadnego zagrożenia.

Hitsugaya jednak czekał na Matsumoto i Abaraia. Przed spotkaniem z Eiki musiał powiedzieć dwojgu poruczników, czego od nich oczekuje. Jego młoda podwładna podała mu pewien pomysł, który musiał sprawdzić i białowłosy kapitan postanowił oddelegować do tego zadania dwoje silnych Shinigami. Gdy tak o tym myślał, oboje znaleźli się w korytarzu.

- Kapitanie – przywitali się uprzejmie, chociaż Renji nie ukrywał powątpiewania.

- Poruczniku Abarai, chcesz pomóc tym Ryoka? – chłopak bez żadnego wstępu zadał mu pytanie. Gdy zdziwiony mężczyzna skinął głową, Toushirou kontynuował. – Jak wiecie, z Rukongai znikają dusze. Ja i Rei wpadliśmy na pomysł, że mogą być uprowadzane do Hueco Mundo, co znaczy, że w Społeczeństwie Dusz znajduje się Garganta. Chcę, żebyście przeszukali Rukongai i ją znaleźli. Raport składacie tylko mi.

- Kapitanie, co z Rei-san? – zapytała Matsumoto, częściowo odwrócona.

- Właśnie mam zamiar się dowiedzieć – z głosu Hitsugayi przebijał chłód.

Młody dowódca przeszedł przez lekko uchylone drzwi wiodące do sali dziewczyny. Eiki była już całkowicie przytomna i tylko bandaż ostro odcinający się od jej włosów świadczył, że przeżyła jakiś uraz głowy. Uśmiechnęła się do wchodzącego.

- Rei, nie masz powodu się tak szczerzyć – ponury ton przełożonego starł uśmieszek z jej warg. – Jak sądzisz, jaka część listu Aizena została sfałszowana?

Brunetka powstrzymała się od stwierdzenia, że powoli zaczyna się zastanawiać, czy świętej pamięci kapitan piątego składu nie był zamieszany w całą sprawę nie jako oficer, lecz jako sprawca. Jak Kira, pasował do schematu najlepszego szpiega. I miał prostą drogę do Rukongai w momencie, gdy obaj najwyżsi oficerowie trzeciej dywizji byli na dziedzińcu kwatery głównej pierwszego oddziału.

- Masz na myśli tą część z egzekucją Kuchiki? – oboje już przeczytali ostatnią wolę Aizena, którą Hinamori miała przy sobie. – Użycie Soukyoku do zniszczenia Seireitei?

- Dokładnie – Toushirou sprawiał wrażenie zamyślonego. – Wysłałem wiadomość do Ukitake i Kyouraku. Mam nadzieję, że oni się tym zajmą. Matsumoto i Abarai dostali zadanie w Rukongai, mają znaleźć Gargantę, o której mówiliśmy.

- A my? – zapytała, patrząc na przełożonego wyczekująco.

- Ja się zastanowię, jak znaleźć tą Ryoka, która ci zniknęła – chłopak zaakcentował zaimek osobowy. – Z kolei ty, z twoimi obrażeniami, wybierzesz się na Ziemię i w tajemnicy sprowadzisz tutaj Uraharę, który wie o Gargantach najwięcej.

Rei, wzburzona po pierwszej części wypowiedzi, odetchnęła z ulgą. Wtedy przez otwarte okno wleciał całkowicie czarny motyl, który usiadł na ramieniu srebrnowłosego Shinigami. Ten zbladł, słysząc wiadomość.

- Co się stało?

- Egzekucja Kuchiki została przełożona – odpowiedział zdrętwiałymi wargami.

- Ale to chyba dobrze…

- Odbędzie się za 29 godzin – skończył, ignorując wtrącenie podopiecznej. Eiki osunęła się na poduszki, jej twarz przybrała barwę bandaża owiniętego wokół głowy. – To ostateczna i nieodwołalna decyzja Biura 46. Mam tego dość, Rei. Wstawaj, wyruszasz na Ziemię.

- A co ty masz zamiar zrobić? – zapytała, przestraszona nagłym zdecydowaniem dowódcy. – Nie wpakujesz się chyba w jakieś kłopoty?

- Ja mam zamiar znaleźć twoją zgubę – powtórzył. – A potem zatrzymam egzekucję. Wszystkimi dostępnymi mi środkami, włącznie z Hyorinmaru.

- Shirou… – szepnęła, ale chłopak uniósł dłoń.

- Ty wyruszasz na Ziemię – przypomniał twardo. – Jeśli nie zdążysz wrócić, pójdę bez ciebie, rozumiesz?

- Tak – dla potwierdzenia swoich słów skinęła głową. Po chwili Toushirou rzucił jej dość spory pakunek.

- Ubierz się – powiedział, podchodząc do drzwi. – Zaczekam na zewnątrz. Pilnuj, żeby Unohana cię nie zobaczyła.

Dziewczyna wyskoczyła z łóżka i natychmiast złapała się poręczy, byle nie upaść. Dopiero po chwili złapała równowagę i zaczęła się przebierać. Szybko opuściła salę i podeszła do Hitsugayi, który jeszcze zarzucił na jej głowę kaptur, co na niewiele się zdało, gdyż tylko ona nosiła tak długie włosy w całym Seireitei. Wyprowadził podwładną tylnym wyjściem i chwycił na ręce.

- Co ty robisz? – zaprotestowała. – Postaw mnie.

- Zamknij się i nie wyrywaj – syknął. – Skorzystamy z zapieczętowanej bramy Senkai w opuszczonym domu klanu Shihouin. Yoruichi będzie na ciebie czekać. Masz dwadzieścia cztery godziny, Rei.

Rzeczywiście, tempo chłopaka przywiodło ich do celu znacznie szybciej. Przed otwartą bramą siedział ciemnoszary kot, patrzący na nich ze zniecierpliwieniem. Machał szybko końcówką ogona i raz nawet wyszczerzył zęby, ale zauważywszy, że to tylko oni, wstał i wbiegł szybko w światło przejścia. Eiki natychmiast podążyła za kobietą, rzucając ostatnie spojrzenie odchodzącemu już dowódcy.

Tymczasem srebrnowłosy kapitan odwrócił się i pomknął do kwatery głównej jedenastej dywizji, gdzie spodziewał się znaleźć zgubioną przez swoją oficer Inoue Orihime. Dziewczyna zniknęła przy ich drużynach poszukiwawczych, a dotarły do niego pogłoski, że Kenpachi polubił Kurosakiego i ma zamiar mu pomóc. Musiał się tylko upewnić, czy ma rację i wyruszyć do Biura Centralnego 46.

Bez Rei. Żeby jej nie narazić na taką samą karę, jaką miała ponieść Kuchiki. Zacisnął mocno zęby i pomyślał, że ma dość tego nieprzyjemnego w skutkach przywiązania do dziewczyny. Przez nią bowiem, zaczynał odczuwać wyrzuty sumienia.

* * *

Przez dziurę w ścianie jednej z cel czwartego składu wszedł wysoki mężczyzna o twarzy poznaczonej głębokimi bliznami. Ganju podskoczył, gdy ujrzał wchodzących za nim oficerów Madarame i Ayasegawa.

- To… t-to… jest – jąkał się. – Zaraki Kenpachi! Kapitan jedenastego składu!

- Siemanko – powiedział luzacko.

Ishida i Sado cofnęli się pod ścianę widząc postawnego Shinigami, który wkroczył do ich celi wraz z dwójką podwładnych. Wtedy z jego pleców zeskoczyły dwie dziewczyny. Jedna, o jasnych, różowych włosach, zaś druga…

- Inoue-san? – w głosie Ishidy brzmiało zdziwienie.

- Ishida-kun! – zawołała z radością. – Ganju-san! Sado-kun!

Stojący kilkanaście metrów dalej Hitsugaya Toushirou uśmiechnął się ponuro. Znalazł zgubę Rei i właśnie patrzył, jak wita się ze swoimi kompanami. Wykonał swoje zadanie.

Odwrócił się i z lekkim poczuciem winy, że zostawia Ryoka „na pastwę" Kenpachiego, pomknął w stronę pomieszczenia zajmowanego przez Biuro Centralne 46. Pamiętał, że gdy ostatnim razem tam był, został zmuszony do walki na śmierć i życie o Hyorinmaru. Zacisnął zęby.

- Kusaka – wyszeptał. – Nie zapomniałem o tobie. Tylko mam ważniejsze sprawy na głowie. Muszę tam wejść.

Chłopak właśnie miał złamać dwie obietnice. Jedną daną swojej lustrzanej duszy, mężczyźnie, na którego śmierć musiał patrzeć, a drugą złożoną Rei. Przyjaciółce.