ROZDZIAŁ 14 – UMIERAJĄCY
…Edward…
Jest czwarty lipca. Minął rok, odkąd po raz pierwszy cię pocałowałem. Odkąd pierwszy raz pokazałem ci moje uczucia.
Przez wiele tygodni próbowałaś mnie odepchnąć, mówiąc mi, że to było złe, ale ja się nie poddałem.
Szczęście było po mojej stronie, kiedy wspomniał o grillu, pytając czy go wyłączyłaś.
Twój wzrok spotkał się z moim, poddałaś się. Okłamałaś go. Po raz pierwszy z wielu, ale nie tak wielu jakbym chciał.
Pocałowałem cię, dotknąłem cię w moim samochodzie. Tamtej nocy odżyłem.
Teraz, siedzę na twojej werandzie, Leah na moich kolanach, jej ręce wokół moich ramion.
Szepcze sprośne rzeczy do mojego ucha. Jestem dla niej twardy, ale mój wzrok utkwiony jest na tobie. Po drugiej stronie ogródka, tak pięknej w mieniącym się w drzewach świetle.
On siedzi przy twoim boku, masując twoje stopy, gdy twoja dłoń wodzi po brzuchu. Minęło tyle czasu, odkąd cię dotykałem, byłem z tobą.
Potrzebuję tego, połączenia. Czuję jakbym umierał. Nie przetrwam, jeśli ciebie stracę.
Ręka Leah zsuwa się w dół mojej klatki piersiowej, pomiędzy nas i chwyta mojego penisa.
- Chodź, pójdziemy na górę do mojego pokoju. Jestem taka wilgotna dla ciebie, kochanie – jęczy przy moim policzku.
- Twoi rodzice, zobaczą. Twój tata jest przerażający, kochanie.
Chichocze. – Nigdy nie zauważy. Chodź, pozwól mi ujeżdżać swojego penisa, kochanie.
Idę za nią, pozwalając jej zabrać mnie do swojego łóżka, zamknąć drzwi, rozebrać dla mnie.
Jej sutki nadal wyglądają jak twoje. Jedno liźnięcie przypomina mi, że nie smakują tak samo. Zamykam oczy, wybierając wspominanie, jak ty wyglądałaś, kiedy mnie ujeżdżałaś.
Wyłączam umysł, pozwalam przejąć kontrolę ciału. Pokazuję jej miłość na którą zasługuje.
Mimo, że nie mogę dać jej mojego serca.
Jest twoje.
Zawsze będzie, bez względu na wszystko.
