Poprawił jasnobrązowy kapelusz na włosach, typowy dla tego typu rozgrywek. Strój także nie odznaczał się niczym szczególnym pośród podobnych spodni, kamizelek i butów. Ale na nim wyglądało to świetnie, kto by pomyślał, prawda?
Jakkolwiek zwyczajne to wszystko nie byłoby, miało jedną, zasadniczą zaletę.
Nie spotka tutaj żadnych dziennikarzy, irytujących fanek, ostatnio depresyjnych przyjaciół. Poklepał z uśmiechem skórzaną torbę, napełnioną zielonymi pokeballami.
Jak dawno nie miał szansy odpocząć.
- Niech rozpocznie się Gra Safari! - krzyknął do siebie Green. To on będzie jedynym bohaterem tego widowiska. On i pokemony. Łowca i biedne ofiary.
Ostatni pogląd musiał zweryfikować, kiedy zaczął uciekać przed wściekłym Rhydonem.
