Przepraszam za opóźnienia, ale super fajne seriale nie wpływają dobrze na czas, który spędzam pisząc. Ponad to, koniec roku szkolnego do czegoś zobowiązuje.
I przepraszam też, że krótko. Chciałam dać wam coś wartościowego w jak najkrótszym czasie. Liczy się w końcu jakość, a nie ilość.
I obiecują wziąć się wreszcie do roboty. W końcu powoli dobijamy do końca. Baardzo powoli, ale już widzę światełko na końcu tunelu :D
Miłego czytania.
Rozwiązując tę zagadkę, śmiałem się ze swojej niedawnej głupoty i krótkowzroczności. Kiedyś nie potrafiłem przeczytać pierwszych liter słów, które Holmes mi pozostawił, teraz niemal od ręki mogę podać sens niezrozumiałego ciągu liter, który znalazłem.
Dla jasności i klarowności moich dzienników, przytoczę mój tok rozumowania. Pewnym jest, że imię Juliusz, nawiązywać ma do niegdysiejszego cesarza Rzymu, Cezara. Mężczyzna ten, gdy jeszcze żył, wymyślił swoisty, bardzo prosty szyfr. Fraza „szyfr Juliusza" pojawiła się także w wypowiedzi przełożonego klasztoru, który odwiedziłem. Usłyszałem także słowa „szóste przesunięcie".
Szyfr Cezara polega na podstawieniu pod litery podstawowego alfabetu innych liter, zgodnie z kluczem. Jeśli skorzystamy z pierwowzoru alfabetu łacińskiego otrzymamy taki ciąg liter:
A B C D E F Z H I K L M N O P Q R S T V X
Sześć liter po „A" występuje „Z". Oznacza to, że w szyfrze, miejsce „A" zajmuje ta oto litera. Po przestawieniu wszystkich znaków otrzymujemy:
A B C D E F Z H I K L M N O P Q R S T V X
Z H I K L M N O P Q R S T V X A B C D E F
Wiadomość Holmesa brzmiała:
TPL CNEQZP STPL DV VTP CNEQZPZ IPLHPL
„T" w naszym szyfrze to „N" w prawidłowym alfabecie łacińskim. Podążając dalej tym tropem otrzymujemy:
NIE SZVKAI MNIE
TO ONI SZVKAIA CIEBIE
Z braku niektórych liter, Holmes musiał zastąpić je innymi o podobnym brzmieniu lub wyglądzie. Łatwo jest przekształcić wiadomość w bardziej zrozumiałą.
Na nic to wszystko. Nie zamierzam się zastosować.
Dopiero teraz zauważyłem, jak mało zrobiłem, by odnaleźć Holmesa. Kartka, którą dostałem od Mycrofta była zwyczajnie przedarta, bardzo ostrożnie z resztą, na pół. Wiem, że podświadomie od początku o tym wiedziałem. Więc co zabrało mi tak wiele czasu?
Nie spałem, nie jadłem, determinacja i wściekłość trzymały mnie na nogach i wciąż pchały z uporem na przód. Nie chciałem sprawiedliwości, nie chciałem nawet przywrócić jej życia. Pragnąłem jedynie zrzucić winę za jej śmierć na Holmesa.
I wykrzyczeć mu gorzką prawdę prosto w twarz.
- Mycroftcie, co jeszcze było na tej kartce? – zapytałem, gdy tylko drzwi uchyliły się, ukazując mi ogorzałą twarz brata Holmesa. Zdziwienie, które się na niej odmalowało, rozpaliło we mnie złość. – Dlaczego?
- Miało nie być cię w domu, Watsonie. Nie wiedziałem...
- Nie wiedziałeś? Uważasz, że to dobre usprawiedliwienie?
- Nie miałem pojęcia, że ona umrze, Watsonie. Nie pozwoliłbym na to...
Prychnąłem, jednocześnie otwierając ramieniem szerzej drzwi. – Proszę, pozwól mi tylko go odnaleźć.
Mycroft zawahał się i odsunął, wpuszczając mnie do środka. Teraz nagle, gdy to zrobił, zdałem sobie sprawę, że wściekłość i upór, które mnie determinowały, zniknęły bezpowrotnie. Stałem przed wejściem do domu i zastanawiałem się, czy nie chcę po prostu zrezygnować, odwrócić się na pięcie i odejść.
Zapomniałbym.
Stworzył rodzinę.
Byłbym niezależny.
Ale czy o tym właśnie marzę?
Poczułem na karku dużą, chłodną kroplę deszczu. Po niej nadleciała kolejna i następna, i następna. Pochyliłem głowę i zrobiłem krok naprzód.
Nie, to nie jest to, czego potrzebuję.
