A/N: Rozdział dedykuję mrocznej88 za jedno z najlepszych opowiadań o Severusie i Hermionie, jakie miałam okazję przeczytać.


Rozdział XIV

Zbudziło go łaskotanie nosa. Machnął ręką, by uporać się z natarczywym czymś, które nie dawało mu spać i natrafił na miękkie włosy leżące przy jego twarzy. Nagle wydarzenia minionej nocy uderzyły w niego z siłą wierzby bijącej.

Spędził noc z Hermioną.

Spodziewał się olbrzymiego poczucia winy, ale nic takiego nie odczuwał. Wręcz przeciwnie, czuł się lekko, na duszy nie ciążył mu żaden ciężar i był… szczęśliwy? Nie, to za duże słowo. Był zadowolony. Tak, jak nie był od ośmiu lat. Nawet nie przypuszczał, że uczucia, które żywił kiedyś do młodej kobiety wciąż były w nim obecne. Chociaż nie, wiedział, że istniały, ale nie podejrzewał, że wciąż takie silne. Podczas tej nocy wróciły i roznieciły ogień ledwie tlący się przez te wszystkie lata.

Hermiona poruszyła się przez sen, a Severus ostrożnie okrył ją prześcieradłem, które zsunęło się z jej nagiego ciała. Tak jak robił kiedyś. Prawie się uśmiechnął na to wspomnienie. Najwidoczniej nie jest takim nieczułym draniem za jakiego mieli go uczniowie i ludzie, którzy go nie znali.

Pocałował czubek głowy czarownicy i zamknął oczy wdychając najpiękniejszy zapach na świecie.

.::.

Minerwa McGonagall przemierzała korytarze Hogwartu szybkim krokiem. Od rana szukała Hermiony i nigdzie nie mogła jej znaleźć. Chciała się dowiedzieć czegoś o eliksirze, a jej była uczennica i Severus jakby zapadli się pod ziemię. Teraz eliksir powinien być w fazie przejściowej, w związku z czym jego warzyciele powinni mieć wolne. Ale znając dokładność Hermiony i Severusa wcale by się nie zdziwiła, gdyby koczowali przy kociołku obserwując i czekając. Ciągnie swój do swego, pomyślała, stając przed kamienną chimerą prowadzącą do gabinetu Albusa.

- Pieprzne diabełki – powiedziała, a chimera odsunęła się ukazując schody.

- Minerwo, nie spodziewałem się ciebie o tej porze – dyrektor spojrzał na nauczycielkę transmutacji znad okularów-połówek. – Myślałem, że będziesz chciała porozmawiać z panną Granger. Wczoraj coś o tym wspominałaś…

- Miałam taki zamiar, ale nigdzie nie mogę jej znaleźć.

- A szukałaś w lochach? – zapytał Albus z błyskiem w oku.

- Nie – odparła kobieta siadając na krześle. Prawie natychmiast pojawiła się przed nią filiżanka gorącej herbaty i talerzyk z cytrynowymi ciasteczkami. – Czy ty coś wiesz, Albusie?

Dumbledore uśmiechnął się tajemniczo i spojrzał na portrety wiszące na ścianach. Ich rezydenci słuchali rozmowy toczącej się w gabinecie.

- Zostałem poinformowany, że Hermiona nie wróciła na noc do swoich kwater – powiedział dyrektor z lekką satysfakcją w głosie. – Lady Marianne była tak uprzejma.

- Zawsze podejrzewałam, że wykorzystujesz portrety do szpiegowania ludzi – odparła z uśmiechem McGonagall. – Jesteś zbyt wścibski, Albusie. Już wiem dlaczego Severus nie ma w swoich kwaterach ani jednego obrazu.

- Cóż, niestety nie dał się na to namówić. Może to i dobrze? Szczegóły nie są mi potrzebne.

- Albusie! – zawołała z udawanym oburzeniem Minerwa. Sama cieszyła się z rewelacji jakie usłyszała, miała tylko nadzieję, że nie wyniknie z tego coś złego.

- A może masz ochotę na coś mocniejszego? – zagadnął Albus wyciągając szkocką whisky.

- Chyba się skuszę.

.::.

Hermiona obudziła się w wyśmienitym nastroju. Ostatnia noc była niesamowita i przeszła jej najśmielsze wyobrażenia. Nie mogła porównać jej do ich wcześniejszych doznań, ale jeżeli wyglądały podobnie to… cóż, nie miałaby nic przeciwko, gdyby mogła to przeżywać co noc.

Gryfonka przeciągnęła się na łóżku. Czuła się zrelaksowana i wypoczęta. Jej mięśnie były lekko napięte, ale w bardzo przyjemny sposób. Biorąc pod uwagę do czego używała ich w nocy… Otworzyła oczy, by natknąć się na pytający wzrok Severusa. Jego czarne oczy wpatrywały się w nią intensywnie; czuła jak jego spojrzenie przewierca ją na wylot. Ale nie czuła jego obecności w swoim umyśle, czekał na jej pozwolenie.

Kobieta doskonale zdawała sobie sprawę, że zgoda na jego niemą prośbę będzie się równała z ujawnieniem incydentu z myślodsiewnią. Ale czy miała coś do stracenia? Chciała przecież go odzyskać, powinna więc być szczera. Dzięki temu Severus pozna jej uczucia. Nie zastanawiając się dłużej zamknęła oczy biorąc głęboki wdech. Gdy je otworzyła, spojrzała wyczekująco na Severusa, który chwycił jej podbródek i zagłębił się w jej umyśle.

Mistrz Eliksirów nie musiał błądzić po umyśle Hermiony w poszukiwaniu odpowiednich wspomnień. Kobieta sama podsuwała mu obrazy podparte jej uczuciami. Wiedział, że są prawdziwe; Hermiona nigdy do końca nie opanowała tej trudnej sztuki. Umiała blokować umysł, ale wymyślanie fałszywych wspomnień sprawiało jej kłopoty. Nie byłaby w stanie na zawołanie wytworzyć tak sugestywnych i tak emocjonalnych obrazów.

Severus przeglądał jej wspomnienia, kiedy jego uwagę zwróciło uczucie silnego podekscytowania. Szybko sięgnął po wspomnienie, z którym było związane i niemal stracił nad sobą kontrolę, gdy ujrzał Hermionę pochylającą się nad jego myślodsiewnią. Widziała jego wspomnienia. To uzmysłowiło mu, że ona wiedziała. Wiedziała o tym, że ją zostawił i wyrzucił ze swojego życia bez powodu, nie podając przyczyny. A mimo to…

Kochała się z tobą – powiedział cichy głosik w jego głowie.

Severus przerwał połączenie i usiadł na łóżku plecami do Hermiony.

- Dlaczego to zrobiłaś? – zapytał chłodno, nie zaszczycając jej spojrzeniem.

- Wiem, że nie powinnam, ale… - zaczęła i również usiadła na łóżku. – Chciałam wiedzieć co nas łączyło… Męczyło mnie to, że nie potrafię cię rozgryźć. Pragnęłam poznać przyczynę twojego zachowania, tego, że raz zwracałeś się do mnie ze swego rodzaju delikatnością, by po chwili przejść do drażnienia i szydzenia. To wszystko – wyjaśniła spokojnie Hermiona.

- Nie miałem na myśli myślodsiewni – prychnął. – Znam cię dobrze i wiem, że trudno ci powstrzymać swoją wrodzoną ciekawość.

Hermiona lekko zarumieniła się na te słowa. – Ja…

- Dlaczego chciałaś spędzić ze mną noc?

- Bo cię… kocham – powiedziała szczerze. – Pokochałam człowieka, z którym widywałam się codziennie przez te miesiące. Nie wmówiłam sobie, że muszę cię kochać przez wzgląd na uczucia jakimi cię kiedyś darzyłam. – Głos Hermiony był stanowczy, doskonale wiedziała czego, a raczej kogo chce. Już dawno postanowiła, że będzie walczyć o to, co kiedyś stracili z własnej winy. – Nasze rozstanie… nie rozumiem jak mogłam tak spokojnie odejść. Żałujesz…

Severus zamknął oczy przypominając sobie wydarzenia sprzed ośmiu lat.

- A ty żałujesz? – zapytał bezmyślnie, zapominając, że kobieta siedząca za jego plecami nie pamięta tych chwil. Cała jej wiedza opierała się na obrazach z myślodsiewni i uczuciach Severusa.

- Nie wiem co wtedy czułam, ale obserwując ciebie, żałuję, że nie walczyłam. Gdyby tak się stało, być może nie musielibyśmy warzyć eliksiru przywracającego mi pamięć, może bylibyśmy razem, może…

- To nie jest czas na gdybanie, Hermiono – przerwał jej Snape, odwracając się do niej. – Nie cofniemy czasu. Dzisiaj, jeśli eliksir zadziała prawidłowo, odzyskasz wspomnienia i wtedy zdecydujesz co dalej. Nie podejmuj decyzji zbyt pochopnie.

- Nawet jeśli cię kocham? – zapytała kobieta dotykając dłonią policzka mężczyzny.

- Nawet jeśli tak jest, poczekaj, aż odzyskasz wspomnienia i związane z nimi emocje – powiedział Severus i wstał z łóżka. Nago, bez żadnego zażenowania, skierował się do drzwi prowadzących do łazienki. Chwilę później Hermiona usłyszała szum wody.

A więc dzisiaj się wszystko wyjaśni, pomyślała. Dziwnie było czekać na coś, czego jednocześnie pragnęła i obawiała się. Była pewna, że jej uczucia do Severusa nie zmienią się, kiedy już odzyska pamięć, ale najwidoczniej on potrzebował akceptacji Hermiony z przeszłości. Hermiony, którą wyrzucił ze swojego życia. Jeśli to było dla niego ważne, to nie będzie mu wmawiała, że to bez znaczenia. Podczas tego pobytu w Hogwarcie zauważyła jego upór w dążeniu do celu, dlatego nie zamierzała już go dręczyć. Przynajmniej do wieczora, pomyślała i wstała z łóżka. Wzięła swoje ubrania leżące na podłodze i zaczęła się ubierać. Kiedy zapinała ostatni guzik fioletowej koszuli, z łazienki wyszedł Severus. Z ręcznikiem owiniętym wokół bioder podszedł do szafy i wyciągnął komplet czystych ubrań. Hermionie mimowolnie zrobiło się gorąco na ten widok. Musiała natychmiast opuścić jego kwatery, bo w przeciwnym razie zaraz się na niego rzuci.

- Wrócę do siebie – powiedziała, zwracając na siebie uwagę mężczyzny. – Też przyda mi się kąpiel. Do zobaczenia wieczorem, Severusie.

Kiedy zamknęły się za nią drzwi, Snape usiadł na łóżku i z rezygnacją spojrzał na zmiętą pościel. Zapowiadał się długi dzień.

.::.

Ginewra Potter nie należała do osób, które łatwo przestraszyć, zranić, zaskoczyć czy uszczęśliwić. Była wymagającą osobą i dobrze o tym wiedziała. Z tego faktu zdawał sobie sprawę również Harry, który znał swoją żonę lepiej niż ktokolwiek na świecie i zawsze starał się sprostać jej oczekiwaniom. Przeważnie on też na tym korzystał. Jednak Ginny, przychodząc dzisiaj do swojej pracy w Ministerstwie Magii nie przypuszczała, że poranek nie będzie taki jak sobie wyobrażała. Jako przewodnicząca Komisji Magicznych Gier i Sportów miała rano zaplanowane spotkanie z Ministrem Magii oraz napisanie pół tuzina listów do najważniejszych producentów mioteł na świecie. Mieli ustalić datę spotkania dotyczącego nowych udoskonaleń dla graczy quidditcha. Zamiast tego, siedziała w łazience i czytała list, który zaraz po przyjściu do ministerstwa otrzymała sowią pocztą. Powiedzieć, że była zdziwiona, to tak jak powiedzieć, że Harry był dobrym szukającym. Niedopowiedzenia. Ginny była wręcz niewiarygodnie zaskoczona.

Ginewro,

Nawet nie wiem jak mam zacząć ten list. Nigdy nie byliśmy ze sobą w bliższych stosunkach, chociaż lepiej byłoby powiedzieć, że unikaliśmy siebie nawzajem. Duża w tym moja zasługa, ale nie o tym jest ten list. Chciałbym Cię prosić, byś nie pokazywała go Potterowi, nie warto. Przeczytaj, zapamiętaj jeśli tego chcesz, ale nie roztrząsaj go. On już niczego nie zmieni i nie powinien. To zabrzmi śmiesznie, ale kochałem Cię, wiesz? To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, chyba zdajesz sobie z tego sprawę. Nie lubiłem Cię, należałaś do rodziny zdrajców krwi, byłaś blisko Pottera i choć nie zmieniłaś tego później, to ja zmieniłem swoje zdanie o tobie. Zaimponowałaś mi tym, jak broniłaś swojej rodziny, jak stałaś murem za nimi, Potterem i swoimi przyjaciółmi. Śmiałem się z tego kretyna Pottera, kiedy on nie potrafił dostrzec twoich uczuć, a jednocześnie cieszyłem się z tego, chociaż wiedziałem, że i tak nie mam żadnych szans. A jednak kochałem. Teraz wiem, że kochałem. Wcześniej wydawało mi się to tylko głupim zauroczeniem, wręcz jakimś odchyłem od normy. Ale ja chyba nie jestem normalny, skoro piszę do Ciebie ten list. Tak naprawdę, to Severus skłonił mnie bym zrobił coś ze swoim życiem, bym przestał żyć przeszłością. On wyprowadził mnie na prostą i jestem mu za to wdzięczny. Ale uczę się na jego błędach. Widzę, że kocha Granger, a mimo to nie zrobi nic, by znów ją mieć. Nie zrobi niczego, co by ją zraniło. Ale ja, na miejscu Granger, chciałbym wiedzieć, chciałbym znać prawdę. Dlatego też powstał ten list. Chcę, żebyś wiedziała, że kiedyś był taki Ślizgon, który pokochał Gryfonkę. Nawiasem mówiąc, widuję takich coraz więcej. Nie chcę z tobą być, już nie. Ten list ma mi pomóc ruszyć do przodu. Może i tobie wyjaśni moje dziwaczne zachowania, jakie kiedyś spotykały Cię z mojej strony. To wszystko. Tylko na Salazara, nie biegnij z tym od razu do Pottera, nie chcę, by ścigał mnie (nie wierzę, że to piszę) jeden z najlepszych aurorów Wielkiej Brytanii. Najlepiej spal ten list, by nie było żadnych dowodów na to, że arystokratyczny dupek Malfoy posiada jakiekolwiek uczucia. W końcu długo pracowałem na swoją reputację.

Draco Malfoy

Ginny przeczytała list jeszcze raz i roześmiała się cicho nad końcówką. Widocznie Malfoy nie taki straszny jak go malują, pomyślała. Nigdy nie pomyślałaby, że Draco może skrywać taką tajemnicę. Nie czuła się rozdarta, nie zamierzała wywracać swojego życia do góry nogami. Jak sam napisał, kochał ją, a ona kochała, kocha i będzie kochać Harry'ego i nic się tu nie zmieni. Ten list pokazał tylko, że nie zawsze czyny i słowa świadczą o prawdziwych uczuciach człowieka. Czasem trzeba zajrzeć bardzo głęboko w czyjąś duszę i serce, by poznać go naprawdę.

.::.

Nim Hermiona zdążyła przemyśleć wszystko, co wydarzyło się podczas jej pobytu w Hogwarcie, nastał już wieczór i schodziła po kamiennych stopniach do lochów. W prywatnym laboratorium Mistrza Eliksirów czekali już zapewne Albus i Minerwa, którzy chcieli być obecni podczas brania eliksiru. Poza nimi czekać miał oczywiście Severus.

Kobieta westchnęła na jego wspomnienie. Szła korytarzem zasłuchana w odgłos swoich kroków, który pozwalał się jej uspokoić.

Poranna rozmowa nie przyniosła rozstrzygnięcia ich sytuacji. Prawdę mówiąc, trudno było oczekiwać, że problemy i niedomówienia znikną po wspólnie spędzonej nocy. Ta noc przyniosła Hermionie nadzieję. Ale czarownica nie należała do osób naiwnych, podobnie zresztą jak Severus, i nie liczyła, że po wypowiedzeniu słów „kocham cię" od razu wpadną sobie w ramiona i będą żyli długo i szczęśliwie. Nie wierzyła, a jednak płomyk rozbudzonej nadziei tlił się w jej przerażonym sercu. Mówiąc, że go kocha, mówiła prawdę. Teraźniejsza Hermiona, nie pamiętająca swoich uczuć sprzed wypadku, pokochała tego inteligentnego, błyskotliwego i szalenie ironicznego człowieka, jakim był i jest Severus Snape. Jej uczucia nie podważyły nawet wspomnienia, które zobaczyła w myślodsiewni. Cóż, on też był tylko człowiekiem. Ludzie popełniają błędy, ale mogą też je naprawić.

Zatrzymała się przed drzwiami i bez pukania weszła do środka. W końcu to ona była najważniejszą osobą w tym eksperymencie. Severus siedział w fotelu za biurkiem, patrzył na zakorkowaną fiolkę wypełnioną fioletowo-granatowym eliksirem, która stał na blacie.

Hermiona nie pomyliła się myśląc, że dyrektor i jego zastępczyni będą już na miejscu. Oboje stali obok biurka Mistrza Eliksirów i badawczym wzrokiem przyglądali się młodej czarownicy, która zamknęła za sobą drzwi i przywitała się z nimi.

- Jesteś gotowa? – zapytał Albus. – Rozmawiałem wcześniej z Severusem i zapewnił mnie, że eliksir jest nieszkodliwy i nie odbije się negatywnie na twoim zdrowiu.

- Wiem o tym – odparła Hermiona, podchodząc do biurka i biorąc do ręki fiolkę z magicznym napojem. – Pomagałam w jego warzeniu – dodała ciszej.

- Dlatego wiesz również, że…

Hermiona zwróciła się do dyrektora nie pozwalając mu dokończyć. – Wiem wszystko, co trzeba. Zdaję sobie sprawę, że mogę nie odzyskać wszystkich wspomnień. Ale… nie mam nic do stracenia – zakończyła i odkorkowała szklaną fiolkę.

- Od razu widać, że prawdziwa z niej Gryfonka – powiedziała McGonagall patrząc z dumą na swoją byłą uczennicę.

Severus obrzucił koleżankę z pracy poirytowanym spojrzeniem. Do tej pory nie zabrał jeszcze głosu. Zresztą, wszystko zostało już powiedziane.

- To nasze ostatnie spotkanie? – zapytała niespodziewanie Hermiona, patrząc prosto w czarne oczy Mistrza Eliksirów.

- Nie mam zwyczaju gdybać, Hermiono – odparł nie spuszczając oczu z młodej kobiety.

- Wiem – zgodziła się. Zamknęła oczy i jednym haustem wypiła zawartość fiolki.

Przez chwilę nic się nie działo. W pracowni panowała cisza jak makiem zasiał. Trójka czarodziejów wpatrywała się wyczekująco w Hermionę, która nagle złapała się za głowę i przeraźliwie krzyknęła. Severus momentalnie znalazł się przy niej, chwytając ją w ramiona i chroniąc przed upadkiem. Osunął się delikatnie na kolana, mocno trzymając trzęsącą się kobietę. Krzyk ustał, ale zamiast niego po policzkach popłynęły łzy.

- Severusie, co się dzieje? – zapytał zaniepokojony Dumbledore, którego ramię zaczęło już drętwieć od żelaznego uścisku Minerwy.

- Nie mam pojęcia – odparł Snape, a w jego głosie można było usłyszeć strach.

Chwilę później ciało Hermiony rozluźniło się, ręce opadły bezwładnie na jej pierś. Tylko łzy wciąż wypływały z jej oczu.

- Hermiono – szepnął Severus. – Słyszysz mnie?

Kobieta otworzyła oczy, które mokre od łez błyszczały w świetle świec, znajdujących się w pracowni. Nieobecnym wzrokiem spojrzała na czarnowłosego mężczyznę, trzymającego ją w swoich ramionach i ledwo słyszalnym głosem powiedziała. – Alan. – Zaraz po tym, straciła przytomność.

- Czy ona… - Głos Minerwy odmówił posłuszeństwa.

- Zemdlała – odparł Severus i podniósł się z podłogi z Hermioną na rękach. – O tym, czy odzyskała pamięć dowiemy się, kiedy się ocknie. Ale… Alan? – Severus spojrzał na dyrektora, po czym skierował wzrok na McGonagall. Twarz Albusa znów była pogodna, i nie sposób było odgadnąć o czym myśli starszy czarodziej, za to Minerwa była wyraźnie zakłopotana. Mistrz Eliksirów był doskonałym obserwatorem i bez trudu wywnioskował, że coś przed nim ukrywają. – Co tu się dzieje, Albusie? – zapytał.

- Chyba najwyższy czas, byś dowiedział się prawdy – rzekł z powagą w głosie Dumbledore, a ogniki w jego oczach zamigotały.