Tytuł oryginału: Hero Hunting

Autor: slantedknitting

Zgoda jest. Link w profilu.


Rozdział trzynasty

Pijane wyuzdanie


— Wiesz co — powiedział Ron, nieco zlewając słowa. — Myślę... to miasto, ono... ono ma naprawdę... dobry alkohol.

— Prawda. — Harry wyszczerzył się ponad blatem do swojego pijanego przyjaciela. — W tym mieście jest bardzo dobra gorzała.

— Jesteś już pijany?

— Ja... no, trochę — przyznał Harry, uśmiechając się do pustej szklanki. — Idę po kolejnego. Chcesz?

— Em... n–nie. Znaczy, czekaj, kurde, tak, chcę.

— Chcesz?

— Tak.

— Dobra. — Harry wstał i po paru minutach wrócił z dwoma szklankami. — Jedna dla ciebie, jedna dla mnie.

— Co to? — zapytał Ron, patrząc na ciemny płyn.

— „Mroczny i burzliwy".

— Nigdy nie piłem.

— Ma w sobie ciemny rum.

— Uroczo. — Ron uniósł szklankę. — Za pieprzoną Szkocję.

— Za pieprzoną Szkocję — powtórzył Harry, stukając się szklanką z Ronem. Napili się. Harry skrzywił się i po chwili odstawił trunek. — Kurna.

— Wybitne — oznajmił radośnie Ron, unosząc szklankę do poziomu oczu i zaglądając do niej. — Naprawdę wybitne.

— Powali cię — powiedział Harry, zauważając jego już zaczerwienioną twarz.

— Dam radę — nalegał Ron. — Nie widziałeś mnie porządnie pijanego. Mogę wiele wytrzymać.

— Jestem pewny, że tak jest. — Harry znowu spojrzał na swój drink, wziął głęboki oddech i upił po raz kolejny.

— Nie wygląd'sz na zbyt zadowolon'go.

— Nie mój gust — przyznał Harry. — Ale jednak jest dobre. Myślę, że go lubię.

— No więc pij! Nie chcę się zalać sam.

Godzinę później Ron przestał pić, a Harry uciekł do łykania wódki.

— Kochasz wódkę — oznajmił Ron, uśmiechając się, kiedy Harry wychylił kieliszek i się skrzywił.

— Jestem fanem — przyznał głupio Harry, kiedy popił sokiem pomarańczowym. — Kurna.

— Kur–na. — Ron pochylił się nad blatem. — Masz godz'nę?

Harry spojrzał na zegarek.

— Jest prawie pierwsza.

— Mus'sz iść do domu?

— Nie. — Harry też pochylił się nad blatem i wyciągnął rękę do włosów Rona, głaszcząc je. — Uwielbiam twoje włosy.

— Em. — Ron zamrugał głupkowato. — Harry.

— No.

— Ty... głaszczesz mnie.

— Wiem. — Harry westchnął i niechętnie cofnął rękę. — Chodźmy do twojego pokoju.

— Dlaczego? — zapytał Ron z niepokojem, nagle czując się trzeźwo.

— Bo tam mieszkasz, a ja jestem zbyt pijany, żeby wracać już do domu. Dalej. —Harry wstał i pociągnął Rona z sobą. Ubrali płaszcze i wyszli na noc.

— Cholerne, głupie słońce — wymamrotał Ron, krzyżując ramiona i pochylając głowę przeciw wiatrowi. — Wydaje się, jakby była cholera druga po południu.

— No tak. Tak jest, tutaj, latem. A w zimę...

Ron słuchał wywodów Harry'ego jednym uchem, kiedy szli do hotelu. Był zbyt pijany na podjęcie decyzji odnośnie tego, co powinien teraz zrobić, ale miał przeczucie, że nawet trzeźwy nie wymyśliłby nic genialnego.

— Ron.

— Hm? Co? — Ron otrząsnął się ze swoich myśli i spojrzał do stojącego z tyłu Harry'ego.

— To nie twój hotel?

— Och. No. — Cofnął się i skierował się do swojego pokoju. Nie zdążył zamknąć drzwi, a Harry już ruszył do toalety, aby sobie ulżyć.

— Rety! — zawołał do nikogo konkretnego.

Ron zaśmiał się, zrzucając kurtkę i buty. Usiadł na brzegu łóżka, włączył telewizor i skakał po kanałach, dopóki Harry nie wrócił.

— Leci cokolwiek? — zapytał, siadając praktycznie na Ronie.

— Em... nie. Nic dobrego.

Harry pochylił się do przodu i wyłączył telewizor, a potem odwrócił się do niego, wyciągając mu z dłoni pilota.

— Naprawdę chcę cię pocałować.

Ręka Rona samoistnie powędrowała do włosów Harry'ego.

— Ty... jesteś... jesteśmy pijani, Harry. Kompletnie, cholernie zalani.

— No i? Boże, przez cały cholerny czas chcę cię całować.

— Harry — prawie zaskomlił Ron, spuszczając rękę na ramię Harry'ego. — Nie rób tego.

— Dlaczego nie?

— Ja nie... to może... kurwa, Harry. To nam wszystko spierdoli. Nie będę... nie będę w st'nie wyjechać, jeśl' to zrobimy.

— I dobrze. — Harry podniósł rękę, aby znowu pogłaskać jego włosy. — Nie chcę, żebyś wyjeżdżał. Chcę, żebyś został.

— Kochałem cię — wyszeptał Ron, stykając razem ich czoła.

— Wiem — uspokoił go Harry. — Ja też ciebie kochałem.

— Kurwa. — Ron zamknął oczy i przełknął, skupiając się na wargach, które były tak blisko, oddychały na niego, które... dotykały jego warg.

Ron złapał głowę Harry'ego w obie ręce, aby nie rozdzielić ich ust. Chciał tego od tak dawna, że teraz nie wiedział, co ma ze sobą zrobić. Zamarł, a oszołomienie i podniecenie go wypełniały. W końcu, po paru długiej, panicznej chwili bezruchu, usta Harry'ego poruszyły się ponownie i Ron rozluźnił się w jego uścisku. Ręce dotykały skóry, o której wcześniej tylko mogły śnić, badając krzywizny i kąty.

— Ron — wymamrotał Harry jego szyję, poprawiając się na łóżku, chcąc usiąść okrakiem na jego udach. — Suń się.

Ron wysunął się spod niego i przesunął do tyłu, aż jego głowa uderzyła w ścianę. Siedział rozłożony dziwacznie na poduszkach, gdy Harry wdrapał się na łóżko i owinął wokół jego ciepłego ciała. Zaraz potem jednak usiadł na jego udach i spojrzał w dół na pierś Rona, przesuwając po niej palce.

— Co 's... z... czy, czy musisz mieć... pozw'lenie od Emily, czy coś? — zapytał Ron, przysuwając się trochę, aby Harry mógł ściągnąć jego koszulkę przez głowę.

— Mógłbyś się w końcu zamknąć? — odpowiedział pytaniem Harry, szczerząc się i przesuwając dłonie po nowoodkrytej skórze. — Po prostu płyń z cholernym prądem.

— Nie jest'm w tym dobry — przyznał Ron, patrząc na palce Harry'ego kreślące kółka wokół jego sutków.

— Najwidoczniej. — Harry pochylił się, aby znowu go pocałować, a Ron podciągnął jego koszulkę, aby dotknąć rozgrzanej skóry.

Ron zamierzał rozebrać go, ale nie chciał przerywać pocałunku. Chciał całować Harry'ego na zawsze; zatrzymać czas na tej chwili, kiedy potrzebowali tylko siebie nawzajem i nie miało znaczenia to, gdzie się znajdowali, co się stanie rano lub co ktokolwiek ma na ten temat do powiedzenia. Mieli siebie nawzajem i to było wszystko, co było im potrzebne. Ron marzył o tym od lat, nawet jeśli nigdy nie przyznał się przed sobą czy nie pozwolił zanurzać się zbytnio w te fantazje. Znalezienie Harry'ego, zobaczenie, jak Harry całuje się z Andym, słuchanie, jak Harry mówi o spaniu z innymi mężczyznami — to była dla niego tortura. Stanowczo złapał jego tyłek, zaciskając dłonie na muskularnych pośladkach i jęcząc w chętne wargi.

— Kurwa, jesteś cudowny — powiedział Harry łapiąc oddech, odchylając się aby ściągnąć swoją koszulkę. Przycisnął się z powrotem do ciała Rona, aby go lekko pocałować, a potem przesunąć usta na jego szyję i pierś. Ron, dysząc cicho, patrzył jak Harry wycałowuje ścieżkę do jego pępka, a potem płynnym ruchem siada i rozpina jego dżinsy. Zasyczał, kiedy Harry owinął rękę wokół jego członka. — Cudowny — powtórzył Harry, patrząc na penisa w swojej ręce.

— Mmmm, Harry... Merlinie. — Ron starał się utrzymać otwarte powieki, gdy Harry ścisnął go mocniej i obciągał mu szybciej. Wzdychał cicho za każdym razem, kiedy Harry przekręcił rękę przy główce, zacisnął ją u podstawy; za każdym razem, gdy drugą dłonią pocierał jego jądra. — Wracaj — poprosił, łapiąc jego głowę.

Całowali się dziko, z jedną ręką Harry'ego uwięzioną między ich ciałami, pracującą pijacko na penisie Rona. Jego ręce trzymały Harry'ego za włosy, ciągnąc je mocno, a jego biodra kołysały się rytmicznie.

— Kurwa, Harry — wymamrotał Ron w jego usta.

— Tak. — Harry przesunął zębami po jego uchu sprawiając, że ten zadrżał pod nim. Jeszcze raz pocałował jego mokre wargi, a potem przesunął się w dół jego ciała i polizał wydzielinę spływającą z główki penisa Rona.

Ron powstrzymał jęk i wygiął szyję, starając się pamiętać, jak się oddycha, kiedy język Harry'ego grał na jego penisie. Wiele osób w jego życiu mu obciągało, ale nigdy Harry Potter. Widział masę ludzi z czarnymi włosami, których usta były wokół jego penisa, ale nikt nie miał tych zielonych oczu patrzących na niego. Czuł zawroty głowy od tego pożądania.

— Harry — wydusił, kiedy ten polizał jego jądra. — Proszę, kurwa, jestem... kurwa, blisko, Harry... Harry.

Harry przesunął językiem po całej jego długości i zaczął entuzjastycznie ssać, owijając dłoń wokół reszty penisa. Głośny krzyk Rona zmienił się w długi jęk, kiedy jego ciało spięło się i drgnęło. Wyciągnął rękę na oślep i mocno ścisnął ramię Harry'ego, dochodząc w jego usta.

— Har... ach... kurwa, Harry — wydyszał ciężko, gdy Harry kontynuował lizanie jego twardego penisa. — Kurwa, och, kurwa. — Leżał bezładnie na łóżku, dysząc i drżąc po orgazmie, a język Harry'ego nadal się nim zajmował. — Wracaj — wymamrotał, kładąc rękę na jego karku i ciągnąc go w górę po pocałunek. — Ja pierdolę, to było wspań'ałe.

Harry wyszczerzył się szeroko.

— Cieszę się, że ci się podobało.

Ron uśmiechnął się i wziął głęboki, uspokajający oddech, starając się uspokoić bicie swojego serca.

— Naprawdę, naprawdę muszę się wysikać. Poczekasz ch'ilę?

Harry sturlał się na bok i wypuścił Rona, śmiejąc się. Kiedy minutę później Ron wrócił, porzucając dżinsy na podłodze, znalazł Harry'ego nago na łóżku, celowo bawiącego się swoim członkiem.

— Kurwa — wydusił Ron czując, jak jego własny penis znowu odpowiada na ten widok i wszedł na łóżko. — Kurwa, jesteś niezły.

— Kurwa, masz sprośne usta — powiedział Harry, przesuwając dłoń na swoje jądra i ściskając je.

— Zdajesz sobie sprawę, że to jest absurdalne? — zapytał Ron, owijając swoją rękę wokół penisa Harry'ego. — Znaczy, jesteś, jesteś Harry Cholerny Pieprzony Potter, a ja mam rękę na twoim cholernym penisie.

— Tak — odpowiedział Harry z uśmieszkiem, odchylając się, aby móc na niego popatrzeć. na Rona.

— Znaczy. — Ron przesunął swoją rękę w górę i w dół, powodując, że Harry skręcił się lekko pod nim, gdy jego biodra próbowały zażądać więcej. — Znaczy, czy masz jakiekolwiek pojęcie, od jak dawna chciałem dotknąć twojego cholernego penisa?

— Nie bardzo.

— Cholerne wieki temu — jęknął Ron, przysuwając drugą rękę do jąder Harry'ego. — Wieki i wieki temu, i jesteś o wiele lepszy niż wszystko, co sobie wyobrażałem.

— Zawsze tak dużo mówisz po orgazmie? — zapytał Harry, kołysząc miednicą, aby zmusić rękę Rona do szybszych ruchów.

— Może.

— Fajnie.

Ron uśmiechnął się i puścił mu oczko, po czym pochylił się i polizał jego penisa. Harry rozszerzył nogi szerzej i jęknął zaskoczony, kiedy język Rona znalazł się za jego jądrami. Ron bawił się nim ostrożnie i powoli, przesuwając język i palce po jego członku, jądrach i tyłku. Ugryzł wnętrze jego ud, przesunął ręce po wystających kościach miednicy, wyciągnął się w górę, aby ugryźć stojące sutki. Patrzył, jak Harry rozpada się pod nim, jak jego ostrożnie postawione i utrzymywane mury zapadają się z każdym westchnięciem i jękiem.

W końcu, kiedy prośby Harry'ego stały się niezrozumiałym bełkotem, Ron uznał, że trzymanie go na skraju jeszcze dłużej byłoby nieludzkie, więc possał swoje dwa palce i wsunął je w odbyt Harry'ego. Ten westchnął, wyginając plecy, a Ron znowu nakrył jego penisa ustami.

Harry, który do tej pory wydobywał z siebie przekleństwa, jęki i prośby, ledwo co westchnął głośno, gdy przez jego ciało przeszła fala przyjemności, kiedy doszedł. Ron słuchał jego intensywnego oddechu, kiedy pieprzył go powoli palcami i przełykał jego spermę.

— Ron — wykrztusił w końcu Harry, łapiąc go za włosy i podciągając do siebie.

Całowali się leniwie, powoli i głęboko. Ron odsunął się lekko i spojrzał na nadal trzęsące się ciało Harry'ego.

— Zimno?

— Nie — wyszeptał Harry, dysząc ciężko. Przysunął się, aby pocałować czubek jego nosa, a potem opadł na łóżko. — Chryste.

Ron uśmiechnął się i obrócił na plecy.

— Jest'm pijany — powiedział niepewnie. — Nie zrob'łbym tego trze'wy. 'Praszam.

— Za co dokładnie przepraszasz?

— A bo ja wiem. — Ron położył się na boku i spojrzał na Harry'ego. — Na pewno jesteś pijany?

— Bardzo. Czemu?

— Nie brzm'sz tak. To, jak mówisz.

— To sztuka — powiedział Harry, a potem ziewnął.

— 'Cesz tu spać? — zapytał Ron, kładąc z wahaniem rękę na jego spoconej piersi.

— Mogę?

— Jasne.

— Dobrze. — Harry odwrócił się do Rona i skulił lekko. — Jestem zbyt zmęczony, żeby iść do domu.

Ron wstał z łóżka i udało mu się wyciągnąć przykrycie spod Harry'ego. Wyłączył światło i wspiął się z powrotem, przykrywszy ich obu.

— 'Branoc, Harry — wyszeptał, przesuwając palec po ustach Harry'ego.

Harry pocałował lekko ten palec.

— 'Branoc — wymamrotał.

Ron leżał na boku, patrząc na niego. Przesunął dłoń po jego krótkich włosach żałując, że nie są dłuższe, jak dawniej. Kiedy oddech Harry'ego się wydłużył, Ron przesunął rękę na jego nagie biodro i zamknął oczy z nadzieją, że obudzi się rano i będzie mógł przeżyć ten dzień jeszcze raz.