Rozdział 14.

Relaks.

"…Starburst wyciągnął z plecaka dwie niewielkie fiolki z jakimś proszkiem i rozejrzał się po kamiennej podłodze. Szukał jak najbardziej prostego miejsca, na którym mogliby chociaż trochę się zdrzemnąć.

Uznał, że wędrówka nocą będzie dla nich bardziej korzystnym rozwiązaniem. Po pierwsze nie będą tak bardzo widoczni na śniegu, a po drugie światło będzie bardziej przyjazne dla ich oczu. A do tego czasu mogą zregenerować trochę siły w jaskini ogrzewanej przez ciepło z gorących wód.

Jego uwagę przykuła rozległa półka skalna nieopodal sadzawki. Była idealna dla jego celu. Miała bowiem trzy zalety: była w miarę płaska, znajdowała się ponad poziomem gruntu i dodatkowo blisko źródła, którego ciepło będzie ich dodatkowo ogrzewać.

Otworzył fiolki i zaczął rozsypywać zawartość jednej z nich na skale.

- Co to jest? - zainteresowała się Snow.

- Nie do końca wiem… Ojciec dał mi tą substancję dawno temu - odparł. - Kiedy się je połączy, następuje gwałtowna reakcja chemiczna, która najpierw powoduje pienienie, a następnie szybką kondensację… Spójrz - dodał i zaczął rozsypywać drugi proszek.

Reakcja była natychmiastowa. W zaledwie kilka sekund cały proszek s cichym sykiem zamienił się w wysoką warstwę piany, która następnie zaczęła się kurczyć, by w rezultacie utworzyć centymetrową warstwę zwartej substancji.

Wraith dotknął jej.

- To nasze posłanie - wyjaśnił. - Jest wygodne. Używałem już tego wcześniej.

- Skąd Carehand ma coś takiego? - zdziwiła się. - To jakiś wynalazek Lantean?

- Nie. Powiedział, że ma to z Patrii… Ojciec niechętnie opowiada o czasach sprzed wojny, ale z tego co mówił wnioskuję, że wraz ze zniszczeniem planety utraciliśmy większą cześć naszej wiedzy - odparł, podnosząc się. - A to, co zachowało się w bankach danych na hive, jest tylko namiastką tego, co kiedyś posiadaliśmy.

- Jakbyśmy w ciągu jednej nocy cofnęli się o setki lat w rozwoju.

- Bo w zasadzie tak było… Starsze statki zostały zniszczone, broniąc Patrii, a te, którymi ewakuowano ocalałych, nie były jeszcze ukończone, więc ich banki pamięci posiadały tylko podstawowe dane… Większość naszej wiedzy przetrwała w umysłach Najstarszych.

- Jak ujął to kiedyś mój ojciec: prawie tysiąc lat naszej historii szlag trafił w ciągu jednej nocy - uśmiechnęła się lekko.

Starburst prychnął lekko pod nosem.

- Twój ojciec zawsze miał zabawne określenia - stwierdził.

- Tak, to prawda - przyznała z nutą nostalgii, podchodząc do źródełka. - Czasami, kiedy opowiadał mi o Patrii, miała wrażenie, że bardzo tęskni za tamtym życiem… I że wojna na zawsze odebrała im niemal całą radość i sens życia, jakie kiedyś mieli.

- Wojna nigdy nie prowadzi do niczego dobrego - niemal mruknął. - I pozostawia tylko zniszczenia. Zarówno te namacalne, jak i te w umysłach tych, którzy ją przetrwają… Czasami zastanawiam się jacy będziemy, kiedy wojna się skończy, skoro nie znamy innego świata - dodał ze smutkiem.

- Ja wolę o tym nie myśleć - skwitowała szybko i po chwili uśmiechnęła się. - Na razie wolę korzystać z tych nielicznych chwil przyjemności… jak kąpiel w tej wodzie - dodała, spoglądając na niego z nieco szyderczym uśmieszkiem. - Wchodzisz? - spytała, zaczynając rozpinać swój płaszcz.

- Nie… To nie wypada - mruknął i odwrócił się.

Snow parsknęła na głos, rozbierając się dalej.

- Niby co nie wypada?

- Przecież wiesz… Żebym kąpał się z tobą… Jesteś Królową.

- A co to ma do rzeczy? - znów parsknęła, ściągając wąskie spodnie.

- Wszystko - rzucił, odruchowo spoglądając na nią przez ramię, ale zaraz potem odwrócił się ponownie.

Stała tam już tylko w samej bieliźnie, więc tym bardziej nie wypadało, aby patrzył na nią.

Jednak przez ta krótką chwilę dostrzegł wystarczająco dużo, aby jego serce przyspieszyło, a ciało ogarnęła fala gorąca. I z cała pewnością nie spowodowało tego ciepłe powietrze w jaskini.

Usiadł na skraju półki skalnej, na której przygotował posłanie, słysząc jak samica powoli wchodzi do wody.

Szybko odsunął od siebie myśli, które obrazowały mu tą chwilę w jego umyśle.

- W takim razie rozumiem, że to posłanie jest tylko dla mnie? - spytała drwiąco, siadając wygodnie w sadzawce.

Woda była przyjemnie ciepła, powodując, że krew w jej żyłach zaczęła płynąć szybciej. I chociaż w pierwszej chwili poczuła lekki ból w zmarzniętych palcach dłoni i nóg, nie miała najmniejszej ochoty opuszczać tego miejsca.

Zamruczała cicho z zadowoleniem… co niestety znów pobudziło jego wyobraźnię.

- Skoro nie wypada ci tu wejść, żeby się ogrzać, to tym bardziej nie wypada ci spać tam, obok mnie… Nie uważasz? - ciągnęła dalej.

Starburst warknął cicho pod nosem, zdając sobie sprawę, że Snowflake ma rację.

- Jesteś naga… Nie wypada, żebym oglądał cię nagą - burknął.

- Chyba nie jesteś pruderyjny, co? - zachichotała. - Poza tym spać także lubię nago.

- Tu jest za zimno, żebyś spała nago - odciął krótko, znów zerkając na niego.

Odwrócił się jednak szybko, kiedy młoda Królowa spojrzała na niego z szyderczym uśmieszkiem.

- No dalej, Burst, nie bądź wstydliwy - prowokowała go.

- Nie jestem - warknął, znów odwracając się odruchowo.

Starał się nie zerkać w kierunku sadzawki. Naprawdę, bardzo się starał, ale jej drwiące słowa powodowały, że miał ochotę tam podejść i rozebrać się na jej oczach. Chociażby tylko jej na złość. I żeby sprawdzić jaka będzie jej reakcja.

- Więc na co czekasz?... Poza tym i tak widziałeś mnie już nago - stwierdziła spokojnie.

- Nigdy - zaprotestował gwałtownie, podnosząc się i odwracając w jej stronę.

Znów uśmiechnęła się złośliwie. Warknął cicho pod nosem, poirytowany i usiadł z powrotem.

- Jak to nie?... Nie pamiętasz już, jak twoja matka kazała ci pilnować mnie i Wind, kiedy kąpałyśmy się w morzu? - wytknęła mu. - Mówiłeś wtedy, że to twoja największa kara, chociaż nie masz pojęcia za co cię tak ukarano - zachichotała.

Wraith przewrócił oczyma.

- Miałaś wtedy sześć lat - burknął.

- I co z tego? Ale widziałeś mnie nago… Więc nie histeryzuj teraz. Po prostu… trochę urosłam od tamtej pory i tyle - wzruszyła ramionami.

- Nie tylko ty - mruknął, co rozbawiło nieco młodą Królową.

Nie powiedziała jednak nic, bawiąc się wodą i kontynuując swoją wypowiedź.

- Poza tym chyba nie krępuje cię nagie ciało samicy?... Chociaż, mogę się mylić i nigdy żadnej nie widziałeś nago - dodała złośliwie, zerkając na niego kątem oka.

Starburst znowu zawarczał cicho pod nosem.

- Jeśli próbujesz mnie sprowokować, to daruj sobie - wysyczał przez zęby, naburmuszony. - Wykąpię się, kiedy ty skończysz.

- W porządku… Jak tam chcesz… Ale ja nie mam powodu aby się odwracać, kiedy będziesz się rozbierał, więc równie dobrze możesz wejść do wody już teraz - odarła, wciąż udając zupełnie zrelaksowaną i beztroską, bawiąc się wodą.

Zawsze lubiła drażnić się z nim. Sprawdzać granice jego wytrzymałości. Wiedziała, że jako samica, a potem i Królowa, ma nad nim przewagę. Zasady, które wpajano mu od dziecka, kazały mu ustępować jej. Oczywiście nie zawsze to działało. Przynajmniej nie w przypadku Bursta. To właśnie dlatego kiedyś poprosiła go, aby został Dowódcą jej hive. Wiedziała, że jeśli zrobi coś źle, on powie jej o tym… czasami nawet w mało delikatny sposób. Ale właśnie za tą szczerość zawsze bardzo go ceniła.

Oczywiście inne Królowe mogły uważać takie zachowanie za karygodne i niedopuszczalne, jednak matka zawsze ją uczyła, że lepsza jest nawet brutalna prawda, niż usłużne kłamstwo, które może doprowadzić hive do zguby. W końcu nikt nie jest nieomylny, a każda Królowa po to ma swoich oficerów, aby jej doradzali, a nie dogadzali jej ego.

Niestety z czasem różnice zdań miedzy nimi doprowadziły do tego, że ich drogi musiały się rozejść. Jednak to, czego nauczyła się przez ten czas od Starbursta, pozwoliło jej mądrze zarządzać swoim hive.

I żałowała tylko jednego… że nigdy nie odważyła się wyznać mu tego, co czuła. Ale wtedy bała się, że jeśli zostanie dla niej, ich związek zniszczy ich przyjaźń. Oboje byli bowiem zbyt dumni, aby ustąpić w pewnych sytuacjach. I oboje zbytnio byli przyzwyczajeni do wydawania rozkazów.

Wolała więc, aby wciąż widział w niej tylko przyjaciółkę z dzieciństwa, niż znienawidził jako jego Królową.

Teraz jednak, oboje byli starsi… i miała nadzieję, że także mądrzejsi o dziesięciolecia doświadczeń.

Tak więc ta cała sytuacja była jej na rękę.

Miała okazję sprawdzić czy to, co powiedziała jej Nigthwind, jest prawdą i Burst rzeczywiście od dawna żywi do niej pewne uczucia… głębsze, niż do najlepszej przyjaciółki jego młodszej siostry.

Nie była tylko pewna czy zabiera się do tego we właściwy sposób.

Istniało bowiem pewne ryzyko, że jeśli Nightwind myli się jednak, wtedy ona zupełnie ośmieszy się przed Burstem. A to zakończy nawet ich przyjaźń, bowiem nie będzie w stanie spojrzeć mu już więcej w oczy.

Ale, jak mawiał jej ojciec: "nie ma ryzyka, nie ma zabawy".

Chociaż nie do końca była pewna, czy dobrze interpretuje jego słowa…

Wraith warknął głośniej i poirytowany podniósł się z półki skalnej, podchodząc do sadzawki.

- W porządku… Jak sobie życzysz… Milady - wycedził po drodze przez zęby, ściągając płaszcz.

Właśnie przekroczyła swoimi drwinami pewną granicę, porządnie nadwyrężając jego cierpliwość i dumę… Chociaż co do dumy, to najprawdopodobniej zaraz ją straci, stwierdził, bezpardonowo obnażając się przed nią. Ale sama się o to prosiła, szydząc z niego. Rozbierze się i wejdzie nago do tej cholernej wody… nawet gdyby miała go potem wyśmiać, postanowił, zaciskając wściekle żeby.

Snowflake zamarła w pierwszej chwili. Mimo wszystko nie spodziewała się, że Wraith to zrobi.

Ale przecież sama tego chciała. Doprowadzić do bardziej intymnej sytuacji, więc teraz ośmieszyłaby się tylko, gdyby zaprotestowała.

Miała tylko nadzieję, że w półmroku panującym w jaskinie nie widać jednak tego, jak bardzo oblewa się właśnie rumieńcem, kiedy on ściągał z siebie kolejne rzeczy.

Przybrała więc dumna i zarazem zupełnie zrelaksowaną pozę… a przynajmniej bardzo starała się na taką wyglądać… i patrzyła, jak zaczyna zdejmować koszulę. Poczuła tylko jak jej serce przyspiesza na widok umięśnionych ramion i piersi. Kilka razy widziała go ćwiczącego z innymi Wraith, ale wtedy był daleko, a jej nie wypadało gapić się na niego. Teraz jednak był tuż przed nią, a ona spokojnie mogła podziwiać każdy fragment jego odsłoniętego ciała i zdobiące go tatuaże.

Bluza upadła na ziemię i teraz stał przed nią tylko w samych spodniach.

Snow uniosła lekko brew.

- Masz zamiar kąpać się w spodniach? - parsknęła, chociaż sama nie wiedziała w jaki sposób zdobyła się na tak ironiczną wypowiedź.

Starburst warknął cicho i rozpiął pierwszy guzik w spodniach.

Młoda Królowa starała się opanować własne zażenowani i przyspieszające bicie serca jeszcze bardziej niż poprzednio. Przygryzła nieco wargę. W tej samej chwili chciała tego tak bardzo, jak bardzo czuła się skrępowana tą sytuacją. Widziała podczas pojedynków półnagich samców Wraith. Widziała nagich, ludzkich mężczyzn. A jeden z nich był nawet jej kochankiem… Ale widok nagiego ciała kogoś, kogo na prawdę się pragnie, był czymś innym… I wywoływał znacznie większą i silniejszą gamę emocji.

Skórzane spodnie opadły w dół i Wraith wysunął z nich nogi.

Trudno było powiedzieć które z nich poczuło w tym momencie większe skrępowanie ta sytuacją. Ale na pewno każde z nich równie mocno udawało zupełną obojętność na ten fakt.

A przynajmniej oboje bardzo starali się sprawić takie wrażenie.

Burst wszedł powoli do wody. Zrobił to specjalnie, pozwalając Snow dokładnie zlustrować jego ciało. I panujący wokół półmrok wcale jej w tym nie przeszkadzał. Jej wzrok był doskonale przystosowany do takich warunków pozwalając jej dostrzec to, do czego ludzkie oczy potrzebowałyby dziennego światła.

Usiadł powoli w wodzie, rozkładając ramiona na boki i westchnął głęboko z zadowoleniem.

Samica uśmiechnęła się kącikiem ust.

- Przyjemnie, prawda? - spytała i wyprostowała bardziej nogi, jakby przez przypadek dotykając jego.

Ale on nie zareagował, wciąż leząc wygodnie. Skrzywiła się nieco, niezadowolona.

- Tak, bardzo - przyznał, usilnie próbując skupić myśli na relaksującej, ciepłej wodzie, zamiast na jej nagim ciele… i przypadkowych szturchańcach stopą.

- Widzisz… I trzeba było tak histeryzować? Po prostu siedzimy sobie tutaj i relaksujemy się - odparła, znów zaczynając bawić się wodą… i znów, całkiem przypadkiem, dotykając stopą jego nogi.

"Siedzimy i relaksujemy się?" - pomyślał z ironią Burst.

Problem w tym, że on nie był w stanie się zrelaksować. Rozbierając się nad sadzawka i wchodząc do niej, widział zbyt wiele szczegółów jej nagiego ciała, które teraz coraz bardziej pobudzały jego wyobraźnię... i nie tylko. A jej bliskość i przypadkowe muśnięcia stopą, z pewnością nie pomagały mu w zapanowaniu nad tymi reakcjami.

- Możesz mnie nie kopać? - mruknął z zamkniętymi oczyma. - Staram się zrelaksować.

- Przepraszam... Panie niedotykalski - odcięła. - Chociaż znam lepsze sposoby, aby się zrelaksować - dodała z nutą ironii i zanim się zorientował, była tuż przy nim.

Podniósł głowę, otwierając gwałtownie oczy, by zobaczyć jej twarz tuż przed swoją. Spoglądała na niego tymi dużymi, żółtymi oczyma, uśmiechając się łagodnie.

Natychmiast naprężył wszystkie mięśnie, starając się wycofać do tyłu… problem w tym, że nie miał już gdzie. Spoglądał więc na nią, zupełnie zdezorientowany i zarazem przerażony. Czyżby jednak odczytała jego myśli i teraz naigrywała się z niego… i jego uczuć.

Zawsze wraz z Wind lubiły mu robić kawały. Więc jeśli i tym razem tak jest… zaraz spali się ze wstydu.

- Co jest Burst? Wydajesz się być spięty? Moja osoba tak cię krępuje? - rzuciła drwiąco.

- To nie jest już zabawne, Snow - wystękał, próbując znaleźć jakieś wyjście z tej sytuacji.

- A kto powiedział, że ja żartuję - odpowiedziała spokojnie.

Wraith jeszcze szerzej otworzył oczy.

A więc jednak miał rację, odczytała jego myśli i teraz próbuje zadrwić z niego.

A mimo to czuł jak jego serce bije coraz szybciej, krew uderza do głowy, a całe ciało ogrania fala gorąca. Jej bliskość, jej zapach sprawiały, że nie był w stanie nad tym zapanować. Ani nad własnym ciałem.

- Nie podobam ci się, Burst? - wyszeptała i przysunęła usta do jego ucha. - Nie pragniesz mnie?

Zamknął na chwilę oczy, próbując opanować własne emocje, jednak nadaremnie.

Sztuczki, które do tej pory sam stosował na ludzkich samicach czcicieli, teraz ona stosowała na nim.

Ciche warczenie do ucha, przeszywające każdą cząstkę jego ciała. Zapach jej feromonów wdzierający się i podrażniający w ten cudowny sposób jego nozdrza. Bliskość jej ciała… i dotyk jej dłoni, która właśnie zsunęła się dużo za nisko.

Otworzył gwałtownie oczy.

- Proszę, Snow… nie drażnij się ze mną - wyszeptał z trudem, oddychając coraz szybciej, chociaż wydawało mu się, że bardziej coś bredzi niż wypowiada sensowne zdanie.

- Nie pragniesz mnie, Burst? - spytała, masując ustami jego szyję.

- Nawet nie wiesz jak bardzo…

- Więc? - dodała spokojnie, spoglądając ponownie prosto w jego oczy. - Nie drażnię się z tobą… Próbuję cię tylko bardziej zrelaksować - dodała i uśmiechnęła się szyderczo kącikiem ust, po czym powoli zniknęła pod wodą.

Wraith otworzył po chwili szeroko usta, próbując nabrać tchu, a jego palce zacisnęły się na skale.

- O bogowie - jęknął i zaraz zawarczał głośno z ekstazy.

Miał wrażenie, że serce zaraz wyskoczy mu z piersi, a on eksploduje. Teraz już w ogóle nie potrafił zapanować nad reakcjami własnego ciała.

Sapał tylko ciężko, czując, że już dłużej nie powstrzyma tego, co zapewne niebawem nastąpi…"