Tytuł: Seria Planów Severusa Snape'a

Autor: Satahe Shetani (Shet)

Beta: Bez bety szybciej.

Ostrzeżenia: Nie będę się powtarzać.

Każda z postaci tu występujących należy do J. K. Rowling. Ten FF nie przynosi mi żadnych korzyści (oprócz radości z pisania).

Jest to sequel do opowiadania Seria Przypadków Severusa Snape'a. Będzie niekanonicznie, zapewniam, i, mam nadzieję, zabawnie.


Jak zwykle pragnę odpowiedzieć kilku osobom na komentarze i gorąco im za nie podziękować.

Na początku GabiB190: Nie wiem, są różne powody - bo głupie, bo nie takie... Ale dotrwasz, wierzę w ciebie ;). A Harruś nie lubi rozgłosu, pamiętaj. Wiesz, to, że jeszcze został mi rozdział 13 (7 podzieliłam na 3 części, stąd różnica), oznacza koniec. Nie będę kontynuowała SPSS. Dlatego całuję i przytulam (czy jakoś tak...).

sakaj: Mam nadzieję! I szybciej mi pisz! ;P A ja się jeszcze poważności w twoim ff nie dopaczyłam (oba błędy - poważność i dopaczeć - celowo), więc ty mi tu nie kłam. Sev może gwałcić Harry'ego tyle, ile zechce. Dodatkowo, jesteś panią student medycyny, więc znasz ciało obu płci (choć w tym wypadku jedna wystarczy xd) bardzo dobrze. Tak, jakie to ja mam chore wizje... Mrrr... (Mówiłam, że nie cierpię szalejących hormonów? Nie? No to mówię ;D). Wywiadu ze Skeeter się nie doczekasz, oni wolą mieć wejście!

Keti: Naprawdę mi miło! Też podobał mi się tamten rozdział, taki kanoniczny (jeśli w tym kanonu się doszukiwać, to tylko z mikroskopem). Do tego Albus jako psiapsióła... No tak, i jeszcze piżama party! I kokardki! Makijaż! I... Chyba się rozpędziłam *diabełek*. A wynik... Proszę bardzo, oto on...

Sienne: A mnie się podoba, a co! Harry i kara... Zmiękł. Jeszcze go nagrodzi. Ale wytrzymaj ze mną tylko te dwa ostatnie rozdziały i będzie dobrze.

Ta O Zbyt Wielu Nickach: No cóż, dowiemy się tego dopiero z następnego rozdziału, gdyż Harry i Sev raczej skupili się na sobie (jeśli wiesz, co mam na myśli). No ale co ich obeszło cudze zdanie, skoro można zrobić "wejście smoka"? Tylko martwię się, czy w wykonaniu Harrusia nie będzie to "wejście ćwoka", ale cóż...

Bardzo, bardzo Wam, kochania moje, dziękuję za te komentarze. Są motywujące. Nawet te krytyczne od ciebie, Siennuś.


Harry wystukiwał nogą stały rytm, trzymając ręce założone na piersi. Kiedy już myślał, iż zaklnie z frustracji, wszedł Severus.

Z bardzo zadowolonym uśmiechem, warto dodać.

Nim mężczyzna zdążył pokonać choćby kawałek dzielącej ich odległości, Potter już stał przy nim, uderzając pięściami o jego ramię. Gniew sprawił, że nie dbał o to, czy stanie się mu krzywda. Przecież Severus wiedział, jak bardzo Gryfon nienawidził tłumów!

Miał ochotę dać mu w twarz.

— PO CO TO ZROBIŁEŚ? DLACZEGO? MUSIAŁEŚ SIĘ ODGRYŹĆ, TAK? ZA CO? ZA BARANA? ZA „KICI, KICI"? CZY COŚ JESZCZE INNEGO?

Snape zamarł. Nie sądził, że Harry będzie się wściekać aż tak, jednak czego mógł spodziewać się po Gryfonach? Zero humoru i rozumu.

Złapał go za nadgarstki, udaremniając dalsze wyżywanie się na ramionach. Potter parsknął gniewnie, chcąc zacząć go kopać, ale Severus podniósł go, przeniósł na kanapę, po czym usiadł mu na biodrach. Chłopak natychmiast zamarł, obserwując narzeczonego z uwagą.

Gdyby wiedział, że wtedy zamilknie, zrobiłby to na początku.

— Harry — wymówił miękko jego imię. — Nie chciałem, abyś poczuł się dotknięty. Po prostu chciałem się upewnić, że ci na mnie zależy. Wiem, że to raczej głupie, jednak swoje przeżyłem. Kiedyś zrozumiesz — dodał, widząc błysk oskarżenia w zielonych oczach. Snape westchnął. — Wiesz, jesteś moim szalejem*. Uzależniasz mnie z dnia na dzień coraz mocniej. — Przytknął swój orli nos do złączenia szyi z barkiem, po czym przesunął nim w górę, wyżej i wyżej, aż wreszcie pocałował go krótko. — Muszę się z tobą kochać.

— Jeśli tylko to chciałeś, wystarczyło powiedzieć. Chodźmy do sypialni.

*specyfik, po zażyciu którego człowiek zachowuje się… szalenie. Szaleje ;).