Rozdział 14
Końcem marca Hermiona, Ron i Harry byli gotowi do
ostatecznej zemsty na Draconie. Siedzieli na podwójnych
Eliksirach, wysłuchując końcowych uwag Snape'a, gdy do klasy
wleciało kilkanaście sów, rzucając na każdą ławkę
magazyn „Playwitch".
Z okładki krzyczał napis:
Szczerze
i prywatnie z Draconem Malfoyem!
Zawiera listę
„top ten"
Dziewczyny chichotały, otwierając pismo
na rozkładówce, by obejrzeć Dracona.
Pokazywała ona
czerwieniącego się chłopaka, który zakrywał, ku
rozczarowaniu dziewcząt, strategiczne miejsce. Tak więc przerzuciły
się na artykuł.
Lista „top ten": Co kobiety powiedziały
Draconowi o jego małym przyrodzeniu:
10. Mam ochotę na
krewetkę.
9. Witaj, kołeczku!
8. Jaki jest normalnie? Oh,
czekaj, zazwyczaj go nie ma!
7. Zabrałam na naszą randkę lupę.
6. Cholerka, upuściłam pincetę.
5. Jaka jest różnica
między Draconem a mężczyzną? Siedem cali.
4. Jesteś już w
środku?
3. Większość mężczyzn ma ręczną robotę – Draco
ma palcową.
2. Po skorzystaniu z toalety, Draco musi umyć tylko
dwa palce i kciuk.
1. Czy, zamiast niego, możesz użyć
swojego nosa?
Klasa wpadła w histerię. Draco wręcz gotował
się z wściekłości. Krążył po klasie, podpalając każdy
magazyn.
- Zapłacisz mi za to, Granger! – zagroził Draco,
odsuwając zamek w spodniach. – Zaraz ci udowodnię...
- DRACO!
– wrzasnął Snape. Chłopak zatrzymał się, zanim je ściągnął.
- Nie, Draco. To zemsta za wszystko, co mi zrobiłeś – ucięła
Hermiona.
- Złościsz się za to? Myślałem, że będziesz
zachwycona mogąc swojemu kochankowi...
- BOOM! – żółty
promień wystrzelił z różdżki Snape'a, zamykając
Draconowi usta.
- Klasa wolna! – wrzasnął. – Panie Malfoy,
zostań gdzie jesteś! Panie Potter! Panie Weasley! Panno Granger! Wy
również zostajecie!
Pomieszczenie szybko opustoszało,
zaś Harry, Ron i Hermiona podeszli do Snape'a i Dracona.
- To
ma się natychmiast skończyć! – syknął Snape. – Każde z was
ma obiecać, że nie będziecie rzucać na siebie czarów,
uroków i klątw. Jeśli złamiecie dane słowo, wasze uszy
urosną do rozmiarów tych skrzatów domowych, zaś wasze
ubrania zmienią się w ścierkę kuchenną. Zrozumiano?
- Tak,
proszę pana – powiedzieli, za wyjątkiem Draco, który mógł
tylko pokiwać głową na potwierdzenie.
- Jeszcze jedno; moje
życie osobiste nie będzie dyskutowane tak długo, jak jesteście
uczniami.
Snape chwycił Hermionę, kładąc dłoń na jej
ustach, by nie mogła zgodzić się z ostatnią częścią jego
wypowiedzi. Jednakże chłopcy zrobili to. Severus nałożył na nich
kilka uroków, magicznie wiążąc ich porozumienie, celowo
pomijając przy tym Hermionę.
- Panno Granger, zarobiła pani
szlaban. Was trzech może odejść, zaś panna Granger odrobi swoją
karę. – Chłopcy wyszli szybko, zamykając za sobą drzwi. Wziął
ją za rękę i przeszli do jego prywatnych komnat.
-
Hermiono, przypomnij mi, żebym ci się nigdy nie narażał –
powiedział zanim ją pocałował. Zarzuciła mu ramiona na szyję,
przyciągając bliżej do siebie. Ich języki się spotkały,
smakując, poznając, błagając o więcej. Jego dłonie przebiegły
po jej ciele, chwycił ją za pośladki i przyciągnął do siebie.
Poczuła go w sposób, który wcześniej nie miał
miejsca, i cicho westchnęła. Odsunął się, pozwalając jej się
oddalić.
- Przepraszam, Hermiono – miał kłopoty z mówieniem.
– Nie powinienem tego robić.
- Czemu? – spytała niewinnie.
- Nie chcę, byś zrobiła coś, czego potem mogłabyś żałować.
- Dlaczego miałabym żałować?
- Ponieważ pewnego dnia
wróci ci rozsądek i zdasz sobie sprawę, że zasługujesz na
kogoś lepszego ode mnie.
- Severusie – powiedziała,
zaplatając mu ponownie dłonie na karku. – Jestem rozsądna.
Kocham cię. – Te słowa oszołomiły go.
- Co takiego? –
szepnął.
- Kocham cię – powtórzyła. Pocałował ją
z niezwykłą żarliwością.
- Hermiono, ja także cię kocham.
Nie ośmieliłem ci się jednak tego powiedzieć, gdyż nie
wierzyłem, że kiedykolwiek mogłabyś odwzajemnić moje uczucia. –
Objął ją na powrót, całując i pieszcząc jej ciało.
Odchylając się, spojrzał na nią.
- Hermiono, musisz
zrozumieć, że od bardzo długiego czasu nie byłem z kobietą. A
nawet wtedy, były to kobiety sprowadzone przez Voldemorta jako
nagrody. – Prawie się zadławił tymi słowami. – Moja kochana,
robiłem rzeczy, których żaden szanujący się mężczyzna
nigdy by nie uczynił. Teraz, gdy jesteś obecna w moim życiu,
martwię się i jestem prawie przerażony, że nie spełnię twoich
oczekiwań.
- Kocham cię, Severusie. Nie okazałeś mi nic poza
miłością, uprzejmością i cierpliwością – po każdym słowie
leciutko go całowała. – Zakochałam się w tobie, Severusie.
Kiedy będziemy się kochać, będzie cudownie, ponieważ to będziesz
ty. Nie możesz mnie rozczarować. Kocham cię. – Pocałował ją,
jeszcze bardziej się w niej zakochując. – Powiedz, czego
pragniesz – wyszeptała.
- Potrzebuję cię w moim łożu,
nagą. Chcę się z tobą kochać, słyszeć, jak krzyczysz moje imię
w spazmach rozkoszy.
- Och – zaczerwieniła się.
- Teraz
to ty się rumienisz – uśmiechnął się złośliwie. – Kocham
cię – wyszeptał, niosąc ją do łóżka. Obdarzał ją
wygłodniałymi pocałunkami, a jednocześnie zdejmował szaty i
rozpinał bluzkę. Jego dłonie na jej ciele poruszały się z takim
samym wdziękiem, jak podczas warzenia eliksirów. Pewność,
jaką okazywał, i dominacja, jaką mu zapewniała, były powodem jej
poddania.
Rozpinając i zdejmując kolejne części jej
stroju, objął ją spojrzeniem. Jej ciało prosiło o jego dotyk.
Pieścił je i całował, a ona odwzajemniała mu się tym samym.
Nigdy wcześniej mężczyzna nie dotykał jej tak intymnie.
Westchnęła... Powoli przyzwyczajał ją do swojego dotyku,
pieszcząc coraz mocniej i śmielej. Jej ciało zaczęło się
instynktownie wyginać, ręce błądzić po pościeli.
- Wszystko
w porządku, kochanie. Dam ci przyjemność, jakiej wcześniej nie
doświadczyłaś...
Jej oddech stał się urywany i szybki.
Westchnienia przechodziły w jęki...
- Spójrz na mnie –
poprosił.
Spotkała jego oczy swoimi. Dźwięki wyrywające się
z jej ust stawały się coraz głośniejsze, nie odwracała jednak
spojrzenia... Opuścił głowę i pocałował ją, wiedząc że jest
całkowicie na jego łasce.
- Merlinie! – krzyknęła,
przyciskając się do niego.
Kiedy Hermiona odzyskała
zmysły, ujrzała Severusa leżącego obok niej. Ledwie świadoma, że
jest tylko w spódnicy, wślizgnęła się w jego ramiona.
Przytulił ją, delikatnie pieszcząc.
- Nie miałam pojęcia, że
jesteś do tego zdolny – wyszeptała, rumieniąc się. – Kiedy
całowaliśmy się po raz pierwszy, myślałam, że dla nas obojga
jest to początek wszystkiego.
- Rozczarowana?
- Severusie –
odchyliła się i spojrzała na niego. – Wyglądam na rozczarowaną?
– uśmiechnął się do niej, a ona zachichotała.
- Musimy
dotrzeć na kolację. Jeśli oboje ją opuścimy...
- Wiem, wiem.
Musisz utrzymać swoją reputację. Gdyby studenci dowiedzieli się,
jak wyglądają moje szlabany u ciebie, złamaliby każdą zasadę,
byle tylko się tutaj dostać.
Zaskoczony zapatrzył się na nią,
lecz ona roześmiała się.
- Och, Severusie, kocham cię.
-
Ja też cię kocham, Hermiono.
- Mogę wrócić później?
Dokończymy to, co właśnie zaczęliśmy. – wyszeptała.
-
Nie.
- A to dlaczego?
- Ostatnie kilka miesięcy dręczyłaś
mnie, a teraz, gdy już ci pokazałem do czego jestem zdolny,
zamierzam ci się odwdzięczyć – powiedział, całując ją.
-
Severus pfff Snape!
- Przestaniesz mnie tak nazywać? Nie
mam pfff na drugie imię! – wrzasnął. Roześmiała się.
- A jak?
- Nie powiem ci – obdarzył ją złośliwym
uśmieszkiem – na razie.
- Dobrze, ale pomożesz mi się ubrać?
– wymruczała, podając mu stanik. Uniósł brew i spełnił
jej prośbę.
- Do zobaczenia na kolacji, profesorze Snape.
