Rozdział 20

Dla Haruki tydzień minął niczym mrugnięcie. Dzieląc czas między pomaganiem wujkowi z eliksirami, nauką latania – czy też raczej doskonaleniem swoich umiejętności i ściganiem złotego znicza, chodzeniem z Hagridem i zbieraniem ziół do eliksirów czy sprawdzaniem że gdzieś nie ma rannych zwierząt. Do tego doszło sprawdzanie przez McGonagall - „bo nie puści jej na trzeci rok, jeśli czegoś nie umie", co spowodowało że inni nauczyciele też chcieli sprawdzić jej wiedzę. Zamek zwiedzała tylko gdy biegała z czymś do któregoś z nauczycieli. A wieczorami czytała kolejne książki, które podrzucał jej wujek... Tak, to był bardzo pracowity tydzień. Co będzie jak szkoła się zacznie?

xxxxxxxxxxxxxx

Dziś był ostatni dzień sierpnia. Wiedziała, że jutro do szkoły przybędą uczniowie - jej nowi koledzy i koleżanki - i czuła przez to lekką tremę. Jutrzejszą kolację będzie jeść z innymi nastolatkami przy stole domu, do którego zostanie przydzielona.

Nie zapomniała o tym, co mówił jej wuj Tom, ale miała wątpliwości. Bycie w Gryfindorze dałoby jej codzienny dostęp do tego Potter'a, ale... jej instynkt podpowiadał jej, że to złe rozwiązanie.

Dumbledore też nie był taki jak go sobie wyobrażała. Nie ufała mu, o nie, coś z nim było nie tak; pachniał miętą tak intensywnie jakby próbował coś tym zapachem zakamuflować. Ale nie wydawał się być „zły"...

Gdy po raz drugi spotkała Brogana, kompletnie sam na sam - Hagrid był przy swojej chacie, gdy ona z Królem byli przy obrzeżach lasu - centaur powiedział jej by ufała swojemu instynktowi, że pomimo braku pamięci jej planeta ją poprowadzi.

I choć nie ufała Dumbledorowi, to z jakiegoś względu całkowicie zaufała centaurowi. Może był to wpływ Króla, który nazwał Brogana „swój"? Komu jak komu Królowi ufała bezgranicznie.

- Gotowa na ostatnią kolację w moim towarzystwie? - Severus uśmiechnął się lekko.

- Yup - jemu też ufała. - Wujku, co się stanie jeśli Tiara nigdzie mnie nie przydzieli?

Ciemne oczy mężczyzny utknęły w niej, sondując i rozważając.

- Nie ma takiej opcji - odpowiedział spokojnie starając się załagodzić jej wątpliwości i ciągłą niepewność. - Jedyne pytanie to gdzie ty chcesz trafić? Z twoimi umiejętnościami każdy z domów będzie szczęśliwy cię przyjąć.

Jego ręka powędrowała na jej ramie, ścisnął ją lekko w ramach wsparcia.

- Wybierz mądrze i dla siebie - dodał. - Nie przejmuj się Tomem. Każdy wybór można zawsze dobrze uzasadnić. A do Pottera można dotrzeć na wiele sposobów. Więc jakby co, to coś wymyślimy.

Oboje uśmiechnęli się i poszli na ostatnią wspólną kolację.

- Hmm, znowu sałata? - Albus zauważył rozbawiony. - Zamieniasz się w królika, Haruka?

Dziewczyna wzruszyła ramionami, ale uśmiechnęła się szelmowsko.

- Nie. Jeśli już zamienię się w jakieś zwierzę to będzie to smok.

- Smok? - dyrektor zaśmiał się słysząc jej odpowiedź. - Hagrid na pewno bardzo się ucieszy.

O tak, Haruka słyszała o Norbercie i wielkiej miłości gajowego do różnych dziwnych stworzeń.

- Ale jak to jest - dopytywał dyrektor - że jako jedyna otrzymujesz sałatę? Hmm?

- Wygląda na to, że nikt inny o nią nie poprosił - Haruka odpowiedziała tnąc surowe mięso dla Króla na mniejsze kawałki. On też dostawał własne porcje, praktycznie na drugi dzień od przybycia.

- Poprosił?

- Aha. Drugiego dnia przed kolacją spotkałam szkolnego skrzata, który zapytał co sobie życzę na posiłek i co najbardziej lubię. Powiedziałam, że sałatę z mięsem i voilà.

Zauważyła że dyrektor zaczął głaskać brodę. Zawsze robił tak, gdy się nad czymś zastanawiał.

- Niesamowite - mruknął.

Haruka wzruszyła ramionami, ale tylko wewnętrznie. Nie rozumiała, co mogło być w tym niesamowitego. Z drugiej strony sałata była boska. Odpowiednio doprawiona ze składnikami, które lubiła. Raj w ustach normalnie. Aż jęknęła w zachwycie, gdy kolejna porcja wylądowała w jej ustach.

Dyrektor zaśmiał się cicho.

- Mam dla ciebie małą niespodziankę - powiedział gdy skończyła jeść a przed nią pojawił się deser.

- Super szybką miotłę? - spytała z nadzieją w głosie. Szkolne miotły były dobre, ale za wolne na jej ciągle rozwijające się możliwości.

- Nie - starszy czarodziej zaśmiał się lekko. - Postanowiłem, że zamiast stresować się tutaj, poznasz nowych kolegów i koleżanki jutro w pociągu.

Spojrzała na niego zaniepokojona. Co on knuje?

- Hagrid odstawi cię jutro na peron, gdzie razem z innymi przybędziesz do Hogwartu.

- Ale ja już tu jestem - zauważyła spokojnie. - Więc czemu nie mogłabym pomóc przy eliksirach i poczekać do kolacji?

- Żeby się rozerwać dziecko i poznać innych. Tydzień w towarzystwie zrzędliwych dorosłych na pewno nie był pasjonujący.

- Mi się podobał - mruknęła dłubiąc w apple crumble*.

Już dawno temu przestała zwracać dyrektorowi uwagę na to, że nie jest dzieckiem. Zaraz po tym jak usłyszała jak zwraca się tak do wujka i do Hagrida.

- Dyrektor ma rację - Severus wtrącił widząc jak jego podopieczna się wycofuje wewnętrznie. - To dobry czas by poznać innych. Ostatnie dwa miesiące spędziłaś w towarzystwie dorosłych. Czas spotkać rówieśników i zawrzeć nowe znajomości.

Haruka skinęła smętnie głową. Król czując jej nastrój uszczypnął ją delikatnie.

- Jeść! Ciastko.

Uśmiechnęła się, ale nie sięgnęło to jej oczu. W zamku czuła się bezpiecznie, a teraz miała go opuścić. Nawet jeśli tylko na kilka godzin.

- Król oczywiście pojedzie z tobą - Severus dodał widząc jej niepokój. - Kufer zostanie tutaj, będzie czekał na ciebie spakowany.

Zamrugała zdziwiona. Ach, tak, od jutra będę też spać gdzie indziej. Westchnęła.

- Ale mogę ze sobą wziąć jakąś książkę na wypadek gdyby nikt nie chciał ze mną rozmawiać?

Severus skinął przyzwalająco.

Westchnęła po raz kolejny i już bez apetytu dokończyła deser.

* Przepraszam że po angielsku, ale nie mam pojęcia jak się ten deser po polsku nazywa – nigdy się w nim w Polsce nie spotkałam. Można by rzec że to coś jak jabłecznik, ale ma posypkę na wierzchu jak drożdzówka, tyle że o wiele grubszą; można też użyć innych owoców a wtedy nazwa zmienia się odpowiednio do zawartości. Jest podawany ze śmietaną lub z custard (takim lejącym się żółtym czymś, za czym nie przepadam ^_^; ale ze śmietaną i na ciepło jest boski).