Yo! To drabble miało pojawić się wcześniej, ale tam gdzie spędzam majówkę internet jest bardzo... upośledzony. Miłego wypoczynku!
(A ja tymczasem biorę się za przepisywanie reszty pisadeł z magicznego zeszytu)
Rozgrzany piasek parzył jej stopy do czerwoności. Z trudem powstrzymywała łzy, język ją bolał - przygryzła go, by nie krzyknąć gdy zdjęła buty.
"Bądź shinobi" słyszała surowy głos Baki. "Bycie kunoichi to za mało".
I jeszcze inny głos.
"Miałaś pilnować Gaary. Patrz, co się stało! Czeka cię stosowna kara".
W Konosze nie ma gorącego piasku, nie grzeje się nawet w najgorętsze letnie południa.
Shikamaru śmieje się, gdy odmawia ściągnięcia obuwia i pospacerowania boso po ogródku. Shikadai ziewa.
- Mamo, co mam zabrać na wyjazd do Suny?
- Sandały - odpowiada machinalnie.
- Mamo, pytam poważnie!
- Weź sześć par - upiera się, wspominając ból. - Piasek jest gorący.
