CZĘŚĆ TRZECIA: ŚMIERCIOŻERCA
Moja młodość... Moja jakże krótka młodość. Jak żywe stają mi przed oczyma te chwile którym towarzyszyły silne emocje... Codzienność zlewa się w jedno, ulega zapomnieniu.
Inicjacja
Lato roku 1978, lato w którym ukończyłem Hogwart, jest niezwykle upalne. Pewnego lipcowego dnia, leżymy z Bellatrix z domu Black obecnie Lestrange na niewielkiej leśnej polance obserwując drogę. Bella podkasała od dołu i rozpięła u góry delikatną, przylegającą do ciała letnią szatę i leżąc na brzuchu wypatruje męża i szwagra. Mamy przeprowadzić pozorowany atak na braci Lestrange. Zamiast obserwować drogę, obserwuję Bellę studiując krągłości łydek, ud, zakrytych szatą bioder, wstających z opiętego stanika piersi i robi mi się sucho w ustach i coraz bardziej gorąco. Czuję, jak mój kutas twardnieje. Oblizuję wargi językiem. Bellatrix patrzy na mnie spod ciężkich, wpółprzymkniętych powiek, jej gęste, czarne, lekko kręcone włosy okalają twarz, gdy leniwym ruchem przekręca się na plecy.
- Choć chłoptasiu, mamy pół godziny, nauczę cię jak zadowolić kobietę.
Jestem tak podniecony, że widmo kary jest dalekie i nieistotne, mimo że dokładnie wiem co mnie czeka jak spieprzę zadanie. Przywieram do ust Belli, są pełne i słodkie, wkładam język pomiędzy jej zęby, nasze języki spotykają się... Równocześnie pieszczę pełne, krągłe piesi i czuję jak sutki twardnieją pod moimi palcami. Ciało Belli pręży się, głowa odgina ku tyłowi. Całuję jej szyję, rozpinam szatę, stanik, uwalniając dwie przepiękne kopuły piersi, ssie sutek, drugi masuję ręką. Masując sutki zsuwam się niżej, językiem pieszczę pępek i jeszcze niżej, zaczynam całować łechtaczką. Bella cicho jęcząc rozkłada uda unosząc ku górze biodra. Rozpinam szatę uwalniając drżącego, w pełnej gotowości kutasa i wchodzę w nią. Bella przytrzymuje moje pośladki. Och, jak dobrze, ciepło, wilgotno i rozkosznie, pochwa ciasno opina się na moim prąciu. Zaczynam poruszać biodrami i czuję, że za chwilę się spuszczę, wtem Bella jedną ręką przytrzymuje moje biodra a druga ściska nasadę kutasa. Cicho jęczę i przechodzi mi chęć na rozładowanie. Po chwili Bella puszcza mnie i ponawiam działalność. Sytuacja powtarza się kilka razy i gdy wreszcie Bella szczytuje, ja dochodzę po kilku pchnięciach i każda część mojego ciała drży z rozkoszy. Słaby jak niemowlę, opadam na plecy. Kiedy pojawiają się Lestrangowie, Bella w walce przechodzi samą siebie a ja mam ewidentnie opóźniony refleks. Walkę przegrywam przez własną nieudolność i w nagrodę wściekły instruktor przez kilka minut traktuje mnie Crucio. Seks to jest świetna rzecz, ale mam nauczkę, żeby nie kochać się przed walką.
xxx
Szkołę ukończyłem z bardzo dobrym wynikiem, poza transmutacją, którą zaliczyłem na powyżej oczekiwań uzyskałem same wybitne na owutemach. Pomieszkuję u Averego warząc eliksiry na potrzeby Czarnego Pana, to właśnie w tym okresie przywiera do mnie ksywa Alchemik, używana później powszechnie wśród śmierciożerców. Czuję się gotowy, by zostać śmierciożercą. Pewnego dnia, do piwnicy gdzie warzę przychodzi instruktor, Antonin Dołohow.
- Przygotuj się, Czarny Pan cię wzywa.
Aportujemy się na leśnej polanie. W półkręgu stoi kilku śmierciożerców w czarnych płaszczach i białych maskach a na środku widzę Czarnego Pana przed którym klęczą Crabble i Mulciber. Padam na kolana obok Imperiusa. Po chwili aportuje się Avery z opiekunem. Ian klęka obok mnie, a instruktor staje w kręgu.
- Moi wierni śmierciożercy,- Czarny Pan zaczyna przemowę, -ci oto młodzi ludzie za chwilę dostąpią zaszczytu wstąpienia w nasze szeregi. Obserwowałem ich przez kilka lat, są zdolni, sprytni, wierni, oddani sprawie, będą dobrymi sługami. Czy decydujecie się wstąpić w nasze szeregi i zostać moimi sługami, śmierciożercami?- Zwraca się do nas.
Odpowiadamy po kolei:
- Tak Panie, to dla mnie wielki zaszczyt.
- Jesteście świadomi, że to jest ciężka służba, na śmierć i życie?
- Tak Panie,- odpowiadamy chórem.
- Będziecie zjawiać się na każde moje przywołanie i bez dyskusji wypełniać dokładnie wszystkie polecenia. Każde nieposłuszeństwo, nieporadność, głupota będą karane w zależności od przewiny klątwą torturującą lub śmiercią.
- Tak, Panie.
- Każde poprawnie wykonane zadanie będzie nagrodzone. Z tej służby nie można zrezygnować. Dezercja, brak lojalności, zdrada będą karane śmiercią. Czy nadal jesteście zdecydowani zostać moimi sługami?
- Tak, Panie- głośno odpowiadamy.
- Czy jesteście gotowi na mój rozkaz zabijać, torturować, oszukiwać?
- Tak, Panie.
- Czy świadomie i z własnej woli chcecie dać sobie wypalić Mroczny Znak, symbol waszej służby i przynależności?
- Tak, Panie.
- Zdejmijcie szaty i obnażcie lewe przedramiona.
Zdejmujemy szaty, podwijamy wysoko rękawy koszul na lewym ramieniu i na powrót klękamy.
- Dobrze, a teraz unieście wyprostowane lewe ramiona dłońmi górze.
Spełniamy rozkaz. Czarny Pan podchodzi do Crabbla i różdżką dotyka jego przedramienia poniżej łokcia. Słyszę skowyt bólu i po chwili Tony ze sztywną ręką kuli się na trawie. Następny w kolejce jest Mulciber. Widzę znak czaszki i węża pojawiający się na jego przedramieniu. Imperius wyje z bólu i tak jak Crabble pada na trawę. Staram się nie drżeć ze strachu. W jednej chwili jestem unieruchomiony klątwą i czuję straszy ból przedramienia, jakby ktoś przycisnął rozpalone żelazo do mojej skóry. Chcę cofnąć rękę ale nie mogę. Krzyczę, po kilkunastu sekundach Czarny Pan cofa klątwę a ja jęcząc padam obok kolegów.
Gdy już wszyscy zostaliśmy naznaczeni, Czarny Pan każe nam się podnieść. Wstajemy, trzymając sztywno przy bokach lewe ramiona. Po kolei klękamy, dziękując Panu za zaszczyt jaki nam wyświadczył i całujemy kraj jego szaty. Zakładamy płaszcze, starając się nie urazić szorstkim materiałem palącej rany. Podchodzą do nas instruktorzy i wręczają trupio białe maski. Oszołomiony bólem, staję w kręgu śmierciożerców. Więc to już, już po wszystkim, stało się, jestem sługą Czarnego Pana, jestem śmierciożercą. Gdzieś z oddali, jak przez ścianę, dociera do mnie głos mojego Pana:
- ...jak wiecie, naszym celem jest przejęcie władzy i wyeliminowanie ze społeczeństwa szlam i wszelkiego rodzaju mieszańców. Wytypowałem do zlikwidowania kilka szlam, które szczególnie aktywnie mi szkodzą. Akcja zostanie przeprowadzona w jednym dniu. Będę was wzywał pojedynczo i przydzielał zadania. Na dzisiaj to wszystko, możecie odejść. Naśladując innych śmierciożerców, kłaniam się żegnając Czarnego Pana i deportuję się pod posesję Averego.
