Dzień dwudziesty pierwszy - Watching porn

OSTRZEŻENIA: spojlery filmu Don Jon

To była taka ich tradycja – sobotnie wieczory oznaczały wspólne oglądanie filmu. Czasami chodzili do kina, a jeśli akurat nie leciało nic, co by ich zainteresowało, szukali czegoś na DVD.

Tym razem zostali w domu. John obiecał, że przywiezie ze sobą film, Sherlock miał się tylko zatroszczyć o to, żeby nie zabrakło im popcornu.

Do tej pory Sherlock nie narzekał na filmowe wybory Johna, tym razem jednak nie do końca był przekonany.

- Don Jon? Serio? - zapytał, kiedy John podał mu pudełko z płytą.

- Bo lubię Scarlett Johansson, okej? A teraz nie marudź, tylko włączaj – odpowiedział John, układając się wygodnie na kanapie, z miską popcornu na kolanach.

Okazało się, że film nie był wcale taki zły.

Później, jak zawsze po seansie, rozmawiali o filmie. John mówił o tym, że rozumie dlaczego Barbara zostawiła Jona, ale nie podobało mu się, że nie umiała przyjąć jego przeprosin. Mówił o Jonie, któremu współczuł problemu z pornografią, ale cieszył się, że w końcu znalazł kogoś, kto mu pomógł i że teraz jest szczęśliwy.

Sherlock słuchał go i przytakiwał mu. A na koniec powiedział:

- Nie martw się, John, ja cię nie zostawię, mimo że oglądasz filmy pornograficzne i mi o tym nie mówisz.

- A co, chciałbyś, żebym ci jakieś polecił?

- Może chciałbym jakiś z tobą obejrzeć?

- Załatwione.

Nie trudno było zgadnąć, jaki film oglądali tydzień później.