----------------------------

Szkoła latania

----------------------------


Gdy pierwsza kropla - z tych, które poczuł, w każdym razie - spadła na jego odsłonięte przedramię, Harry rozejrzał się po placu zabaw. Był sam jak palec. Cały czas sądził, że panująca wokół cisza oznacza porę lanczu, lecz najwyraźniej się pomylił.

Chwilę później ściana deszczu przesłoniła mu widok.

Ależ miał szczęście! Potężnym susem dopadł huśtawek obleganych zwykle niczym niezdobyta twierdza. Stanął na siedzeniu jednej z nich, po czym, rytmicznie uginając nogi w kolanach, rozkołysał ją pod samo niebo. Wiatr świszczał mu w uszach i przenikał mokrą koszulkę, a on bujał się z uporem godnym lepszej sprawy.

Miał wrażenie, że lata.

Uwielbiał je.


--------------------

KONIEC

części 21

--------------------


AAA!!! Spóźnienie! Spóźnienie w dzienniku! Nieobecność nieusprawiedliwiona! AAA!!!

Nie no, wcale mi nie odbiło :-P.

Jakkolwiek by nie było, bardzo dziękuję za komentarze pod poprzednią częścią, chociaż nie zamierzam ukrywać, że nieco mnie zawiodła niska frekwencja chętnych do rozwiązania zadań. Jedna osoba. Jedna! Czyżbym przesadziła i zadała zadania aż tak hiper ultra giga trudne?... Na wypadek, gdyby jednak ktoś jeszcze miał ochotę zabawić się matematyką (z poziomu podstawówki, jak stwierdziła Anula93; ja nie wiem, jak się nie znam), nie podaję prawidłowych rozwiązań. Ukażą się one pod ostatnią częścią "Spraw"... o ile nie zapomnę ich tam zamieścić :-P.

Anula93 Przede wszystkim masz mój niski pokłon wdzięczności za włączenie się w matematyczną zabawę. Cieszę się, że tymi zadaniami sprawiłam Tobie przyjemność. Ja też lubię podobne łamigłówki i chociaż od dawna nie bawię się w rozwiązywanie jakichkolwiek zadań, to gdy mam okazję, z przyjemnością z niej korzystam. Zazwyczaj, w każdym razie. Na temat Twoich rozwiązań już Ci napisałam wiadomość - mam nadzieję, że ją dostałaś. Mam tylko jedno pytanie: co to jest klasa 1e-"algo"?

duszek_zły Wiem, że jesteś straszna, nie musisz mnie o tym informować :-P. Nie pisałam, że masz się moczyć, tylko podlać - to subtelna różnica, którą każdy ekolog powinien znać :-P. Osobiście wolę się moczyć niż brać prysznic, skoro już przy tym jesteśmy ;-). Nie-e. Nie do końca września, tylko niecały miesiąc. Niespełna trzydzieści odcinków powinno zostać do końca - przed połową października pewnie skończę moje "Sprawy" :-D. No wiesz, Severus to nie ekshibicjonista (przynajmniej nie ten), więc nie, nie nago. Poza tym to nie był właściwie rytuał - on tylko odmierzał odpowiednią ilość kroków w najwygodniejszy dla niego sposób. Chodziło wyłącznie o zachowanie odległości (ważne były liczby, bo niby stosował numerologię) i umieszczanie run w regularnych odstępach, żeby w tarczy nie było dziur. Użycie jednocześnie numerologii i run z założenia wzmacnia tę barierę. Tak to sobie obmyśliłam, w każdym razie. Mam wrażenie, że powinnam zgłosić zażalenie do Twojego TŻ - Ty chyba jesteś niedopieszczona, że masz takie kudłate myśli... :-P

Klio Rozumiem, że miałaś już wczoraj matematykę. Ale nie wmówisz mi, że w weekend też masz - zadania czekają cierpliwie :-P. Tak. Severus w ten oto sposób zabezpieczył dom zmarłej cioteczki. To znaczy: teraz już jego dom. Żeby mógł w nim czarować bez przyciągania niechcianej uwagi. Rzeczywiście, nie odpowiem, czy postać z "Soho" jest kanoniczna. Właściwie wyłącznie dlatego, że odmawiam odpowiedzi na dokładnie wszystkie pytania jej dotyczące, podobnie jak postaci z "Nie domu". Nie chcę Wam psuć (ewentualnych) niespodzianek ;-). Wcale nie martwię się szlagiem na zapas, bo równie dobrze mogę przeżyć Dumbledore'a jak Snape'a (acz do tego drugiego brakuje mi znacznie mniej :-D), więc co się mam przejmować. Przyjdzie to będzie. Gorsza sprawa, że mogę zostawić po sobie niezakończone tłumaczenia, nie mówiąc już o innych sprawach. Obecnie właściwie tylko to mnie martwi. A chwilą się cieszę, jak najbardziej. Wczoraj rano były takie piękne chmury...

Daimon Frey Skoro nadrobiłaś, to odpuszczam ;-). Życie potrafi być wredne, swoją drogą, a o pracy to już w ogóle nie wspomnę :-(. Przynajmniej lubisz swoją? Bo ja mojej najczęściej nie znoszę. Owszem, pierwsze zdanie osiemnastej części miało wyglądać dokładnie tak, jak je zinterpretowałaś. Co do joty. Prochowiec... Bardzo ładny pseudonim, muszę przyznać. Pozwolisz, że sobie pożyczę? Proooszę... Muszę przyznać, że nie raz i nie dwa razy zastanawiałam się, czego właściwie Hogwart uczy na tej nieszczęsnej numerologii... Z runami nieco łatwiej, niby to tylko kilkadziesiąt znaków, ale jeśli założyć, że w różnych zestawieniach oznaczają coś innego i mają odmienne działanie magiczne, to materiału może starczyć wręcz na lata. Przy numerologii niestety wyobraźnia z lekka mnie zawodzi. Wy to macie wyobraźnię... Biedny Severus :-D. Nie pijam porannej kawy (w ogóle nie pijam kawy, nie lubię jej smaku), ale czytając Twoje słowa nie mogłam nie wspomnieć pewnego marynarza, który opowiadał mi nie tak dawno, jak to wstaje z łóżka chyba piętnaście minut przed wyjściem w morze i w tym kwadransie mieści się również poranna kawa, przez niego samego przygotowana zresztą. Oraz kupa innych rzeczy. Aż kręciło mi się w głowie po tej jego opowieści (nie, nie piłam niczego poza herbatą tamtego wieczora :-D). Rozumiem, że wbrew pozorom napisanie komentarza do "Spraw" to nie taka prosta sprawa. Mnie może się wydawać inaczej, bo a.) ja tego nie robię :-D, b.) większość treści "Spraw" mam poukładaną w głowie, przynajmniej mniej więcej, i rzadko muszę się cofać do poprzednich odcinków. No, ale ja mam nad Wami tę przewagę, że wiem, dokąd to zmierza... ;-)

Jak Merlin da, to kolejna część jeszcze przed północą - żeby nadrobić zaległości. Co to się Merlinowi składało w ofierze?... Hm...