Rozdział 21
Po śniadaniu Haruka z Hagridem, za pomocą sieci Fiuu, wylądowali w „Dziurawym Kotle". Na całe szczęście Dumbledore zdecydował że tak będzie lepiej niż podróż pustym pociągiem do Londynu i z powrotem.
Z pubu pojechali na dworzec „Błędnym Rycerzem" co trochę rozchmurzyło Harukę. Przejście na peron 9 i ¾ też było ciekawe.
Było jeszcze wcześnie, ale na peronie stało już kilku oczekujących.
- Ekspres podjedzie za pół godziny – Hagrid wyjaśnił – ale odjedzie dopiero za godzinę.
Haruka jęknęła. Godzina czekania? Nie mogliśmy przyjechać później?
Na całe szczęście nie było aż tak źle. Hagrid opowiedział jej o każdym kto już był na peronie lub doszedł w międzyczasie, więc gdy ekspres podjechał znała już imiona połowy uczniów Hogwartu.
- Molly! Remus! - gajowy radośnie machał do grupki nowo przybyłych. - Chodź przedstawię cię najlepszym uczniom Hogwartu.
- Ludziska - odezwał się gdy podeszli bliżej - to jest Haruka, która zacznie trzeci rok w Hogwarcie. A to jest Harry, Hermiona i Ron – najlepsi w szkole. Tych dwóch nicponi z tyłu to Fred i George, a ta przeurocza młoda dama to Ginny.
Haruka przyjrzała im się uważnie. Czwórka z przedstawionych miała taki sam kolor włosów, więc założyła że to rodzina. Szczególnie widząc jak kobieta z nimi będąca wydaje polecenia.
Starsza ciemnowłosa dziewczyna machnęła do niej przyjaźnie i zaczęła opowiadać o nadchodzących egzaminach. Heh, a dyrektor kazał mi wyluzować?
Ciemnowłosy chłopak w okularach przyglądał jej się uważnie, tak samo zresztą jak wszyscy dorośli. Pies, który stał obok Harry'ego również jej się uważnie przyglądał przekrzywiając swój wielki czarny łeb.
- Miło was poznać - odezwała się próbując ukryć niepokój spowodowany nagłą uwagą skierowaną w jej stronę. - Haruka Tenoh. A to mój przyjaciel Król Niebios.
Wskazała ręką na siedzącego na jej lewym ramieniu kruka, który również uczestniczył w zabawie „poobserwujmy się wzajemnie".
Mężczyzna, nazwany Remusem, uśmiechnął się lekko.
- Miło cię poznać Haruka, ale czas wpakować was do pociągu. Gdzie twój kufer? - zapytał pomocnie.
- W Hogwarcie - jej wzrok przesunął się na stojącego za nimi starszego mężczyznę z twarzą pokrytą bliznami. Jego oczy utkwione były w niej i miała wrażenie jakby ją sprawdzał. - Został dostarczony tam wcześniej.
Remus kiwnął głową, a Haruka poczuła jak Hagrid lekko ją dotyka.
- Harry, zaopiekujcie się Haruką. To dobry dzieciak - spojrzał w kierunku trójki przyjaciół. - Ja wrócę do Hogwartu później...
Dorośli kiwnęli w milczącym zrozumieniu. Olbrzym poklepał Harukę po ramieniu i podszedł porozmawiać z człowiekiem z bliznami.
- Och, czyli Hagrid przyprowadził cię na dworzec - Molly zainteresowała się stojącą przed nimi dziewczyną. - A gdzie twoi rodzice?
- Nie żyją - wzruszyła ramionami. Kątem oka zauważyła jak Harry pochyla się nad psem i przemawia do niego równocześnie drapiąc go za uszami. Czyli nie tylko ja mam dobry kontakt z moim zwierzakiem...
- Nie martw się mamo - Fred wkroczył do akcji wyczuwając potoki łez, które zaraz mogły się wylać z jego rodzicielki. - My się nią zajmiemy.
George mrugnął do niej i szepnął:
- Do pociągu.
- Do widzenia państwu - powiedziała, po czym za radą starszego chłopaka weszła do stojącego obok wagonu. Też wyczuła wisząca w powietrzu tragedię.
Ron z Hermioną przepraszając rozłączyli się i poszli w kierunku wagonu prefektów. Bliźniacy również się odłączyli zgodnie z przewidywaniami Haruki.
Po krótkiej chwili znaleźli przedział z siedzącą w środku długowłosą blond dziewczyną, którą Ginny przedstawiła Haruce.
- Luna Lovegood - dziewczyna spojrzała na nią przez moment z dziwnie marzycielskim wyrazem twarzy po czym powróciła do lektury czasopisma.
W międzyczasie dołączył do nich kolega Harry'ego z klasy - Neville Longbottom, który nawijał coś o jakimś kaktusie patrząc na nią ciągle ukradkiem. Harry i Ginny udawali że mu się przysłuchują, ale też rzucali w jej stronę ukradkowe spojrzenia. Jedynie Luna ignorowała kompletnie wszystkich jednakowo.
Król za to okazywał zainteresowanie trzymaną przez Neville'a ropuchą. Haruka podejrzewała jednak że nie w towarzyskich zamiarach.
Gdy Neville próbował się popisać co też jego kaktus nie potrafi Haruka instynktownie stworzyła tarczę ochronną wokół siebie. Dzięki temu jako jedni, ani ona ani Król, nie ucierpieli z powodu śmierdzącej cieczy.
Haruka czuła, że zachowanie tamtych spowodowane jest tym, że jej nie znają. Nikt jednak nie uczynił pierwszego kroku by te lody przełamać, sama też nie zamierzała tego zrobić więc wyciągnęła z kieszeni książkę i zaczęła czytać.
Gdy wózek ze słodyczami dotarł do nich z zainteresowaniem obserwowała jak trójka przyjaciół kupuje różne smakołyki. Tylko ona i Luna niczego nie kupili. Haruka, choć dostała pieniądze od Severus'a, miała w kieszeniach sporo smakołyków które dostała od skrzatów zanim opuściła Hogwart. Usłużne skrzaty przygotowały dla niej także kanapki na drogę i nie zapomniały o przysmakach dla Króla. Widząc że wszyscy jedzą wyciągnęła i swój posiłek.
xxxxxxxxxxxxxx
Minęła kolejna godzina zanim Ron z Hermioną pojawili się w ich przedziale. Po wymianie informacji na temat tego kto jest nowym prefektem w przedziale zapanowała niezręczna cisza.
Haruka, która po posiłku ponownie pogrążyła się w lekturze, uniosła nagle głowę czując na sobie wyczekujące spojrzenia.
- Czy to Śmierciożercy zabili twoich rodziców? - rudowłosy chłopak zapytał nagle.
- Ron! - Hermiona prawie warknęła. - To że czyiś rodzice nie żyją, nie znaczy od razu że zostali zabici!
- Śmierciożercy? - Haruka spytała zdziwiona słysząc nową nazwę. - Moi rodzice zostali zabici, ale nie wiem przez kogo. Straciłam pamięć.
- Traumatyczne przeżycia mogą przyczynić się do amnezji - Hermiona spojrzała na nią smutno, ignorując tryumfujące spojrzenie Rona.
- Tak słyszałam...
- Śmierciożercy to grupa czarodziejów zajmująca się czarną magią i próbująca wprowadzić terror porywając i zabijając innych czarodziejów - Hermiona zaczęła tłumaczyć widząc pytające spojrzenie Haruki. - Wierzą, że jedynie czarodzieje czystej krwi powinni rządzić i posiadać magię, a ci nie pełnej krwi lub urodzenie w rodzinach mugolskich i sami mugole - czyli kompletnie nie magiczni - powinni im służyć. Ich przywódca powrócił ponad trzy miesiące temu, ale Ministerstwo próbuje temu zaprzeczyć. Tyle, że my wiemy że to prawda, bo Harry sam widział jego powrót.
- Czy ich nazwa znaczy, że jedzą śmierć czy trupy? - Haruka zapytała zainteresowana, ale ujrzała pięć pustych spojrzeń. Sześć, jeśli wliczyć Lunę, która opuściła swoją gazetę i z uwagą się przysłuchiwała. Haruka zastanowiła się czy rozwinąć swoje rozważania semantyczne, ale dała sobie spokój widząc że ich wzrok się nie zmienił. - Dziwna nazwa i tyle.
- Sama-wiesz-kto ją wymyślił - Ron w końcu zareagował.
- Nie wiem - odparła, ale widząc jego jeszcze bardziej zdziwione spojrzenie wyjaśniła. - Nie wiem o kogo chodzi, a ty do mnie że „sama wiem". Więc ci mówię, że nie wiem. Niby skąd mam wiedzieć?
Obserwowała jak patrzą po sobie niepewnie.
- Amnezja - Hermiona w końcu mruknęła.
- Chodzi o Voldemort'a - Harry wszedł jej w słowo, a Haruka zauważyła bliznę na jego czole. Ach, czyli to jest ten sławny Potter… Harry Potter...*
Ron, Ginny i Neville jęknęli słysząc zakazane imię, ale Harry jak zawsze ich zignorował.
- Drań powrócił, ale Knot oczywiście udaje że nic się nie stało i że to nie prawda.
- A jak ten Voldemort wygląda? - Haruka zapytała zaciekawiona.
- Wysoki, łysy, bez nosa – Harry wzruszył ramionami, nie zauważając jak dziewczyna zbladła. - Wygląda jak Nagini, jego wąż.
Mężczyzna bez nosa i Nagini? Czy on mówi o wuju Tomie? Ile węży może mieć na imię Nagini? Ale... ale... zacisnęła szczękę i zrelaksowała się wydychając powietrze. Wuj ostrzegał, że będą mi wmawiać, że to on jest zły...
- Wąż - Król zakrakał poważnie. Pogłaskała go mechanicznie. Zabawne, ale zawsze tak nazywał wuja Toma. No i ten zapach, który mu towarzyszył, a który ostrzegał ją i nakazywał ostrożność.
Siedzący do tej pory koło Hermiony kot wskoczył na siedzenie obok niej. Miauknął i rozejrzał się po przedziale. Jego wzrok utkwił najpierw w Królu a potem w Haruce, którzy również zaczęli go obserwować.
Krzywołap, niby przeciągając się, podszedł bliżej nich. Haruka wyciągnęła w jego stronę rękę i pozwoliła mu się obwąchać zanim otarł łeb o jej dłoń. Wyczuwając pozwolenie Haruka pogłaskała go za uszami i pod brodą. Kot zamruczał zadowolony.
- Wygląda na to że cię lubi - Hermiona zamrugała zdziwiona. - On rzadko lubi obcych.
- Bo to potwór nie kot - burknął Ron, a Harry i Ginny zdecydowali że lepiej będzie się nie odzywać.
- Dobry kot - zakrakał Król i zamknął oczy.
xxxxxxxxxxxx
Dalsza rozmowa potoczyła się swobodnie. Piątka przyjaciół dowiedziała się, że Harukę czeka jeszcze przydział do któregoś z domów więc zaczęli opowiadać historyjki z Gryfindoru, a Luna wtrącił kilka z Ravenclawu. Po pewnym czasie rozmowa zeszła oczywiście na inne domy i na wrednych Ślizgonów.
- Co jest takiego złego w Slytherinie? - Haruka zapytała niewinnie.
- Tam idą tylko ci, którzy potem dołączą do Śmierciożerców - Ron odezwał się stanowczo.
- Wszyscy?
- Wszyscy!
- Ron! - upomniała go Hermiona. - To, że ktoś tam trafia to nie zawsze jego wybór. Tiara przydziela według charakteru. Aczkolwiek ci, którzy tam trafiają mają w większości duże aspirację.
- I są wredni - dodała Ginny.
- I sami-wiecie-kto też tam był - Ron dodał przytakując siostrze.
- Są wredni, bo nikt ich nie lubi - próbowała Hermiona, ale bez przekonania.
- Czemu nikt ich nie lubi? - dopytywała Haruka.
- Bo są wredni - Ron rzucił jakby to wszystko tłumaczyło. - I ich opiekun też jest wredny i złośliwy.
- Opiekun? - Haruka przechyliła głowę. Zabawne, zna opiekunów trzech innych domów, ale Dumbledore nigdy nie wspomniał o Slytherinie.
- Snape - burknął Harry.
- Profesor Snape - Hermiona ciągle próbowała.
Wujek Severus? Ciekawe...
- I on jest wredny?
- Taa, sama zobaczysz na zajęciach z eliksirów - Harry sapnął zirytowany. - Faworyzuje Ślizgonów a gnoi nas. Mnie szczególnie...
- Kto jeszcze faworyzuje Ślizgonów? - jej ciekawość wzrosła. Widząc ich miny domyśliła się odpowiedzi.
- A poza tym Snape jest Śmierciożercą! - dorzucił Ron, co według niego wszystko wyjaśniało.
- Ron! - Hermiona syknęła – Wiesz, że to nie prawda. Dyrektor Dumbledore mu ufa i...
Zamilkła rzucając niepewne spojrzenie w stronę Haruki.
Oho, tajemnica. Kolejna...
- Ron - Hermiona nagle wstała. - Musimy wrócić do przedziału prefektów. Zbliżamy się do Hogwartu.
xxxxxxxxxxxxx
* Sorki, ciężko się powstrzymać było ^_^
