Rozdział 21- „ To tylko iluzja? "

Kyuubi, Shukaku i Hoko stali w przeklętej części lasu, gdzie wcześniej zostawiono Sakure. Nienawistne spojrzenie Hoko uważnie obserwowało braci czekając na jakikolwiek ruch z ich strony. Pierwszy zareagował Kyuubi przeistaczając się w swoją zwierzęcą postać.

- Jest mój. – Shukaku kiwnął głową odsuwając się na bok pozwalając bratu na zemstę. Wiedział, że to starcie jest bardzo ważne dla kitsune. Lata cierpień i wyrzeczeń związanych z ukrywaniem się przed Hoko na każdym kroku dawały o sobie znać. Kyuubi stał się nerwowy i łatwo wybuchał jednak na szczęście miał Minato, który działał na niego kojąco.

Hoko odepchnął się od drzewa i stanął przed lisim demonem.

- Nie jesteś ciekaw moich motywów? – Zapytał z drwiącym uśmiechem na ustach i sam również przeistoczył się w swoją zwierzęcą postać rozświetlając otoczenie poświatą emanującą z jego ogonów. Podszedł bliżej brata owijając ognisty ogon wokół jego łapy.

- Wiem, że Naruto i Lee stali się twoimi ofiarami z zemsty na nas… na mnie… - Kyuubi odepchnął jednym z ogonów natarczywy ogon Hoko warcząc ostrzegawczo ukazując przy tym kły. - … Ale dlaczego Iruka? Co ten słodki inu ci zrobił, aby go tak skrzywdzić?

W czerwonym spojrzeniu Hoko pojawiła się na chwilę nutka ciepła, ale szybko znikła nie chcąc, aby któryś z braci to zauważył. Jednak było już za późno. Shukaku i Kyuubi oniemiali wpatrywali się w demona, który nieświadomie ukazał swoje uczucia.

- Kochasz go.

- Jesteś śmieszny! – Zadrwił Hoko, któremu nie podobało się, że ktoś odkrył jego tajemnicę, a zwłaszcza tych dwóch najbardziej znienawidzonych osobników. – Jak mógłbym pokochać kogoś, kto mi służy do zaspokajania moich zwierzęcych potrzeb. Kogoś, kogo gwałcę przy każdej okazji, czy jest w stanie się ruszyć, czy nie. A poza tym gdybym go kochał, jak twierdzisz, to… - Odwrócił się do braci tyłem nie chcąc, aby widzieli satysfakcję w jego spojrzeniu. - … nie pozwoliłbym innym na penetrowanie mojego delfinka, a tym bardziej na jego zaciążenie.

Przy tych słowach, które były przesycone ciepłem i miłością, Kyuu i Shukaku zrozumieli prawdę, ale potrzebowali dowodu, a tego mógł im dostarczyć tylko sam Hoko.

Tanuki kiwnął głową w porozumieniu z Kyuubi`m i skoczył na inu, który nie spodziewał się żadnego ataku z jego strony. Wściekły warknął wyrywając się mu, ale niestety przeciwko przeklętemu piaskowi brata był chwilowo bezradny.

- Dałem się podejść jak dziecko. – Wysyczał Hoko stojąc w bezruchu i czekając na kolejny ruch Kyuubi`ego.

- Tak… - Uśmiechnął się Kyuu podchodząc do inu i przemieniając się z powrotem w swoją ludzką postać. - … a teraz dowiemy się prawdy.

Czując dłonie rudzielca na swojej twarzy Hoko zrozumiał, jakie były zamiary rodzeństwa i nie mógł do tego dopuścić. Z brutalną siłą zaczął się szarpać nie chcąc, aby poznali prawdę.

Z jego ust wydobył się niemy krzyk, a oczy zaszły mgłą. Kyuubi był w jego umyśle śledząc każde wydarzenie z przed kilku miesięcy, aż dotarł do porwania Iruki, gwałtów na nim i załamania ślicznego inu. Następne wspomnienie demona było ponownie pełne Iruki, jednak tym razem Hoko leżał w wannie i czule przytulał śpiącego na jego piersi delfinka myjąc go pieszczotliwie. Na to wspomnienie Hoko szarpnął się mocniej, najwyraźniej nie chciał, aby ktoś dowiedział się o jego słabości do Iruki. Ich wspólna kąpiel była bardzo intymna i była pierwszym przejawem jego uczucia do słodkiego delfinka.

W czasie wędrówki po umyśle Hoko, Kyuubi natknął się na wiele innych oznak czułości wobec Iruki, ale nie mógł dłużej przebywać w umyśle brata. Za dużo chakry ten wyczyn pochłaniał, a musiał sprawdzić dzisiejsze wydarzenia. Musiał się upewnić.

Znalazł.

- NIEEE…!!! – Krzyknął Hoko wyrywając się z uchwytu braci. Wybuch skumulowanej chakry psiego demona spowodował, że Kyuubi leżał na ziemi ciężko dysząc z zamkniętymi oczami z Shukaku przy jego boku, który od razy do niego doskoczył pozostawiając Hoko samego, który klęczał na jednym kolanie ręką podpierając się o ziemię.

- Kyuu…? – Shukaku chciał wiedzieć, co tak bardzo wzburzyło białowłosego demona.

- …On… - Podciągnął się lekko do góry opierając głowę na kolanie brata. - … on jest ojcem dziecka … Iruki… a seks naszych chłopców… z … nim… to tylko iluzja.

- Iluzja? Ale… - Tanuki spojrzał przenikliwym wzrokiem na białowłosego, który odwrócił wzrok nie chcąc, aby w tej chwili bezradności jego brat mógł odczytać jego prawdziwe uczucia. - … Kabuto i nasi malcy…

- … Iluzja… - Kyuubi z pomocą brata wstał podchodząc do Hoko, który stał już z dumnie uniesioną głową i nienawiścią odbijającą się w spojrzeniu czerwonych tęczówek. - … Iruka jest już w pierwszym miesiącu ciąży, a to oznacza, że ojcem może być tylko Hoko.

- Seks Naruto i Lee z Iruką, krzywda Kabuto… - Przenikliwy wzrok kitsune uważnie obserwował każde drgnięcie na twarzy brata. - … To nic innego jak kłamstwo…

- Cieszy cię ten fakt, prawda? – Wysyczał Hoko wymijając braci i odchodząc od nich na bezpieczną odległość stojąc do nich tyłem.

- Tak. – Hoko zacisnął pięści nie mogąc znieść ulgi w głosie brata na wieść o nieutraconej niewinności syna. Z każdą chwilą coraz bardziej nienawidził ich i ich szczęście. Miał ochotę je zniszczyć, aby poczuli, co to znaczy samotność.

- … Tylko dlaczego… - Kitsune podszedł do brata łapiąc go za ramię, ale Hoko odepchnął go i wierzchem dłoni uderzył w twarz.

- Nie dotykaj mnie tymi plugawymi dłońmi! – Gniew Hoko zaczął się powiększać. Spojrzał na Shukaku, który klęczał przy Kyuubi`m pomagając mu wstać, jego kolejne słowa były skierowane właśnie do niego. – Nienawidzę cię! Każdy dzień twojego istnienia napawa mnie wstrętem i jeszcze większą chęcią zniszczenia cię! A ty…!!! – Szarpnął Kyuubi`ego za ubranie przyciągając go do siebie. – Jesteś najgorszy!

Kyuubi rozszerzył oczy ze zdziwienia. Nie potrafił ukryć bólu, jaki odczuł na słowa brata, którego mimo wycierpianych krzywd z jego ręki nadal kochał.

- Kochałem cię! Ofiarowałem ci siebie, a ty mnie odepchnąłeś i pogardziłeś moim uczuciem! – Zrezygnowany Hoko wypuścił brata, który upadł na ziemię przy tak nagłej utracie równowagi. - … Dałbym ci wszystko… wszystko…

- Jesteśmy braćmi! – Bronił się Kyuubi ponownie wstając z ziemi, aby stawić czoło bratu. – Twoje uczucie do mnie jest złe! Niewłaściwe!!! Obrzydliwe… - Kyuubi zakrył dłonią usta, ale było już za późno. Hoko usłyszał je, a ich skutkiem była gwałtowna przemiana w zwierzęcą postać, wokół, której emanowała mordercza chakra.

- Zniszczę cię i twoją rodzinę. – Niski głos, któremu towarzyszyły warczenia sprawił, że przez ciała Shukaku i Kyuubi`ego przeszły dreszcze. – Ty zniszczyłeś moją miłość, tylko dlatego, że jesteśmy braćmi, a ja zniszczę wszystko i wszystkich których kiedykolwiek kochałeś. Nie pozwolę pozbawić się szczęścia, a raczej tej odrobiny, którą zaznałem w ramionach mojego słodkiego delfinka. Iruka jest mój i dzieci, które nosi pod sercem są moje. Kocham ich… - Realizacja swoich uczuć , które głośno zdeklarował sprawiła, że Hoko zawahał się, a jego chakra wróciła do normy, jednak nadal pozostał w psiej postaci. Ta chwila wahania wystarczyła kitsune do zmiany swojej postaci i stawienia czoła bratu.

Oboje wiedzieli, że jedynym sposobem na uwolnienie się od siebie jest śmierć. Kyuubi walczył o bezpieczeństwo ukochanych, a Hoko o szczęście i miłość jego nowo odkrytej rodziny.

Shukaku obserwował starcie braci, a jego serce krwawiło obawiając się końca walki, w której straci jednego z nich, ale obiecał, że nie wtrąci się do niej.

0OO0

Iruka leżał skulony nie chcąc spojrzeć na nikogo. Bał się ich reakcji, odrzucenia, ale przede wszystkim pogardy. Przez niego Naru i Lee znaleźli się w niebezpieczeństwie, jak również Kabuto. Ciche łzy spłynęły po jego policzkach w bezradności. Nie mógł nic zrobić, był bezużyteczny, brudny… jego dotyk mógł splamić jego niewinnych przyjaciół, a tego nie chciał. Całe ciało go bolało, każdy oddech, mały ruch ręką, a co dopiero wstanie z łóżka, czy jakakolwiek inna czynność. Głosy w pomieszczeniu stały się bardziej podniosłe, co przykuło jego uwagę. Kątem oka dostrzegł, że Naruto i Lee są nadal w ramionach ukochanych, a Kabuto stoi o własnych siłach obok starszego, Uchiha.

- To, co jest prawdą?! – Podniósł głos Itachi mocniej ściskając dłoń kochanka. – Wchodząc do pokoju znalazłem zakrwawionego Kabuto i malców drżących i płaczących oraz…

- To była iluzja! – Minato podniósł głos tracąc cierpliwość nad swoją głupotą. – Jak mogłem wcześniej na to nie wpaść!? Przecież Hoko jest władcą iluzji. Dla niego stworzenie i utrzymanie iluzji jest jak mrugnięcie powieką. Niczym.

- Padliśmy ofiarami podstępnego planu demona. – Itachi odetchnął z ulgą wiedząc, że jego ukochany nie ucierpiał fizycznie. Schylił się całując czoło srebrnowłosego, a w zamian dostał ciepły uśmiech i miłość odbijającą się w czułym spojrzeniu.

- To znaczy, że Naruto z Lee oni… - Sasuke ostrożnie zaczął, a Gaara dokończył.

- … Nie zdradzili nas?

- Nie. – Minato uśmiechnął się widząc ulgę malującą się na twarzach osuneko i tanuki. – Malcy przez cały czas spali…

- A afrodyzjak? – Sasuke nie dawał za wygraną chcąc wiedzieć wszystko.

- Afrodyzjak najwyraźniej był przeznaczony dla Iruki, aby nie stawiał zbyt dużego oporu. – Wszyscy spojrzeli na śpiącego inu na łóżku myśląc, że nadal śpi, ale niestety.

Czarne tęczówki wpatrywały się w nich i wiedzieli, że każde słowo padające z ich ust dotarło do oklapniętych uszu inu. Pierwszy opamiętał się Kabuto podbiegając do Iruki, jako medyk wiedział, że delfinek musi znaleźć się w klinice i to jak najszybciej. Jego stan był ciężki już na pierwszy rzut oka, a do tego dochodziła jeszcze ciąża. Kabuto chciał uleczyć, choć odrobinę poranione ciało inu, ale on mu nie pozwalał odsuwając się od niego jak najdalej, kwiląc i skamląc przy każdym ruchu z bólu.

- Ruka … - Czule wyszeptane imię i ciepłe ciałka kitsune i koinu uspokoiły inu pozwalając, Kabuto, chociaż trochę uleczyć jego ciało.

Iruka mocno zaciskał oczy z bólu. Naruto opiekuńczo przytulił do siebie Iruke głaszcząc go uspokajająco, a Lee wtulił się do jego szyi pocierając noskiem o nią. Te czułe gesty i chwilowy brak bólu sprawiły, że inu nareszcie zasnął.

- Zabierzmy go stąd. – Zaproponował Itachi chcąc wziąć Iruke na ręce, ale Kakashi go ubiegł, który do tej pory stał na uboczu.

- Pozwól… - Szepnął błagalnie wilk. Itachi kiwnął głową w porozumieniu z resztą i pozwolił zabrać Iruke.

Naruto i Lee z Kabuto zsunęli się z łóżka chcąc iść za Kakashi'm, ale Sasuke i Gaara ich powstrzymali.

- Nie ma wam zimno?

Chłopcy spojrzeli na swoich ukochanych zastanawiając się, o co im chodzi, aż w końcu Minato nie wytrzymał i wybuchnął.

- Ubierzcie te swoje gołe tyłki! Ale już!!!

Kitsune i koinu pisnęli donośnie i migiem zaczęli ubierać się z buźkami czerwonymi od wstydu. Byli tak pochłonięci Iruką, że nawet nie zauważyli swojej nagości.

---#---

Jiraiya zmartwionym wzrokiem obserwował jak jego mąż leczy zmaltretowane ciało inu. Orochimaru jak tylko zobaczył, w jakim stanie jest Iruka rozkazał Anbu przygotowanie posłania na w miarę miękkim podłożu, a następnie ułożenie rannego ostrożnie na nim. Jiraiya zawsze jak widział zaangażowanie męża w los swych pacjentów wiedział, że są w dobrych rękach, a nawet w najlepszych. Orochimaru nigdy się nie poddawał i wytrwale dążył do celu nawet jak jego ciało było wycieńczone, on nadal kontynuował leczenie odpychając od siebie pomocne dłonie pielęgniarek. I to w nim kochał – bezgraniczne poświęcenie i oddanie.

- Nie stójcie tak! – Gniew Orochimaru wyrwał gapiów z osłupienia, w jakim się znaleźli po zobaczeniu słodkiego delfinka w ramionach Kakashi`ego. – Sprowadźcie szybko Tsunade, ja sam nie jestem w stanie wyleczyć Iruke i jeszcze zająć się jego nienarodzonym dzieckiem!

- Ibiki-san. – Postawny mężczyzna z bliznami na twarzy kiwnął głową swojemu kapitanowi i bez słowa zniknął w obłoku dymu. Jego nowym zadaniem stało się odnalezienie Tsunade i to jak najszybciej.

W tym całym zamieszaniu koinu i kitsune ostrożnie zbliżyli się do Orochimaru i Kabuto, którzy zajmowali się nieprzytomnym delfinkiem. Chcieli mu pomóc, ale nie wiedzieli za bardzo jak, w końcu nie są medykami i nie mają wiedzy odpowiedniej do leczenia, ale za to mogą mu okazać swoją miłość i oddanie. Naruto ostrożnie uniósł głowę inu kładąc ją sobie na kolanach, a Lee wtulił się w jego szyję ostrożnie kładąc się obok. Iruka, który instynktownie wyczuł ciała swoich przyjaciół rozluźnił się pozwalając Oro i Kabuto na łatwiejszą pracę, za co medycy byli im bardzo wdzięczni.

0OO0

Ciężko dysząc Kyuubi rozglądał się za bratem, który odskoczył od niego w chwili jak chciał go ugryźć, spojrzał czujnie w prawo, ale niestety spoglądał w niewłaściwe miejsce.

Głośne warczenia dochodziło od tyłu i obrócił się wystarczająco szybko, aby zobaczyć, jak Hoko zbliża się z łbem przy ziemi i skacze na niego. Kitsune został przyciśnięty do ziemi, a pazury przeciwnika wbijały mu się do skóry powodując, że syknął z bólu. Kyuubi nie oczekiwał tyle sprytu ze strony brata, który zawsze działał, a później dopiero analizował sytuację i swoje ruchy.

Hoko warknął jak został zrzucony z ciała kitsune mocnym kopnięciem. Syknął nie zatrzymał się ani na chwilę, a następnie ryknął przeraźliwie, wzbudzając strach nawet u Shukaku, ruszając ponownie na Kyuubi`ego. Jednak tym razem Kyuubi był przygotowany i Hoko został odrzucony na bok, poprzez uderzenie lisiego demona głową w żebra.

Hoko ślizgnął po ziemi i kichnął głośno od pyłu, który dostał się do jego nozdrzy. Zawarczał zastraszająco ukazując swoje długie kły i ponownie skoczył do ataku. Kyuubi wybiegł naprzód i oboje zderzyli się głowami, zęby i pazury zamykały się na jakimkolwiek kawałku skóry, do którego mogliby dotrzeć. Kitsune zepchnął z siebie inu, ale oboje ponownie do siebie doskoczyli gryząc, kopiąc i drapiąc żaden z nich nie chciał przegrać. Krew popłynęła zabarwiając ziemię na czerwono…

Shukaku nie sądził, że to zajdzie tak daleko, ale w głębi duszy wiedział, że z tej walki może wyjść tylko jedna osoba cało. Pytanie tylko pozostawało, który z braci: Kyuubi, czy Hoko?

Kyuubi uderzył swoją ogromną łapą w pierś Hoko i odrzucił go od siebie. Demon upadł na grzbiet zanim obrócił się na brzuch i zdołał się podnieść. Oboje cofnęli się do tyłu i zaczęli krążyć w kółku. Z ich pysków wydobywały się kłęby powietrza, a ich piersi poruszały się gwałtownie łapiąc powietrze wielkimi i ciężkimi oddechami. Ich oczy obserwowały każdy ruch, który został wykonany przez przeciwnika.

Kyuubi zatrzymał się, jak również Hoko. Wtedy kitsune warknął, odmawiając ponieść klęskę i rzucił się na srebrnowłosego inu. Hoko powstrzymał się od upadku i oboje ponownie znaleźli się w bliskiej walce, więcej krwi popłynęło, kiedy Hoko zatopił swoje kły w górnej części przedniej, lewej nogi przeciwnika. Warczenia i ryki dwóch bestii z synchronizowały się ze sobą i nagle wszystko ucichło… wszystko z wyjątkiem jednego słabego głosiku szepczącego …

- … Hoko…

0OO0

Naruto i Lee na prośbę Tsunade, która właśnie przybyła i zaczęła zajmow

się Iruką, odsunęli się od inu i każdy z nich podszedł do swoich ukochanych seme.

- Sasu … - Niepewny głosik Naruto przyciągnął uwagę osuneko, który nadal stał u boku brata. - … Gomen (przepraszam)

Sasuke uśmiechnął się lekko, ale Naruto tego nie zauważył zbyt zajęty miętoszeniem brzegu koszulki i próbowaniem wypowiedzenia w pełni przeprosin z głową spuszczoną na dół z uszami przylegającym do niej i ogonem podkulonym między nogami. Chikai kitsune (mały lisek) przedstawiał sobą samą słodycz i niewinność. W końcu Sasuke zlitował się nad gubiącym się we własnych słowach ukochanym i odezwał się przyciągając go blisko do siebie.

- Koi … - Lazurowe tęczówki z nadzieją spojrzały na narzeczonego. - … nie przepraszaj mnie za coś, co się nie stało…

- Demo (ale)…

- Naruto. – Ostrzegawczy głos Sasuke uciszył skutecznie malca. – Nawet jeśli iluzja Hoko byłaby prawdziwa… - Klęknął przed Naruto i uniósł koszulkę lekko do góry odsłaniając jego brzuszek. - … nigdy, ale to nigdy bym was nie zostawił. Jesteście moim życiem… - Czarne oczy Sasuke spotkały się z lazurowymi Naruto, który płakał ze szczęścia piąstką ocierając łzy. - … kocham cię Naruto i to nasze słodkie maleństwo rozwijające się w twoim brzuszku.

- Ja też Sasuke… - Kitsune przytulił głowę Sasuke do swojego brzuszka kładąc na niej swoją główkę. – … bardzo cię kocham!

---#---

Itachi uśmiechnął się do Kabuto, który stał przytulony do jego boku obserwując poczynania zakochanych, którzy w tej chwili grozy znalazły czas, aby wyznać swoją miłość.

W oddali przy drzewie siedział Gaara z Lee na kolanach całując go czule i zapewne szepcząc słodkie słówka przepełnione miłością. Orochimaru wycieńczony siedział na ziemi opierając się o ciało męża, który głaskał go po głowie, co chwilę zatapiając palce w jego pięknych czarnych włosach. Tsunade właśnie wstała od śpiącego inu i podeszła do Minato, który wypytywał się o zdrowie Iruki. Itachi odetchnął z ulgą słysząc jej słowa, że z Iruką wszystko w porządku, jak również i z dzieckiem, a do szpitala musi udać się na obserwację, tylko dla pewności.

Wszyscy przeżywali małą chwilę szczęścia, wszyscy z wyjątkiem jego zastępcy. Kakashi samotnie stał oddalony od grupy smutnym wzrokiem obserwując śpiącego Iruke, spojrzeniem zatrzymując się na jego brzuchu. Poczucie winy wyraźnie odmalowywało się na jego twarzy, pytanie tylko, dlaczego? Co wydarzyło się między tą dwójką w dniu zniknięcia Iruki? Kakashi nie powiedział im wszystkiego, tylko to, co uznał za najważniejsze, ale nikt go nie naciskał wiedząc, że to i tak jest dla niego ciężkie. Itachi patrzył jak urufu (wilk) oddala się od nich.

- Nie martw się jestem pewien, że z czasem dojdą do porozumienia. – Zapewnił go Kabuto mocniej się do niego przytulając.

- Ale nie będzie im łatwo…

- Tak … - Przytaknął Kabuto całując kochanka w policzek. - … jednak jestem pewien, że z czasem rany zostaną wyleczone, a oni poznają, co to znaczy być szczęśliwym i w ramionach ukochanego.

---#---

Iruka powoli ocknął się z krótkiego snu, w jakim był pochłonięty. Nie czuł już bólu przy ruchach swego ciała, a to oznaczało, że został wyleczony, jak również… spojrzał na swój brzuch wiedząc, że rozwija się w nim dziecko. I po raz pierwszy od miesiąca uśmiechnął się. Będzie miał dziecko… nie ważne, że zrodziło się z gwałtu, jego maleństwo niczemu nie jest winne i nie można je winić za grzechy ojca. To maleństwo rozwijające się w jego brzuchu, to niewinne stworzenie, które należy kochać i rozpieszczać na każdym kroku i tak też uczyni, jak tylko się urodzi.

- Iru-kaaa….

Inu gwałtownie uniósł głowę nasłuchując uważnie czyjegoś głosu. Na pewno nie był to nikt z obecnych, oni byli zbyt zajęci sobą, a urufu właśnie odchodził w głąb lasu, więc również nie mógł to być on.

- Iru-kaaaa….

Iruka zastrzygł uszami uważniej się wsłuchując w nawoływanie swojego imienia, które dochodziło z oddali. Ostrożnie się podniósł okrywając swoje nagie ciało kocem i podążył za przywołującym go głosem będącym coraz wyraźniejszym, aż w końcu znalazł jego źródło.

---#---

Itachi ucałował Kabuto w czubek głowy i przeniósł wzrok na śpiącego inu, a raczej na miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą był.

- Sasuke! – Wrzasnął Itachi stawiając wszystkich na równe nogi. – Iruka zniknął!

- Jak to zniknął!? – Sasuke i Naruto przerażeni spojrzeli na miejsce gdzie jeszcze przed chwilą spał Iruka.

- Nie ma go…- Wyszeptał zdruzgotany Naruto.

- Itachi ty idziesz ze mną! – Krzyknął Minato. - A reszta tu pozostanie…

- Ale… - Naruto zaczął protestować, ale Minato klęknął przed synem ocierając mu z policzków płynące łzy.

- Naru-chan, ty i Lee już dość przeszliście. Nie możecie narażać swoich żyć, ale przede wszystkich dzieci, które nosicie pod sercem… - Kitsune kiwnął główką w zrozumieniu. - … ja z Itachi`m damy sobie radę, ale dla pewności Kakashi pójdzie z nami i jestem pewien, że wy macie wystarczającą obronę. – Uśmiechnął się znacząco do tanuki i osuneko, którzy ani na krok nie odstępowali swoich ukochanych.

- Hai ofusan… (tak tatusiu) – Naruto uściskał Minato i Itachi`ego na pożegnanie. Jednak zdołał jeszcze wyłapać słowa ojca kierowane do starszego osuneko.

- … gorączka… musimy się pośpieszyć… w niebezpieczeństwie…

Przerażone oczka Naruto spoczęły na Tsunade, która ciężko westchnęła i usiadła obok śpiącego Orochimaru, który jak zwykle zużył zbyt wiele swojej chakry.

- Wyleczyliśmy Iruke, ale to nie oznacza, że już po wszystkim. Był w krytycznym stanie, kiedy Oro-chan zaczął się nim zajmować i to jest naprawdę cud, że udało się go uleczyć, przynajmniej fizycznie. Nie wiem jak daje sobie radę psychicznie, na to trzeba wiele dni obserwacji, lecz nie to nas martwi… - Spojrzała na przygnębionego Kabuto, który krążył wokół nich nie mogąc się uspokoić. - … ciało Iruki jest trawione przez gorączkę, była ona w miarę niska, kiedy zasnął, jednak jakikolwiek wysiłek pogorszy jego stan i to raptownie.

- To dlatego Hokage-sama był tak bardzo przerażony. – Zauważył Sasuke głaszcząc główkę swojego liska.

- Tak… - Tsunade przytaknęła pozwalając dłonią Jiraiyi ułożyć siebie w wygodnej pozycji z głową na kolanach Oro-chan. W takich chwilach doceniała swoją przyjaźń z Oro i Jiraiyą. Wycieńczenie spowodowane zużyciem nadmiaru chakry zaczynało się na niej odbijać i tak dziwiła się, że Kabuto ma jeszcze siły na chodzenie. - … rozmawiałam z nim o tym w chwili jak Itachi krzyknął, że Iruka zni-knął…

Zasnęła.

- Poszedł do Hoko. – Gaara powiedział głośno o swoich przypuszczeniach.

- Skąd ta myśl? – Jiraiya podszedł do młodych po raz ostatni zerkając na śpiących medyków.

- Obudzić Iruke ze snu i sprawić, aby wstał i poszedł do niego…

- Mogła tylko osoba, która jest w jakiś sposób połączona z nim. – Przerwał tanuki Sannin rozumiejąc już do czego dąży.

- Ojciec dziecka Iruki to wystarczające połączenie. – Uśmiechnął się smutno Gaara tuląc mocno do siebie ukochanego, który drżał cały w jego ramionach.

0OO0

- … Hoko…

Cicho wyszeptane jego imię wystarczyło, aby rozluźnić uchwyt swych szczęk na nodze Kyuubi`ego, który wykorzystał swoją szansę i wgryzł się w szyję brata mocno zaciskając swoje kły na niej.

Przeciągły skowyt wydobył z siebie, Hoko w chwili jak wypuścił brata ze swoich szczęk i opadł na ziemię zmieniając się z powrotem w ludzką postać.

Iruka powoli podszedł do wykrwawiającego się demona, z którego szybko uchodziło życie i klęknął przy nim. Dopiero w tym momencie Kyuubi i Shukaku zauważyli obecność czarnookiego inu i zrozumieli, że to on był tym ułamkiem sekundy, który pozwolił kitsune wygrać.

- … Iru-chan… - Wydyszał ciężko Hoko przyciągając dłoń swojego delfinka do ust składając na niej czuły pocałunek. - … przy-szedłeś… - Jego oddech stawał się coraz słabszy i płytszy.

- Twoja dusza mnie przywołała… - Iruka ostrożnie położył się na ramieniu demona nie przejmując się, że jego krew brudzi mu twarz i włosy.

- Wybacz mi … tą… krzywdę, którą… ci wyrządziłem…

- Dałeś mi skarb, który pomógł mi ci wybaczyć. – Szepnął Iruka pocierając policzkiem o jego ramię.

- Dziękuję… - Hoko mówił coraz ciszej i wyraźnie było widać, że każde słowo sprawia mu ogromny ból, a krew sącząca się z ust utrudnia mu mówienie.

- … Kyuu… Shu… przepraszam… za wszy-stko…

- … Hoko… - Kyuubi klęknął przy ciele brata, które stawało się coraz słabsze i wziął jego dłoń do swojej ręki. Dłoń Shukaku spoczęła na jego ramieniu dając mu wsparcie, jakiego oboje teraz potrzebowali.

- … Delfin…ku… kocham was… proszę kochaj…go za nas … - Wierzchem dłoni przejechał po brzuchu Iruki.

Iruka uniósł się lekko i nachylił nad ustami Hoko, który uśmiechał się do niego z miłością, a w jego oczach odbijał się spokój i wolność.

- Będę go chronił i kochał za nas obu… całym sobą…

- … Kocham… cie…

Z ciepłymi ustami Iruki na swoich ustach, Hoko wydobył z siebie ostatni oddech wiedząc, że jego dziecko jest już kochane i bezpieczne.

Potężne ryki bólu, Kyuubi`ego i Shukaku rozeszły się po lesie dochodząc do każdej żywej istoty oznajmiając im ich stratę. Stratę członka rodziny…