Rozdział 21
Zrealizowane cele
W czasie, gdy Po dotarł do wioski, Tygrysica robiła wszystko, by dotrzeć tam jak najszybciej jak to możliwe, jednak nie znała tej samej drogi co Jiong, więc jej podróż może potrwać nawet pięć dni, jeśli nie będzie się śpieszyć, jednak postanowiła, że nie będą się zatrzymywać na noc, mimo sprzeciwów pozostałych ona robiła swoje i nie liczyła się ze zdaniem pozostałych.
W tym czasie w fortecy Uranosa wszyscy, zaczęli się budzić, następnie wyszli na dziedziniec, czekając na Mistrza Uranosa, gdy przybył wyruszyli do Jadeitowego Pałacu, szli przez las, Marcus rozmawiał z jednym niedźwiedziem, a konkretnie niedźwiedzicą, o imieniu Diana.
Marcus: Jak, myślisz co Mistrz zrobi, gdy będzie już mniał energię drzewa?
Diana: Skąd mam wiedzieć, poza tym, ten plan mi się wogóle nie podoba, zresztą nie mogę nadal uwierzyć, że nas w to, w plątałeś.
Marcus: Wiesz dobrze, że nie mniałem żadnego wyboru.
Diana: Zawsze jest jakiś wybór.
Marcus: W moim przypadku nie, odziedziczyłem przywództwo nad wami, moji rodzice zmarli, w tak młodym wieku, a ja byłem taki młody, by być przywódcą, później zachorowałem, a jedyną osobą, do której mogłem zwrócić się o pomoc był Mistrz Uranos, był przyjacielem moich rodziców, pozatym, był synem cesarza, ale on mniał inne plany niż jego rodzice, pozatym jego moc puki co, jest najsilniejsza ze wszystkich w jego rodzinie i nawet rodzice go nie powstrzymali, ale mimo wszystko uratował mi życie używając swoich uzdrawiających mocy, ale w zamian staliśmy się jego niewolnikami.
Diana: Tak i pora z tym skończyć, może ci wojownicy gdy będą z nim walczyć, my im pomożemy?
Marcus: Ja myślę, że to jest fatalny pomysł, Uranos jest zbyt silny nawet dla tych wojowników i lepiej skończmy ten temat.
Szli tak przez wiele godzin, aż zrobiło się ciemno, wtedy rozbili obóz, zjedli kolację i poszli spać.
W tym czasie Potężna Piątka przemykała przez las bez chwili odpoczynku, Małpa i Modliszka mimo smutnej atmoswery panującej wśród nich nadal żartowali pomiędzy sobą, Żuraw starał się wypatrywać jak daleko jeszcze mają iść, natomiast Tygrysica i Żmija rozmawiały ze sobą.
Żmija: Tygrysico, mam takie nie codzienne pytanie, czy to co się dowiedziałaś wcześniej, czy ty przypadkiem nie próbowałaś sobie wmówić tego, że ty go nie lubisz.
Tygrysica: Oczywiście, że nie, bo jago lubię, ale tylko jako przyjaciela.
Żmija: Nie chcę Ci nic podpowiadać, ale wszystko co mówiłam, to dlatego, że myślałam, że ty jednak chociaż trochę go lubisz, więc musiałam zapytać się ciebie wprost, ale ty nadal lepiej słuchaj moich rad.
Tygrysica: Tak, oczywiście pozatym muszę osiągnąć równowagę, ale na razie to nadal nic mi nie wychodzi, więc rady napewno mi się przydadzą.
W wiosce Chan Po, został oprowadzony przez swojego ojca po niej poznał wiele ciekawych pand, w tym jedną bardzo miłą pandzicę o imieniu Mei, była jak połączenie jego przyjaciółek, to znaczy Song, Lu- Shi i jest tak miła jak Żmija, jednak Po, czegoś w niej brakowało, ale nie wiedział czego, ale mimo wszystko polubił ją tak bardzo, że postanowił zaprosić ją na randkę, pozatym nie mniał już tego problemu, że gdyby chciał się ożenić będzie musiał zrezygnować z tytułu, bo już z niego zrezygnował.
Po: Hej Mei, wiesz ja jeszcze z pewnością nie znam tu wszystkich ładnych miejsc, więc tak sobie pomyślałem, że może mogła byś mi je pokazać, mogli byśmy, też coś zjeść, co ty na to?
Mei: Wiesz Po, jesteś taki miły i wiesz co chętnie zprowadzę Cię nad Szkliste jezioro, jest to z pewnością ładne miejsce, a jeśli chodzi o jedzenie to chyba nie, wiesz nie jestem zbyt dobrą kucharką, a i jeszcze jedno, czy to ma być randka.?
Po: Y wiesz Mei, ym tak, to jest randka.
Mei: W takim razie zgadzam się.
Po: To dzisiaj o siedemnastej, a i jeśli chodzi o gotowanie to ja mógł bym coś ugotować.
Mei: Siedemnasta, może być, ale nie wiedziałam, że ty gotujesz.
Po: Najwyraźniej jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz.
Odeszła od Po i pocałowała go w policzek.
W tym czasie odział Mistrza Uranosa obudził się i natychmiast wyruszyli, od dotarcia do Pałacu dzieliło ich kilka godzin.
Natomiast w pałacu Mistrz Shifu dopiero wrócił ze smoczej groty i pierwsze co zrobił to poszedł do sali bohaterów, następnie usiadł przed księżycowym basene i zaczął spowrotem medytować, zakładał, że skoro wczoraj wszyscy trenowali, to w tej chwili także, jednak jego złorzenia mijały się z rzeczywistością.
Potężna Piątka po nie ustannej wędrówce przez las dotarła wreszcie do Skalistej góry i natychmiast podjęli wspinaczkę, od dotarcia do wioski dzieliło ich kilka godzin, ale nie wiedzieli co w tym czasie ma się wydarzyć w pałacu.
Mistrz Uranos po kilku godzinnej wędrówce wreszcie dotarł do Pałacu, zaczął iść w kierunku drzewa, ale oczywiście zauwarzył go Zeng i pobiegł powiedzieć o tym Mistrzowi.
Zeng: Mistrzu Shifu, ktoś nas atakuje.
Shifu: Zeng, leć i znajdź Po i Potężną Piątkę, będę ich potrzebować.
Zeng: Oczywiście.
Mistrz Shifu ruszył w kierunku jabłoni, by znaleźć bandytów, wiedział że to jabłoń jest ich celem.
W tym czasie Tygrysica i jej towarzysze, po trzech godzinach, znaleźli wreszcie wioskę Chan mnieli nadzieję, że sprowadzą Po spowrotem do Pałacu, Tygrysicy przypomniało się jak, kiedyś postanowiła opuścić Pałac, by trenować z panną Mugan, Po wtedy przyszedł po nią i uratował ją, teraz ona musi zrobić coś dla niego, ale czy potrafi.
I to koniec dwudziestego pierwszego rozdziału, mam nadieję, że się podobało i proszę o opinię.
