Nie płacz, Cyziu..."

Naprawdę lubię lalki. Mam taką jedną, która ma długie, falujące i czarne włosy, ciemne oczy i długie rzęsy. Wygląda zupełnie jak Bella. I Dromeda. To moja ulubiona lalka, od kiedy dostałam nowe, purpurowe szaty, dokładnie takie, jakie miała na sobie moja zabawka. Zawsze chciałam mieć takie. No, może nie od zawsze, ale od chwili, gdy Bella dostała identyczne w zeszłym tygodniu. Wygląda w nich tak ładnie...

Tęsknię za Bellą, kiedy nie ma jej z nami. Czasami w nocy mam złe sny. Nie pamiętam dokładnie, co mi się śni, ale zawsze budzę się z krzykiem i chcę, żeby Bella mnie przytuliła. Dromeda wtedy przybiega do mojego pokoju i obejmuje mnie do chwili, gdy całkowicie się uspokoję. Mówi mi też, że wszystko jest w porządku, że Bella niedługo wraca do domu.

Ona też tęskni za Bellą. Nawet jeśli nie daje tego po sobie poznać, to i tak wiem, że jej smutno.

Dromeda zaczęła się dziwnie zachowywać już u cioci Walburgi. Poszłyśmy tam, żeby pokazać nowe, szkolne szaty Belli. Jak ja chciałabym mieć już szkolne szaty...

Weszłyśmy do pokoju dziennego i wtedy Dromeda była już naburmuszona. Po chwili dołączyli do nas Bella z Sirim.

Teraz znajdowałyśmy się z powrotem w naszym domu. Dromeda patrzyła na swoje lalki, a Bella siedziała pod ścianą i sprawiała, że różne rzeczy unosiły się w powietrzu.

- Bella, pokażesz mi, jak to zrobić, żeby rzeczy fruwały?

- One nie fruwają, Cyziu. To się nazywa lewitowanie.

- Och...

- Nie bądź głupiutka, oczywiście, że ci pokażę.

- Dobrze – uśmiechnęłam się szeroko.

- Dromeda, chcesz zobaczyć?

- Nie.

Wzdrygnęłam się. Ton Dromedy był taki niegrzeczny. Ale dlaczego? Nie może być miła? Przecież Bella niedługo wraca do szkoły...

Proszę, nie bijcie się, nie bijcie się, proszę!

- Co z tobą? –nieprzyjemnie warknęła Bella.

- Nic!

- O tak, na pewno. I zachowujesz się jak wywłoka zupełnie bez powodu!

Proszę, nie bijcie się!

- Nie jestem wywłoką! Sama nią jesteś!

- Że niby ja?

Krzyczą, tak, ale może nie będą się bić...?

- Ach tak? A zadawanie się z jakimś głupim, małym i beczącym bachorem, zamiast z własną siostrą?

- CO?

- Proszę, przestańcie...

- To, co słyszałaś! Syriusz przewrócił mnie na ziemię, wszystko mnie bolało, ale czy ciebie to obchodziło? Skąd! Tylko podeszłaś do niego, a nie do mnie i... nienawidzę cię!

Łzy popłynęły po policzkach Dromedy. Łzy złości.

- Nie kłam! Nic cię nie bolało. Jesteś wkurzona, bo nazwał cię „Bellą"!

- Nie, nieprawda...

- Przestańcie, no...

- I że był taki podekscytowany, kiedy pomyślał, że ty to ja!

- Nieprawda...

- Nie, Bella, proszę...

- I dlatego, że był rozczarowany, bo zobaczył, że jesteś jednak Dromedą!

- Zamknij się...

- Bo lubi mnie bardziej!

- Po prostu się zamknij...

- Bo wszyscy lubią mnie bardziej!

Dromeda zerwała się z głośnym rykiem,. Była na tyle szybka, że Bella momentalnie straciła równowagę i upadła. To Dromeda była teraz na górze i okładała pięściami swoją siostrę. Chwilę potem, Bella zrobiła unik i role się odwróciły. Nagle ktoś zaczął krzyczeć. Bardzo głośno krzyczeć. I nie była to ani Bella, ani Dromeda, bo wciąż były zajęte walką. To...

- Cyzia!

- Cyziu, wszystko w porządku?

Nie mogłam ich zobaczyć wyraźnie. Wszystko było takie zamazane, jakbym widziała przez wodę.

- Nie płacz, Cyziu!

- Proszę, nie płacz!

- Patrz, już przestałyśmy...

- Tak, Cyziu, już się nie bijemy...

- Więc przestań płakać...

- Proszę!

- Chodź tutaj i otrzyj oczka... jestem tutaj, Bella jest przy tobie.

- Dromeda też tu jest, Cyziu. Nie pozwolę, żeby coś złego ci się stało, obiecuję. A teraz proszę, przestań płakać!

- A-ale wy nadal będziecie się bi-ić!

- Nie, nie będziemy...

- Właśnie, że TAK! Bo przestaniecie tylko na chwilę, a potem znowu zaczniecie! I będziecie się okładać, szturchać, drapać i... i...

- Och, Cyziu, na pewno będziemy.

- Ale nie, czekaj, nie to mamy na myśli!

- Bo przecież się kochamy.

- I nigdy byśmy ciebie nie skrzywdziły!

- Ale.. ale...

- Chodź, Cyziu. Przestań płakać. Zrobisz to dla nas?

Popatrzyłam na moje siostry. Wyglądały na smutne. Smutne, bo płakałam, a ja nie lubiłam, kiedy były smutne, więc przestałam płakać.