Hmm... naprawdę kusi mnie, żeby już zacząć pisać tego Lietpola z czasów średniowiecza... ale jednocześnie doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że pisanie trzech opek na raz to zły pomysł.


Feliks stał oparty o barierkę schodów, obserwując bez zbytniego zainteresowania kłótnię rozgrywającą się na dole, Serbia i Chorwacja jak zwykle skakali sobie do gardeł, Polska nie mógł się nadziwić, jak w takich warunkach mieli jeszcze czas żreć się między sobą.

-''Chociaż… ostatnio nie ma aż tyle do roboty… ale mimo wszystko dziwny sposób na spędzanie czasu wolnego''- stwierdził blondyn odliczając w myślach, za ile wpadnie Austria, obliczając przy okazji jaka jest szansa, że akurat wróci Niemcy i sam ustawi walczące ze sobą nacje. Z każdym kolejnym podbojem Trzeciej Rzeszy, w domu Ludwiga robił się coraz większy tłok, powoli zaczynały się problemy z rozmieszczaniem wszystkich tak, żeby nie wywoływać konfliktów… takich jak ten który właśnie rozgrywał się na dole.

On sam miał ten luksus, że póki co jego pokój należał tylko do niego i ku jego uldze, nie musiał go dzielić z kimś kogo zupełnie nie znał… chociaż gdy myślał o cenie jaką musiał płacić za tą wygodę, dochodził do wniosku, że wolałby spać w piwnicy, albo w pokoju pełnym obcych mu ludzi.

Zaczynał rozumieć, dlaczego Niemcy nie czepia się tego, że jako jedyny z całego towarzystwa, nosił swój własny mundur, w ten sposób znacznie prościej było wyłowić go z tłumu, plama zieleni wśród morza szarości, wyróżniała się wystarczająco, nawet to, że nie był zbyt wysoki zbytnio mu nie pomagało.

-Trochę tam głośno… kto tym razem?- Feliks drgnął lekko i odwrócił lekko głowę, kiwnął Czechom na powitanie, po czym wrócił do swoich obserwacji

-Znowu Chorwacja i Serbia- odparł wzruszając ramionami -Wiesz siostra, zawsze myślałem, że ja z Ivanem skaczemy sobie do oczu… albo, że Anglia i Francja nieustannie się ze sobą kłócą… ale ci goście wywrócili mój światopogląd do góry nogami-

Czechy przystanęła obok brata i spojrzała na niego kątem oka, westchnęła cicho widząc świeżego sińca pod jego prawym okiem.

-Niemcy dalej nie odpuszcza co?- zapytała zwracając wzrok na coraz zajadlej kłócącą się ze sobą dwójkę państw -Na litość boską gdzie jest Austria? Ci dwaj robią tyle hałasu, że słychać ich w całym domu-

-Nie wiem… a nie wybrali się z Lizzie do ogrodu?- zapytał Polska

-To możliwe, w sumie Węgier też nie widziałam… chwała jej za to, że trochę hamuje Rodericha- stwierdziła Czechy, zamilkła wciąż czekając na odpowiedź na swoje pierwsze pytanie.

-Nie… Niemcy nie odpuszcza- powiedział w końcu Feliks pocierając palcami swój policzek -Chwała Bogu, że rzadko jest w domu ale… cóż za każdym razem kiedy już się zjawia, rozmawiamy sobie milutko… w szczelnie zamkniętym pokoju przesłuchań, co by przypadkiem ktoś nie usłyszał moich krzyków… a jak z tobą?- zapytał cicho patrząc uważnie na brunetkę

-Ze mną wszystko w porządku- stwierdziła Czechy -Poza pierwszym razem, raczej nie podnosi na mnie ręki-

-Dżentelmen- mruknął Feliks z ironią

Od czasu przegranej w bitwie o Anglię, do czego przyczynili się i piloci polscy i czechosłowaccy, Niemcy zaczął uważniej obserwować oba państwa słowiańskie, ze szczególnym naciskiem na Polskę. Przez obserwację, należało rozumieć częste i długie przesłuchania, gdzie Ludwig nie wahał się używać wszelkich środków, żeby wyciągnąć z nich informacje na temat położenia ich jednostek i ich aktualnych działań, o czym Czechy nie miała większego pojęcia, a czym Polska nie miał zamiaru się dzielić. Nie trzeba było chyba dodawać, że pierwsza porażka w wojnie, raczej nie spodobała się Ludwigowi, więc swoją frustrację wyładowywał głównie na Feliksie.

Na szczęście dla Polski, Niemcy po podbiciu Bałkanów, miał dużo roboty przy kampanii prowadzonej w Afryce, więc raczej nie bywał w domu, ale mimo to, każda jego wizyta była dla Feliksa katorgą, niemal równie miłą i wyczekiwaną jak kolejna wizyta Fleischera.

Sam Polska mógł stwierdzić, że czuł się znacznie lepiej od kiedy Węgry zaczęła go wspierać, może nie militarnie, ale jej obecność i słowa otuchy były czymś, czego zdecydowanie mu brakowało, potrzebował tego… potrzebował czyjegoś wsparcia, jeśli miał przetrwać tą wojnę, potrzebował kogoś kto dawał mu wiarę w to, że jego egzystencja coś jeszcze w tym świecie znaczy. Dzięki wsparciu Elizabety, Feliks zdecydował się na rozpoczęcie bardzo ryzykownej gry, która mogła naprawdę źle się skończyć i dla niego i dla niej, nie mógł co prawda sam uczestniczyć w walkach, ale będąc więźniem w obozie wroga, miał dostęp do dość cennych informacji, nawet jeśli były one niepełne, wciąż stanowiły nieocenioną wartość, i dla ruchu oporu na jego okupowanych terenach i dla jego rządu na uchodźstwie, który obecnie znalazł schronienie w Wielkiej Brytanii.

Miał kilka listów do wysłania, czekał tylko na kolejną wyprawę Lizzie do miasta.

Feliks czuł, że szykowało się coś dużego… większego, niż do tej pory wydarzyło się w tej wojnie, miał kilka listów, które chciał wysłać, ale do tego potrzebował pomocy Elizabety, sam nie mógł opuścić progów posiadłości, a tylko Węgrom ufał na tyle, żeby powierzyć jej to zadanie. Była jeszcze Czechy… ale jej nie chciał w to wplątywać, już i tak miała dość kłopotów, co do tego zdania nie zmienił, nawet po tym, jak Lizzie włączyła ją w ich małą tajemnicę.

Polska nie był pewny co kierowało jego siostrą, ale nie odrzucał pomocy którą oferowała, jej wsparcie też dużo mu dawało, nawet jeśli Niemcy zarządził, żeby ukrócić ich kontakty, chyba zaczął się obawiać większych oznak buntu z ich strony… co do tego, że miały nastąpić mógł być pewien, ale przez lata Feliks nabrał nieco więcej ogłady w organizowaniu podziemnego ruchu oporu, nie miał zamiaru wyskakiwać z czymś dużym, zbyt wcześnie.

Po tej akcji z Rosją kilka miesięcy temu, Austrii też się oberwało, od tego czasu stał się o wiele ostrzejszy i brutalniejszy, niektóre z sińców na ciele Polski i innych nacji, wcale nie były dziełem Niemiec, tylko obecność Węgier sprawiała, że dało się z nim wytrzymać, ani Polska, ani Czechy woleli nie wiedzieć, czym Ludwig zagroził Roderichowi, że zaczął zachowywać się jak zupełnie inna osoba.

-Raczej nie masz informacji o tym, kiedy ten psychopata ma się tu zjawić?- zapytał Feliks zaciskając palce na swoich ramionach, niemal wszystkie jego blizny odezwały się tępym bólem, na samo wspomnienie o Fleischerze

-Niestety nie- westchnęła Czechy z zaciekawieniem obserwując jak drzwi posiadłości otworzyły się z hukiem i wpadł rozzłoszczony Austria, żeby uspokoić kłócące się towarzystwo -Wiem tyle co ty… że ma się tu zjawić w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, nie znam dnia ani godziny-

-Cóż… i tyle dobrze… nie chcę kolejnej takiej niespodzianki, że natknę się na niego zupełnie przypadkowo… przynajmniej wiem, że w ciągu kolejnych dwóch miesięcy, moje życie stanie się jeszcze większym bagnem- stwierdził Polska zamykając oczy, przez chwilę nic się nie działo… ale po kilku minutach zadrżał silnie kiedy w jego głowie zaczynały gromadzić się obrazy

-Feliks?- zapytała Czechy kiedy Polska nagle umilkł, zbladła kiedy ujrzała go dygoczącego na całym ciele, te jego… ataki, były jedną z rzeczy którymi podzieliła się z nią Węgry, rozejrzała się szybko wokół, a kiedy uznała, że teren był czysty, pociągnęła brata w ustronne miejsce, gdzie szanse na to, że ktoś na nich wpadnie były o wiele niższe niż na schodach.

-Hej… spokojnie nic ci nie grozi…- powiedziała cicho brunetka, mocno przytrzymując brata za ramiona -Spokojnie…-

-Błagam… proszę zatrzymaj to…- wyszeptał Polska spanikowanym głosem -Niech to się skończy… dlaczego… dlaczego nas to spotyka…!-

-Nie wiem Feliks… naprawdę nie wiem- odparła Czechy wpatrując się z bólem w roztrzęsionego blondyna-Błagam cię uspokój się… pamiętasz? Musisz być silny… te wizje… musisz je powstrzymać, nie możesz im pozwolić zawładnąć swoimi myślami!-

-Nie mogę… nie potrafię…- jęknął Feliks potrząsając głową -Jest ich tyle… są takie silne… umieram… umieramy… oni chcą nas wymordować… wszystkich… chcą nas… mnie zniszczyć…-

To Czechom wydawało się najbardziej przerażające… to przechodzenie z liczby pojedynczej na mnogą i na odwrót, bez chwili zastanowienia, jakby nagle Polska naprawdę w ciągu minuty potrafił przenieść się tych kilkaset kilometrów na wschód i na własnej skórze odczuć każdą z męczarni którą przeżywał jego naród.

-Nie zniszczą… ciebie się nie da zniszczyć pamiętasz?- powiedziała Czechy przytrzymując mocno Feliksa -Walcz… musisz walczyć…-

-Nie mam siły- wyszeptał blondyn przełykając własne łzy -To za dużo… tego jest za dużo!-

-Masz siłę! Ty i twój naród macie siłę! Weź się w garść Polsko!- powiedziała z naciskiem brunetka rozglądając się czy przypadkiem nikt nie idzie w ich stronę -Przetrwałeś tyle przeciwności losu… nie ma mowy, że teraz będzie inaczej…-

-Będzie… teraz jest inaczej… ta wojna jest inna… o wiele gorsza od tych które do tej pory miały miejsce- wyszeptał Feliks przyciskając dłonie do skroni -W żadnej z poprzednich wojen, wróg nie miał na celu zupełne zniszczenie innej nacji.. w żadnej z poprzednich nie dopuszczano się takich zbrodni..-

Akurat z tym Czechy nie mogła się nie zgodzić, ta wojna była największym konfliktem który widziała… większym nawet od poprzedniej Wielkiej Wojny, a na pewno o wiele bardziej krwawą.

-Ale jestem pewna, że z tym też sobie poradzisz… twój naród jest uparty, ty jesteś uparty… ciebie się nie da tak po prostu pozbyć… przetrwasz, jestem tego pewna- powiedziała Czechy -Błagam Feliks opamiętaj się!-

Czechy zagryzła poddenerwowana wargę, modląc się, żeby Feliks zdążył się uspokoić, zanim ktoś na nich wpadnie, po kilku minutach odetchnęła z ulgą, kiedy spojrzenie Polski nabrało bardziej przytomnego wyrazu.

-J-ja… p-przepraszam…- wymamrotał dysząc, jakby przebiegł maraton, całą twarz miał zlaną potem i przechodziły go silne dreszcze

-Nie przejmuj się tym- powiedziała Czechy -Całe szczęście nikt cię nie widział… ulżyłoby mi gdybyś bardziej nad tym panował, ale to raczej nie zależy od ciebie nie?-

Blondyn potrząsnął głową -Nie… staram się jakoś to… ograniczyć, albo chociaż nie wyglądać przy tym jak nawiedzony, albo jakbym dopiero co uciekł z wariatkowa… ale chyba marnie mi to idzie-

-No nie powiem żebym była szczególnie przekonana o tym, że dobrze się czujesz- westchnęła brunetka, z tego co słyszała Austria wciąż darł się na kraje bałkańskie -Może lepiej będzie jak pójdziesz do siebie odpocząć…-

-Nie trzeba czuje się dobrze- mruknął Feliks ocierając pot z czoła

-A wyglądasz wręcz przeciwnie- stwierdziła Czechy -Lepiej idź zanim Austria skończy z tamtą dwójką i przydzieli ci jakieś zadanie, nad którym będziesz ślęczał do białego rana… nie martw się przekażę Węgrom, że masz do niej sprawę-

-No dobra- mruknął w końcu Polska widząc, że nie da rady przekonać Czech, że nie musi iść odpocząć -Może masz rację… powinienem korzystać z okazji…-

-Nie może, tylko mam rację, a teraz zmiataj do siebie- powiedziała brunetka machając na niego ręką

Feliks kiwnął głową i powoli ruszył w stronę swojego pokoju, był wyczerpany, ale wątpił, że uda mu się spokojnie przespać chociażby kilka minut.


-A ty ciągle masz spojrzenie jak u dzikiego zwierzęcia huh?-

Nie odpowiedział, to nie miało większego sensu i znaczenia, i tak nie miał nic do powiedzenia żadnemu z żołnierzy którzy go pilnowali.

-Dzwonił towarzysz Braginsky, wspominał, że za parę tygodni wpadnie tutaj po ciebie-

-Ivan może się wypchać razem z całym swoim Związkiem Radzieckim- warknął cicho mierząc pilnującego go żołnierza nienawistnym spojrzeniem

-To tak jakbyś powiedział, że możesz sam się wypchać, jesteś częścią Związku Radzieckiego pamiętasz?- zaśmiał się żołnierz

Toris splunął na podłogę z pogardą

-Prędzej polecę na księżyc niż uznam się za część tego chorego tworu- powiedział cicho

-Ciekawe czy będziesz taki cwany, kiedy zostaniesz przeniesiony do Moskwy?- zapytał żołnierz z paskudnym uśmiechem

Litwa zacisnął zęby z irytacją, wiedział, że kiedy znowu znajdzie się w domu Rosji, nie będzie mógł się spodziewać ulgowego traktowania, Ivan miał wiele sposobów na to żeby zmusić go do uległości.

-Jednego jestem w każdym razie pewny, kiedy tam się znajdziesz, nie będziesz już próbował uciekać- stwierdził żołnierz -Swoją drogą ciekawe, dlaczego wciąż próbujesz, jeśli zostawi ci się chociaż trochę swobody? Dokąd z taką desperacją próbujesz się dostać, że cały czas ryzykujesz żeby się stąd wyrwać? Czy to przypadkiem nie jest twój dom?-

-Nie twój zasrany interes- powiedział Toris

-Pewnie nie mój, ale i tak jestem ciekaw, skoro już muszę siedzieć w zimnej i brudnej piwnicy, żeby cię pilnować, chciałbym wiedzieć- stwierdził żołnierz

Litwa zamilkł, nie miał zamiaru odpowiadać na to pytanie, w ogóle nie wiedział, dlaczego dał się wciągnąć w rozmowę, jednemu ze swoich oprawców, być może dlatego, że ten żołnierz na dzień dobry nie sprzedał mu ciosu w twarz, albo brzuch.

Ostatnie miesiące nie były dla Torisa najprzyjemniejsze, pomimo kilku prób, nie udało mu się uciec dalej, niż kilka kilometrów poza Wilno, konsekwencje każdej próby były bolesne, a jego własny dom przypominał teraz bardziej więzienie, niż mieszkanie.

Nie pozwalano mu wychodzić poza posiadłość, a liczba pilnujących go żołnierzy zwiększała się za każdym razem kiedy próbował się stąd wydostać, mógł się teraz pochwalić całkiem sporym oddziałem strażników.

Po ostatniej próbie dowódca żołnierzy stwierdził, że nie chce mu się z Litwą użerać, więc po prostu rozkazał skuć go i zamknąć w piwnicy, kajdany zdejmowano tylko na czas posiłków, wizyt w toalecie, raz na jakiś czas pozwalano mu także wziąć prysznic, na co dostawał określoną ilość czasu. Oprócz tego, że żarcie którym go karmiono było paskudne, a niektórzy z pilnujących go żołnierzy, lubili okazjonalnie odrobinę się na nim wyżyć, Toris niezbyt narzekał na warunki w których był trzymany, bardziej irytował go zupełny brak informacji z zewnątrz i sam fakt bycia uwięzionym.

Żołnierz widząc, że jego ciekawość nie zostanie zaspokojona, wzruszył ramionami i wrócił na swoje stanowisko na schodach do piwnicy, pozostawiając Litwę z jego własnymi myślami, a te dalekie były od pozytywnych, w tych mrocznych czasach, niewiele było miejsca na radość i rozmyślania na temat inny niż wojna i wszystko to co z niej wynikało.

Toris zagryzł wargi dręczony przez przeczucie, które nie opuszczało go od jakiegoś czasu, przeczucie że coś poważnego miało się wkrótce wydarzyć, w co chcąc nie chcąc zostanie wciągnięty. Jak do tej pory sytuacja na terytorium Związku Radzieckiego, pomimo wojny, była w miarę spokojna, w porównaniu do tego co działo się w Europie, przynajmniej do takich wniosków Toris doszedł podsłuchując rozmawiających ze sobą sowieckich żołnierzy, ale przysłuchując się ich rozmowie, Litwa usłyszał też kilka interesujących i niepokojących plotek. Wynikało z nich, że siły zbrojne Trzeciej Rzeszy były niepokojąco aktywne na granicy którą Niemcy i Związek Radzicki ustaliły między sobą na terytorium okupowanej Polski, co wprawiało w niepewność znaczną część Armii Czerwonej, a mimo to, nie czyniono żadnych przygotowań na ewentualny atak.

-''Zupełnie jakby Ivan i jego szef byli pewni, że Ludwig nie odważy się zaatakować''- pomyślał Litwa wpatrując się w pokryty pajęczynami sufit -''Niby są sojusznikami… ale chyba Rosja nie zauważył, że ostatnimi czasy układy międzynarodowe są raczej niepewne… o ile nie gówno warte''- stwierdził podkurczając nogi i opierając brodę na kolanach.

Choćby nie wiadomo jak potężny i pewny siebie był Ivan, Toris uważał za głupotę ignorowanie kwestii obronnych kraju, historia już nie raz pokazywała, że potęga nie oznaczała, że dane państwo było niezwyciężone… on i Feliks też dostali swoją własną lekcję pokory w tym temacie.

-Ciekawe co stanie się wcześniej… przyjedzie Ivan i zabierze mnie do Moskwy, albo wyśle na Syberię, czy Ludwig złamie kolejny traktat i zaatakuje Związek Radziecki?- mruknął pod nosem.


Feliks drgnął i otworzył oczy słysząc otwierane drzwi, spojrzał w tamtym kierunku, odetchnął z ulgą kiedy okazało się, że to była Elizabeta

-Och hej Lizzie… Roderich skończył się już drzeć na kraje bałwańskie… znaczy bałkańskie?- zapytał siadając po turecku na łóżku

-Tak skończył- westchnęła Węgry z lekkim uśmiechem, to, że Polska potrafił jeszcze od czasu do czasu zażartować, uznawała za duży sukces swojej terapii -Kazał Chorwacji wypastować posadzkę w całym holu, łącznie ze schodami, a Serbii wyczyścić i zaimpregnować każdy fragment boazerii na pierwszym piętrze.

-Super, marzyłem o tym żeby w tym pokoju zaczął się unosić subtelny aromat pasty do impregnacji- stwierdził Polska -Chociaż raczej powinienem się cieszyć, że żadne z tych zadań nie zostało przydzielone mnie-

-Powinieneś- uznała Lizzie -Feliks nie mam teraz dużo czasu, podobno masz do mnie sprawę?-

-Taa… to samo co zwykle- powiedział cicho Feliks -Kiedy znowu będziesz w mieście?-

-Za trzy dni- odparła Elizabeta po namyśle -Kiedy będzie trzeba iść uzupełnić zapasy w spiżarni, im więcej podbitych państw, tym więcej gęb do wykarmienia i tym częściej trzeba uzupełniać zapasy jedzenia-

-Jedzenie ostatnimi czasy robi się coraz bardziej nędzne- stwierdził Polska -Ale to, że masz pretekst do tego, żeby częściej wychodzić akurat mi pasuje-

-Nie powinieneś być zdziwiony, trwa wojna, podczas wojny o jedzenie zawsze trudno- powiedziała Węgry -Gdyby nie udało nam się zgadać… będą tam gdzie zwykle?- blondyn kiwnął głową

-Tylko nie ryzykuj niepotrzebnie Lizzie- mruknął Feliks -Te listy nie są aż tak ważne żeby ryzykować dla nich życie-

-Dobrze wiesz, że te informacje są bardzo pomocne dla twoich ludzi i dla aliantów Feliks- stwierdziła Elizabeta -Nie musisz się o mnie martwić, potrafię o siebie zadbać-

-To wiem… po prostu… nie bierz ich, jeśli ryzyko, że ktoś cię nakryje będzie zbyt duże- powiedział Polska

-To słodkie, że się martwisz, ale naprawdę… wszystko będzie w porządku Feliks- powiedziała Węgry szykując się do wyjścia -Jeśli to ci trochę pomoże na twoje zmartwienia, to powiem ci, że nie robię tego tylko dla ciebie, mnie też zależy na tym, żeby jak najbardziej zaszkodzić Niemcom, nawet jeśli mój rząd podpisał pakt… znasz to uczucie, kiedy twoje własne przekonania nie zgadzają się z tym co robi twój szef?-

-Taa… powiedzmy, że mi się to zdarza- mruknął Feliks -Do później Lizzie-

-Do później- Elizabeta skinęła głową -Pamiętaj, myśl pozytywnie i ani mi się waż poddawać, zważaj na to, że w kuchni mamy pokaźną kolekcję patelni-

-Czasami naprawdę dochodzę do wniosku, że z twoimi metodami motywacyjnymi jest coś nie tak- stwierdził Polska, Węgry tylko zaśmiała się w odpowiedzi, po czym opuściła pokój.

Śmiech… Feliks uznał, że to jeden z najcudowniejszych dźwięków na świecie, zastanawiał się, czy on sam pamięta jak się śmiać, nie pamiętał kiedy ostatnio mu się to zdarzyło.


-Generale, przyszły nowe rozkazy z Berlina- oznajmił jeden z żołnierzy, Ludwig spojrzał na posłańca pozbawionym emocji spojrzeniem

-Mów- powiedział krótko

-Rozkazano nam rozpocząć atak- powiedział żołnierz salutując -Führer zatwierdził rozpoczęcie Planu Barbarossa- Niemcy skinął głową

-Poinformuj resztę dowódców- rozkazał odwracając się w stronę wielkiej mapy taktycznej, zacisnął usta w wąską kreskę, nawet on był zdenerwowany rozmiarem tej operacji.

Ostatnie wyniki w wojnie nie były zadowalające, bitwa o Anglię zakończyła się niepowodzeniem, w dodatku część oddziałów musieli wysłać w ramach wsparcia dla armii włoskiej, nie mógł uwierzyć, że jego sojusznik był tak niekompetentny, że praktycznie od pierwszych miesięcy wojny, zaliczył chyba tylko jeden sukces jakim było zajęcie Albanii, a chwile później trzeba było interwencji wojsk Rzeszy, żeby te tereny utrzymać i zająć Jugosławię i Grecję.

O kampanii prowadzonej w Afryce wolał w ogóle nie myśleć, z meldunków Gilberta wynikało, że wojska egipskie, wspomagane przez Wielką Brytanię stawiały zaciekły opór, mimo trwającego oblężenia, armia włosko-niemiecka wciąż nie mogła zdobyć Tobruku.

Co więcej Stany Zjednoczone zaczynały się coraz bardziej angażować w ten konflikt, dostarczany przez nich sprzęt znacznie wzmacniał siły aliantów w Europie… ale wciąż nie angażowały się bezpośrednio, wciąż jeszcze była szansa, że Ameryka będzie się trzymał z dala od starego kontynentu.

-Ostatnie czego mi trzeba, to interwencja tego gówniarza- syknął Niemcy pod nosem, Ludwiga mierził fakt, że pomimo młodego wieku Alfred był już światową potęgą, z którą lepiej było nie zadzierać.

Niemcy wziął głęboki oddech i potrząsnął głową żeby oczyścić myśli, musiał się teraz skupić na niezwykle ważnym zadaniu, wojna z obecnie największą potęgą militarną w Europie, nie należała do rzeczy które można było lekceważyć.

-Niepowodzenia, niepowodzeniami… ale przynajmniej będę mógł zetrzeć ten uśmieszek z twarzy Rosji- stwierdził Ludwig, ta perspektywa była zdecydowanie warta całego tego zachodu.


Patrząc na to opko i drugie którym się obecnie zajmuje... stwierdzam oczywisty fakt, że pierdoły pisze się o wiele prościej niż opowiadanie, które w miarę zachowuje zgodność historyczną (tylko żadnych więcej wzmianek o długopisach błagam :v )

BTW trochę mi ostatnio wena nie dopisuje co do tego fica, mam nadzieję, że jak dojdę do momentu który mam w głowie, a który nie daje mi spokoju to się zmieni.