-Kataro, jakie masz plany na dzisiaj?- chłopiec wsunął jej rękę na talię i pocałował dziewczynę w policzek.

-Chciałam się trochę rozejrzeć w świątyni- odparła uśmiechając się. Uwielbiała gdy Aang był blisko niej. Przez długi czas nie widziała go. Stęskniła się za jego głosem, dotykiem, zapachem. Gdy był blisko niej traciła zmysły.

-Może lepiej nie- zaczął- To znaczy.. może spędzilibyśmy trochę czasu razem?- zaproponował.

-Czy coś się stało? Jesteś jakiś dziwny- stwierdziła podejrzliwie dziewczyna.

-Nie. Nic się nie stało i nie jestem dziwny- powiedział zdenerwowanym głosem.

Nie potrafił jej okłamywać, a jeśli już to nie chciał tego robić lecz teraz musiał.

Katara westchnęła.

-To co chcesz robić?- zapytała przyciągając go bliżej.

-Oprowadzę cię po okolicy- odparł całując ją.

Przerwała im Toph.

-Aang… no… ten- nie wiedziała co powiedzieć, ale chłopiec zrozumiał o co chodzi. Musiał zabrać Katarę gdzieś daleko.

Skinął głową i pociągnął dziewczynę za rękę.

-Gdzie idziemy?- spytała rozglądając się wokół- Tutaj nic nie ma.

-Jeszcze kilka minut- odparł- Zamknij oczy- poprosił. Katara posłusznie zamknęła oczy. W końcu mogła pobyć sam na sam ze swoim chłopakiem.- Już. Możesz otworzyć oczy- poinformował. Dziewczyna otworzyła je, a to co zobaczyła sprawiło że zabrakło jej tchu.

-Aang tu jest… tu jest cudownie!- zaśmiała się i przytuliła się do niego mocniej. Patrzyła przed siebie. Wszędzie rosły czerwone maki pomieszane ze stokrotkami i innymi polnymi roślinami. Niedaleko był drewniany mostek pod którym płynęła niewielka rzeczka. Z boku stał pomnik maga powietrza okrążonego różami. Na samym środku była wielka fontanna, z której lała się woda. Całą polanę otaczały lampy, ale teraz nie było potrzeby aby je zapalać.

Dziewczyna pobiegła przed siebie ciągnąc Awatara za rękę. Oboje śmiali się i bawili jakby mieli siedem lat. Beztroski i radosny śmiech.

Położyli się wśród kwiatów. Ich palce splotły się ze sobą. Nikt nie mógł ich rozdzielić. Byli parą od początku istnienia świata i będą razem do jego końca.

-Jak to możliwe?- zapytała spoglądając na ogród.- Przecież nie było tutaj nikogo od stu lat… ta polana powinna być zarośnięta chwastami.

-Gdy rozdzieliliśmy się, przybyły tutaj kobiety z Północnej Świątyni Powietrza. Przywróciły kilku miejscom dawny wygląd w zamian za możliwość mieszkania tutaj. Zgodziłem się. Oświadczyły że po kilku latach to miejsce zostanie przywrócone do dawnej świetności- wyjaśnił Aang.

-A kiedy mają tutaj zamieszkać?

-Zjawią się za tydzień… Ale nie same. Przybędą z nimi ludzie, którym brakuje dachu nad głową. Cieszę się że mogę im pomóc.

Katara uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek.

-Powinniśmy się zbierać- chłopiec wstał i podał jej rękę- Jest jeszcze dużo do obejrzenia. Wrócimy tutaj wieczorem. Zobaczysz że wtedy jest znacznie piękniej- powiedział niemal szeptem. Ale nie chciał tutaj wracać wieczorem tylko ze względu na widoki. Ten dzień miał być doskonały. Wszystko miał zaplanowane.

Awatar zaprowadził ją nad małe jeziorko. Porastały go lilie a po powierzchni pływały żółwio-kaczki.

-Nie wiedziałam że tutaj było tak pięknie- westchnęła dziewczyna kładąc głowę na ramieniu Aanga.

-Ciągle mam w pamięci Świątynię sprzed stu lat. Chciałbym żeby chociaż jej część wyglądała tak jak kiedyś. Nie spodziewałem się że te kobiety odtworzą okolice tak dokładnie. Jestem pewien że za kilka lat zobaczę swój dawny dom.- powiedział.

Katara wsłuchała się w jego mowę, ale nagle zauważyła duży budynek z okrągłym dachem i ogromnymi drzwiami. Był cały śnieżnobiały.

-Aang, co to jest?- zapytała wskazując obiekt.

-Eee.. to jest- chłopiec nie chciał jej powiedzieć jak budynek się nazywa. Nie wiedział dlaczego, ale nazwa nie mogła przejść mu przez gardło, a tym bardziej wyjaśnianie szczegółów.

Dziewczyna nie zważywszy na jego niepewność pociągnęła go za szaty.

-Chodźmy!