- Zanim ogłosimy rozpiskę na czwartą rundę, głos zabierze... No, domyślacie się? - Zakrzyknęła Lunaj(Jak zwykle) wesoło. Trybuny domyślały się - Zakrzyknęły euforycznie "Here comes the MONEY!". Tak, chodziło o McMahona. Dyrektor areny zaczął mówić:
- Mam trzy wiadomości: Jedną złą i dwie dobre. Zła jest taka, że walki trójkowe znikają. Pierwsza dobra, że wylosujemy aż 5 szczęśliwych przegranych, którzy dostaną drugą szansę na kontynuowanie walki. - Na trybunach zapanowało poruszenie. - A druga dobra... Zgadujcie. - Trybuny już wiedziały, co się święci. Zakrzyknęły gromko "Wypadki losowe!". Shane uśmiechnął się lekko. - Dokładnie. Losowanie "Lucky Losers" za pół godziny! Póki co robimy sobie krótką przerwę. - McMahon mlasnął leniwie. "Będę musiał to odespać...", pomyślał.
- Do cholery, wasza beztroska musiała mi się udzielić. - Mruknął niepocieszony z wyniku trzeciej rundy Pazur.
- Jest jeszcze losowanie szczęśliwych przegranych. - Odparł Wolvington zmieszany.
- Nah, to nie to samo. Nie czuje się tej satysfakcji z pokonania przeciwnika. Dla mnie to prawie jak oszustwo.
- Mocne słowa.
- Ano. Ale dla mnie turniej się skończył. Jeżeli mnie wybiorą, to będę walczył najlepiej jak umiem. - Nataniel przekrzywił głowę. - Ale taka walka przestaje być zabawna...
- Nie podoba mi się fakt, że zostawiamy Porcupine za sobą. - Mruknął Mecha ponuro.
- Uwierz mi, że nie kazałem tego mówić Ortonowi. - Odparł Balor. - Straciliśmy dwóch sojuszników za jednym zamachem.
- Porcupinowi w końcu przejdzie. Ale co z Ortonem? - Zapytał Melisius.
- Teraz nie jest do niczego potrzebny. W takim stanie dalsza walka byłaby dla niego zabójcza. Szkoda tracić na niego czas.
- Zastanawia mnie, jak mamy dostać się do ćwierćfinałów, skoro tylko ja przeszedłem do czwartej rundy? - Zapytał zamyślony Nocny. Balor uśmiechnął się szelmowsko - Jak to miał w zwyczaju.
- Operator machiny losującej nie chciał łapówki, tak więc razem z Mechą przerobiliśmy nieco tą jego maszynkę. Niezależnie od niego, wybierze jednego z nas.
- Dlaczego tylko jednego? - Zainteresował się Saren.
- Gdyby na pięć miejsc pojawiły by się trzy zajęte przez nas, wzbudziłoby to pewne podejrzenia. Głowy do góry... W grze wciąż jest nas dwóch.
- Na siedmiu... - Przypomniał Samuel.
- Szczegóły, szczegóły... - Goblin machnął ręką lekceważąco. - Pamiętajcie: Nas dwóch w turnieju, ale czterech z nas wciąż może wspierać pozostałych.
- Czyli oszukujemy.
- Czyli oszukujemy. - Przytaknął Balor.
- Nie sądziłem, że uda mi się zajść tak daleko. - Stwierdził Augustus pogodnie. Był w doskonałym nastroju. Silas przytaknął mu skwapliwie.
- Głupi ma zawsze szczęście. - Stwierdził.
- Jesteś po prostu zazdrosny. - Terrorysta wyszczerzył się w uśmiechu. - Grom i Genn także przeszli dalej.
- Przypominam ci, że Zielony dostał się do trzeciej rundy szczęśliwym trafem, a swoją walkę wygrał walkowerem. - Silas poprawił okulary. - Na pewno nie jest mu zbyt wesoło. Co do Genna zaś... Odnoszę wrażenie, że to nie ten sam Genn sprzed turnieju. Jakiś taki poważniejszy...
- Nie przeszkadzam? - Dało się słyszeć głos Chena. Pandareński Miodowar podszedł do Brimstone'ów chwiejnie. Ewidentnie nie był trzeźwy.
- Coś ty... - Zaczął Silas.
- A... Opijałem sukces naszych znajomych. - Pandaren czknął głośno.
- Ile on tego musiał wypić? - Wymamrotał Augustus.
- Sądząc po jego stanie... To wypił gdzieś z baryłkę Szajbimbru. - Stwierdził rzeczowo Silas. Augustus wymamrotał bezgłośne "Baryłkę?"
- Gdzie tam... To był jeden kufelek... - Chen uśmiechnął się lekko.
- Zapamiętaj, braciszku... - Mruknął Silas. - Nigdy nie pijaj Szajbimbru. Jeżeli kogoś tak... Obeznanego z trunkami jak Chen baryłka przemienia w bełkoczącego pijaczynę, to ciebie... By zabiła. - Augustus bezgłośnie przytaknął.
- Otoczony przez nieprzyjaciół, bez wsparcia z czyjejkolwiek strony... Czyli standard. - Mruknął Casper cicho, przyglądając się swoim potencjalnym przeciwnikom. Trafiło się paru silnych, ale reszta nie była dla niego większym zagrożeniem. - Nie mam szczęścia... - Stwierdził cicho, zapatrując się w przestrzeń. Usiadł na ławce. Zamierzał posłuchać trochę muzyki na ukojenie. Nie zdążył jednak nawet założyć słuchawek, gdy usłyszał czyjś głos:
- Przepraszam, to miejsce jest wolne? - Chłopak odwrócił się. Głos należał do Kat.
- Jasne. - Odparł nieco machinalnie. Dziewczyna usiadła obok. Była lekko roztrzęsiona. - Niezła walka. - Mruknął, usiłując nawiązać rozmowę.
- Fakt. Miałam szczęście. - Kotka jakby opuściła głowę.
- Nie cieszysz się? Doszłaś do czwartej rundy.
- Ale za jaką cenę...? - Mruknęła cicho.
- To Porcupine tak zmasakrował Ortona. Nie miałaś z tym nic wspólnego.
- Pozbawiłam go przytomności. A co, jeżeli on już się nie obudzi?
- Pech. - Stwierdził lakonicznie Casper. - Nie możesz się obwiniać.
- Widzisz... Moim marzeniem było dostać pracę jako fotograf w jakiejś wielkiej branży. O to chciałam poprosić. Chciałam, by moje zdjęcia w końcu trafiły gdzieś wyżej niż do lokalnej gazety... Ale kiedy na to patrzę, to zastanawiam się... Czy ma to sens?
- Realizowanie swoich marzeń ma sens... Pod warunkiem, że nie kolidują one z cudzymi marzeniami. Na przykład, co byś wolała: Uratowanie jednej, szczególnie drogiej ci osoby czy poświęcenie jej w imię lepszego jutra?
- Bez tej jednej osoby świat nigdy nie będzie lepszy. - Stwierdziła. - Walczysz o życie kogoś bliskiego?
- Nie. Walczę w myśl zasady "Zabij jednego, ocal tysiące". Nie poświęciłbym kogoś tylko po to, by zginął tydzień później z czyichś rąk.
- To okrutne.
- Ale skuteczne. - Przez chwilę nie odzywali się ani słowem. W końcu Casper podniósł się z ławki. - Niech wygra najlepszy. - Uśmiechnął się ponuro.
- Przegrałam... - Szepnęła Felicia w niewysłowionym smutku. Istotnie - Przegrała. Teraz cała nadzieja w Cassandrze oraz ewentualnie - szczęściu. - Carisso, wybacz mi... - Szepnęła po raz kolejny. - To wszystko moja wina...
- Nie przeszkadzam? - Dało się słyszeć czyjś głos. Felicia obróciła się, by ujrzeć Cassandrę.
- Nie... - Odparła cicho tygrysica. Opadła na ławkę. Cass usiadła obok niej.
- Zrobiłaś wszystko, co było w twojej mocy. - Stwierdziła cicho lisica.
- W tym rzecz, że nie.
- Nie możesz tak mówić. Przeciwnicy okazali się zbyt silni i nie ma w tym twojej winy.
- Owszem, jest. Nie starałam się wystarczająco. - Felicia ujęła dłonie Cassandry w swoje. - Teraz cała nadzieja w tobie.
- Jeżeli los będzie ci sprzyjać, trafisz do czwartej rundy.
- Za długo polegałam na szczęściu. Teraz zdaję się na ciebie.
- Nie zawiodę. - Cassandra popatrzyła prosto w oczy swojej przyjaciółki. - Obiecuję.
- Szefie, gdzie się podział Nehr'zul? - Zapytała Luna, rozglądając się za swoim współkomentatorem. Bylo to jedno z pytań, na które nawet McMahon nie znał odpowiedzi.
- Nie ma go w kabinie komentatorów?
- Nie... O, tu leży jakaś karteczka. - Dziewczyna sięgnęła po żółtą kartkę. Było na niej napisane "Niestety, obowiązki wzywają i muszę się pożegnać". - Eee... Szefie... - Niepewnie podała karteczkę McMahonowi. Ten z początku nie dowierzał jej treści, ale w końcu uśmiechnął się lekko.
- Od zawsze marzyłem, by spróbować swoich sił jako komentator... - Stwierdził wesoło. Luna uśmiechnęła się promiennie.
- A więc... Witamy po przerwie! - Zakrzyknęła lisica wesoło. - Za chwilę ogłosimy rozpiskę na czwartą rundę. Przywitajcie za to naszego nowego komentatora.
- Here comes the what? - Stwierdził Shane wesoło. Publika odwrzasnęła euforycznie "Money!". - Witam jako nowy komentator. Czas na ogłoszenie, jaka piątka szczęśliwych przegranych dostanie się do czwartej rundy! Machina losująca - Start! - Ciężkie tryby machiny zaczęły się obracać. Jako pierwsza pokazała się główka Balora. - Pierwszy szczęściarz to Balor! - Machina toczyła się dalej. Jako drugi ukazał się Scourge. - Zielony Błysk znowu popisał się swoim szczęściem. - Teraz ukazała sie główka Bell. - To się nazywa mieć fart, prawda Bell? - Czwarty pokazał się Sam. - I znowu Najpoważniejszy Człowiek Świata ma okazję do zabłyśnięcia. - Jako ostatni pokazał się... Porcupine. Gdzieś w oddali Balor przełknął ślinę ze strachu. - Żywa Piła Tarczowa wciąż będzie nas straszyć! A teraz nadszedł czas na rozpiskę! - McMahon wcisnął przycisk. Błysnęło...
Malował się taki rozkład walk:
1. Balor vs Porcupine
2. G'narl vs Scourge the Hedgehog
3. Katheelen Vance vs Vokial
4. Grom Hellscream vs Silver the Hedgehog
5. Genn Grey Crest vs Casper
6. Bell vs Night Shooter
7. Augustus Brimstone vs Sam "Serious" Stone
8. Cassandra the Vixen vs Axem Ranger Red
