Na początek uprzejmie proszę mnie nie poganiać, bo inaczej zastosuje się do zasady odwróconej psychologii i jebnę sobie miesiąc przerwy od pisania bo tak :v

Co do Fantastycznych... cóż fakt, że mam pełne prawo dodawania tam wszystkiego co mi mój pokręcony mózg na tacy poda... ale też w moim osobistym uczuciu czasami lepiej jest coś podzielić, bo po prostu estetycznie wygląda to lepiej (i nie narusza regulaminu strony XD)

Nie wiem czy dobrze ujęłam to o co mnie chodzi ._.


Po tej pierwszej rozmowie od tylu lat, Litwa zasugerował Feliksowi przeniesienie się na łóżko, mając cichą nadzieję na to, że zdrzemnie się chociaż chwilę, blondyn wyglądał jakby nie spał od co najmniej kilku dni. Mimo to Feliks nie wykazywał zbytniej ochoty na sen, więc Toris uznał, że dalsza rozmowa nie jest takim złym pomysłem, skoro już dostał szansę na spędzenie większej ilości czasu ze swoim partnerem miał zamiar wykorzystać ją w pełni… a przy okazji mógł się dowiedzieć jeszcze kilku rzeczy.

-Jutro zapewne dadzą ci nowy mundur- powiedział cicho Polska leżąc na brzuchu i wpatrując się beznamiętnie w swoją poduszkę. Brunet siedział na drugiej połowie ze skrzyżowanymi nogami słuchając uważnie swojego towarzysza i przy okazji dokładniej analizując jego wygląd, poza tym co było oczywiste i już wcześniej rzuciło mu się w oczy, coś jeszcze mu nie pasowało.

-Ten szary który nosi cała reszta?- zapytał Toris, Feliks skinął głową w odpowiedzi, to na pewno było inne, normalnie Polska udzielał naprawdę wyczerpujących odpowiedzi, okraszonych jego własnymi uwagami tak, że wyczerpywał nie tylko temat, ale też często słuchacza, teraz jeśli nie musiał, to w ogóle się nie odzywał -Zastanawia mnie jedna rzecz… dlaczego ty chodzisz w swoim mundurze?- to że ów mundur był w opłakanym stanie wolał przemilczeć

-Mówiłem ci już… tutaj jestem jak trędowaty, wyróżniam się wszystkim… w ten sposób łatwiej odłowić mnie z tłumu i przypomnieć jak niewiele znaczy moja egzystencja- mruknął Feliks -A poza tym nigdy w życiu nie włożyłbym na siebie tej szmaty-

-A dlaczego ja miałbym go nosić?- Litwa uniósł brwi -I proszę cię, przestań mówić, że twoje życie nic nie znaczy-

-Dla własnego dobra- stwierdził Polska wzruszając ramionami -Tutaj wyróżnianie się nie jest niczym dobrym Liet, a jeśli nie będziesz tańczył jak ci zagrają, to cię do tego zmuszą… a moje życie… cóż… jesteś jedną z nielicznych osób w tym miejscu dla których ma ono jakąś wartość-

-Dla mnie jest bezcenne- powiedział cicho Toris delikatnie odgarniając włosy z twarzy blondyna, poczuł bolesne ukłucie na widok tego, jak bardzo jego partner spinał się nawet na najlżejszy dotyk.

Kiedyś byli jednym, kiedyś potrafili rozmawiać o wszystkim bez żadnych przeszkód, pomimo braku wielu współczesnych udogodnień radzili sobie doskonale, potrafili spędzać ze sobą całe dnie bez przerwy… i noce również. Ileż chwil spędzili, kiedy zapominając o Bożym świecie, zatracali się we wzajemnym dostarczaniu sobie rozkoszy, gdzie dotyk był perfekcyjnym narzędziem na wyrażenie namiętności, gdzie słowa były w większości bezużyteczne, nigdy nie mogli się w pełni sobą nasycić, wciąż pragnęli więcej i więcej…

A teraz Toris z bólem obserwował jak jego partner, jego ukochany, na każde choćby muśnięcie, reaguje tak jakby ktoś zamierzył się na niego z batem.

-A więc dostanę to urocze wdzianko, w tym jakże radosnym odcieniu szarości… co jeszcze powinienem wiedzieć?- zapytał Litwa tłumiąc ciche westchnienie

-Nie podskakiwać, grzecznie wykonywać przydzielone zadania, chociażby ich wykonanie miało zająć cały dzień- mruknął Feliks -Posiłki są wydawane o stałych porach, nie spóźniaj się, jeśli w ogóle chcesz coś jeść, obiad jest za…- spojrzał na zegar -Dwie godziny…-

-Mhm… ach, właśnie sobie przypomniałem, będę potrzebował twojej pomocy w jednej sprawie- powiedział Toris, Feliks spojrzał na niego rzucając mu spłoszone spojrzenie -Chciałbym wykorzystać twoje niezwykłe umiejętności językowe, bo potrzebuję nauczyć się niemieckiego… przynajmniej Austria twierdził, że lepiej dla mnie jeśli szybko to opanuje- to nawet nie był fałszywy komplement, odkąd pamiętał blondyn miał talent do szybkiego uczenia się języków… uczenie innych też całkiem nieźle mu szło pod warunkiem, że mu się chciało

-Ach to…- Polska wyraźnie się rozluźnił kiedy się dowiedział o co chodzi -To fakt, lepiej znać niemiecki, chociażby po to, żeby wiedzieć co do ciebie mówią i odpowiadać na pytania... o ile Austrii nie ma w pobliżu możesz mieć w dupie tą zasadę i używać innego języka który ci pasuje, pod warunkiem, że osoba do której się odezwiesz, nie poleci do Rodericha na skargę-

-W sumie Czechy wspominała coś, że jeśli nie wiem komu mogę tu zaufać, to lepiej nie ufać nikomu- stwierdził brunet pocierając brodę -Myślę, że jej mogę ufać… tobie ufam na pewno, jesteś ostatnią osobą którą znam, która współpracowałaby ze swoim wrogiem-

-Jesteś tego pewny Liet?- zapytał blondyn z krzywym uśmiechem -Jestem też osobą która pozwoliła Rosji cię zabrać-

-To…- Toris przygryzł lekko dolną wargę, temu nie mógł zaprzeczyć i nie mógł o tym zapomnieć, wybaczył ale nie zapomniał… -Ja… jestem pewien… że miałeś jakiś powód… na pewno nie chciałeś…-

-Problem w tym, że chciałem- przerwał mu Feliks, brunet spojrzał na niego z zaskoczeniem, niedowierzaniem i poczuciem zdrady w oczach, zupełnie tak samo jak tamtego dnia -Chciałem, żeby Ivan cię ze sobą zabrał, bo…- westchnął cicho zamykając oczy -Bo myślałem, że w ten sposób cię ochronię… nie miałem praktycznie żadnej siły, żeby temu zapobiec, a on był potęgą, więc pomyślałem, że jeśli pozostanę bierny… nie… że jeśli w tamtym momencie sprawię, że mnie znienawidzisz, że nie będziesz chciał mieć ze mną nic wspólnego, to oszczędzę ci cierpienia… cóż, widziałem twoje plecy, przekonałem się ile warte były moje plany-

-Tam była krew- powiedział cicho Toris -Tyle krwi… twojej krwi…-

-Nie tylko mojej Liet- mruknął Polska opierając głowę na poduszce -Twojej też, w końcu zanim mi cię odebrano, walczyliśmy razem-

-Nie byłem aż tak mocno ranny Feliks- odparł Litwa -Powiedz mi… chciałbym wiedzieć…-

-Tak to była głównie moja krew, a dzięki temu, że pozwoliłem Ivanowi cię zabrać, twojej tam nie przybyło... . Może to zaboli, ale gdybym wiedział co się wydarzy… jak potraktuje cię Rosja, co będzie dalej… zrobiłbym drugi raz to samo- wyszeptał Feliks otwierając oczy i wbijając wzrok w przestrzeń -Bo nawet jeśli Ivan tak cię sponiewierał, nawet jeśli cierpiałeś… to najgorsze cię ominęło, nie musiałeś tam być, nie musiałeś patrzeć, nie musiałeś przeżywać tego co ja-

-Ja też przestałem istnieć jako osobne państwo- przypomniał Toris -Moi ludzie też byli prześladowani-

-Nie o to mi chodzi Liet- powiedział blondyn zagryzając wargi -Nie było cię tam wtedy… kiedy oni… wszyscy troje...- potrząsnął głową starając się pozbyć tego obrazu z głowy -Zostać podzielonym na trzy części… oficjalnie przestać istnieć jako państwo, ale jednak ciągle nim być w umysłach ludzi… chyba dlatego się nie zestarzałem, tak jak to powinno mieć miejsce- to co jeszcze się wtedy stało… wolał oszczędzić tego Torisowi, nie musiał tego wiedzieć -Dobrze, że cię tam nie było… nie chciałbyś na to patrzeć...-

-Cóż… czasu nie cofniemy- mruknął Toris -Zresztą...- przekrzywił głowę na bok posyłając blondynowi krytyczne spojrzenie -Chyba jednak trochę się zestarzałeś, zacząłeś marudzić… i wydaje mi się, że wyglądasz nieco dojrzalej- stwierdził chcąc rozluźnić atmosferę, nie chciał wracać do tych bolesnych wspomnień, nie chciał zmuszać Feliksa do przeżywania tego na nowo, miał nadzieję, że nadal łatwo się rozpraszał...

-Szkoda, że wzrostu mi nie przybyło…- westchnął Feliks kryjąc głowę między ramionami -Albo trochę masy…-

-No weź, wyglądasz idealnie- powiedział Litwa trącając lekko blondyna w ramię

-Zwłaszcza teraz- stwierdził kwaśno Polska

-No… może faktycznie widywałem cię w lepszym stanie- przyznał brunet drapiąc się z zakłopotaniem po karku -Ale ogólnie wyglądasz perfekcyjnie-

-Brzmisz jak zdesperowany prawiczek który koniecznie chce zaliczyć- oznajmił blondyn unosząc nieco głowę znad poduszki

-Cóż doskonale wiesz, że prawiczkiem nie jestem, bo cnotę straciłem wieki temu w dodatku z tobą- odparł Toris czerwieniąc się lekko

-Wciąż zadaje sobie pytanie jak to się w ogóle stało- powiedział Feliks kiwając głową w zamyśleniu -Z całowaniem problemu nie miałeś żadnego, ale jak przyszło co do czego to zabierałeś się do tego jak pies do jeża-

-A ty mi w tym wcale nie pomagałeś!- syknął Litwa tym razem oblewając się solidnym rumieńcem

-To zależy co rozumiesz przez pomoc- stwierdził Feliks wzruszając lekko ramionami -Właściwie to czego nie zrobiłem to zawsze coś ci nie pasowało-

-Nieprawda…- mruknął Toris odwracając głowę

-Mhmmm…- mruknął Polska rzucając brunetowi przeciągłe spojrzenie -Wiesz myślę, że jednak prawda bo mnie się powoli zaczynały kończyć pomysły jak cię rozruszać, fakt faktem, że dość długo nie mogłem się przyznać do swoich uczuć, ale szczerze zaczynałem się bać, że prędzej świat się skończy niż się weźmiesz do roboty… albo pozwolisz mnie się za ciebie zabrać-

Litwa tylko ukrył twarz w dłoniach mając ochotę zapaść się pod ziemię, jego plan z odwróceniem uwagi blondyna od dręczących go myśli i wspomnień niby zadziałał… ale teraz obrywało mu się rykoszetem przez temat na który zeszło… jakim cudem zawsze dochodzili do zupełnie niespodziewanych tematów?!

-Jak tobie się zbierało na amory, to jak zaczynało się już robić naprawdę miło, to nagle stwierdzałeś, że chyba jednak jeszcze nie jesteś na to gotowy, jak ja się próbowałem za coś zabrać to zazwyczaj odnosiłem wrażenie, że dostaniesz zawału, tylko ni cholery nie wiedziałem czy z przyjemności czy ze zdenerwowania… delikatne sugestie niet, jasne postawienie sprawy też niet, przydałoby ci się trochę więcej asertywności Liet- podsumował Feliks

-Możesz już ze mnie zejść?- jęknął Toris

-Chyba najpierw musiałbym na ciebie wejść co nie?- zapytał rozbawiony Polska -Nie wiedziałem, że lubisz jak jestem na górze~-

-Mam dość, poddaje się- westchnął Litwa padając plackiem na łóżko i chowając twarz w poduszce, odniósł sukces w rozweselaniu Feliksa, za to w potyczce słownej poniósł sromotną klęskę

-Aww, a miałeś jeszcze tyle opcji żeby mi przygadać- stwierdził blondyn -Na przykład, że owszem lubisz ale…-

-Skończ- burknął brunet, ledwie dało się go zrozumieć przez materiał poduszki, na widoku były tylko końcówki jego uszu które obecnie przybrały piękną szkarłatną barwę

-Do twarzy ci w czerwonym- oznajmił Feliks oceniając kolor uszu swojego współlokatora, pokasłując cicho żeby zamaskować chichot, miał pewne obawy przed otwartym okazywaniem wesołości, dobry humor też był karany… zwłaszcza w jego przypadku.

-Dziękuję za komplement- mruknął Toris uznając, że lepiej dla niego, jeśli w chwili obecnej nie będzie pokazywał reszty swojej twarzy, po tym stwierdzeniu na dłuższą chwilę zapadła idealna cisza, w której słychać było tylko ich oddechy.

Gdy Litwa uznał, że jego twarz powinna odzyskać w miarę normalną barwę, uniósł nieco głowę i zerknął na blondyna, drgnął zaskoczony kiedy napotkał spojrzenie wpatrującego się w niego uważnie Feliksa.

-Przepraszam- mruknął Polska szybko odwracając wzrok -Nie chciałem cię wystraszyć…-

-Nie wystraszyłeś tylko odrobinę zaskoczyłeś i nie masz za co przepraszać- powiedział brunet -Byłem pewny, że zasnąłeś…-

-Nie… nie zasnąłem… nie mogę… nie potrafię- szepnął blondyn -Nie pamiętam, kiedy ostatnio spałem-

-Dlaczego?- zapytał cicho Toris

-Bo wtedy wszystko staje się jeszcze gorsze- odparł Feliks kuląc się w kłębek na lewym boku -To wszystko wraca… co było… co jest, wtedy nie tylko słyszę głosy swoich ludzi… widzę obrazy… widzę ich strach i rozpacz…-

-Za każdym razem?- Litwa zagryzł wargi kiedy blondyn skinął głową, znów miał to puste nieobecne spojrzenie -Feliks… musisz spać… zamęczysz się…-

-Nie mogę… nie chcę… boję się- jęknął Polska zaciskając powieki z całej siły -Tego jest za dużo! Nie daje sobie z tym rady…-

-Hej… spokojnie- powiedział cicho brunet, przysunął się bliżej, oparł się czołem o czoło blondyna i pogładził jego policzek dłonią, Feliks otworzył szybko oczy, w których błysnęła panika i momentalnie zesztywniał na całym ciele

-Boisz się mnie?- zapytał Toris łagodnym tonem

-Nie- szepnął Feliks drżąc mimowolnie na całym ciele

-Więc czego się boisz?- pytał dalej Litwa, starając się żeby jego głos brzmiał jak najbardziej kojąco -Wiesz, że nie chcę ci zrobić krzywdy-

-Wiem- pisnął Polska ze ściśniętym gardłem -Nie boję się ciebie… boję się bólu… boję się…- urwał i pokręcił lekko głową, nie chciał zrzucać swoich zmartwień na innych

-Mów- powiedział brunet spokojnym głosem, gładząc policzek blondyna -Wyrzuć to z siebie, pozwól mi pomóc… chyba że mi nie ufasz, nie będę cie za to winił-

-Ufam ci… jak nikomu innemu na tym świecie- szepnął Feliks czując jak znów łzy napływają mu do oczu -Po prostu się… boję… bólu… cierpienia… boję się kiedy ktoś mnie dotyka, bo ostatnio dotyk kojarzy mi się niemal wyłącznie z bólem… boję się kiedy ktoś podnosi na mnie głos, bo słowa też potrafią zadawać ból, czasami nawet większy niż niejedna rana…-

-Mów dalej…- zachęcił Toris -Jestem tu… spokojnie…-

-Boję się innych ludzi, nawet bardziej niż do tej pory… nawet ci których dobrze znam napawają mnie lękiem, bo w każdej chwili mogą zadać ból… boje się zasnąć… boję się głosów w mojej głowie, boję się obrazów które czasem im towarzyszą… i jednocześnie boje się, że w końcu zamilkną i że zostanę sam… i… nienawidzę siebie za to, że się boję- wydusił z siebie Polska

-Nie powinieneś- stwierdził Litwa cicho -Nie masz powodów żeby się nienawidzić… strach nie jest niczym złym… to normalne… zwłaszcza kiedy jest się czego bać-

-Boję się, że Niemy wygra tą wojnę- powiedział cicho blondyn

-Cóż…- mruknął brunet, jak na razie zanosiło się, że tak właśnie będzie -Może… może to nie będzie aż takie złe?-

-Liet… ty chyba nie masz pojęcia o czym mówisz- odparł Feliks -Może Ludwig wyrwał cię z łap Ivana… ale jak dla mnie to po prostu wpadłeś z deszczu pod rynnę-

-Skąd możesz to wiedzieć?!- zapytał ostro Toris, blondyn drgnął jakby dostał w twarz -Nie musiałeś mieszkać z Rosją przez tyle lat, nie dostawało ci się za każde najmniejsze przewinienie! Niemcy dał nam wolność…- dopiero kiedy Feliks odsunął się od niego jak najdalej, z panicznym strachem wypisanym na twarzy, zdał sobie sprawę co powiedział

-Nam?- zapytał Polska z gorzkim uśmiechem -Co znaczy ''nam'' Liet? Tobie? To dlatego teraz tu jesteś? Mnie? To dlatego tkwię tu już od dwóch lat?-

-Ja… przepraszam…- powiedział Litwa zdezorientowany i wystraszony tą napaścią na Bogu ducha winnego Feliksa -Nie chciałem… nie wiem…-

-Ciężko oprzeć się… temu uczuciu prawda?- spytał blondyn -Twoi ludzie myślą… że Niemcy dadzą im wolność huh?-

-Dlaczego… nie rozumiem tego… dlaczego to ma na mnie taki wpływ? Dlaczego teraz?- brunet potrząsnął głową

-Zawsze Liet, to zawsze ma na nas wpływ, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy- powiedział Feliks nieobecnym głosem -Jesteśmy państwami, nigdy nie będziemy do końca wolni, nasza wola nigdy nie będzie do końca wolna… to kolejny powód dla którego myślę, że nasz związek nie ma już dłużej sensu… twoi ludzie mnie nienawidzą, nienawidzą moich ludzi, obaj mieliśmy szansę się o tym przekonać i to wcale nie tak dawno, to ma na ciebie wpływ, niezależnie od tego co do mnie czujesz…-

-Feliks proszę… nie mów tak, to na pewno da się naprawić- poprosił Toris z nutą desperacji w głosie -Dajmy temu szansę, skoro przez tych dziesiątki lat kiedy byliśmy rozdzieleni to uczucie wciąż istnieje…-

-A ja... niezależnie od tego, jak bardzo szanuję twoje pragnienie niezależności, jak bardzo nie chcę cię znowu skrzywdzić… gdzieś tam w głębi siebie wciąż uważam cię za swoją własność- mruknął Polska odwracając wzrok

-Feliks… ja jestem twoją własnością- powiedział Litwa cicho, ostrożnie, żeby nie spłoszyć blondyna ponownie się do niego przysunął -Nie moi ludzie, nie mój kraj, ale ja jestem twoją własnością… tak samo jak ty jesteś moją pamiętasz?- zapytał ujmując jego twarz w dłonie

-Proszę przestań- szepnął Feliks uciekając mu spojrzeniem -Wiesz, że to był tylko symbol, który w dodatku wygasł po śmierci Jadwigi… my dwaj nigdy nie mieliśmy właściwego ślubu…-

-Ale mimo to obaj nosiliśmy obrączki nawet po tym jak nasza pierwsza unia wygasła- powiedział Toris próbując uchwycić spojrzenie blondyna -A właściwego ślubu nie mieliśmy bo w tamtych czasach zapewne spaliliby nas za to na stosie, albo uraczyli czymś równie widowiskowym za sianie zgorszenia i obrazę boskiego porządku rzeczy-

-Szczegóły…- mruknął Polska macając się po piersi jakby czegoś szukał

-Wiesz… mam twój medalion… ten który ci dałem kiedyś, Ivan mi go przyniósł, tuż po rozpoczęciu wojny…- oznajmił Litwa zastanawiając się czy tego właśnie poszukiwał blondyn -Tak na marginesie skąd masz zdjęcie z czasów kiedy aparaty fotograficzne nawet nie istniały? W dodatku to jest kolorowe… i bardzo dobrej jakości...-

-Od Anglii- odparł Feliks -Jedno losowe spotkanie przy paru piwach, kawałek kartki i iście magicznym sposobem Arthur skombinował mi ten obrazek… to właściwie nie jest zdjęcie-

-Magicznym? Czyli jak?- zapytał zdumiony Toris

-Nie mam pojęcia, a Anglia zagroził, że zrobi mi krzywdę jak się będę dopytywał… pamiętam tylko, że kazał mi się bardzo mocno skupić na obrazie który chcę utrwalić, wyszedł na chwilę, a jak wrócił to dał mi tamten obrazek- powiedział Polska -Mówisz, że go masz?-

-Nie przy sobie- westchnął Litwa -Został u mnie w domu-

-Och… mam nadzieję, że dobrze go schowałeś, byłoby szkoda gdyby przepadł- mruknął blondyn -Tak jak inne pamiątki, nie chcę myśleć co te hieny zdążyły już ukraść… mam cichą nadzieję, że moim domem się nie interesowali-

-Wiesz jak to jest, zazwyczaj zwykli ludzie nawet nie zwracają na nas i nasze domy większej uwagi… może nasze rzeczy się uchowają- powiedział brunet

-Zwykli ludzie nie… ale w chwili kiedy mój kraj upadał byli tam Rosja i Niemcy…- szepnął Feliks -Może chociaż część moich zbiorów… nie wszystko trzymałem w Warszawie…-

-O ile tylko nie zapomniałeś gdzie pochowałeś resztę to faktycznie jest szansa- stwierdził Toris dalej starając się nawiązać kontakt wzrokowy ze swoim partnerem

-Pamiętam… mam dobrą pamięć, zwłaszcza do ważnych dla mnie rzeczy- mruknął Polska -Warszawa… Kraków… Gniezno i… Wilno- Litwa spiął się nieco na wspomnienie swojej stolicy -Pewnie zastanawiasz się dlaczego Wilno… bynajmniej dlatego, że uważam iż mi się należy i to moje miasto… ale fakt jest dla mnie bardzo ważne, niemal równie ważne jak Warszawa…- blondyn wziął głębszy wdech -Warszawa jest moją stolicą, moim sercem… Wilno jest twoim sercem, więc dlatego jest dla mnie takie ważne, najcenniejsze pamiątki związane z tobą trzymam właśnie tam-

-Najcenniejsze? Na przykład?- zapytał Toris zaciekawiony

-Na przykład… wiesz kiedyś na szyi nosiłem coś innego niż tamten medalion o którym wspomniałeś- Feliks spod ubrania wydobył złoty łańcuszek na którym wisiał mały krzyżyk -Kiedyś na tym łańcuszku wisiała też złota obrączka…-

-Och… dlaczego przestałeś ją nosić?- Litwa wiedział o jaką obrączkę chodziło, sam o niej przed chwilą wspominał

-Cóż… przestałem po tym jak powiedziałeś, że nie chcesz powrotu do starych czasów…- mruknął Polska -Nie chciałem żebyś miał wyrzuty sumienia… nie chciałem cię drażnić…-

-Więc dlatego zacząłeś nosić coś co podarowałem ci po kolejnym zawarciu unii- powiedział Toris kiwając głową -Bardzo mądre, wcale nie rzuciło mi się w oczy-

-Z-zamknij się...- burknął Feliks rumieniąc się gwałtownie -Po prostu… to było mniej… nie wiedziałeś co jest w środku…-

-Feliks… na litość boską przestań- wykrztusił Litwa czując jak robi mu się gorąco, odkąd pamiętał, zawsze reagował w ten sposób kiedy blondyn się rumienił, wyglądało na to, że Feliks albo o tym zapomniał, albo nie myślał teraz o tym… chociaż kiedyś potrafił to naprawdę świetnie wykorzystywać

-Huh?- Polska bez namysłu spojrzał prosto w oczy bruneta… i wciąż się rumienił, co na chwilę obecną Litwie nie pomagało

-Błagam nie patrz tak na mnie i przestań się rumienić!- jęknął Toris, to co podpowiadała mu wyobraźnia średnio nadawało się jako metoda na pomoc Feliksowi, oblizał wargi zdenerwowany, owszem marzył o tym… i śnił, ale to nie był teraz najlepszy pomysł

-Ale o co ci… cho… dzi…- wymamrotał Feliks, zamrugał zaskoczony kiedy uświadomił sobie jak blisko była twarz Torisa -Ty chyba nie zamierzasz…- widywał już u bruneta ten wyraz twarzy, a po błyskach w jego oczach doszedł do wniosku, że toczył teraz zażarty wewnętrzny spór

-Czy… będzie to… jak bardzo… będzie dziwne… jeśli powiem, że nawet będąc w tym stanie… jesteś tak… pociągający?- zapytał Litwa nieco ochrypłym głosem przesuwając kciukiem po wargach blondyna

-Ja… nie wiem… uch… Liet?- wyjąkał Polska kiedy brunet nachylił się ku niemu jeszcze bardziej -Jesteś… zdecydowanie… totalnie… za blisko…-

-Chcę być blisko… jak najbliżej- mruknął Toris -Przestań w kółko powtarzać… kiedyś byliśmy bliżej…- może nie było to najmądrzejsze z jego strony, ale podjął swoją decyzję

-To...ris?- Feliks odruchowo przymknął oczy, spodziewał się po sobie gwałtownej reakcji, ale jedynym co przyszło mu do głowy kiedy poczuł na swoich wargach usta bruneta, było to jak bardzo tęsknił za tym uczuciem.

Toris miał w sobie na tyle samozaparcia, żeby chociaż nie śpieszyć się zbytnio i nie być zbyt nachalny, nie pamiętał kiedy ostatnio on i Feliks całowali się tak naprawdę, w świecie realnym a nie we śnie. Nawet w czasie tego krótkiego okresu między wojnami, jeszcze zanim się… pokłócili… nie mieli dla siebie dużo czasu, obaj byli zajęci odbudowywaniem swoich państw, tym razem oddzielnych. Byli też niezbyt… nie do końca pewni, czy po tak wielu latach wciąż czuli to samo, euforia po tym jak po Wielkiej Wojnie spotkali się po raz pierwszy dość szybko się wyczerpała, nabrali do siebie sporego dystansu, zwłaszcza Feliks unikał zbyt częstego i bliskiego kontaktu... Litwa nie mógł z pewnością stwierdzić, co myślał Polska, blondyn był zbyt nieprzewidywalny, a jego zachowanie w tamtym czasie… .

Teraz brunet wiedział czym było spowodowane.

Rosja nie był łaskawym panem, ani dla niego, blizny na plecach doskonale dawały temu świadectwo, ani dla Feliksa… nie znał szczegółów… ale po tym co usłyszał, nietrudno było mu się domyśleć w jaki sposób Ivan wyżywał się na nim. Świadomość tego jak bardzo jego ukochany został skrzywdzony, napawała go wściekłością, jakiej nie czuł od dawna.

Zawsze łatwo wpadał w zazdrość, fakt, że nie był już jedynym kochankiem w życiu Feliksa, mocno go wkurwiał.

Chciał się pozbyć tego uczucia.

Chciał wymazać tamte wydarzenia z umysłu i duszy swojego partnera.

-Liet… Toris…- wymamrotał Feliks kiedy brunet przerwał ten delikatny pocałunek -Ja… to…-

-Smakujesz tak samo dobrze jak zawsze- wymruczał Toris gładząc jego policzek -Znacznie lepiej niż w moich snach… ja… przepraszam, to było zbyt nagłe… po tylu latach… warunki też są dalekie od idealnych-

-Nie to… nie szkodzi- mruknął Polska zażenowany, to było najprzyjemniejsze co go ostatnio spotkało, szczerze powiedziawszy zaczynał wątpić czy potrafił jeszcze czuć przyjemność, w dodatku pocałunek skutecznie sprowadził go na ziemię, skupił jego myśli na nim i jego partnerze, oraz tym co działo się tu i teraz, a nie tym co miało miejsce setki kilometrów stąd -Czekaj chwilę… powiedziałeś w snach?- zapytał rzucając brunetowi pytające spojrzenie

-Uch… umm… ja… eee…- Litwa uznał, że chyba powiedział więcej niż powinien -Eee… zdarzyło ci się kiedyś… tęsknić za kimś tak bardzo, że… eee… zaczynałeś śnić o tym kimś w bardzo… umm… odważny sposób?- pod koniec swojej wypowiedzi jego twarz wręcz płonęła, teraz to jemu ciężko było utrzymać kontakt wzrokowy

-Śniło ci się, że uprawiałeś ze mną seks?- zapytał Feliks z mieszaniną zdumienia, niedowierzania i szczerego zainteresowania, za nic by się tego nie spodziewał, znaczy... nie żeby to był pierwszy raz kiedy się o tym dowiadywał, ale ze względu na ostatnich kilkadziesiąt lat... cóż zaskoczyło go to

-Nie! To znaczy… zawsze wszystko ku temu zmierzało… tylko… za każdym razem budziłem się zanim zdążyliśmy…- wydukał Toris -Możemy przestać o tym rozmawiać?!- jęknął zaciskając mocno powieki

-Wow Liet… twoja zboczona strona prężnie się rozwija jak mnie nie ma w pobliżu- stwierdził Polska z figlarnym błyskiem w oczach, znów wróciło to cudowne uczucie swobody… może dlatego, że znów miał okazję podroczyć się ze swoim ukochanym w ten sposób

-Nie jestem zboczony!- syknął Litwa otwierając oczy, zamarł napotykając spojrzenie blondyna, po raz pierwszy odkąd się tu znalazł, było takie jakie zapamiętał, bez tej… pustki, bez namysłu pochylił się i wpił się w usta Feliksa, z gwałtownością która zdziwiła jego samego, może jednak był zboczony… ale tylko Feliks działał na niego w ten sposób, tylko jego pragnął do tego stopnia, żeby stracić nad sobą kontrolę.

Polska zadrżał nie będąc pewny jak ma się zachować, prawda czuł przyjemność, ale czuł też ból i lęk, zwłaszcza kiedy palce bruneta zacisnęły się na jego ramionach… chciał spróbować… chociaż raz pozbyć się lęku i znów poczuć, że żyje… z początku nieśmiało, ale zaczął oddawać pocałunki Litwy, kiedyś brunet był w stanie sprawić, że zapominał o całym świecie, może tego właśnie potrzebował.

-Jesteś… idealny…- wysapał Toris znów przerywając, by zaczerpnąć oddechu

-Nie jestem… i totalnie nie powinieneś mówić mi takich rzeczy…- wydyszał Feliks czując jak wali mu serce

-Jesteś- powtórzył brunet z naciskiem muskając ustami wargi swojego partnera -Idealny… najdroższy… mój ukochany… Boże jak mogłem być tak ślepy…- mruknął po raz kolejny wiążąc pocałunkiem usta blondyna, mogli być w piekle… ale tym razem nie miał zamiaru zmarnować szansy.

-Liet… już dość...- tym razem to Feliks przerwał pocałunek, nie potrafił oddać się przyjemności tak jak dawniej, tak by zupełnie zapomnieć o wszystkim innym, a jego ciało i umysł powoli osiągały limit bólu i psychicznego napięcia jakie mógł wytrzymać -Proszę… nie… nie rozpędzajmy się zbytnio...-

-Mmm… czemu?- mruknął Toris z nutą irytacji, zaczął przesuwać się drobnymi pocałunkami wzdłuż szczęki blondyna, nie chciał go zbytnio męczyć, nie był aż tak pobudzony, żeby zignorować to w jakim stanie był Feliks, chciał tylko… odrobinę więcej

-Toris proszę- wyszeptał Polska z paniką narastającą w jego głosie -Ja… nie mogę… nie umiem… to zbyt nagłe…-

-Jeszcze tylko odrobinkę…- mruknął Litwa do ucha blondyna, kładąc jednocześnie dłoń na jego boku

To był dla Feliksa ten moment, w którym strach wziął górę nad rozsądkiem, w którym ból stawał się nie do zniesienia i w którym wracały wspomnienia.

To nie był pierwszy przypadek kiedy ktoś nie liczył się z jego zdaniem prawda?

Spędził lata będąc zabawką w czyichś rękach, zmuszany do robienia rzeczy które napawały go obrzydzeniem i sprawiały, że czuł wstręt do samego siebie. Nie minęło przecież wiele czasu od ostatniej wizyty Rosji… wizyty w której znów stał się zabawką w jego dłoniach, kiedy znów jego zdanie się nie liczyło, to że Ivan nie dokończył swojej zabawy, było tylko zbiegiem okoliczności.

Rzucił się do tyłu z okrzykiem przerażenia, z łóżka nie spadł tylko dlatego, że Toris w ostatniej chwili złapał go za przedramiona, następny krzyk był okrzykiem bólu, ostatnie doświadczenia Fleischera pozostawiły na jego skórze bolesne ślady po wkłuciach.

-Mój Boże przepraszam… nic ci nie jest?- zapytał zaniepokojony Litwa, miał ochotę przywalić głową w ścianę za swój kretynizm i brak samokontroli

-Proszę… nie rób mi krzywdy…- załkał cicho Polska z oczami pełnymi łez -Nie chcę… proszę… ja nie chcę… nie dotykaj mnie...-

-Nie będę… nie zrobię ci krzywdy Feliks… przepraszam- powiedział cicho brunet, chciał przytulić blondyna, uspokoić go, prosić o wybaczenie za swoje zachowanie, ale strach w jego oczach uświadomił mu, że to było najgorsze co mógł teraz zrobić.

Więc Toris zrobił jedyne co mu pozostało, nie pozwolił Feliksowi cofnąć się bardziej, musiał udowodnić mu, że nie musi się go bać, nic nie mówił, po prostu czekał aż chęć ucieczki minie.

-Ja… wybacz… ale ja…- wydyszał Feliks kiedy doszedł już jako tako do siebie

-Nie przepraszaj, to moja wina… prosiłeś żebym przestał- odparł Toris -Zachowałem się jak idiota, raczej nie powinienem zaczynać od rzucania się na ciebie, jeśli dopiero zaczynamy wszystko od nowa- blondyn kiwnął głową ocierając łzy o materiał na ramionach

-Mógłbyś mnie już puścić?- zapytał cicho Polska opuszczając wzrok -To boli…-

-Ach wybacz, oczywiście- Litwa rozluźnił uścisk i spojrzał w dół, drgnął zszokowany, a oczy rozszerzyły mu się ze zdumienia, w czasie tego krótkiego zajścia rękawy munduru Feliksa odrobinę się podwinęły, teraz Toris mógł zobaczyć gęstą sieć blizn pokrywającą skórę blondyna -Co to jest?!- szepnął przerażony.

Feliks szybko cofnął ręce i opuścił rękawy potrząsając głową, zsunął się z łóżka i stanął chwiejnie na nogach

-Chodźmy zaraz będzie obiad… później jeśli będzie czas i okazja poduczę cię niemieckiego- powiedział cicho stając obok drzwi

-Dobrze- mruknął Toris, nie chciał naciskać, ale nie potrafił wyrzucić tego obrazu z pamięci, widok samych blizn go nie ruszał, były nieprzyjemne, ale nie były niczym dziwnym, stulecia uczestniczenia w wojnach… każde państwo jakieś miało. Tym co go przerażało była ich ilość, widział tylko skrawek skóry na ręce, skrawek pokryty bliznami niemal co do milimetra i był pewny, że tego było znacznie więcej. Było jasne, że Feliks nie ma zamiaru dobrowolnie zacząć o tym opowiadać, nigdy nie lubił wracać do wydarzeń które pozostawiały ślady które utrzymywały się najdłużej, ale Toris czuł, że prędzej czy później wszystkiego się dowie.

No i… w końcu dotarło do niego, co jeszcze tak bardzo nie pasowało mu w wyglądzie blondyna, już wcześniej widywał go w mundurze, ale zazwyczaj Feliks nosił rękawy podwinięte do łokci, rękawic nie nosił przez cały czas, a kołnierza kurtki nie stawiał w taki sposób, żeby zasłaniała jego szyję.

-Ach i jeszcze jedno…- powiedział Feliks kładąc rękę na klamce -Przy innych postaraj się wyglądać na tak niezadowolonego z tego, że musisz mieszkać ze mną w jednym pokoju, jak to tylko możliwe, najlepiej w ogóle traktuj mnie jak wrzód na dupie i przykrą konieczność-

-Cóż wiem że to dla naszego dobra ale… nie wiem czy będę w stanie- mruknął Toris

-Będziesz- rzucił Polska przez ramię -Ja będę cie traktował jak niewdzięcznego śmiecia… wbrew pozorom to nie jest takie trudne, po prostu przypomnij sobie którąś z tych paskudnych rzeczy którą ci zrobiłem-

-Nie chcę- stwierdził Litwa krzywiąc się -Nie chcę o tym myśleć, miałem starać się o to, żeby naprawić nasz związek, nie chcę powiedzieć czegoś, co mogłoby wszystko popsuć-

-Hmm… w takim razie…- blondyn zamyślił się na chwilę -Przypomnij sobie pierwsze tygodnie po tym jak się poznaliśmy, pasuje?-

-Pasuje- uznał brunet szczerząc lekko zęby -Poza tym, że tłukliśmy się niemal na każdym kroku i wymyślaliśmy coraz barwniejsze wyzwiska, to było całkiem zabawnie-

-Doskonale, a teraz pozbądź się tego durnowatego uśmiechu i zachowuj się jak na niewdzięcznego palanta przystało- powiedział Feliks znudzonym głosem, otwierając drzwi i wychodząc na korytarz

-Przestań mówić mi jak mam żyć arogancki dupku- odparł Toris starając się brzmieć na zirytowanego, blondyn pokazał mu uniesiony kciuk i poprowadził go w stronę jadalni.


Miło widzieć, że nie pozabijaliście się na start, nie mam ochoty po was sprzątać- stwierdził Austria kiedy Polska i Litwa przekroczyli próg jadalni, brunet rzucił blondynowi pytające spojrzenie, nie zrozumiał ani słowa z wypowiedzi Rodericha.

Feliks tylko wzruszył ramionami ze wzrokiem wbitym w podłogę i ruszył w stronę swojego miejsca przy stole, w chwili kiedy Toris miał ruszyć za nim, poczuł mocne pociągnięcie w drugą stronę.

-Idziesz ze mną- powiedziała cicho Czechy rzucając brunetowi spojrzenie sugerujące, że lepiej będzie dla niego jak grzecznie posłucha

-Dlaczego?- Litwa uniósł brew zdziwiony

-Jest moim bratem, wszyscy już wiedzą, że się o niego martwię, więc nie powinno wydawać im się dziwne, że chcę cię trzymać z dala od niego… poza tym chcę chwilę porozmawiać… tylko cicho, żeby jaśnie pan Austria nie słyszał, że używamy innego języka niż niemiecki- Czechy spojrzała przez ramię na bruneta i uniosła brew widząc jego minę -Co? To nadal takie dziwne, że troszczę się o Feliksa?-

-Nie… bardziej chodzi mi o to dlaczego wszyscy są zdania, że…- zaczął Toris

-Że ty i Feliks się nienawidzicie? Bo wszyscy mają na uwadze aferę z twoją stolicą, oraz pamiętają jaki byłeś wkurwiony przez ostatnie lata, a jako że wkurwionego Litwę niewielu miało okazję oglądać uznali, że jest naprawdę ostro… wiesz, że zaczęli robić zakłady o to kiedy się pobijecie i kto zacznie?- stwierdziła brunetka sadzając Torisa po swojej lewej stronie

-Przesadzają- mruknął Litwa rzucając dyskretne spojrzenie na drugi koniec stołu, Polska opierał się ciężko na stole z dłońmi splecionymi na karku, ze wzrokiem wbitym w blat

-Czy ja wiem? Pamiętasz konferencję rok przed wybuchem tej pieprzonej wojny, na której tak zwane mocarstwa zmusiły was do ''nawiązania poprawnych relacji politycznych''? Znaczy głównie ciebie… w każdym razie minę miałeś taką jakbyś wolał żeby urwali ci łeb, a Feliks taką jakby chciał być zupełnie w innym miejscu- oznajmiła Czechy, westchnęła ciężko

-Cóż… faktycznie nie miałem wtedy najlepszego humoru- odparł Toris -Głównie dlatego, że to było wymuszone… strona polska postawiła mojemu rządowi ultimatum… ale nie było chyba aż tak źle…-

-Połamałeś mu palce jak uścisnęliście sobie dłonie- stwierdziła Czechy unosząc brew z powątpiewaniem -Chyba trochę za dużo czasu spędziłeś w towarzystwie Białorusi skoro bez oporów łamiesz ludziom palce…-

-Że co?!- syknął Litwa -Nawet się nie skrzywił! Nie wiedziałem, że ścisnąłem aż tak mocno!-

-Podejrzewam, że padanie przed tobą na kolana i popłakanie się z bólu raczej nie było mu na rękę- uznała Czechy -Zresztą jak na idiotę którym mój brat jest przystało, stwierdził że mu się należało i nawet cię za to nie winił, a pomijając tamto… to nadal nie chciałeś z nim rozmawiać- rzuciła brunetowi przelotne spojrzenie -Nie rób miny jakbym właśnie wyjawiała ci tajemnice wszechświata, mówił mi kiedy ostatnio z tobą rozmawiał… doprawdy nie wiem który z was jest większym idiotą, on, że nie naciskał bardziej, czy ty, że ignorowałeś go do ostatniej chwili-

-To…- mruknął Toris, nie miał zamiaru zaprzeczać temu, że był idiotą… i Feliks też… -To skomplikowane...-

-Skomplikowane… wasz związek to taka komedia romantyczna, że nic tylko usiąść na uboczu z popcornem i obserwować rozwój wydarzeń- powiedziała Czechy -A więc? O czym rozmawialiście po tym jak ten psychopata zwolnił cie z przesłuchania?-

-O… prywatnych sprawach…- burknął Litwa czując się nieco dotknięty faktem, że niektórzy uważali jego życie uczuciowe za komedię -Wyjaśniliśmy sobie kilka rzeczy...-

-Mogłeś po prostu powiedzieć, żebym nie wściubiała nosa w nie swoje sprawy- stwierdziła brunetka kwaśno -Mam tylko nadzieje, że nie naciskałeś go zbytnio… naciskałeś- uznała widząc delikatny rumieniec na twarzy Litwy -Zdajesz sobie sprawę, że on jest na skraju załamania nerwowego?-

-Jakby to do mnie dotarło, zwłaszcza jak powiedział, że jest niestabilnie emocjonalnym wrakiem- odparł Toris, wolał przemilczeć to jak bardzo zdążył już przycisnąć Feliksa… nie chciał przekonać się jak wygląda czeska jesień średniowiecza

-Przynajmniej cię nie okłamał- mruknęła Czechy -Albo chciał być z tobą szczery, albo nie miał siły wciskać ci, że wszystko z nim w porządku, tak jak przez długi czas wciskał mnie i jak próbował wcisnąć Węgrom-

-Tego nie wiem, ale kiedy przez przypadek zobaczyłem blizny na jego przedramionach, tylko pokręcił głową… tego jest więcej prawda?- zapytał Litwa kątem oka zauważając, że Feliks go obserwuje, skrzywił się lekko, nie kłamał kiedy mówił, że przed innymi będzie traktował go jak śmiecia, spojrzenie miał takie jakby patrzył na karalucha

-Nawet sobie nie wyobrażasz… uważaj gdzie go dotykasz, o ile w ogóle pozwoli ci się dotknąć, zwłaszcza…-

-Nic nie mów, sam chcę to odkryć- powiedział Toris przerywając brunetce w pół zdania -Chcę żeby znów mi zaufał na tyle by dzielić się ze mną tym co go dręczy-

-No to długa droga przed tobą i lepiej przygotuj się na naprawdę paskudne i chore akcje- powiedziała Czechy -Chociaż może akurat tobie będzie łatwiej, a teraz dość pogaduszek- mruknęła kiedy państwa które dziś miały dyżur w kuchni zabrały się za podawanie obiadu.


Po obiedzie Austria porozdzielał obowiązki na popołudnie, ku swojemu zaskoczeniu Litwa nie otrzymał żadnego zadania, inaczej rzecz się miała z Polską, który miał za zadanie posprzątać posprzątać po posiłku i pozmywać naczynia.

Przed zgłoszeniem się do pomocy Feliksowi, Torisa powstrzymała Czechy posyłając mu ostre spojrzenie i kręcąc lekko głową.

-''No tak… miałem udawać, że jego los gówno mnie obchodzi...''- pomyślał brunet z niechęcią, wzruszył ramionami i udał się do pokoju który dzielił z blondynem. Po drodze zauważył, że niemal każdy kogo mijał rzucał mu zaciekawione spojrzenie, niektórzy szeptali między sobą z ożywieniem -''Naprawdę aż tak liczą na to, że rzucimy się sobie z Feliksem do gardeł?''- Litwa starał się ignorować te wszystkie szeptane rozmowy, chociaż niektóre z nich wcale nie były takie ciche

-Jak myślisz kto zacznie?-

-Kto wygra raczej nie ulega wątpliwości…-

-Ciekawe dlaczego Austria umieścił ich razem?-

-Może ma cichą nadzieję że Laurinaitis wykończy Łukasiewicza? Nie musiałby brudzić sobie rąk, a miałby jeden problem z głowy…-

-''Moglibyście się przymknąć?!''- pomyślał Toris zaciskając zęby ze złością -''Nic o nas nie wiecie...''- przyspieszył kroku chcąc jak najszybciej uwolnić się od tych spojrzeń i szeptów, kiedy tylko znalazł się za drzwiami swojej sypialni westchnął z frustracją.

-Mam nadzieję, że Feliks szybko wróci- mruknął ściągając buty i kładąc się na łóżku, myśl, że musiał zostawić go samego i udawać, że jedyne o czym marzy to posłanie swojego partnera na tamten świat nie podobała mu się ani trochę.

Co jakiś czas zerkał na zegar czując rosnące zdenerwowanie i niepokój, godziny mijały powoli, a Polska dalej nie wracał. Powoli zapadał wieczór, Litwa nadal czekał, wpatrując się bezmyślnie w przestrzeń, nie poszedł na kolacje, nie był głodny... nawet nie był pewny o której godzinie była podawana.

Zrobiło się już bardzo późno, kiedy Feliks w końcu wrócił do pokoju, przez chwilę wydawał się mocno zaskoczony obecnością Torisa, jakby zupełnie zapomniał, że teraz mieszkali razem.

-Nie było cię na kolacji- stwierdził Polska podchodząc powoli do łóżka i przysiadając ostrożnie na jego krawędzi

-Nie byłem głodny- odparł Litwa -Długo cię nie było, zmywanie naczyń aż tyle ci zajęło?-

-Zmywanie nie… inne prace które mi przydzielono…- blondyn wzruszył ramionami -Zawsze tak jest, tuż przed tym jak skończę jedną prace, przydzielają mi następną…-

-I nie wiedzą, że ledwie stoisz na nogach ze zmęczenia?- zapytał brunet z irytacją

-Widzą, ale kogo to obchodzi?- Feliks pokręcił głową i wstał -Idę się przebrać…- mruknął ruszając w stronę drzwi od łazienki

-Tak na marginesie w czym ja mam spać?- zapytał Toris rozglądając się wokół

-W czym chcesz- odparł Polska -Możesz poszukać czegoś w szafkach, może coś będzie się nadawało…- rzucił przez ramię, po czym zamknął za sobą drzwi

-Chyba jednak wole własne ciuchy- mruknął Litwa, nawet nie zbliżył się do żadnej z szafek, po prostu ściągnął to co miał na sobie zostając w samej koszulce i bieliźnie, złożył swoje ubrania na jednym z krzeseł i wsunął się pod kołdrę -Minęło trochę czasu od kiedy spaliśmy razem w jednym łóżku- powiedział głośno kiedy blondyn w końcu opuścił łazienkę, zagryzł lekko wargi kiedy zobaczył jak piżama Feliksa wisi na jego wychudzonym ciele, ponadto mógł teraz zobaczyć kolejne blizny, pokrywające okolice szyi blondyna

-Trochę…- przyznał Feliks cichym głosem, z cichym westchnieniem obszedł łóżko dookoła i ułożył się na swojej połowie, tyłem do bruneta

-Mam nadzieję, że tym razem nie będziesz mi kradł kołdry- powiedział Toris żartobliwie

-Nie…- odparł krótko Polska -Wybacz… jestem… zmęczony… miałem cie zacząć uczyć…-

-To nic takiego nie przejmuj się tym- zapewnił go szybko Litwa -Jutro to nadrobimy… dobranoc Feliks…- jak na niezbyt intensywny dzień czuł się zaskakująco zmęczony…

-Ta… dobranoc Liet- mruknął Feliks, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że czeka go kolejna bezsenna noc

-Mmm… do jutra- westchnął Toris zamykając oczy, stłumił w sobie ochotę na potraktowanie blondyna jak przytulankę, tak jak miał zwyczaj robić to kiedyś i tak wystarczająco go dzisiaj wystraszył.

Feliks w ciszy nasłuchiwał jak oddechy Torisa powoli stają się coraz głębsze, po paru godzinach leżenia w bezruchu, kiedy uznał, że brunet pogrążył się już w głębokim śnie, odwrócił się w jego stronę. Litwa miał taki spokojny wyraz twarzy… wciąż był jeszcze nieświadomy tego, jak strasznym miejscem był ten dom… był taki niewinny… .

-Musisz wydostać się stąd jak najszybciej Liet- mruknął Polska, nie chciał, żeby najważniejsza dla niego osoba musiała przechodzić przez to wszystko, przez jakiś czas myślał, że to kolejna halucynacja, ale skoro nie tylko on go widział, to musiał być prawdziwy… poprzednie miraże rozwiewały się kiedy próbował ich dotknąć… .

Z wahaniem uniósł rękę i pogładził dłonią policzek bruneta, halucynacje nie były obiektami stałymi… i nie posiadały własnego ciepła… to musiał być prawdziwy Toris. Feliks drgnął lekko kiedy Litwa wydał z siebie cichy pomruk i uniósł ospale powieki posyłając mu nieprzytomne spojrzenie

-Mój najdroższy…- wymamrotał Toris nakrywając dłoń blondyna swoją własną -Najważniejszy… ukochany…- z cichym westchnieniem objął Feliksa w pasie i przyciągnął do siebie będąc pewnym, że nadal śni.

Polska pisnął spanikowany, zdecydowanie nie spodziewał się takiego obrotu spraw, nie miał pojęcia jak wyplątać się z objęć Litwy i przy okazji go przy tym nie obudzić… może w sumie lepiej byłoby gdyby go obudził… .

-Liet… Toris… hej…- mruknął Feliks trącając bruneta w ramię

-Feliks…- mruknął Toris nie mając najmniejszego zamiaru się obudzić, zamiast tego mocniej wtulił się w blondyna -W końcu… tak długo… tęskniłem…- mamrotał pod nosem mieszaniną polskiego i litewskiego -Nie pozwolę… nie odbiorą mi cię… nie pozwolę na to… kocham cię…-

Polska oparł głowę na piersi Litwy zaciskając zęby, on też tęsknił… przez tyle lat, wspomnienia to było za mało, sny to było za mało, tak bardzo tęsknił… .

Jeśli naprawdę jeszcze istniała dla niego szansa, jeśli faktycznie jeszcze mógł zostać uzdrowiony, odzyskać wolę życia i walki… potrzebował Torisa jak nigdy przedtem, był dla niego ostatnią deską ratunku.

-Ja też cie kocham… od zawsze… na zawsze…- załkał Feliks cicho -Proszę nie zostawiaj mnie już więcej…-


Jeeej jeszcze trochę i będzie przerwa świąteczna~!

I Wigilia! Nażrę się jak świnia :'')

A potem egzaminy i obrona pracy... o ile w końcu zmuszę się żeby ją dokończyć.

Czy to normalne po tych... eee... wielu latach edukacji, mieć uczucie, że jest się tak samo głupim jak na początku? :v

Tylko powodów żeby iść do piekła ciągle przybywa XD