Rozdział trochę inny niż pozostałe. Napadło mnie aby opisać niektóre sprawy związane z duchami i problemy dotyczące właśnie utraty bliskich osób przez bohaterów oraz odpowiedzi na nurtujące ich pytania.
Uwaga: Awatar nie należy do mnie, gdyby tak było zapanowałby w nim chaos ;D
~~Aang~~
Kolejny spokojny dzień i kolejne spotkanie z rodzicami. Trochę dziwnie to brzmi dla mnie. Jakim cudem przeżyli? Poza tym nie ufam im zbytnio. Skąd mam wiedzieć czy mówią prawdę?
-Aang, ja i Toph przejdziemy się gdzieś. Będę wieczorem- oznajmiła Katara i pocałowała mnie w policzek.
Wow. To nie jest już moja dziewczyna. Teraz jest moja narzeczoną. Nie spodziewałem się że wszystko tak się potoczy. Podczas pobytu na Rzeżącej Wyspie straciłem nadzieję… A teraz ta sama dziewczyna która uwolniła mnie z lodowca zostanie moją żoną.
Słońce świeciło nad świątynią. Idealna pogoda na spacer… i medytację- pomyślałem i uśmiechnąłem się. Dawno nie byłem w świecie duchów. Może od Roko dowiem się czy Manas i Inu mówią prawdę.
Usiadłem na trawie i skrzyżowałem nogi. Jakiś czas później wędrowałem po skalistym wybrzeżu. Nigdy nie wiesz gdzie trafisz wchodząc do świata umarłych.
-Roko!- zawołałem, ale zamiast niego pojawił się mój stary przyjaciel- Hei Bai.- Witaj!- przywitałem go. Zwierzę przysiadło i mogłem na niego wejść. Duch biegł przez kilka lasów i zatrzymał się przy moim poprzedniku.
-Aang. Witaj- Roko ukłonił się.- Dawno cię tutaj nie było.
-Tak wiem- uśmiechnąłem się- Mogę cię o coś zapytać?
-Mówią prawdę.- odparł poważniej. Zdziwiłem się skąd on…
-A- ale jak… skąd wiesz?- zapytałem.
-Jestem częścią ciebie, a poza tym duchy w każdej chwili mogą spojrzeć na świat żywych. Wiem co się dzieje- wyjaśnił.
-Ale dlaczego? Jeżeli wiedzieli że ja… dlaczego nie powiedzieli?- plątałem się. – Myślałem że mówią to dlatego bo jestem Awatarem a rodzice Awatara… no też są traktowani inaczej.
-Aang- Roko uśmiechnął się ciepło- Dlaczego mieliby tak mówić skoro oni nawet nie wiedzą że jesteś Awatarem?
-Co? Nie wiedzą?- zdziwiłem się.
-Nie.- odpowiedział a po chwili mówił dalej- Aang, porozmawiaj z nimi. Oni też są w trudnej sytuacji. Oni też nagle obudzili się w innym wieku, ponad sto lat później. Jeśli z nimi pogadasz wyjaśnią ci wszystko. Nie możesz tak ich traktować. Nawet jeśli byliby najokrutniejszymi ludźmi na świecie…
-To i tak są ludźmi- dokończyłem. To samo mówiłem gdy dowiedziałem się że mam zabić Ozaia.
-Dobrze że mnie rozumiesz.- ucieszył się- Teraz wracaj. Jest już późno i ktoś na ciebie czeka. I jeszcze jedno. Odwiedź mnie za kilka dni. Kilka osób chce z tobą porozmawiać.- uśmiechnął się i wróciłem na ziemię.
Zobaczyłem jeszcze smutny wzrok Roko, jakby miał wyrzuty sumienia…
Rzeczywiście było już ciemno. Przesiedziałem w świecie duchów cały dzień, a wydaje mi się że byłem tam tylko kilka minut…
-Aang- usłyszałem znajomy głos.- Wiesz że jest strasznie późno?- mówił z wyrzutem.
-Tak, przepraszam ale rozmawiałem z Roko i coś zrozumiałem- odparłem. Katara podeszła do mnie i przytuliła się.
-Musiałeś siedzieć tam cały dzień?- zapytała śmiejąc się.
~~Katara~~
Nie mogłam spać. Było tak zawsze podczas pełni księżyca.
Wyszłam z sypialni i pobiegłam przed świątynię. Usiadłam na schodach i zaczęłam płakać. Teraz czułam się taka samotna. Odkąd zabrakło mamy…
-Kataro. Kataro, kochanie- usłyszałam. Podniosłam głowę. Nie mogłam w to uwierzyć.
-Mamo!- krzyknęłam i przytuliłam się do niej- Tak mi ciebie brakuje- płakałam.
-Wiem, wiem ale ja ciągle jestem- spojrzałam na nią- W twoim sercu i pamięci. Zawsze będę przy tobie. Nigdy cię nie opuszczę.- pocieszała mnie.
-Ale ja bez ciebie jestem zagubiona, samotna…
-Nie jesteś samotna- zaprzeczyła- Masz wspaniałą rodzinę i wspaniałych przyjaciół. Nigdy nie będziesz sama. Wiesz że ja ciągle istnieję, więc dlaczego zachowujesz się jakby mnie nie było? Jestem bez przerwy z tobą. Obserwuje twoje życie i kiedy jesteś smutna, ja też jestem. Więc obiecaj mi że już nigdy nie będziesz płakać. Powinnaś być szczęśliwa, tym bardziej że niedługo założysz rodzinę- uśmiechnęła się.- Muszę wracać, ale pamiętaj. Ja zawsze jestem z tobą. Nigdy nie przestaniesz być kochana i nie przestaniesz kochać, bo moja miłość nadal trwa wokół ciebie i chociaż ja jestem gdzie indziej ty nadal jesteś bardzo ważna dla wielu osób.- powiedziała i rozpłynęła się w powietrzu. Zastanawiałam się czy to był sen, ale naprawdę rozmawiałam z duchem.
Przypomniałam sobie słowa mamy. Jestem ważna dla wielu osób. Kocha mnie mój ojciec, Sokka, babcia i… Aang. Nie jestem sama.
~~Sokka~~
Usiadłem nad oceanem. Była noc a na niebie nie było ani jednej chmury. Mogłem zobaczyć okrągły księżyc który oświetlał wodę.
Zawsze podczas pełni myślałem o Yue. Czy nie ma mi za złe że ułożyłem sobie życie z Suki? Czy ona to wszystko widzi? Czy nie czuje się odrzucona?
-Yue bez względu na wszystko zawsze będziesz w moim sercu- powiedziałem spoglądając na niebo.
Ciągle w pamięci miałem tamte zdarzenie. Dziewczyna którą kochałem odważyła się oddać życie księżycowi i poświęcić się całemu światu.
Siedziałem z opuszczoną głową i nabierałem do ręki piasek. Nagle rozbłysło się jaśniejsze światło. Podniosłem głowę i ujrzałem nad sobą Yue.
-Sokka- powiedziała smutnym tonem patrząc na mnie z bólem- Sokka- powtórzyła.
Odważyłem spojrzeć w jej oczy.
-Yue ja… ja przepraszam- powiedziałem czując jak łza spływa po moim policzku.
-Za co przepraszasz?- zapytała uśmiechając się- Za to że jesteś szczęśliwy? Na tym to polega: jeśli ty jesteś szczęśliwy, ja także. Przestań się zamartwiać czy jestem zła na ciebie bo ożeniłeś się z Suki. Ja jestem duchem, wy ludźmi. Nie mogę mieszać się w wasze życie. Suki jest jak druga ja. Jeśli jesteś z nią szczęśliwy i kochasz ją, to jakbyś kochał mnie.- powiedziała kładąc rękę na moim policzku.- Kocham cię i zawsze będę. I nie mam nic przeciwko twojemu związkowi.
-Ty… wszystko widzisz? Co robię, jak się czuję?- zapytałem.
-Tak. Nie tylko w nocy, ale w dzień także. Każdy duch może w dowolnym momencie zajrzeć do świata żywych.- wyjaśniła.
-A-ale jak to możliwe? Kochasz mnie a ja podjąłem za żoną kogoś innego. Nie jesteś zła?
-Czy ty nie słuchałeś? Oczywiście że nie jestem- powiedziała z radością w głosie- Jeśli ty jesteś szczęśliwy, ja także- pocałowała mnie w czoło i wróciła na swoje miejsce w górze.
Teraz mogę żyć bez wyrzutów sumienia.
Dzisiejszego dnia każdy coś zrozumiał. Duchy nie są tylko do straszenia, chcą nam pomóc w problemach.
Nikt z bohaterów nie będzie już cierpiał i zastanawiał się czy jego szczęście jest na przekór duchowi ukochanej osoby. Każdy zacznie nowe życie patrząc w przyszłość z optymizmem i nadzieją.
